www.balet.pl Strona Główna www.balet.pl
forum miłośników tańca

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy 24 lata to za dużo na współczesny????
Autor Wiadomość
Lady_Gold_Moth 
Adept Baletu


Wiek: 37
Posty: 107
Wysłany: Sro Gru 31, 2008 5:38 pm   

To raczej kwestia predyspozycji i podejscia, niz tylko wieku, przynajmniej jesli chodzi o tanczenie dla przyjemnosci :)

Zreszta wielu zawodowych tancerzy wspolczesnych zaczyna w wieku kilkunastu lat, a nawet i pozniej :)
 
     
Prada 
Nowicjusz

Wiek: 32
Posty: 24
Skąd: Lublin
Wysłany: Sro Mar 11, 2009 11:15 pm   

Witam. To i ja dorzucę swoje pytanie - trochę z ciekawości ale trochę także z własnej, chorej ambicji :) W sumie tańcem zainteresowałem się już pod koniec gimnazjum, ale możliwości na rozwój w tym kierunku nie miałem. Obecnie mam 18lat (klasa maturalna..).Mniej więcej od roku rozciągam się i od 5 miesięcy trenuję trickz (de facto akrobatyka). To jedyne co teraz mogę robić, aby rozwijać się w dziedzinach tanecznych. Na studia do Wawy się wybieram. Moim cichym marzeniem jest zostanie choćby półprofesjonalnym tancerzem. Mam predyspozycje do rozciągania się i dość szybko łapie kroki taneczne, ruchy. I tutaj w sumie zaczyna się moje pytanie - czy jest na to szansa? Interesuje mnie głownie modern jazz i show dance. I jeśli się "kształcić" to gdzie, aby mieć w miarę intensywne zajęcia. Caro wchodzi w grę? Tych pozytywnych cech proszę nie odbierać jako przechwalania się, ale po prostu wiem, że jak coś postanowię, to zrobię to :) Pozdrawiam
 
 
     
Lady_Gold_Moth 
Adept Baletu


Wiek: 37
Posty: 107
Wysłany: Sro Mar 11, 2009 11:21 pm   

Baletmistrzem już byś pewnie nie został, ale na wszelkie odmiany współczesnego to dobry moment :) Zwłaszcza, że jesteś chłopakiem, a ich jest ciągły niedobór w tańcu ;)
 
     
Prada 
Nowicjusz

Wiek: 32
Posty: 24
Skąd: Lublin
Wysłany: Czw Mar 12, 2009 9:54 pm   

Pocieszające :D Jednak słyszałem, że podobno w takim wieku pewnych nawyków nie da się już złapać (?) no i to samo tyczy się kontroli własnego ciała. Czyż to prawda? :roll: No i nadal mam prośbę do osób zorientowanych w szkołach tanecznych w Wawie- gdzie dadzą porządny wycisk?:)
 
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Czw Mar 12, 2009 10:06 pm   

Prada, jeśli chodzi o współczesny, to nie jest jeszcze za późno. Nie musisz wyrabiać stawów, wykręcenia, itp. - a świadomość ciała i jego kontrola to jest coś, nad czym można pracować cały czas, bez względu na wiek - właściwie do tego wymagana jest pewna dojrzałość.
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
Prada 
Nowicjusz

Wiek: 32
Posty: 24
Skąd: Lublin
Wysłany: Pią Mar 13, 2009 3:48 pm   

Przypadkowo zauważyłem temacie obok, że jazzu nie zaliczasz do współczesnego, a akurat on jest dla mnie tym najbardziej upragnionym :) W nim trochę bardziej trzeba być rozciągniętym (ale chyba rasowych baletowych elementów, przynajmniej u mężczyzn nie ma? :zly2: ), ale czy reszta przygotowania technicznego jest sporo różniąca się od współczesnego, tzn. taka sama trudność przyswajania dla takiego tanecznego laika jak ja?:) Dziękuje za odpowiedzi na wcześniejsze pytania :) Zawsze dobra motywacja do pracy :)
 
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Pią Mar 13, 2009 4:25 pm   

1. Jazz to nie jest taniec współczesny - to dwie różne techniki.

2.
Cytat:
W nim trochę bardziej trzeba być rozciągniętym.

Nie ma czegoś takiego, jak jakieś ramy rozciągnięcia, że w czymś tam bardziej, w czymś mniej - generalnie wszędzie jak jesteś rozciągnięty, to jest na plus. W klasyce trzeba mieć pewne ustalone zakresy, wysokości, itp., to oczywiste.
We współczesnym z kolei inne rzeczy niż rozciągnięcie są ważniejsze - co nie znaczy, że rozciągnięcie nie jest potrzebne, bo jest, ale na nic Ci się przyda, jak innych rzeczy - kluczowych dla danej techniki - byś nie umiał zrobić.
Zresztą, w pewnym wieku rozciągniesz się tylko tyle, na ile pozwalają Ci stawy. Jak masz naturalnie predyspozycje, duże zakresy, itp. - to super. Jak nie, to w tym wieku już nie wyrobisz tak stawów, tak więc tym bym się tak przejmowała - po prostu się rozciągaj, a będziesz tyle miał, ile możesz.

3. Jazz bardzo opiera się na balecie, bardziej nawet niż współczesny (chociaż to też zależy od odmiany współczesnego, ale już nie wchodźmy w bardziej szczegółowe dywagacje).
Nie wyobrażam sobie tańczyć jazzu, bez żadnego przygotowania baletowego - warto pochodzić na lekcje klasyki.

4. Jak już pisałam - jazz a współczesny to dwie różne rzeczy. Różne 'cele' stoją za tymi technikami, inne 'zastosowania', inny sposób traktowania ciała i ruchu, inne podejście do tancerza na scenie. Dlatego też nacisk jest położony na inne rzeczy - stąd np. we współczesnym rozciągnięcie nie jest najważniejsze, bo istotniejsze są inne aspekty, jak np. jakość ruchowa, dynamika, 'przepływ' ruchów, świadomość ciała, wykorzystywanie w ruchu zawieszeń, pędu, itp. - to się składa tutaj na technikę. Oczywiście, dobra motoryka, i rozciągnięcie też są w cenie.
W jazzie bardziej chodzi o zatańczenie układu, wykonanie pewnych elementów, trochę inny jest rytm (i to też jest ważne), inny jest styl wyrażania emocji i aktorstwa.

5. Trudność przyswajania to chyba kwestia talentu, oraz co istotne, zainteresowań.
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
Prada 
Nowicjusz

Wiek: 32
Posty: 24
Skąd: Lublin
Wysłany: Pią Mar 13, 2009 5:08 pm   

cóż.. jeszcze raz dziękuje Joanno za wyczerpującą odpowiedź :) i jeszcze raz się pytam: lekcje klasyki w wieku 19lat? :shock: możliwe? Jeśli tak, to takich miejsc mam szukać przy zwykłych szkołach baletowych czy raczej jako warsztaty przy "zwykłych" szkołach tańca "obsługujących" jazz?
 
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Pią Mar 13, 2009 5:43 pm   

Co do baletu - jak najbardziej możliwe. W Polscenauka klasyki dla osób dorosłych coraz bardziej się rozwija, głównie po programach typu YCD wzrasta na nie zapotrzebowanie, i wiele szkół tańca ma w swojej ofercie również lekcje klasyki (właśnie dla młodzieży oraz dorosłych) - zarówno tych przy szkołach baletowych, jak i szkołach tańca nastawionych na inne formy taneczne. Poszukaj również na forum w działach "Szkoła baletowa", oraz "Kursy, warsztaty, audycje".

Oczywiście, nie chodzi o to, aby chodząc na lekcje baletu 2 razy w tygodniu stać się tancerzem klasycznym, bo to przecież niemożliwe. Ale można nabyć podstaw techniki, dużo wypracować - rozciągnięcia, siły, ustawienia ciała, oraz nauka elementów jak obroty, skoki.

Profesjonalną naukę baletu zaczyna się około 10 lat - ćwiczy się wtedy codziennie przez 9 lat (w Polsce), i to daje podstawę do zawodu tancerza przede wszystkim baletowego.

Zaczynając tańczyć w wieku licealno - studenckim nie masz chyba aspiracji podbijania scen operowo-baletowych świata?

Natomiast ćwiczyć klasykę jako tzw. technikę wspomagającą czy też uzupełniającą, do innych technik tańca - jak najbardziej możesz, a w Warszawie jest sporo miejsc, które oferują taką możliwość (również polecam przeszukanie innych działów forum - było już o tym pisane, jak i podawane były adresy internetowe szkół, itp.)
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
Prada 
Nowicjusz

Wiek: 32
Posty: 24
Skąd: Lublin
Wysłany: Nie Mar 15, 2009 12:28 pm   

no mnie raczej YCD jakoś do tańca nie porywa :P no na taniec zamierzam poświęcić trochę więcej niż 2h w tygodniu. Może mistrzem nie będę (zresztą balet nie jest docelowy ;) zresztą nawet gdyby to 190 wzrostu to chyba trochę przydużo - oczywiście mi się tylko tak wydaje ;) ) ale jak się coś robi to porządnie ;) Raz trzeci dziękuję za odpowiedź. Naprawdę bardzo mi pomogłaś i zmotywowałaś do pracy :) Jakoś optymistyczniej na to patrzę.
A propos YCD u mnie w Lublinie była organizowana przez nich studniówka. I wcale jakoś tak super nie wyszła. I tak musieli dopłacać :twisted:

edit: co do tego baletmistrza.. milton ;)
 
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Nie Mar 15, 2009 3:57 pm   

1. Ale wiele osób do tańca YCD zachęciło, zresztą akurat na myśli miałam trochę co innego: jako że taniec zrobił się modny, to otwiera się coraz więcej szkół, szkółek, zajęć, warsztatów, itp. z różnych technik.

2. 2x w tygodniu z tego względu, że zazwyczaj tak odbywają się zajęcia - raczej nie znajdziesz kursu (czyli ćwiczenia w tej samej grupie osób, z tym samym pedagogiem), który by oferował większą liczbę zajęć w tygodniu, tak więc chodzi tu również o przerobienie pewnego materiału. A to, czy będziesz chodził do 5 różnych miejsc na jeszcze 15 innych zajęć, to inna sprawa. Jasne, tańcz jak najwięcej, a na pewno będziesz miał efekty :)

3. Milton to akurat dość wyjątkowo sytuacja - generalnie do państwowych szkół baletowych, w tym w trybie eksternistycznym, nie przyjmują osób w tym wieku, bo to po prostu za późno.

4. W Warszawie na pewno spotkasz się z bardzo szeroką gamą zajęć, ale też przygotuj się na hmm pewne obciążenie finansowe. Bo dużo zajęć/ lekcji niestety dużo również kosztuje. Ale jeśli Ci zależy, to warto.
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
rossa 
Nowicjusz

Związek z tańcem:
uczeń miłośnik
Posty: 4
Skąd: Skierniewice (Łódź)
Wysłany: Sro Mar 25, 2009 10:08 am   

Witam wszystkich miłośników tańca bardzo serdecznie :)
Przeczytałam caluteńki wątek bardzo dokładnie i musze powiedzie ze pomieszały się trochę moje uczucia. tyle krytycznych uwag odnośnie kursu, no i niejako czuję jak to zostało określone watku"czlowiek z ulicy".
Mój życiorys taneczny jest raczej ubogi. Zaczynałam mając 10 lat w zespole tańca jak to się mówiło estradowego, trwało to kilka lat, potem przerwa z niejasnych już teraz dla mnie przyczyn. Mając naście wróciłam do tańca tym czasem nowoczesnego lecz nie trwało to zbyt długo. Przyczyny tym razem jasne ale tak głupie, ze nie będe pisac. Potem studia, małżzeństwo, praca, inne sprawy i to uczucie nieustające, żal, ze nie rozwijałam swojej pasji i ze się nie spełniłam.
Aż do października tamtego roku, gdy znalazłam sie ow odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Trochę przypadkiem zobaczyłam występ Studia Tańca CM, byłam pod wrażeniem i czułam ze muszę podejśc, zapytac, po prostu siła jaksaś pchała mnie do przodu. Za kilka dni byłam na pierewszych zajęciach tańca współczesnego, pod kierunkiem wspaniałej Agnieszki Madej:) Mam 31 lat.
Coraz lepiej sobie radzę, wciąga mnie to niesamowicie i daję z siebie wszystko, wróciłam nawet do całkiem dobrej formy jeżeli chodzi o rozciągnięcie.
Gdy usłyszałam o kursie kwalifikacyjnym , pierwsze co pomyślałam ze mogłabym się tam po prostyu rozwijac a sprawa papierka pojawiła się drugorzednie, tym bardziej ze mam wykształcenie pedagogiczne. Choc z drugiej strony jest rzeczą jasną ze wielki tancerz ze mnie już nie będzie, więc moze choc dobry instruktor kiedyś, oczywiście zakładając ze rozwijam swoje umiejetności jak tylko się da. No właśnie....
Więc niejako idąc na taki kurs, jestem "z ulicy", nie mam doświadczenia dużego w tańcu ani tym baradziej w prowadzeniu zajęc (choc w tym tygodniu bede prowadzi zajęcia dla maluszków). Lecz czy to powinno zadecydowac o tym, ze powinnam z tego kursu zrezygnowac, bo będą tam lepsi, lepiej już przygotowani ludzie ?...... Czy niemogę się dokształcac na kursie kwalifikacyjnym, równolegle pracując za zajęciach Studia tańca CM i korzystając z warsztatów? A swoje umiejętności i warsztat, przed podjęciem zadań instruktorskich, ocenic wstępnie chocby po upływie czasu trwania kursu?
Proszę o Wasze zdanie.
pozdrawiam wszystkich
Ostatnio zmieniony przez rossa Sro Mar 25, 2009 10:15 am, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
rossa 
Nowicjusz

Związek z tańcem:
uczeń miłośnik
Posty: 4
Skąd: Skierniewice (Łódź)
Wysłany: Sro Mar 25, 2009 10:12 am   

Bardzo proszę Was o polecenie wartościowych warsztatów odbywających się w najbliżsazym czasie :)
 
 
     
fijoletowa 
Adept Baletu


Związek z tańcem:
kompletna amatorka;)
Wiek: 31
Posty: 196
Skąd: Gliwice/ Kraków
Wysłany: Sro Mar 25, 2009 8:58 pm   

to ja tylko co do wartościowych warsztatów, jesteś z Łodzi, więc może tam- http://www.chorea.com.pl/...aty-wydarzenia/ ja byłam raz na warsztatach prowadzonych przez pana Tomasza Rodowicza i myślę, że warto. a poza tym, w Śląskim Teatrze Tańca, w Bytomiu co miesiąc, np. w ten weekend. :) - tam zdecydowanie warto.
 
 
     
Lady_Gold_Moth 
Adept Baletu


Wiek: 37
Posty: 107
Wysłany: Pią Mar 27, 2009 10:54 pm   

rossa - kurs kwalifikacyjny to przecież nie tylko droga do zostania instruktorem, ale właśnie szansa na w miarę regularne doskonalenie się w swojej pasji - i przecież zawsze tak do tego możesz podejść :) A czy potraktujesz to hobbystycznie czy może jednak wykorzystasz później gdzieś te umiejętności - to już się okaże. Nie wszyscy dobrzy instruktorzy są genialnymi tancerzami z bogatym doświadczeniem scenicznym - niektórzy po prostu mają widzę i wyczucie, jak dojść do pewnych efektów i do tego umieją ją przekazać (choć czasem nie do końca 'pokazać'). Oczywiście na kursie czymś tam w kwestii wykonawczej będziesz musiała się wykazać - z tego co wiem, są eliminacje dla kandydatów, więc być może one pomogą Ci jakoś zweryfikować Twoje aktualne umiejętności? W każdym razie - masz fajne podejście - dziś, w dobie YCD i innych tego typu programów nagle okazuje się, że co piąta osoba to zawodowy tancerz ;) Ale jeśli sama mówisz, że dopiero zaczynasz coś robić w tym kierunku, masz tego świadomość i chcesz się doskonalić - powinnaś, jeśli tego nie zrobisz, to pewnie będziesz żałować...
 
     
rossa 
Nowicjusz

Związek z tańcem:
uczeń miłośnik
Posty: 4
Skąd: Skierniewice (Łódź)
Wysłany: Sob Mar 28, 2009 11:38 am   

Lady_Gold_Moth napisał/a:
(...)A czy potraktujesz to hobbystycznie czy może jednak wykorzystasz później gdzieś te umiejętności - to już się okaże (...)


Dokładnie takie mam do tego podejście :)

i zgadzam się z Tobą w stu procentach - jak nie spróbuję - będę żałowac :)
 
 
     
Jo_Ann 
Adept Baletu


Związek z tańcem:
uczennica
Wiek: 32
Posty: 77
Wysłany: Sro Kwi 01, 2009 12:36 am   

Prada napisał/a:
Witam. To i ja dorzucę swoje pytanie - trochę z ciekawości ale trochę także z własnej, chorej ambicji :) W sumie tańcem zainteresowałem się już pod koniec gimnazjum, ale możliwości na rozwój w tym kierunku nie miałem. Obecnie mam 18lat (klasa maturalna..).Mniej więcej od roku rozciągam się i od 5 miesięcy trenuję trickz (de facto akrobatyka). To jedyne co teraz mogę robić, aby rozwijać się w dziedzinach tanecznych. Na studia do Wawy się wybieram. Moim cichym marzeniem jest zostanie choćby półprofesjonalnym tancerzem. Mam predyspozycje do rozciągania się i dość szybko łapie kroki taneczne, ruchy. I tutaj w sumie zaczyna się moje pytanie - czy jest na to szansa? Interesuje mnie głownie modern jazz i show dance. I jeśli się "kształcić" to gdzie, aby mieć w miarę intensywne zajęcia. Caro wchodzi w grę? Tych pozytywnych cech proszę nie odbierać jako przechwalania się, ale po prostu wiem, że jak coś postanowię, to zrobię to :) Pozdrawiam


Prada, jedziemy na tym samym wózku: ja poszłam z kolezanką na zajęcia, żeby schudnąć po maturze (od siedzenia w domu nad książkami utyłam) i wsiąkłam totalnie :) . Cały tydzień odliczam czas do swoich zajęć z tańca, zapisuję się na kolejne warsztaty... Chodzę teraz na jazz i klasykę do EDS, jest bardzo fajnie. Od przyszłego roku zamierzam już ćwiczyć intensywniej, pójść na współczesny i na coś jeszcze. Marzę, żeby zająć się tańcem na poważniej i jestem dobrej myśli, bo grunt to cieżka praca i wiara w siebie. No i przekonanie rodziców, którzy coraz bardziej krzywo patrzą na sumy zostawiane w mojej szkole ;) .
 
 
     
Piotrek 
Nowicjusz

Związek z tańcem:
uczeń/miłośnik
Wiek: 39
Posty: 2
Skąd: Wawka
Wysłany: Pon Gru 14, 2009 3:53 pm   

Prada napisał/a:
...zresztą nawet gdyby to 190 wzrostu to chyba trochę przydużo - oczywiście mi się tylko tak wydaje...

Nie narzekaj, ja mam 196cm, prawie 27 lat, nigdy wcześniej nie tańczyłem, a ostatnio zapisałem się na zajęcia z jazzu. I osobiście bardzo mi się to podoba (co z tego, że przez parę dni po zajęciach ledwo się ruszam :P )
 
     
Zioło 
Adept Baletu


Związek z tańcem:
uczeń
Posty: 89
Wysłany: Nie Gru 20, 2009 3:30 am   

Czy naprawdę wierzycie, że wiek, wzrost lub tusza cokolwiek zmienią? Jeśli jest zapał i chęć ciężkiej pracy, to takie błahostki stają się nieistotne.
Uważam, że macie w pewnym sensie łatwiej - wyrabiacie sobie nawyk ćwiczenia i dążycie do tego, by być tak dobrzy jak ci, którzy zaczęli wcześniej i mają lepsze warunki... a oni? Kogo mają doścignąć? O wiele łatwiej gonić kogoś, kto jest lepszy, niż wyobrażenie samego siebie w dalekiej przyszłości.

Jestem za tym, by napisać gdzieś w widocznym miejscu: 'NIGDY NIE BĘDZIESZ ZA STARY, ZA WYSOKI, ZA GRUBY ANI ZBYT ZAJĘTY, BY MÓC PODJĄĆ WYZWANIE LUB SPEŁNIĆ SWOJE MARZENIA'.
Ode mnie tyle w tym temacie ;)
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Nie Gru 20, 2009 1:33 pm   

Zioło, czym innym jest po prostu sobie tańczyć, nawet być w tym niezłym, a czym innym zajmować się tańcem profesjonalnie... I wtedy takie 'błahostki' owszem, mają znaczenie. To nie jest tak, że jak ktoś zacznie wcześnie, to nie ma "kogo gonić" - ma tylko ta poprzeczka jest ustawiona jeszcze wyżej, do poziomu którego osoby, które zaczęły później mogą nigdy nie dojść (np. niektóre topowe zespoły, gdzie są świetni technicznie i młodzi tancerze).
Ale oczywiście, można też sporo osiągnąć, jak się zacznie później, czasem okazuje się, że nie tylko nogi się liczą, ale i głowa (niby truzim, ale wbrew pozorom w tańcu niekoniecznie tak bywa ;) ). Albo że często osoby tańczące od dziecka to techniczne roboty, a ktoś 'starszy' ma pomysł na siebie i coś do przekazania.
Wiele zależy od tego, gdzie się mierzy - są różne zespoły, i różne wymagania wobec tancerzy - w niektórych się po prostu dużo tańczy i macha nogami, w innych trzeba mieć jakąś życiową dojrzałość, itp., różnie to bardzo bywa.
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
Piotrek 
Nowicjusz

Związek z tańcem:
uczeń/miłośnik
Wiek: 39
Posty: 2
Skąd: Wawka
Wysłany: Nie Gru 20, 2009 8:15 pm   

Joanno, chyba jednak tutaj zgodzę się raczej z Zioło. Ale to może ze względu na sytuację, w jakiej się znalazłem. Skończone studia, dobra praca, poukładane życie, w sumie praktycznie wszystko jest na tak. Nawet cel w życiu. Nie jestem w sytuacji osoby, która np. w wieku 10 lat trafia do OSB i ma przed sobą perspektywę na życie, że musi być najlepsza (albo przynajmniej w "czołówce"), inaczej się nie wybije i niewiele osiągnie. Inna sprawa, że to nie jest prawda, ale żeby to zrozumieć, trzeba swoje przeżyć. Jeśli robi się coś z takim przeświadczeniem/założeniem, jest zupełnie inaczej, a inaczej jest jeśli chodzę na zajęcia nie dlatego, że "muszę", ale bo po prostu chcę. Ze świadomością, że jestem w tym całkowicie wolny. Że jeśli tak zdecyduję, to z dnia na dzień mogę zerwać całkowicie kontakt z tańcem i życie mi się przez to nie zawali.

W każdym razie dziękuję Ci bardzo za Twoją opinię i... masz zdecydowanie rację, że możliwości fizyczne to nie wszystko - liczy się też dojrzałość (chociaż spojrzałaś na to z zupełnie innej strony niż ja i to jest dla mnie bardzo cenne).

pozdrawiam,
Piotrek
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Nie Gru 20, 2009 9:23 pm   

Piotrek powtórzę swoje pierwsze zdanie...
"Zioło, czym innym jest po prostu sobie tańczyć, nawet być w tym niezłym, a czym innym zajmować się tańcem profesjonalnie... "

Sam piszesz, nie chodzisz na zajecia, bo chcesz, a nie ze musisz. Tancerz tanczyc musi zawsze, mimo iz nie zawsze mu sie chce.
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
Zioło 
Adept Baletu


Związek z tańcem:
uczeń
Posty: 89
Wysłany: Pon Gru 21, 2009 9:50 pm   

Joanno, napisałam tak, bo wydaje mi się, że niewielu mężczyzn w wieku 24 lat orientuje się nagle, że chce zostać zawodowymi tancerzami ;) bo w takiej sytuacji najmniejsza błahostka rzeczywiście może okazać się utrudnieniem.

Ale utrudnienie wciąż nas nie dyskwalifikuje, tak jak napisałaś, wszystko zależy od nas, naszego nastawienia i dojrzałości. Ale tekst, który napisałam we wcześniejszym poście i tak i tak bym gdzieś umieściła, bo odnoszę wrażenie, że co trzeci temat na tym forum zawiera pytanie: 'Czy jestem za stary/za gruby/za wysoki...?' ;)
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Pon Gru 21, 2009 10:18 pm   

Zioło, oczywiście masz rację, jeśli mówimy o tańczeniu dla siebie, amatorsko. Tutaj każdy może próbowac się spełnić, niezależnie od wagi, wieku, warunków, itp.
Natomiast taniec profesjonalny ma swoje wymagania, rządzi się swoimi prawami, i tyle.
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
dede 
Adept Baletu

Związek z tańcem:
tancerz
Posty: 148
Skąd: trójmiasto
Wysłany: Wto Gru 22, 2009 9:16 pm   

zgadzam się że nigdy nie jest za późno na taniec, nawet profesjonalny. przypomina mi się w tym miejscu Leszek Bzdyl który sam o sobie opowiadał że jak miał 15 lat to był największą "ofiarą" na wfie a ruszać zaczął się dopiero w wieku 20 lat! oczywiście to że jest wybitnie utalentowany na pewno pomogło, ale przede wszystkim ciężko sobie na to zapracował. tak więc aby do przodu;p
_________________
"Mniej w teatrze interesuje mnie to, jak ludzie się poruszają, a bardziej to, co ich porusza"
Pina Bausch
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 38