www.balet.pl Strona Główna www.balet.pl
forum miłośników tańca

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Maksim Woitiul (Wojtiul)
Autor Wiadomość
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 42
Posty: 4412
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Lut 01, 2012 11:02 am   

i bardzo dobrze, brakowało tu ostatnio takiego użytkownika ;) Rzeczywiście, to daje się zauważyc równiez w krytyce operowej, że recenzenci - mężczyźni bardziej sa skłonni chwalić i opisywać dokonania śpiewaczek, a kobiety - śpiewaków. Rozumiem to tylko do pewnego stopnia, bo sama to u siebie zauważam - że naturalne, podświadome, pierwotne jest to, ze uwage heteroseksualnych mezczyzn przyciagają bardziej atystyki, a kobiet - mężczyźni. Dopiero w przypadku homoseksualnych odbiorców nieco inaczej się to rozkłada w wyrażanych opiniach. Nie chce wszystkiego sprowadzać do wpływu seksualności na nasz odbiór wrażeń artystycznych ale wpływa niewątpliwie na skoncentrowanie uwagi na wybranych "obiektach" a w tak złożonych spektaklu jak spektakl operowy i baletowy to wybrac coś trzeba. Natomiast fachowy krytyk POWINIEN zwracać na to szczególna uwage, jako ze przyszedł do teatru nie "prywatnie" ale jako oczy i uszy widza nieobecnego i ma mu sprawozdać i opisac oraz ocenic po równo wszystkie w miare możliwości elementy spektaklu. Moze być oczywiście recenzja koncentrująca się na jednym tylko elemencie jesli recenzent jest od niego specjalista - np. zdarzają się recenzje operowe pisane z punktu widzenia teatrologa - pomijające w dużej mierze muzyke i spiew... (choć to w akiejś części nieporozumienie). natomiast wypadałoby oddac tancerzom po równo uwagę, nawet jesli w danym spektaklu solista (czy solistka) dominuje - wspomniec i scharakteryzować wykonanie, zwłaszcza gy partie były równorzędne.
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
venus-in-furs 
Koryfej


Wiek: 27
Posty: 660
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Lut 01, 2012 2:46 pm   

A ja w swoim niezwiązanym profesjonalnie z baletem chociażby jako recenzent życiu mam taki miniproblem, że jak powiem, że Maksim Wojtiul jest super, to 90% osób odbiera to w sposób "ehe, na pewno o taniec jej chodzi, podoba jej się i tyle". I to jest irytujące mocno.
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 42
Posty: 4412
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Lut 01, 2012 4:54 pm   

Dokładnie! To okropne że wiele osób tak o odbiera i tak powierzchownie osądza. Bo po pierwsze tancerz moze być naszym ulubieńcem i idolem, co nie znaczy, że na ulicy zwróciły na niego uwagę, nie mówiąc już o bliższym poznaniu. Po drugie - taki Maksim na pzykład jest jednym z moich ulubionych tancerzy, pamiętam jak zaczynał karierę u nas, więc jak mi ktos wmawia ze moje zainteresowanie i zachwyt dla niego jest czysto artystyczny to śmiech mnie ogarnia. Życze zatem Maksimowi, aby jego wielbicielki nie wstydziły sie z takich względów przyznawać do swojego zachwytu dla niego i nadal pisały poematy na jego cześc - jak miało to miejsce na jeo stronie internetowej :)))
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 36
Posty: 2809
Wysłany: Sro Lut 01, 2012 7:08 pm   

Też tak niestety czasem mam, że jak mojego łódzkiego boskiego wysławiam pod niebiosa, to co niektórzy (w tym osoby z tańcem zwiazane) uważają, że mnie on interesuje jako facet, a to zupełnie nie prawda, bo jako człowiek jest mi obojętny - po prostu wywołuje u mnie momentami histeryczne reakcje jak tańczy. Ale to generalnie głębszy problem- częsc ludzi nie rozumie, co to znaczy taka obłedna pasja i próbują wszystko sprowadzac do jednego, czyli jezeli uwielbiam kogoś jako tancerza, to z pewnoscia znaczy, ze chcialabym sie z nim spotykac, a to guzik prawda.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 834
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Lut 01, 2012 10:34 pm   

Kasia G napisał/a:
sama to u siebie zauważam - że naturalne, podświadome, pierwotne jest to, ze uwage heteroseksualnych mezczyzn przyciagają bardziej atystyki, a kobiet - mężczyźni. Dopiero w przypadku homoseksualnych odbiorców nieco inaczej się to rozkłada w wyrażanych opiniach. (...) Natomiast fachowy krytyk POWINIEN zwracać na to szczególna uwage...

Ciekawa konstatacja: podział widzów i krytyków na hetero i homo. Zapomniałaś o biseksach, bo ci zapewne zachowują właściwy obiektywizm? Podziwiam Kasiu G., że posiadłaś tak dogłębną wiedzę o widzach, a zwłaszcza o swoich kolegach po fachu i o ich kryteriach seksualnych w ocenie sztuki baletowej – może to byłby materiał na doktorat? A jak to jest z Tobą? Kiedy zachwycasz się Woitiulem – to jako kobieta hetero? Ale kiedy Milewską – to jako kobieta homo? A kiedy obojgiem po równo – to już jako bi? Pogubiłem się... Ale coś mi się nie podoba w tym Twoim wywodzie o widzach hetero i homo. Czy nie zaglądasz im zbyt głęboko, mimo zastrzeżenia, że „nie chcesz wszystkiego sprowadzać do wpływu seksualności na nasz odbiór wrażeń artystycznych”?
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 834
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Lut 01, 2012 10:47 pm   

Kasia G napisał/a:
taki Maksim na pzykład jest jednym z moich ulubionych tancerzy, (...) więc jak mi ktos wmawia ze moje zainteresowanie i zachwyt dla niego jest czysto artystyczny to śmiech mnie ogarnia.

No właśnie, więc jak to jest z obiektywizmem krytyka nt. Maksima w Twoim przypadku?
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 36
Posty: 2809
Wysłany: Sro Lut 01, 2012 11:09 pm   

W moim odczuciu Kasia bardziej to pisała z przymrużeniem oka - na zasadzie żartu :)
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 834
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Lut 01, 2012 11:47 pm   

Sagittaire napisał/a:
W moim odczuciu Kasia bardziej to pisała z przymrużeniem oka - na zasadzie żartu :)

No, może, ale wcale nie byłbym tego pewien, poczekajmy co na to powie...
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 42
Posty: 4412
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Lut 02, 2012 10:39 am   

Alez chętnie odpowiem: jest tak samo jak w przypadku wszystkich moich ulubionych artystów (bo krytyk tez takowych może posiadac, nawet dziwne by było gdyby nie miał). Prywatnie zachwycam sie czasem ponad miare, w trakcie spektaklu sekunduję koleżankom-wielbicielkom w zachwytach ;) ale nawet wtedy zwracam uwage na isttne detale jesli zauważam coś nieprawidłowego w jego wykonaniu, cos co mi się nie podoba (bo jedno nie przeszkadza drugiemu). A już w wypowiedziach publicznych (czyli głównie pisemnych) staram sie na zimno i bezstronnie ocenić czy dane wykonanie, dana partia po pierwsze do niego/niej pasuje, po drugie jak została wyonana na tle najlepszych wykonań swiatowych (znanych mi i/lub nieosiagalnego ideału), a wreszcie w ramach znanych mi mozliwości danego artysty: czyli np. jesli pisze o debiucie w dużej partii młodego tancrza o zawsze pochwalę go bardziej, niż "starego wyjadacza" który już znany jest z doskonałości, a tym razem cos mu sie nie uda... Musze sie po prostu pilnować, żeby nie "przegiąć" w żadna strone: nie pisać pod wpływem "ulubieńca" ale tez nie krytykować ulubienica bardziej niz innych żeby pokazać ze niby to "nie jest ulubieńcem"
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 834
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Lut 02, 2012 11:22 pm   

Kasia G napisał/a:
w wypowiedziach publicznych (czyli głównie pisemnych) staram sie na zimno i bezstronnie ocenić czy dane wykonanie, dana partia po pierwsze do niego/niej pasuje, po drugie jak została wykonana (...), a wreszcie w ramach znanych mi możliwości danego artysty: czyli np. jeśli piszę o debiucie w dużej partii młodego tancerza to zawsze pochwalę go bardziej, niż "starego wyjadacza"

Tak mi się zawsze wydawało i mam nadzieję, że tak też czynią inny koledzy, bez względu na swoje preferencje. Stąd moje wcześniejsze zdziwienie... i lekka prowokacja.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 834
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 09, 2012 11:41 pm   

Popatrzcie na zdjęcie, co próbuje teraz nasz wspólny ulubieniec (choć dla każdego w innej roli):
http://www.teatrwielki.pl...wy/nowosci.html

Myślę, że to dla niego wspaniałe wyzwanie, dużo ciekawsze niż kolejny bezbarwny "książę" w repertuarze klasycznym.
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 42
Posty: 4412
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Mar 10, 2012 9:51 am   

tak, wiemy, wiemy, choć oczywiście obsad będzie co najmniej dwie, a w Balanchine to chyba nawet 3
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 834
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Mar 10, 2012 8:13 pm   

I tak pewnie musi być - dla satysfakcji różnych tancerzy i na wypadek nieszczęścia. Także dla nas - widzów, bo będzie za każdym razem jakaś niespodzianka. Ważne, aby wszystkie te obsady dawały gwarancję jakości "Syna" Balanchine'a w Polskim Balecie Narodowym. Ale o to zadba już chyba nowojorski realizator przedstawienia, on z pewnością nikomu nie popuści.
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 834
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Mar 21, 2012 11:54 pm   

A tymczasem zbliżają się wznowienia "Tristana". Są już obsady w internecie, a w nich 1 i 19 kwietnia Maksim Woitiul. Kto go nie widział jako Tristana - gorąco polecam, jest naprawdę świetny. Lubię go w takich właśnie rolach. Jego pasję, muzykalność, gdy trzeba chłopięcą świeżość, gdzie indziej dojrzałość artystyczną, pełne zrozumienie i oddanie roli, że nie wspomnę o oczywistej technice - dalekiej tu jednak od pustego popisu, ale ściśle podporządkowanej oryginalnej stylistyce choreograficznej Pastora i niezwykłej muzyce Wagnera. Z pewnością wybiorę się na jedno z tych przedstawień - tym bardziej, że w roli Izoldy towarzyszy mu wspaniała Aleksandra Liashenko.

A może nawet wrócę raz jeszcze, bo 30 marca i 20 kwietnia Tristana tańczy Paweł Koncewoj, jednego dnia z Dagmarą Dryl jako Izoldą, a drugiego z Izabelą Milewską - niezapomnianą dla mnie z premiery przed trzema laty. Widzę też w innych rolach Krysztoforską, Fiedler, Żuk, Gabdullina, Popova, Yaroshenkę... Będzie kogo oklaskiwać.
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 36
Posty: 2809
Wysłany: Czw Mar 22, 2012 8:27 am   

oooo lejesz miód ma moje serce. Ostatnio na Tristanie widziałam Koncewoja (swoją drogą nie wiem, czy to nie rola jego życia???) i już się bałam patrzeć na obsady, bo nauczona doświadczeniem bałam się, że na pewno znów zobaczę Koncewoja (ewentualnie nagle zadebiutuje Yaroshenko w tej roli :wink: - w tym sezonie jestem przygotowana, ze jak jadę to zawsze Yaroshenko):).
Świetna obsada 1 IV - gdybym nie miałą biletu od wakacji, to chyba bym sobie dzis rezerwowała.
Maksim cieszy w obsadzie we wszystkim (czasem bardziej czasem mniej ale Maksim w obsadzie, to zawsze spektakl udany. Można sobie rozdwajać włos na 4 i upatrywać różnych niuansów, ale to jest jednak gwiazda...
Tylko martwi Gabdullin alternatywnie....
 
     
venus-in-furs 
Koryfej


Wiek: 27
Posty: 660
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Mar 22, 2012 9:13 pm   

Mnie Koncewoj zawsze cieszy bardziej, niż ktokolwiek inny. Mój bezdyskusyjny numer jeden zawsze i wszędzie.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 834
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 23, 2012 12:11 am   

Sagittaire napisał/a:
oooo lejesz miód ma moje serce (...) już się bałam (...) że nagle zadebiutuje Yaroshenko w tej roli :wink:

Ja Ci miodem Sagittaire, a Ty się ze mną droczysz. Albo to rzeczywiście uczulenie. :smile: Jeśli to pierwsze - sympatyczne, ale dlaczego cudzym kosztem? :? Jeśli to drugie, będę Cię leczył tej wiosny - trudna kuracja, ale cierpliwość popłaca. :wink:
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 834
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Kwi 02, 2012 11:52 pm   

Sagittaire napisał/a:
Maksim cieszy w obsadzie we wszystkim...


No to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Niedawno oklaskiwano go także w Augsburgu - z Marią Żuk:
http://www.a3kultur.de/pa...itzenniveau.php
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 834
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Maj 02, 2012 5:55 pm   

Milczycie tu na temat Syna Marnotrawnego Maxa Woitiula - nowej jego wielkiej roli, a tymczasem wyręczają nas recenzenci. Zwłaszcza jeden, który poświęcił mu więcej uwagi od innych i trafia moim zdaniem w dziesiątkę. To Daniec Cichy, tak pisze na łamach "Tygodnika Powszechnego":

"W głównych rolach wystąpili Maksim Woitiul w roli tytułowej oraz Magdalena Ciechowicz jako Syrena, kusicielka i pogromczyni głównego bohatera. To ich mistrzowskie pas de deux, egzemplifikacja stylu Balanchine’a, stało się kulminacją przedstawienia. (...) Dysponujący niezwykłą plastycznością ruchu Woitiul, w pięknym stylu poddał się kusicielce. Kontrastujący wobec Syreny emocjonalny taniec, żarliwy, wspomagany gestem i mimiką, oddający tęsknotę za prawdziwą miłością, był jednak tylko jednym z atutów artysty. Najbardziej przejmującym fragmentem był powrót Syna do domu - na kolanach, półnagi, wspierający się na lasce, świetnie korespondował z niemal melodramatyczną muzyką Prokofiewa".

Można by dodać jeszcze niejedno, ale nic ująć. Nieprawdaż?
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 42
Posty: 4412
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Maj 02, 2012 9:17 pm   

no widzisz, bo to jest Ali - tekst który do Ciebie trafia - opisujący emocje wywoływane przez taniec i ew. wygląd tancerza a nie sam taniec. "na kolanach, półnagi, wspierający się na lasce" to jest opis tego co ma byc w tym momencie w tym balecie i jest, stwierdzenie faktu, ale podbudowane emocjami piszącego. Niestety, jak pisałam i przed premierą, mnie ten balet tak nie porusza, bardziej podobaja mi sie sceny z biesiadnikami uprzedza jace teatr tanca Kurta Joossa, co nie zmienia faktu, że MW był w tej roli, tak tanecznie, jak i aktorsko znakomity
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 834
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Maj 02, 2012 10:01 pm   

Kasia G napisał/a:
...bo to jest Ali - tekst który do Ciebie trafia - opisujący emocje wywoływane przez taniec i ew. wygląd tancerza a nie sam taniec. "na kolanach, półnagi, wspierający się na lasce"...


Przyznaję, biesiadnicy animowani są wspaniale i MW znakomity, a tekst Cichego do mnie trafia - w istocie. Bo według mnie pan Daniel pisze jednak o tańcu, o jego jakości i znaczeniu, nie zaś o swoich emocjach na jego temat. Przeczytaj uważnie Kasiu G.: "Dysponujący niezwykłą plastycznością ruchu Woitiul, w pięknym stylu poddał się kusicielce. Kontrastujący wobec Syreny emocjonalny taniec, żarliwy, wspomagany gestem i mimiką, oddający tęsknotę za prawdziwą miłością, był jednak tylko jednym z atutów artysty. Najbardziej przejmującym fragmentem był powrót Syna do domu - na kolanach, półnagi, wspierający się na lasce..."

Toć to opis tańca i jego znaczeń właśnie, a taniec w balecie korzysta wszak z rozmaitych elementów ruchu. Taniec baletowy to nie tylko kółka i piruety, i ma właśnie wywoływać emocje u widza, nie zaś skłaniać go wyłącznie do liczenia efektownych ewolucji technicznych. W przeciwieństwie do cyrku i tańców figurowych na lodzie, sztukę baletową trzeba jednak podziwiać i odczuwać raczej niż mierzyć - tak ja myślę. Więc "na kolanach", "wspierający się na lasce" itd. to dla mnie także opis tańca.
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 42
Posty: 4412
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Maj 03, 2012 10:35 am   

Ali, nie chodziło mi o to, że to nie jest opis tanca - bo jest nim, właśnie opisuje "element tanca" a raczej pozycje w tańcu (na kolanach) - tak jak przy choreografii klasycznej napisalibyśmy "na czubkach palców". Ja nie poddaję w wątpliwość wartości recenzji Daniela C. tylko po prostu nie jest to to, czego ja potrzebuje, ale to wspaniale że wielu czytelników, w tym Ty odnajdujesz tu to, czego potrzebujesz. Oczywiście, ze taniec jako sztuka to nie tylko techniczne elementy (ciagle tu o tym piszemy - żeby go nie porównywać do sportu) i własnie te emocje, artyzm, chwilowośc wrażenia tak bardzo nas rózni - zarówno w odbiorze, jak i w opisie.
No ale to offtop - wróćmy do Maksima Woitiula :)
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 42
Posty: 4412
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Paź 02, 2012 6:22 pm   

Maksim (z Dagmarą Dryl) znalazł sie na plakacie do premiery Echa czasu
http://www.teatrwielki.pl...onth=11&kid=991
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 834
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Paź 02, 2012 11:13 pm   

Świetny plakat. Prosty, czysty, szlachetny. Od razu pachnie Forsythem i baletem współczesnym. Takie właśnie plakaty promują w świecie przedstawienia baletowe najlepszych zespołów, które nie ulegają szczęśliwie nowomodom na tandetne bohomazy. A te w Teatrze Wielkim popularyzują dodatkowo gwiazdy naszego PBN - tak trzymać! (Choć i u nich zdarzył się kiedyś jakiś koszmarek przy premierze "Kopciuszka")
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 36
Posty: 2809
Wysłany: Sro Paź 03, 2012 1:33 pm   

Juz dawno Max nie promowal soba spektkalu na plakacie:)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 37