Obszywanie czubków point
Oblepiac można, ale najlepiej zanim materiał sie postrzepi. najlepiej obklejać szerokim plastrem bezopatrunkowym (można go kupić w aptece za parę złotych) - dlatego szerokim, bo łatwiej jest go równo nakleić. Plastry mają jednak kilka wad - pięknie łapia brud, mogą się niespodziewanie odkleić, mogą sie odwinąć i wtedy można przykleić się czubkiem do podłogi.
Mulina to się obszywa na czubku ciężko to wytłumaczyć najlepiej jak ktoś wklei zdjęcie (już były takie zapowiedzi więc czekamy) a jeśli chodzi o plaster to się okleja dookoła czubka istotnie, ale nei specjalnie polecam gdyż przede wszystkim to co było już napomniane moiżna się "przykleić". Nie dosłownie ale my mamy np. podłogę drewnianą dość prymitywnie ale co tam i kiedy jescze wejdzie się w kalafonię to jest wrażenie jakby plaster się przyklejał i odklejał. Tak działa połączenie kleju z kalafonią. Dość nieprzyjemne. Jeszce gorzej jest w takim przypadku na podłodze baletowej. Mimo iż bez kalafonii. Pozdrawiam
-
(ponownie) Armida
- Posty: 116
- Rejestracja: pn cze 27, 2005 9:50 am
-
Hmmm, czytam wszystkie te posty i troszeczkę się dziwię. Nigdy nie zdarzyło mi sie "przykleić" do podłogi. Zawsze obklejem czubki point plastrem bezopatrunkowym. Żeby było prościej dodam, że preferuję grishko. Dwa razy miałam pointy warszawskie (bardzo ich nie lubie), raz operowe (z gumowym czubkiem) i powiem, że były wspaniałe, ale tylko ze względu na specyficzną budowę. Czubek do podeszwy nie był robiony pod kątem prostym a ostrym. Wszystko przez moje podbicie, a raczej jego brak :( Kiedy kąt był ostry, łatwiej było mi dojść do pełnego czubka (w końcu droga byl krótsza). Jeden raz miałam pointy rosyjskie, ale sprowadzane z Chin. Tylko jeden raz, bo więcej się z nimi nie spotkałam. Wiem tylko, że kosztowały mnie 150 zł, a na opakowaniu miały napisane "Russian Class". Nic więcej :cry: , a dużo bym dała, żeby mieć takie jeszcze raz. Niestety. Od tego czasu mam tylko grishko i jestem z nich bardzo zadowolona. Czubków nigdy nie obszywałam, ale widziałam pointy w takim stanie. Nie wiem czy skuteczny to sposób, ale jeżeli tyle osób tu o nim mówi, to coś w tym musi być. Jakby jednak nie było, ja polecam obklejanie. Na pewno mniej pracy i czasu. Czubek brudzi się jak każdy inne, tyle, ze ten można "wymienić" :wink: .
Pozdrawiam
P.S. Jezeli ktoś z Was potkał sie kiedyś z pointami "Russian Class", to barrrdzo bedę wdzięczna za informację gdzie, bo dużo bym dała, zeby miec je jeszcze raz.
Pozdrawiam
P.S. Jezeli ktoś z Was potkał sie kiedyś z pointami "Russian Class", to barrrdzo bedę wdzięczna za informację gdzie, bo dużo bym dała, zeby miec je jeszcze raz.
-
(ponownie) Armida
- Posty: 116
- Rejestracja: pn cze 27, 2005 9:50 am
-
Czy "świńsko" różowe to nie wiem. Widziałam intensywniejsze, ale zgadza się. Bez żadnego oznaczenia na podeszwie. Na czubku mają taką "futrzaną skórke" przyszywaną nicią albo żyłką. Jest tylko na czubku (nie wychodzi na powierzchnę materiału), zachodzi do tyłu i chowa się pod podeszwę. Moja ulubiona zaleta tych point - podeszwa i skórka od spodu przybijane sa gwoździami, które przy intensywnej pracy "wychodzą". Pięknie pocięłam nimi podłogę na jednej z sal.... :|
Pozdrawiam
Pozdrawiam
-
(ponownie) Armida
- Posty: 116
- Rejestracja: pn cze 27, 2005 9:50 am
-
Mają niedbale pociętą podeszwę. Górną część w "kratkę", a miejsce pod piętą w "linie". Nie spotkałam gorszych. No ale widzę, że nie tylko ja :D