pesymiści i optymiści
-
Nieznajomy...
- Posty: 21
- Rejestracja: ndz lut 27, 2005 5:19 pm
Co do tego wpadania w skrajności to jestem całkiem za!!!!
Czy jest coś piękniejszego jak oczuwanie przeróżnych emocji? niezależnie czy są one pozytywne, czy nie - są prawdziwe. I ani pesymizm, ani optymizm ani realizm nie są dobre :D należy łączyć wszystko. Kiedy jest nam smutno trzeba płakać, kiedy wesoło śmiać się i cieszyć!!! :)
A coś pomiędzy...:/ to co najwyżej można udawać... ale to chyba nie jest dobre.
A jak często komuś kto płacze mówimy : "nie płacz" albo "uśmiechnij się".
Nie po to ktoś dał nam umiejętność(dar) płakania, byśmy z niego nie korzystali :D W życiu należy spróbować wszystkiego. Sky is limit ;) i dotyczy to wszystkiego .
Pozdrawiam :wink:
Czy jest coś piękniejszego jak oczuwanie przeróżnych emocji? niezależnie czy są one pozytywne, czy nie - są prawdziwe. I ani pesymizm, ani optymizm ani realizm nie są dobre :D należy łączyć wszystko. Kiedy jest nam smutno trzeba płakać, kiedy wesoło śmiać się i cieszyć!!! :)
A coś pomiędzy...:/ to co najwyżej można udawać... ale to chyba nie jest dobre.
A jak często komuś kto płacze mówimy : "nie płacz" albo "uśmiechnij się".
Nie po to ktoś dał nam umiejętność(dar) płakania, byśmy z niego nie korzystali :D W życiu należy spróbować wszystkiego. Sky is limit ;) i dotyczy to wszystkiego .
Pozdrawiam :wink:
T.OPT......
Napiszę krótko - JESTEM TAŃCZĄCYM OPTYMISTĄ.
heh, tańczący optymista- ładnie :)
Ja wiem, że sztucznie naginać się do życia nie jest dobrze, że to szczere emocje nadają wszystkiemu sens. Myślę sobie jednak (to miałam na myśli), czy aby ciągła dominacja jakiejś skrajności- czy to zbytniego optymizmu czy pesymizmu- nie jest najbardziej męcząca ze wszystkich innych ewentualności, czyli różnego typu mieszanek nastrojowych, bądź umiarkowanego optymizmu, pesymizmu czy realizmu. Bo- jak już ktoś tu wspomniał (tancereczka19)- jedno gotuje nam wielkie rozczarowania, drugie nie pozwala się z niczego cieszyć.
Ale jak narazie, to widzę, że więcej w naszym światku optymistów niż pesymistów. No no, brawo :)
Ja wiem, że sztucznie naginać się do życia nie jest dobrze, że to szczere emocje nadają wszystkiemu sens. Myślę sobie jednak (to miałam na myśli), czy aby ciągła dominacja jakiejś skrajności- czy to zbytniego optymizmu czy pesymizmu- nie jest najbardziej męcząca ze wszystkich innych ewentualności, czyli różnego typu mieszanek nastrojowych, bądź umiarkowanego optymizmu, pesymizmu czy realizmu. Bo- jak już ktoś tu wspomniał (tancereczka19)- jedno gotuje nam wielkie rozczarowania, drugie nie pozwala się z niczego cieszyć.
Ale jak narazie, to widzę, że więcej w naszym światku optymistów niż pesymistów. No no, brawo :)
-
Pati_jazzy
- Posty: 65
- Rejestracja: pt sty 06, 2006 10:42 pm
-
drCoppelius
- Posty: 559
- Rejestracja: pt lut 25, 2005 9:02 pm
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
[quote:048a1c6475="Gość"]U mnie to chyba właśnie realizm sprawia, że nie jestem optymistką....[/quote:048a1c6475]
U mnie chyba Gościu podobnie.... Nie mogę się napewno nazwac optymistką... Ale tak do końca pesymistką to też nie jestem choc raczej mi do tego raczej bliżej niż do optymistki... A myślenie realnie też wprowadza często w pesymizm... :? Tak jak drCoppelius ma pecha np. z butami to ja z pogodą. Zazwyczaj mama zawozi mnie i przywosi ze szkoły. A jak idę albo wracam sobie na nogach to jest albo śnieżyca (tak jak dziś...), albo wali gradem, albo leje i wszędzie jest mnóstwo błota, no a w lecie jest taki upał, że można sie ugotowac... I jak byc optymistką... :?:
U mnie chyba Gościu podobnie.... Nie mogę się napewno nazwac optymistką... Ale tak do końca pesymistką to też nie jestem choc raczej mi do tego raczej bliżej niż do optymistki... A myślenie realnie też wprowadza często w pesymizm... :? Tak jak drCoppelius ma pecha np. z butami to ja z pogodą. Zazwyczaj mama zawozi mnie i przywosi ze szkoły. A jak idę albo wracam sobie na nogach to jest albo śnieżyca (tak jak dziś...), albo wali gradem, albo leje i wszędzie jest mnóstwo błota, no a w lecie jest taki upał, że można sie ugotowac... I jak byc optymistką... :?: