Anoreksja i bulimia
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
Kosciotrupy nie wygladaja przyjemnie. Baletnica powinna miec wszystkiego odpowiednia ilosc. Wiadomo, ze im mniej wazy tym lepiej ma partner z reszta ona sama tez pewnie sie lepiej czuje.
Piszecie ze nauczyciele mowia ze macie schudnac a nie mowia jak. Moze trzeba zapytac nauczyciela/nauczycielke jak to zrobic, jaka metoda jest lepsza bo pewnie same tez przez to przechodzily.
Moze warto o tym porozmawiac np po lekcji?
Piszecie ze nauczyciele mowia ze macie schudnac a nie mowia jak. Moze trzeba zapytac nauczyciela/nauczycielke jak to zrobic, jaka metoda jest lepsza bo pewnie same tez przez to przechodzily.
Moze warto o tym porozmawiac np po lekcji?
Z dwojga złego chyba wybrałbym bulimię - przynajmniej można jeść.
Podziwiam Was anorektyczki i bulimiczki - musicie nieźle walczyć ztym poczuciem winy, i słuchaniem "zjedz tortu kochanie!" . Ale nie trzymajcie tak dalej, bo czasem lepiej jest przegrać wracając z tarczą ,a nie wygrać będąc na tarczy.
Podziwiam Was anorektyczki i bulimiczki - musicie nieźle walczyć ztym poczuciem winy, i słuchaniem "zjedz tortu kochanie!" . Ale nie trzymajcie tak dalej, bo czasem lepiej jest przegrać wracając z tarczą ,a nie wygrać będąc na tarczy.
Lepiej nie mówić osobom chorym na anoreksję czy bulimię, że się je podziwia, bez względu na kontekst wypowiedzianych słów. Chora zazwyczaj podchwytuje słowo "podziwiać", a resztę podświadomie (lub nie) ignoruje, co zachęca ją do kontynuacji podjętych działań.
Ja podziwiam osoby, które potrafią utrzymać ładną sylwetkę nie popadając w żadną z wyżej wymienionych chorób. :wink:
Ja podziwiam osoby, które potrafią utrzymać ładną sylwetkę nie popadając w żadną z wyżej wymienionych chorób. :wink:
[quote:62113d1520="Bajaderka"]Gościu, masz rację, zresztą wszystkie ją macie:) No,ale dziewczyna, która ma grube kości i nie jest w stanie być chudziną nie ma szansy w OSB....i to jest najgorsze...bo moim zdaniem nie tylko chude dziewczyny mają prawo tańczyć i uczyć się w OSB i SB, chociaż prawdą jest że na scenie lepiej w klasyce wygląda chuda tancerka.......[/quote:62113d1520]
No,ale często dziewczyny ,które są chudziutkie jedzą bardzo dużo tyle,że
mają drobne kości i dobra przemiane.
Sama mam taką koleżanke-była chuda w wieku 11,a teraz to ma okropną figure-garbi się (ma okrągłe plecy), biust ma ogromny i obwisły,biodra bardzo duże...to dlatego,że zawsze dużo jadła,ale dopiero teraz jej się tłuszcz odkłada( mniej rośnie itp.)
Przez to chce powiedzieć ,że czasami chuda 11 latka w wieku 13 czy 14 lat
ma już zupełnie inną figure i pełne kształty.
No,ale często dziewczyny ,które są chudziutkie jedzą bardzo dużo tyle,że
mają drobne kości i dobra przemiane.
Sama mam taką koleżanke-była chuda w wieku 11,a teraz to ma okropną figure-garbi się (ma okrągłe plecy), biust ma ogromny i obwisły,biodra bardzo duże...to dlatego,że zawsze dużo jadła,ale dopiero teraz jej się tłuszcz odkłada( mniej rośnie itp.)
Przez to chce powiedzieć ,że czasami chuda 11 latka w wieku 13 czy 14 lat
ma już zupełnie inną figure i pełne kształty.
Hm..
Może opowiem Ci o mnie skoro uważasz, ze większość z nas to anorektyczki/bulimiczki.
Zawsze byłam mała krucha, lekka ale silna 8). Ważyłam najmniej w klasie, i byłam najchudsza. W szkole często nas w sumie ważyli, z czasem rzadziej. Przy którymś ważeniu poprosiła moją mamę do szkoły > wiedziałam o co chodzi. Podejrzenie o anoreksję. Nie przejęłam się, zawsze jadłam to na co miałam ochotę. Potrafiłam zjeść dziennie 2 tabliczki czekolady. Moja mama poszła i już przy wejściu lekarka powiedziała: "Widzę mamę i już się nie martwię". W mojej rodzinie wszyscy są szczupli > dziedziczne jak widać. Potrafię jednak zapanować nad moim organizmem. Potrafię np. nie zjeść śniadania (bo np. nie mam czasu) i zamiast tego wypić szklankę wody by zapchać się. Jednego dnia nie jem prawie nic, drugiego sie objadam. Chyba każdy tak ma :)
Naturalnie nie zdarza się to codziennie. Potrafię sobie radzić z głodem, zresztą on mi tak wcale nie dokucza. Kiedy jestem głodna zajmuję się po prostu czymś innym niż skupianiem sie na tym.
Kończąc mój wywód :))
Uważam, że nie ma co podziwiać anorektyczek i bulimiczek bo to jest chore, i nie zdrowe.
Może opowiem Ci o mnie skoro uważasz, ze większość z nas to anorektyczki/bulimiczki.
Zawsze byłam mała krucha, lekka ale silna 8). Ważyłam najmniej w klasie, i byłam najchudsza. W szkole często nas w sumie ważyli, z czasem rzadziej. Przy którymś ważeniu poprosiła moją mamę do szkoły > wiedziałam o co chodzi. Podejrzenie o anoreksję. Nie przejęłam się, zawsze jadłam to na co miałam ochotę. Potrafiłam zjeść dziennie 2 tabliczki czekolady. Moja mama poszła i już przy wejściu lekarka powiedziała: "Widzę mamę i już się nie martwię". W mojej rodzinie wszyscy są szczupli > dziedziczne jak widać. Potrafię jednak zapanować nad moim organizmem. Potrafię np. nie zjeść śniadania (bo np. nie mam czasu) i zamiast tego wypić szklankę wody by zapchać się. Jednego dnia nie jem prawie nic, drugiego sie objadam. Chyba każdy tak ma :)
Naturalnie nie zdarza się to codziennie. Potrafię sobie radzić z głodem, zresztą on mi tak wcale nie dokucza. Kiedy jestem głodna zajmuję się po prostu czymś innym niż skupianiem sie na tym.
Kończąc mój wywód :))
Uważam, że nie ma co podziwiać anorektyczek i bulimiczek bo to jest chore, i nie zdrowe.
-
Anna-Maria
- Posty: 640
- Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm
Oczywiście, że to choroba, którą trzeba leczyć w jak najwczesniejszym stadium. Przykre jest, że dopiero jest to zauważne, kiedy z dziewczyną jest już naprawdę źle.
Ani anoreksja ani bulimia nie mają żadnego usprawiedliwienia dla tych, które je praktykują.
Jeśli już ktoś chce się odchudzać, niech wybierze inny sposób.
A nie ten - jakby się mogło wydawać - najprostszy, a zarazem niosący straszliwe skutki.
Najgorsze jest to, że choroba pogłębia się nie fizycznie (Bo o tym, to już nawet nie wspomnę, że organizm nie przyjmuję większych dawek pokarmu), a psychicznie. Kobieta / dziewczyna, patrząc w lustro ciągle widzi się jako otyłą osobę, mimo protestów i upomnień od innych.
Uważam także, że nic na siłę nie można zrobić, bo przyniesie jeszcze gorszy efekt, niż miało przynieść.
Dziewczyna, musi sama postanowić o podjęciu leczenia. Jednak nie zawsze dostrzegają dramatyczną sytuację w jakiej się znajduje.
Dobrym sposobem byłby "zimny prysznic" pt. śmierć koleżanki z powodu właśnie którejś z chorób.
Może wtedy, taka dziewczyna zorientowałaby się w miarę szybko i nie doprowadziła do stanu śmierci.
Uważam, że dziewczęta, które zaczynają zabawy w nie jedzenie czy zwracanie pokramów, są (przepraszam, jeśli kogoś urażę) głupie jak but.
O. Staczają się do najprostszego i tandetnego "sposobu" schudnięcia, który tak naprawdę do niczego pożytecznego nie prowadzi.
Jest tyle sposób, aby w miarę normalny sposób utrzymać "normalną" linię. Nie trzeba katować się nie spożywaniem pokarmu przez 24 h czy wyrzyganiem wszystkich posiłków :?
Kończąc, uważam że w chorobę owych anorektyczek etc. powinien mocno zaingerować lekarz, jak również najbliższa rodzina / otoczenie, aby dziewczyna wiedziała że nie jest sama, że jest nadal kochana mimo swoich 25 kg.
Ani anoreksja ani bulimia nie mają żadnego usprawiedliwienia dla tych, które je praktykują.
Jeśli już ktoś chce się odchudzać, niech wybierze inny sposób.
A nie ten - jakby się mogło wydawać - najprostszy, a zarazem niosący straszliwe skutki.
Najgorsze jest to, że choroba pogłębia się nie fizycznie (Bo o tym, to już nawet nie wspomnę, że organizm nie przyjmuję większych dawek pokarmu), a psychicznie. Kobieta / dziewczyna, patrząc w lustro ciągle widzi się jako otyłą osobę, mimo protestów i upomnień od innych.
Uważam także, że nic na siłę nie można zrobić, bo przyniesie jeszcze gorszy efekt, niż miało przynieść.
Dziewczyna, musi sama postanowić o podjęciu leczenia. Jednak nie zawsze dostrzegają dramatyczną sytuację w jakiej się znajduje.
Dobrym sposobem byłby "zimny prysznic" pt. śmierć koleżanki z powodu właśnie którejś z chorób.
Może wtedy, taka dziewczyna zorientowałaby się w miarę szybko i nie doprowadziła do stanu śmierci.
Uważam, że dziewczęta, które zaczynają zabawy w nie jedzenie czy zwracanie pokramów, są (przepraszam, jeśli kogoś urażę) głupie jak but.
O. Staczają się do najprostszego i tandetnego "sposobu" schudnięcia, który tak naprawdę do niczego pożytecznego nie prowadzi.
Jest tyle sposób, aby w miarę normalny sposób utrzymać "normalną" linię. Nie trzeba katować się nie spożywaniem pokarmu przez 24 h czy wyrzyganiem wszystkich posiłków :?
Kończąc, uważam że w chorobę owych anorektyczek etc. powinien mocno zaingerować lekarz, jak również najbliższa rodzina / otoczenie, aby dziewczyna wiedziała że nie jest sama, że jest nadal kochana mimo swoich 25 kg.