premiera Wozzecka - afera w TW-ON?

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

ło matko i jeszcze Szkoła Mistrzów w to wplątana.... :?

ja tylko nie rozumiem, dlaczego w takim razie Pietras znowu został dyrektorem ON skoro wcześniej został zwolniony z wiadomych powodów? oprócz tego że układy i układziki...
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

dlatego że cokolwiek by mówic o dyr. Pietrasie to jest to jedyny zawodowy dyrektor teatrów operowych w Polsce. Jego zwolnienie kilkanaście lat temu tez było problematyczne bo np. nie wiem czy do wszystkich przemawia zwolnienie z powodu wystawiania pozycji lżejszych do których zaliczono wówczas Skrzypka (z Bernardem Ładyszem w roli tytułowej) i Graka Zorbę (który 3 lata później wrócił na afisz i szedł sobie do ub. sezonu). Myślę, ze nie można stawiac sprawy tak jednoznacznie: Treliński i Kord "ambitni" a Pietras nie.... Ale widac sprawa rozbiła sie o podział kompetencji i decyzji podejmowanych przez TRZECH DYREKTORÓW
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

ah no to prawda, zalezy kto co uważa za mniej/bardziej ambitny repertuar, a myślę że poznać trzeba każdy i powinno się mieć również możliwość wyboru między lekką rozrywka i "przebieżką umysłową" (uogólniając).

cokolwiek by nie powiedziec o przeszłości - teraz w TW nie dzieje się dobrze chociażby dlatego, ze takie brudy wychodza na wierzch, zamiast zostawać w gronie zainteresowanych.

ciekawa jestem jak sie to dalej potoczy...
Nefretete
Posty: 1308
Rejestracja: śr kwie 07, 2004 3:10 pm

Post autor: Nefretete »

zgadzam sie z sisi. repertuar powinien być zroznicowany, oczywiscie nie skrajnie, ale powinien obejmowac pozycje te bardzo ambitne i te troszke mniej (choc to wlasciwie gra slowna,co za takowe sie uwaza a co nie). najtrudniej jest jednak znalezc zloty srodek i potem rodza sie takie konflikty, niestety na oczach wszystkich.
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

To jest jeden wielki rozgardiasz. Teatr nie powinien być miejscem takich przepychanek, chociaz jak wiemy nie jest to pierwsza tego typu sytuacja i na pewno nie ostatnia (z głośniejszych ostatnimi czasy: Łódź [size=7:ccdcd140a4][o ile dobrze pamiętam][/size:ccdcd140a4], Gdańsk).
Może się mylę, bo nie jestem na tyle zorientowana w sprawach TW-ON, ale moim zdaniem to wynika ze starcia trzech osobowości. K. Kord, niedawno 'wrócony' do Opery, z wyrobionym nazwiskiem, M. Treliński, z mniej wyrobionym nazwiskiem, i S. Pietras, który jest po prostu dyrektorem, bo świat zazwyczaj mniej słyszy o dyrektorach niż o artystach. I nie dziwię się, że w takiej sytuacji może być trudno dojść do porozumienia, 'ile komu wolno, i dlaczego'.
Tak przynajmniej przedstawia się to od strony widza, czy mnie :)

Tylko dlaczego widz ma byc świadkiem tego wszystkiego? Jak idę do opery, to nie chcę się zastanawiać nad tym, czy to jest spektakl, który wywołał lawinę oburzenia, albo był pretekstem do zajęcia "wiekszej połowy" stołka.
Ariodante
Posty: 757
Rejestracja: czw mar 03, 2005 4:50 am

Post autor: Ariodante »

Nie wtracam sie do dyskusji o Wozzeku, bo ani przedstawienia nie zobacze, ani za opera nie przepadam, ale chcialabym Was tylko troche sprowadzic na ziemie, kiedy mowicie o zenujacej, skandalicznej etc. sytuacji, jaka wywiazala sie w TW-ON. Otoz jako obserwator "zagraniczny", ktory niejedna bzdure na swiecie widzial, postawilam sobie za cel wyleczyc Polakow z jednego: negatywnej magalomanii ;-). Otoz wszystko co zle, najgorsze, najbardziej zenujace etc. moze sie - zdaniem wiekszosci Polakow - wydarzyc TYLKO w Polsce. Mamy patent na glupote! Jestesmy najwiekszym bagnem, cywilizaycjnym zadupiem Europy, polskim piekielkiem etc. Kochani, troche wiecej skromnosci! ;-) Bagno jest wszedzie (tyle ze wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma), sytuacje takie jak ta (i inne) w TW-ON to nic nowego w swiecie opery - poczytajcie sobie chociazby o wielkich skandalach w La Scali, chocby ubieglorocznym, po ktorym odszedl z La Scali na dobre jeden z najwiekszych dyrygentow operowych naszych czasow Richardo Muti.
A sama dyskusja o majtkach czy ich braku raczej, to tez nie jakis zasciankowy, moherowy problem, ale problem, ktory czesto roztrzasa sie w bardzo postepowych krajach (bo my w koncu jestesmy tylko zadupiem): takiej Francji, w ktorej niejedno gole dupsko widziano w teatrze, w Anglii, ba, nawet w Niemczech, gdzie rezyserzy operowi maja chyba najwieksze swobody. Chodzi o rzecz prosta: czy prowokacja jest niezbedna w sztuce operowej. Nie bede sie teraz nad tym problemem roztkliwaic, bo nie o to chodzi. chce jedynie poiwiedziec, ze to, ze dyskutuje sie o ewentualnej nagosci w przedstawieniu swiadczy o tym, ze wciaz jeszcze o sztuce rozmawiamy, a nie przyjmujemy bezkrytycznie to, co nam oferuja nasi sceniczni bogowie. Tyle ze w naszym kochanym kraju kazda osoba, ktora choc troche bronic bedzie tradycyjnego teatru operowego i sprzeciwiac sie goliznie lub innym prowokacjom rezyserskim od razu dostanie etykietke moherowca, prawicowego wsteczniaka czy zwyklego oszoloma. I tu tkwi pradziwy problem, bo w ten sposob zamyka sie normalna dysksuje o sztuce i jej bolaczkach, a otwiera pseudo-polityczne skakanie do gardla.

A wiec w Nowym ROku zycze nam wszystkim troche mniej negatywnej megalomanii ;-) ;-) ;-)
Kurt
Posty: 16
Rejestracja: sob gru 17, 2005 9:47 pm

Post autor: Kurt »

Przecież to nie chodzi tylko o premierę znakomitego zresztą Wozzeck’a. Chodzi o coś szerszego. Zmagania które obserwujemy dotyczą tego jak prowadzić najważniejszy teatr Opery i Baletu (czyżby) w Polsce. Wygląda na to, że wiele rzeczy jeżeli chodzi o sprawy artystyczne i strukturalne należy zmienić. Ktoś musi sie tego podjąc i byłoby dobrze żeby był to zgodnie i madrze współpracujący ze sobą zespół. Jest zrozumiałe, że sytuacja w TW wywołuje zainteresowanie mediów.
Bardziej dziwne wydaje mi się to, że na tym forum, które zajmuje się przecież sztuką baletową nikt nie zwrócił uwgi na to, że balet jest zupełnie wyłączony z jakichkolwiek rozważań. To jest właśnie moment kiedy nie należy pozwolić na to aby balet został przesunięty na pozycję marginalne. A sytuacja jest taka: Mamy triumwirat: 1. Dyrektor Naczelny - ktoś kto chyba powinień koordynować różne działania dbając przy tym o dyscyplinę finansów, 2. Dyrektor Artystyczny w tym wypadku jest to reżyser teatralny, filmowy i operowy, 3.Dyrektor Muzyczny - siłą rzeczy zainteresowany stroną muzyczną spektakli, poziomem chóru, solistów spiewaków i orkiestry. A balet?! Kto dba o ksztalt baletu, jego poziom i repertuar? Czy robi to dyrektor (administrator)? czy muzyk? czy też reżyser operowy? Nie wydaje mi sie normalne, aby w TW OP gdzie balet powinień być chyba na świetnym poziomie, gdzie powinien być traktowany jako niezależna forma sztuki i w tych finansowo trudnych dla sztuki czasach powinien jednak być wizytówką polskiego baletu wogóle, ten balet nie jest reprezentowany w ścislej dyrekcji teatru przez nikogo z tej profesji.
Co o tym myślicie?
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

O kondycję, repertuar i poziom zespołu baletowego powinna dbac DYREKCJA, podobnie jak dba o zespół operowy (który jednak istnieje w TW na innych zasadach - prawie nie ma już etatowych spiewaków, jest chór i gościnni soliści, balet musi byc stały). Od reprezentowania interesów baletu jest jego dyrektor (bo nie prawdą jest ze mamy 3 dyr. w TW-ON - jest jeszcze z-ca naczelnego, ekonomiczny, techniczny itd...) Jeżeli jednak postulaty dyr. baletu, i zespołu baletowego, srodowiska i widzów odbijają sie od dyrekcji "głównej" to cóż... Ten problem istniał zawsze: sytuacja baletu w teatrze operowym (bo jakoś zawsze mówi się opera warszawska , poznańska itp.) Dyr. Pietras zawsze dbał o balet - ale zdaje się ze w triumwiracie o sprawach artystycznych miał miec mało do powiedzenia - i chyba o to poszło... :roll:
Kurt
Posty: 16
Rejestracja: sob gru 17, 2005 9:47 pm

Post autor: Kurt »

Kasiu wybacz, mam nadzieję, że nie weźmiesz mi za złe, ale uważam, że złych sytuacji nie trzeba akceptować, trzeba je zmieniać. To jest moment kiedy należy domagać sie traktowania sztuki baletowej poważnie. Równouprawnienie i emancypacja w ramach struktur TW. Co o tym myślisz? Tylko przeglądając internetową stronę TW ON – kierownictwo teatru, jest jasne, że tak nie jest. Nie chodzi o to ilu jest dyrektorów, ale o to jaki mają wpływ na prowadzenie teatru. Ktoś powinien domagać sie takich rozwiazań, które byłyby korzystne dla rozwoju sztuki baletowej. To forum moim zdaniem powinno być częscią lobby działającego na rzecz baletu.
Jak to wygląda w innych krajach, w teatrach których status jest podobny do statusu TW ON? Czy wszedzie akceptuje się zależnosc baletu od ludzi których interes sztuki baletowej niekoniecznie jest najbliższy?
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Kurcie, nie chce ani słowa więcej napisać o dyrektorze baletu TW i dyrektorachnaczelnym, artystycznym itd.... bo nie powinnam. Wiele zależy tu od osobowości. No i wszystko co piszesz jest słuszne tylko... pytanie podstawowe: KTO miałby się o range sztuki baletowej upomnieć? Kiedy na początku sezonu miała miejsce pierwsza konf. prasowa nowej dyrekcji pytanie o balet ucięto stwierdzieniem ze w tej sprawie trzeba się spotkac osobno... Jak do tej pory nie było najmniejszej okazji aby do tego pytania powrócić.
Na tym forum sporo robimy: piszemy listy protestacyjne, piszemy listy do TV z zapytaniem o Złotą dwunastke baletów, wyrazamy swoje opinie o złej (słabej) pozycji baletu w Polsce ogólnie, w TW również... Sama mam na koncie kilka tekstów (opublikowanych) na ten temat.. Głos wołającego na puszczy.... :evil:

PS. a tak w ogóle to mysle że "afera majtkowa" czy ewentualne przetasowania w dyrekcji są najgorszym momentem na podnoszenie sprawy baletu - musi byc ustalona nowa (stara?) dyrekcja, zeby było z kim dyskutować. No chyba że "walimy" od razu do ministra ;)
ODPOWIEDZ