Anna Pawłowa
Co do krzywych nóg to niekwykluczone. Ale na początku XX wieku były zupełnie inne kanony tańca. Kiedyś oglądałam film o balecie z pierwszej połowy wieku (dokładnie nie pamietam z którego roku) i było to wręcz komiczne - chyba każdy miał okazję wiedzieć reakcje zwykłego człowieka na hasło balet (reakcję - czytaj: układ "choreograficzny"). Na tej kasecie tancerze prezentowali się nie lepiej.
Swego czasu dość krytycznie komentowano "Jezioro.." z Fonteyn. A uchodzi ona za wielką gwiazdą.Takie sławy w dzisiejszych czasach możliwe, że nie dostałyby się nawet do szkoły baletowej
Swego czasu dość krytycznie komentowano "Jezioro.." z Fonteyn. A uchodzi ona za wielką gwiazdą.Takie sławy w dzisiejszych czasach możliwe, że nie dostałyby się nawet do szkoły baletowej
-
Tranquility
- Posty: 1123
- Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm
-
.:Swanilda:.
- Posty: 115
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 9:33 pm
pozwólcie że odświeżę troche ten temat...
znając mnie - gdyż jestem nocym markiem - w nocy rzuca mnie na rozważania.
A więc ściągnełam "dzisiaj" (nie wiem jak to nazwać, dla mnie jest jeszcze "wczoraj") "The Dying Swan" w wykonaniu Anny Pavlovej i pierwsze moje odczucie to (nie wiem po części czemu - może dlatego że to umierający łabędź który umarł dawno, w realiźmie i przenośni) ekhm... strach, przerażenie? Po obejżeniu go po raz pierwszy wręcz opadła mi szczena i gały mi wyszły na wierzch, a dopiero "ocknełam się" po chyba piątym puszczeniu owego filmiku (może to z powodu późnej pory...?;) teraz jest po czwartej). Nie umiem powiedzieć co odczułam oglądając ten filmik (z pewnością nie przerażenie z powodu techniki takiej czy owakiej bo sie po prostu się nie znam:P), ale może to coś mnie wręcz oczarowało. Anna na tym filmiku wyglądała na prawde jakby jako łabędź umierała. I w tym momencie uderzyła mnie myśl... "wszyscy kiedyś umrzemy..."... A śmierć jest straszna... nie ukrywam że się boję śmierci. Szczególnie ją widać na starych fotografiach, filmach (ale i tak uwielbiam je oglądać... xD). I oglądając ten film, który pokazuje swego typu taniec śmierci czułam jakby Anna Pavlova teraz właśnie tańczyła, teraz właśnie umierała jako łabędź, teraz umierała obok mnie (pomijając że umarła na to samo co mój dziadek Wszeborowski - płuca). Oglądając ten film kolejny raz po prostu się zryczałam...* Według mnie, Anna Pavlova, nawet teraz, po ponad 80 latach (nie wiem z którego roku mam to nagranie...), patrząc na stare fotografie i filmy przekazuje nam coś swym tańcem. Bo gdy spojżałam na fotografię Anny z 1911r. (prababcia miała 10 lat...:roll:) nie mogłam od niej oderwać wzroku. A po chwili - całkiem podświadomie - pojawił się uśmiech na mojej twarzy.* Ciekawe czemu...? I co nam chce przekazać? Tego sie chyba już nigdy się nie dowiemy.
[img:03954c6730]http://www.cardcow.com/images/set21/card00003_fr.jpg[/img:03954c6730]
* I to jest takie troche masochistyczne, katuje sie filmikiem który wzbudza we mnie strach... :roll: :lol: Pewnie uznacie mnie teraz za jakąś nienormalną, ale ja wiele przeżyłam siedząc nocami w moim starym domu i wiem co tam się dzieje naprawdę, a co daje moja wyobraźnia (dzięki Bogu, tutaj w Ustce takich wybryków natury nie ma...).
* A dla klimatu jeszcze się włączyła muzyka "time of my life (instrumental)"... :shock: ale to chyba dlatego że była wrzucona po Pavlovej.
znając mnie - gdyż jestem nocym markiem - w nocy rzuca mnie na rozważania.
A więc ściągnełam "dzisiaj" (nie wiem jak to nazwać, dla mnie jest jeszcze "wczoraj") "The Dying Swan" w wykonaniu Anny Pavlovej i pierwsze moje odczucie to (nie wiem po części czemu - może dlatego że to umierający łabędź który umarł dawno, w realiźmie i przenośni) ekhm... strach, przerażenie? Po obejżeniu go po raz pierwszy wręcz opadła mi szczena i gały mi wyszły na wierzch, a dopiero "ocknełam się" po chyba piątym puszczeniu owego filmiku (może to z powodu późnej pory...?;) teraz jest po czwartej). Nie umiem powiedzieć co odczułam oglądając ten filmik (z pewnością nie przerażenie z powodu techniki takiej czy owakiej bo sie po prostu się nie znam:P), ale może to coś mnie wręcz oczarowało. Anna na tym filmiku wyglądała na prawde jakby jako łabędź umierała. I w tym momencie uderzyła mnie myśl... "wszyscy kiedyś umrzemy..."... A śmierć jest straszna... nie ukrywam że się boję śmierci. Szczególnie ją widać na starych fotografiach, filmach (ale i tak uwielbiam je oglądać... xD). I oglądając ten film, który pokazuje swego typu taniec śmierci czułam jakby Anna Pavlova teraz właśnie tańczyła, teraz właśnie umierała jako łabędź, teraz umierała obok mnie (pomijając że umarła na to samo co mój dziadek Wszeborowski - płuca). Oglądając ten film kolejny raz po prostu się zryczałam...* Według mnie, Anna Pavlova, nawet teraz, po ponad 80 latach (nie wiem z którego roku mam to nagranie...), patrząc na stare fotografie i filmy przekazuje nam coś swym tańcem. Bo gdy spojżałam na fotografię Anny z 1911r. (prababcia miała 10 lat...:roll:) nie mogłam od niej oderwać wzroku. A po chwili - całkiem podświadomie - pojawił się uśmiech na mojej twarzy.* Ciekawe czemu...? I co nam chce przekazać? Tego sie chyba już nigdy się nie dowiemy.
[img:03954c6730]http://www.cardcow.com/images/set21/card00003_fr.jpg[/img:03954c6730]
* I to jest takie troche masochistyczne, katuje sie filmikiem który wzbudza we mnie strach... :roll: :lol: Pewnie uznacie mnie teraz za jakąś nienormalną, ale ja wiele przeżyłam siedząc nocami w moim starym domu i wiem co tam się dzieje naprawdę, a co daje moja wyobraźnia (dzięki Bogu, tutaj w Ustce takich wybryków natury nie ma...).
* A dla klimatu jeszcze się włączyła muzyka "time of my life (instrumental)"... :shock: ale to chyba dlatego że była wrzucona po Pavlovej.