"Niżyński" w Łodzi
"Niżyński" w Łodzi
Monodram powstały na bazie "Dzienników" Niżyńskiego bije rekordy popularności...
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/22556.html
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/22556.html
eh, kolego moderatorze - był już watek o tym spektaklu ale "zsunął się" na 2 stronę tej tablicy więc wkleję tu jego treść, a tamten zlikwiduję :)
O sztuce w Teatrze Jaracza przedstawiającej postac Niżyńskiego:
Teatr im. S. Jaracza w Łodzi
Scena Kameralna
NIŻYŃSKI
reżyseria: Waldemar Zawodzinski
premiera: 3 grudnia 2005
Sceniczne przedstawienie historii Wacława Niżyńskiego
Premiera w Teatrze Jaracza
Aktor i tancerz Kamil Maćkowiak podjął próbę scenicznego przedstawienia historii Wacława Niżyńskiego - artysty o wielkości i znaczeniu dorównującym jego tragicznemu losowi. Baletowy fenomen - tancerz i choreograf miał 29 lat (styczeń, 1919) kiedy ostatni raz stanął na scenie. 30 lat życia spędził w szpitalu psychiatrycznym.
Przez 6 tygodni od zerwania z baletem do zamknięcia w szpitalu, w czasie nasilających się i słabnących stanów psychozy pisał wstrząsające "Dzienniki". One właśnie są podstawą widowiska "Niżyński".
Scenariusz napisali wspólnie: Waldemar Zawodziński, który jest także reżyserem i scenografem inscenizacji, oraz K. Maćkowiak - jest też autorem choreografii. W przedstawieniu wykorzystano obrazy filmowe Sławka Bergańskiego.
(rs)
Express Ilustrowany
1 grudnia 2005
O sztuce w Teatrze Jaracza przedstawiającej postac Niżyńskiego:
Teatr im. S. Jaracza w Łodzi
Scena Kameralna
NIŻYŃSKI
reżyseria: Waldemar Zawodzinski
premiera: 3 grudnia 2005
Sceniczne przedstawienie historii Wacława Niżyńskiego
Premiera w Teatrze Jaracza
Aktor i tancerz Kamil Maćkowiak podjął próbę scenicznego przedstawienia historii Wacława Niżyńskiego - artysty o wielkości i znaczeniu dorównującym jego tragicznemu losowi. Baletowy fenomen - tancerz i choreograf miał 29 lat (styczeń, 1919) kiedy ostatni raz stanął na scenie. 30 lat życia spędził w szpitalu psychiatrycznym.
Przez 6 tygodni od zerwania z baletem do zamknięcia w szpitalu, w czasie nasilających się i słabnących stanów psychozy pisał wstrząsające "Dzienniki". One właśnie są podstawą widowiska "Niżyński".
Scenariusz napisali wspólnie: Waldemar Zawodziński, który jest także reżyserem i scenografem inscenizacji, oraz K. Maćkowiak - jest też autorem choreografii. W przedstawieniu wykorzystano obrazy filmowe Sławka Bergańskiego.
(rs)
Express Ilustrowany
1 grudnia 2005
widzialam "nizynskiego" juz dwa razy,choc zdobycie biletow graniczy z cudem,bo trzeba je rezerwowac z ogromnym wyprzedzeniem.
Moim zdaniem to spektakl niezwykly,wstrzasajacy,dawno nie widzialam w teatrze takiej kumulacji emocji,klimatow..a przeciez to monodram,wiec Kamil Mackowiak jest na scenie sam przez prawie dwie godziny!!!
Choroba "nizynskiego"byla bezwzgledna i potworna,stad spektakl,oparty przeciez na jego dziennikach,ktore pisal w stanie psychozy zaledwie przez 6 tygodni!!!wiec spektakl nie nalezy do latwych i lekkich...
wprost przeciwnie-jest smutno,nawet bardzo,wzruszajaco i przerazajaco...ale tez pieknie gdy Mackowiak tanczy-a nie jest to odtwarzanie jakiejkolwiek wariacji czy baletu nizynskiego,a raczej improwizacja,w ktorej ruch i emocje sa rownorzednym elementem...
a do tego wszystkiego wspaniala muzyka,scenografia(przezroczysta klatka,jakby zawieszona w powietrzu z mobilnym drazkiem,ktory w spektaklu jest jedynym elementem,czy rekwizytem),oraz multimedialne projekcje,wideoklipy dopelniajace psychotyczne stany,ilustrujace leki,obsesje,tez z Mackowiakiem...
polecam nie tylko milosnikom baletu...znajomosc bo=iografii nizynskiego nie jest wymagana,choc mnie sie przydala....
Moim zdaniem to spektakl niezwykly,wstrzasajacy,dawno nie widzialam w teatrze takiej kumulacji emocji,klimatow..a przeciez to monodram,wiec Kamil Mackowiak jest na scenie sam przez prawie dwie godziny!!!
Choroba "nizynskiego"byla bezwzgledna i potworna,stad spektakl,oparty przeciez na jego dziennikach,ktore pisal w stanie psychozy zaledwie przez 6 tygodni!!!wiec spektakl nie nalezy do latwych i lekkich...
wprost przeciwnie-jest smutno,nawet bardzo,wzruszajaco i przerazajaco...ale tez pieknie gdy Mackowiak tanczy-a nie jest to odtwarzanie jakiejkolwiek wariacji czy baletu nizynskiego,a raczej improwizacja,w ktorej ruch i emocje sa rownorzednym elementem...
a do tego wszystkiego wspaniala muzyka,scenografia(przezroczysta klatka,jakby zawieszona w powietrzu z mobilnym drazkiem,ktory w spektaklu jest jedynym elementem,czy rekwizytem),oraz multimedialne projekcje,wideoklipy dopelniajace psychotyczne stany,ilustrujace leki,obsesje,tez z Mackowiakiem...
polecam nie tylko milosnikom baletu...znajomosc bo=iografii nizynskiego nie jest wymagana,choc mnie sie przydala....
Muszę przyznać, że to właśnie ten monodram zainteresował mnie osobą Niżyńskiego. Z recenzji, którą gdzieś czytałam jest on najlepszym spektaklem o tym genialnym tancerzu, który powstał dotychczas. To oczywiście subiektywna opinia, ale śmiem twierdzić, że słuszna, chociaż "Bóg Niżyński" uciekł mi sprzed nosa.
W rolę Niżyńskiego wciela się młody aktor - Kamil Maćkowiak, jak niektórzy twierdzą, jeden z najbardziej utalentowanych polskich aktorów młodego pokolenia, do tego absolwent Szkoły Baletowej.
Kamil i jego monodram, jak sam Niżyński wprost genialny, o czym świadczą liczne nagrody za ten spektakl, w tym Główna Nagroda na VI Międzynarodowym Festiwalu Monodramów Monokle w Sankt Petersburgu za najlepszą kreację aktorską w „Niżyńskim”, a także zaproszenie na najważniejszy i największy festiwal teatralny na świecie Fringe, odbywający się w Edynburgu, na który Kamil ostatecznie nie pojechał z powodu kontuzji. Kontuzja ma związek z tym, że w "Niżyńskim" równorzędny z historią zapisaną w "Dzienniku" jest sam taniec. Eteryczny, oddający wszystkie jego emocje i stan duszy, przeplata się z opowieścią Niżyńskiego i jest żywym obrazem, najbardziej autentyczną historią jego życia. Chociaż tak bardzo przygnębia, rani, wprost przeraża psychoza, geniusz i ogromne cierpienie, jaki bije od niego z wszech stron - to naturalne, bo Niżyński jest i żyje w tym spektaklu naprawdę.
O spektaklu, ze strony Teatru im. S.Jaracza:
[color=red:21c141c221][size=24:21c141c221]Niżyński[/size:21c141c221][/color:21c141c221]
[URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=5921037c10b9f7cb][img:21c141c221]http://images29.fotosik.pl/61/5921037c10b9f7cbm.jpg[/img:21c141c221][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=83c522acc69adb6f][img:21c141c221]http://images27.fotosik.pl/61/83c522acc69adb6fm.jpg[/img:21c141c221][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=517cbc2478378719][img:21c141c221]http://images29.fotosik.pl/61/517cbc2478378719m.jpg[/img:21c141c221][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=f6037f29704dc96d][img:21c141c221]http://images27.fotosik.pl/61/f6037f29704dc96dm.jpg[/img:21c141c221][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=9ed376dcfc9dd3e5][img:21c141c221]http://images25.fotosik.pl/60/9ed376dcfc9dd3e5m.jpg[/img:21c141c221][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=8af8afffabd2480c][img:21c141c221]http://images27.fotosik.pl/61/8af8afffabd2480cm.jpg[/img:21c141c221][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=80ef26179c11575e][img:21c141c221]http://images24.fotosik.pl/61/80ef26179c11575em.jpg[/img:21c141c221][/URL]
Realizatorzy:
reżyseria - Waldemar Zawodzinski
scenariusz - Waldemar Zawodziński i Kamil Maćkowiak
scenografia - Waldemar Zawodziński
choreografia - Kamil Maćkowiak
kostiumy - Izabela Stronias
reżyseria światła - Krzysztof Sendke
asystenci scenografa - Grzegorz Nowak, Ryszard Warcholiński
projekcja filmowa - Sławek Bergański
Występują:
w roli Wacława Niżyńskiego - Kamil Maćkowiak
Autor plakatu: Jakub Jabłoński
foto: Sławomir Bergański
Autor zdjęć
Sławomir Bergański
Nagrody:
Nagroda Promocyjna im. Kazimierza Krzanowskiego dla Kamila Maćkowiaka na 41 Ogólnopolskim Przeglądzie Teatrów Małych Form Kontrapunkt w Szczecinie
Nagroda Publiczności dla najlepszego aktora na 46 Kaliskich Spotkaniach Teatralnych
Złota Maska za najlepszą kreację aktorską w sezonie 2005/2006
Nagroda Marszałka Województwa Dolnośląskiego oraz Nagroda PKO Banku Polskiego na 40. Międzynarodowych Spotkaniach Teatrów Jednego Aktora we Wrocławiu
Główna Nagroda na VI Międzynarodowym Festiwalu Monodramów Monocle w Sankt Petersburgu za najlepszą kreację aktorską.
Premiera 03 grudnia 2005 na Kameralnej Scenie.
[i:21c141c221][color=indigo:21c141c221]Wacław Niżyński wybitny tancerz i choreograf, prekursor tańca nowoczesnego. Twórca obdarzony wyjatkową charyzmą. Uznany za niedościgły wzór, fenomen ruchu, artystę hipnotyzującego, ikonę swoich czasów;
Okrzyknięty "Bogiem tańca".
W styczniu 1919 roku wystąpił po raz ostatni. Miał 29. lat. Gwałtowny rozwój choroby psychicznej przerwał jego błyskotliwą, lecz krótką karierę. W ciągu 6. tygodni od ostatniego występu do zamknięcia w szpitalu psychiatrycznym, pisze "Dzienniki", wstrząsajacy zapis stanów psychozy. Wacław Niżyński spędził w zakładach psychiatrycznych 30. lat.
Nigdy już nie zatańczył.
"Bóg tańca" zmarł w Londynie w 1950 roku.[/color:21c141c221][/i:21c141c221]
Czas trwania spektaklu: 100 minut
-----------------------------------------------------------------
[color=red:21c141c221]Recenzje:[/color:21c141c221]
Tylko aktor z przygotowaniem baletowym mógł porwać się na tak karkołomny pomysł jak aktorsko-taneczny monodram z fragmentów "Dziennika" Wacława Niżyńskiego. Prawie sto minut monologów czasami jasnych i czytelnych - o ekstazie tańczenia, o wzlotach i upodleniach, o udręczającej miłości-nienawiści do Sergiusza Diagilewa - czasami zbaczających w mistykę, a czasami zmieniających się w obsesyjne bredzenie zmąconego umysłu. Plus szalone piruety i akrobacje na drążku. Nadludzki wysiłek godny opowieści o genialności i obłędzie.
Jacek Sieradzki, [i:21c141c221]"Polityka"[/i:21c141c221]
Wstrząsające, przerażające, porażające prawdą takie jest wyznanie podszyte psychozą. Taki jest Niżyński. Taki jest Kamil Maćkowiak, wcielający się w jego postać. Młody aktor, Kamil Maćkowiak, (także absolwent gdańskiej szkoły baletowej) zmierzył się z postacią, której wykreowanie wymaga reakcji na wszelkich płaszczyznach wrażliwości, odsłaniania zdrowych i chorych emocji i wygrał. Po zakończeniu spektaklu chce się milczeć, ale nie sposób uciec od myśli o tym, co rozegrało się na najwyższej nucie bólu.
Renata Sas, "Express"
Nie byłoby spektaklu gdyby nie aktor, który jest również świetnym tancerzem. Wplecione w wielki monolog fragmenty eterycznego tańca, czasem wręcz strzępy choreografii, poruszająco uwiarygodniają tragedię Niżyńskiego. Maćkowiak równie wspaniale przekazuje emocjonalne stany swego bohatera, co jego fizyczność i sprawność Zawodziński wyreżyserował przedstawienie perfekcyjnie, oprawiając je scenograficzną ascezą pełną symboliki.
Michał Lenarciński, [i:21c141c221]"Dziennik Łódzki"[/i:21c141c221]
Nie nazwałabym Niżyńskiego tylko monodramem.Kamil Maćkowiak wziął bowiem na swoje barki ciężar podwójny: opowiadania o bohaterze za pomocą sztuki słowa i sztuki tańca. I to pierwszy powód, dla którego można mówić o wydarzeniu. Kto jeszcze z równym talentem, ukończywszy szkołę baletową i wydział aktorski, co jest już ewenementem, potrafi zbliżyć się w takim stopniu do tajemnicy tworzenia. Jest i drugi powód , dla którego należy mówić o przedstawieniu w Teatrze Jaracza z największym szacunkiem. To dzieło autorskie Kamila Maćkowiaka i Waldemara Zawodzińskiego, prapremierowe. Stworzono więc spektakl multimedialny, z akcentowanym na dużym ekranie motywem wędrówki bohatera i wstrząsającą w finale fotografią twarzy rozpadającą się na naszych oczach.
Małgorzata Karbowiak, [i:21c141c221]"Kalejdoskop"[/i:21c141c221]
W rolę Niżyńskiego wciela się młody aktor - Kamil Maćkowiak, jak niektórzy twierdzą, jeden z najbardziej utalentowanych polskich aktorów młodego pokolenia, do tego absolwent Szkoły Baletowej.
Kamil i jego monodram, jak sam Niżyński wprost genialny, o czym świadczą liczne nagrody za ten spektakl, w tym Główna Nagroda na VI Międzynarodowym Festiwalu Monodramów Monokle w Sankt Petersburgu za najlepszą kreację aktorską w „Niżyńskim”, a także zaproszenie na najważniejszy i największy festiwal teatralny na świecie Fringe, odbywający się w Edynburgu, na który Kamil ostatecznie nie pojechał z powodu kontuzji. Kontuzja ma związek z tym, że w "Niżyńskim" równorzędny z historią zapisaną w "Dzienniku" jest sam taniec. Eteryczny, oddający wszystkie jego emocje i stan duszy, przeplata się z opowieścią Niżyńskiego i jest żywym obrazem, najbardziej autentyczną historią jego życia. Chociaż tak bardzo przygnębia, rani, wprost przeraża psychoza, geniusz i ogromne cierpienie, jaki bije od niego z wszech stron - to naturalne, bo Niżyński jest i żyje w tym spektaklu naprawdę.
O spektaklu, ze strony Teatru im. S.Jaracza:
[color=red:21c141c221][size=24:21c141c221]Niżyński[/size:21c141c221][/color:21c141c221]
[URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=5921037c10b9f7cb][img:21c141c221]http://images29.fotosik.pl/61/5921037c10b9f7cbm.jpg[/img:21c141c221][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=83c522acc69adb6f][img:21c141c221]http://images27.fotosik.pl/61/83c522acc69adb6fm.jpg[/img:21c141c221][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=517cbc2478378719][img:21c141c221]http://images29.fotosik.pl/61/517cbc2478378719m.jpg[/img:21c141c221][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=f6037f29704dc96d][img:21c141c221]http://images27.fotosik.pl/61/f6037f29704dc96dm.jpg[/img:21c141c221][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=9ed376dcfc9dd3e5][img:21c141c221]http://images25.fotosik.pl/60/9ed376dcfc9dd3e5m.jpg[/img:21c141c221][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=8af8afffabd2480c][img:21c141c221]http://images27.fotosik.pl/61/8af8afffabd2480cm.jpg[/img:21c141c221][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=80ef26179c11575e][img:21c141c221]http://images24.fotosik.pl/61/80ef26179c11575em.jpg[/img:21c141c221][/URL]
Realizatorzy:
reżyseria - Waldemar Zawodzinski
scenariusz - Waldemar Zawodziński i Kamil Maćkowiak
scenografia - Waldemar Zawodziński
choreografia - Kamil Maćkowiak
kostiumy - Izabela Stronias
reżyseria światła - Krzysztof Sendke
asystenci scenografa - Grzegorz Nowak, Ryszard Warcholiński
projekcja filmowa - Sławek Bergański
Występują:
w roli Wacława Niżyńskiego - Kamil Maćkowiak
Autor plakatu: Jakub Jabłoński
foto: Sławomir Bergański
Autor zdjęć
Sławomir Bergański
Nagrody:
Nagroda Promocyjna im. Kazimierza Krzanowskiego dla Kamila Maćkowiaka na 41 Ogólnopolskim Przeglądzie Teatrów Małych Form Kontrapunkt w Szczecinie
Nagroda Publiczności dla najlepszego aktora na 46 Kaliskich Spotkaniach Teatralnych
Złota Maska za najlepszą kreację aktorską w sezonie 2005/2006
Nagroda Marszałka Województwa Dolnośląskiego oraz Nagroda PKO Banku Polskiego na 40. Międzynarodowych Spotkaniach Teatrów Jednego Aktora we Wrocławiu
Główna Nagroda na VI Międzynarodowym Festiwalu Monodramów Monocle w Sankt Petersburgu za najlepszą kreację aktorską.
Premiera 03 grudnia 2005 na Kameralnej Scenie.
[i:21c141c221][color=indigo:21c141c221]Wacław Niżyński wybitny tancerz i choreograf, prekursor tańca nowoczesnego. Twórca obdarzony wyjatkową charyzmą. Uznany za niedościgły wzór, fenomen ruchu, artystę hipnotyzującego, ikonę swoich czasów;
Okrzyknięty "Bogiem tańca".
W styczniu 1919 roku wystąpił po raz ostatni. Miał 29. lat. Gwałtowny rozwój choroby psychicznej przerwał jego błyskotliwą, lecz krótką karierę. W ciągu 6. tygodni od ostatniego występu do zamknięcia w szpitalu psychiatrycznym, pisze "Dzienniki", wstrząsajacy zapis stanów psychozy. Wacław Niżyński spędził w zakładach psychiatrycznych 30. lat.
Nigdy już nie zatańczył.
"Bóg tańca" zmarł w Londynie w 1950 roku.[/color:21c141c221][/i:21c141c221]
Czas trwania spektaklu: 100 minut
-----------------------------------------------------------------
[color=red:21c141c221]Recenzje:[/color:21c141c221]
Tylko aktor z przygotowaniem baletowym mógł porwać się na tak karkołomny pomysł jak aktorsko-taneczny monodram z fragmentów "Dziennika" Wacława Niżyńskiego. Prawie sto minut monologów czasami jasnych i czytelnych - o ekstazie tańczenia, o wzlotach i upodleniach, o udręczającej miłości-nienawiści do Sergiusza Diagilewa - czasami zbaczających w mistykę, a czasami zmieniających się w obsesyjne bredzenie zmąconego umysłu. Plus szalone piruety i akrobacje na drążku. Nadludzki wysiłek godny opowieści o genialności i obłędzie.
Jacek Sieradzki, [i:21c141c221]"Polityka"[/i:21c141c221]
Wstrząsające, przerażające, porażające prawdą takie jest wyznanie podszyte psychozą. Taki jest Niżyński. Taki jest Kamil Maćkowiak, wcielający się w jego postać. Młody aktor, Kamil Maćkowiak, (także absolwent gdańskiej szkoły baletowej) zmierzył się z postacią, której wykreowanie wymaga reakcji na wszelkich płaszczyznach wrażliwości, odsłaniania zdrowych i chorych emocji i wygrał. Po zakończeniu spektaklu chce się milczeć, ale nie sposób uciec od myśli o tym, co rozegrało się na najwyższej nucie bólu.
Renata Sas, "Express"
Nie byłoby spektaklu gdyby nie aktor, który jest również świetnym tancerzem. Wplecione w wielki monolog fragmenty eterycznego tańca, czasem wręcz strzępy choreografii, poruszająco uwiarygodniają tragedię Niżyńskiego. Maćkowiak równie wspaniale przekazuje emocjonalne stany swego bohatera, co jego fizyczność i sprawność Zawodziński wyreżyserował przedstawienie perfekcyjnie, oprawiając je scenograficzną ascezą pełną symboliki.
Michał Lenarciński, [i:21c141c221]"Dziennik Łódzki"[/i:21c141c221]
Nie nazwałabym Niżyńskiego tylko monodramem.Kamil Maćkowiak wziął bowiem na swoje barki ciężar podwójny: opowiadania o bohaterze za pomocą sztuki słowa i sztuki tańca. I to pierwszy powód, dla którego można mówić o wydarzeniu. Kto jeszcze z równym talentem, ukończywszy szkołę baletową i wydział aktorski, co jest już ewenementem, potrafi zbliżyć się w takim stopniu do tajemnicy tworzenia. Jest i drugi powód , dla którego należy mówić o przedstawieniu w Teatrze Jaracza z największym szacunkiem. To dzieło autorskie Kamila Maćkowiaka i Waldemara Zawodzińskiego, prapremierowe. Stworzono więc spektakl multimedialny, z akcentowanym na dużym ekranie motywem wędrówki bohatera i wstrząsającą w finale fotografią twarzy rozpadającą się na naszych oczach.
Małgorzata Karbowiak, [i:21c141c221]"Kalejdoskop"[/i:21c141c221]
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
kopiuję z netu: "Kamil Maćkowiak ukończył w 1998 r. Państwową Szkołę Baletową w Gdańsku. Dopiero później postanowił zostać aktorem. Przyznaje jednak, że taniec to jego wielka pasja. - "Na scenie Opery Bałtyckiej zadebiutowałem jako 15-latek. Miałem propozycję pierwszego solisty książęcej opery w Monte Carlo. Jednak, po pewnym czasie, zaczęło pociągać mnie aktorstwo. I tak zostało..." - powiedział Faktowi.
Jak dla mnie to szkoda wielka choć trochę rozumiem. Pierwszy Solista w Monte Carlo... kto wie może mielibyśmy świetnego tancerza z biegiem lat z biegiem dni. I do tego z talentem aktorskim. Dla mnie okropna szkoda. Z drugiej zaś strony dzięki temu mamy całkiem dobry i aktorsko i tanecznie spektakl w Jaraczu-bo kto inny by to zatańczył z aktorów dramatycznych...
Jak dla mnie to szkoda wielka choć trochę rozumiem. Pierwszy Solista w Monte Carlo... kto wie może mielibyśmy świetnego tancerza z biegiem lat z biegiem dni. I do tego z talentem aktorskim. Dla mnie okropna szkoda. Z drugiej zaś strony dzięki temu mamy całkiem dobry i aktorsko i tanecznie spektakl w Jaraczu-bo kto inny by to zatańczył z aktorów dramatycznych...
W ktoryms z numerow Foyer byl z nim wywiad, chyba jeszcze przed premiera 'Nizynskiego', albo tuz po - opowiadal wtedy o przygotowaniach do tego spektaklu. Rowniez o swojej drodze do aktorstwa, i dlaczego zrezygnowal z tanca. M.in. pamietam takie slowa, ze woli wyjsc na scene z czyms merytorycznym, a nie tylko po to, by wylac hektolitry potu i dostac za to oklaski. Kazdy ma prawo do takiej decyzji, zwlaszcza ze lepiej czul sie aktorstwie i jak widac, sprawdza sie w tym.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
to fakt, każdy ma prawo wybierać w życiu to co mu bardziej odpowiada i należy to szanować (kardynalne prawo człowieka i obywatela i innego istnienia ludzkiego- prawo wolnego wyboru). Niemniej jednak dla mnie to szkoda byłaby zawsze ilekroć bym słyszała że dobrze zapowiadający się tancerz wybiera zamiast tańca coś innego a to tylko dlatego, że do kina ani do teatru raczej nie chodzę -a jeżeli już to tylko żeby komuś zrobić przyjemność-zupełnie mnie nie pociągają. Ale to już takie moje subiektywne odczucia...
w sumie ja też mu się po trosze nie dziwię- tancerz nie zarabia dużo, podejrzewam, że aktor zarabia kilka razy więcej.
tylko, jak już mówiłaś ag1... , szkoda, że młodzi, utalentowani tancerze odchodzą z tańca z powodu chyba braku przyszłości? czy może wypalenia? nie wiem... ale z drugiej strony cieszmy się, że znalazło się, że tak to nazwę, przedstawienie, łączące aktorstwo z tańcem. łączące aktorstwo z tańcem w [chyba!] dużo większej mierze niż przedstawienie baletowe. może to jest przyszłością dla takich tancerzy-aktorów jak Maćkowiak. [o ile będzie dobra gaża.... :roll: ]
tylko, jak już mówiłaś ag1... , szkoda, że młodzi, utalentowani tancerze odchodzą z tańca z powodu chyba braku przyszłości? czy może wypalenia? nie wiem... ale z drugiej strony cieszmy się, że znalazło się, że tak to nazwę, przedstawienie, łączące aktorstwo z tańcem. łączące aktorstwo z tańcem w [chyba!] dużo większej mierze niż przedstawienie baletowe. może to jest przyszłością dla takich tancerzy-aktorów jak Maćkowiak. [o ile będzie dobra gaża.... :roll: ]