Nauka w OSB a metody siłowe niektórych pedagogów
moim zdaniem zycie w baletwówkach (przynajmniej w niektórych, u NIEKTÓRYCH nauczycieli) tak wygląda. i nie jest to nic dziwnego. i nie dziwię się, że Daria napisala o tym, że nie wie co zrobić. No bo nie może przecież swojemu dziecku powiedziec, żeby lepiej ćwiczyło, to wtedy nie "dostanie". Moim zdaniem, p.Dario, powinna pani porozmawiać z nim na spokojnie, powiedziec, że jeżeli bardzo kocha taniec, to niech tanczy dalej, ale niestety zeczywistość jest jaka jest, i musi się troszke z tym pogodzić, jednakowoż nie można ciągle pozwalać na to, aby nauczyciel uzywał przemocy wobec młodego tancerza.
Zdania sa podzielone, a ja tak myśle.
Zdania sa podzielone, a ja tak myśle.
[quote:1ae4855bd0="Gioia"]Princes, dobrze zrozumiałam post Darii, nie musisz mi tłumaczyć z polskiego na nasze. :wink:
Co do tego, że przemoc w baletówkach jest, jak to napisałaś "na porządku dziennym", nie oznacza to, że należy wyrażać na to zgodę bo to, że coś takiego zdarza się często, nie oznacza, że jest to od razu "normalne".
Jestem zdziwiona tym, że 37 letnia baba, będąca matką kilkunastoletniego dziecka nie wie co zrobić, gdy JAK TO SAMA OKREŚLA w stosunku do jej dziecka jest nadużywana przemoc fizyczna. :(
I wsio... :wink:[/quote:1ae4855bd0]
a czy Daria wyraziła zgodę na bicie syna? ja się nie doczytałam... najwyraźniej, jeżeli się nas pyta, to oznacza że ma zamiar coś zrobić z tą sprawą, ale nie ma się kogo doradzić, i z nami - forumowiczami - chce rozwiązać ten problem. jest to tak zwyczajne, jak pójście do psychologa :roll:
pozatym, ja nie powiedziałam że coś co notorycznie się powtarza [jak właśnie bicie kogoś po głowie] jest "normalne" - nie to jest wręcz nienormalne [to tak jak z nałogami] - owszem, jak nauczyciel kogoś tam uderzy, to jest to normalne, a w baletówkach szczególnie. o ile silne poklepywanie np. w nogi bo są nie tak ułożone przemocą trudno nazwać, to z kolei uderzenie ze względu na niesłuchanie poleceń nauczyciela/bądź odpyskiwanie mu jest normalne [nauczyciel też człowiek, może być wyprowadzony z równowagi!!]. no, chyba że bije dla przyjemności :roll: [to jest wtedy nienormalne]
ale jak to powiedziała Joanna: "nikt z nas tam nie byl, i nie wie, jak bylo naprawde, wiec pozostaja tylko suche spekulacje"
jeżeli jest to faktycznie znęcanie się nad uczniami - sama bym określiła to "nadużywaniem przemocy" albo "nadużywaniem swoich możliwości".
Co do tego, że przemoc w baletówkach jest, jak to napisałaś "na porządku dziennym", nie oznacza to, że należy wyrażać na to zgodę bo to, że coś takiego zdarza się często, nie oznacza, że jest to od razu "normalne".
Jestem zdziwiona tym, że 37 letnia baba, będąca matką kilkunastoletniego dziecka nie wie co zrobić, gdy JAK TO SAMA OKREŚLA w stosunku do jej dziecka jest nadużywana przemoc fizyczna. :(
I wsio... :wink:[/quote:1ae4855bd0]
a czy Daria wyraziła zgodę na bicie syna? ja się nie doczytałam... najwyraźniej, jeżeli się nas pyta, to oznacza że ma zamiar coś zrobić z tą sprawą, ale nie ma się kogo doradzić, i z nami - forumowiczami - chce rozwiązać ten problem. jest to tak zwyczajne, jak pójście do psychologa :roll:
pozatym, ja nie powiedziałam że coś co notorycznie się powtarza [jak właśnie bicie kogoś po głowie] jest "normalne" - nie to jest wręcz nienormalne [to tak jak z nałogami] - owszem, jak nauczyciel kogoś tam uderzy, to jest to normalne, a w baletówkach szczególnie. o ile silne poklepywanie np. w nogi bo są nie tak ułożone przemocą trudno nazwać, to z kolei uderzenie ze względu na niesłuchanie poleceń nauczyciela/bądź odpyskiwanie mu jest normalne [nauczyciel też człowiek, może być wyprowadzony z równowagi!!]. no, chyba że bije dla przyjemności :roll: [to jest wtedy nienormalne]
ale jak to powiedziała Joanna: "nikt z nas tam nie byl, i nie wie, jak bylo naprawde, wiec pozostaja tylko suche spekulacje"
jeżeli jest to faktycznie znęcanie się nad uczniami - sama bym określiła to "nadużywaniem przemocy" albo "nadużywaniem swoich możliwości".
Już wyjaśniam////// Tak jestem dojrzla "babą37 letnia"i wiem co w takich przypadkach się robi. Najpierw nazbieralam informacji czy owe metody bicia- byly cześciej stosowane czy jak tu niektórzy twierdzą przez przypadek. A mianowicie--po wszystkich zebranych informacjach na temat prowadzonych lekcji przez pania X dowiedzialąm się, ze sa stosowane metody klepania (odbitych 5 palców na udzie), targania za włosy, kuksania itp. na porzadku dziennym. Wiec pojechalam osobiście porozmawiać z panią X. Po przedstawieniu się Pani X powiedziala mi , ze nie potrzebnie sie fatygowalam, bo móje dziecko jest w tzw" czołówce, jest zdolne i sie stara. Więc zapytalam dlaczego zostalo uderzone w glowe -pani powiedziała że to wymaga jej zawód żeby coś dobrze wykonac trzeba wykręcić , ustawić , wygiać, przegiąć. A w głowe go uderzyla plaska ręką przechodząc bo się "chyba "pomylil- (dziecko nie wiedzialo za co zostalo uderzone). Moi drodzy jako osoba dorosla, jako rodzic jestem w stanie zrozumiec , ze balet wymaga dotchnięc , nastawienia, sprawdzenia miesni itp, ale bicie po glowie jest niedopuszczalne?????. w innych szkolach (nie w OSB) nauczyciele wylatują za to z pracy z adnotacja w dokumentach. Jest jeszcze wrzesień i uważalam , ze jeżeli ustali się cos na początku to później bedzie dużo latwiej ( mówię o relacjach nauczyciel- uczeń, nauczyciel- rodzic). A biciem , szykanowaniem i zastraszeniem niczego nikt jeszcz dobrego od nikogo nie wymusił..... Pani X miala rozmowe ze swoim przełożonym i mam nadzieję, ze przemyslała swoja postawę i bedzie inaczj uczyć swoje dzieci.
Aha a czy to jest chlopiec , czy dziewczyna -----nie ma znaczenia nikt nie lubi być bity , szturchany, klepany .
Teraz co mnie sklonilo aby Was zapytac co powinnam zrobić.
1. moje dziecko lubi szkole do której chodzi
2. jest zdolne i sie chcętnie uczy
3. nie sprawia klopotow wychowawczych-nalezy do bardzo spokojnych(o czym pani X też mnie poinformowala cyt" syn jest bardzo grzeczny nie ma z nim klopotow'
4.bałam sie , zeby nie zaszkodzic dziecku,
5 pomyslaląm , ze większośc z Was miało badź ma podobny przypadek w swojej szkole.
6. zdobylm się na odwage i zapytalam co byście zrobili na moim miejscu, badz co by zrobili wasi opiekunowie....
Biorąc powyzsze pod uwage bilam sie z myślami jak powinnam zareagowć, czy interweniować czy czekac na dalszy rozwój i patrzeć na przerażone dzieciaki(jak juz wspomnialąm moje dziecko należy do spokojnych , i balam sie nawet pomyśleć co dzieje sie na lekcji z tzw'brojkami"...'
Uwazam, ze moja decyzja była sluszna--poniewaz pani x zachowywala sie dzisiaj bardzo poprawie, żadno z dzieci nie zostalo mocno uderzone ani wytargane za wlosy.
Myśle, ze moje poruszenie sprawy i rozmowa poprawi relacje owej nauczycielki z dziećmi, a takze pokarze innym opiekunom, ze dzieci też maja prawo do "normalnych zajęć, bez strachu ,, przemocy ze strony nauczyciela. Jak najbardziej jestem za dyscypliną, porzadkiem w szkolach, uczniowie muszą miec szacunek do nauczyciela i muszą przestrzegać zasad. Mam nadzieję, ze wszyscy na moim doświadczeniu skorzystaja i wyciagna odpowiednie wnioski. Pozdrawiam --uważma temat za zamknięty.
Aha a czy to jest chlopiec , czy dziewczyna -----nie ma znaczenia nikt nie lubi być bity , szturchany, klepany .
Teraz co mnie sklonilo aby Was zapytac co powinnam zrobić.
1. moje dziecko lubi szkole do której chodzi
2. jest zdolne i sie chcętnie uczy
3. nie sprawia klopotow wychowawczych-nalezy do bardzo spokojnych(o czym pani X też mnie poinformowala cyt" syn jest bardzo grzeczny nie ma z nim klopotow'
4.bałam sie , zeby nie zaszkodzic dziecku,
5 pomyslaląm , ze większośc z Was miało badź ma podobny przypadek w swojej szkole.
6. zdobylm się na odwage i zapytalam co byście zrobili na moim miejscu, badz co by zrobili wasi opiekunowie....
Biorąc powyzsze pod uwage bilam sie z myślami jak powinnam zareagowć, czy interweniować czy czekac na dalszy rozwój i patrzeć na przerażone dzieciaki(jak juz wspomnialąm moje dziecko należy do spokojnych , i balam sie nawet pomyśleć co dzieje sie na lekcji z tzw'brojkami"...'
Uwazam, ze moja decyzja była sluszna--poniewaz pani x zachowywala sie dzisiaj bardzo poprawie, żadno z dzieci nie zostalo mocno uderzone ani wytargane za wlosy.
Myśle, ze moje poruszenie sprawy i rozmowa poprawi relacje owej nauczycielki z dziećmi, a takze pokarze innym opiekunom, ze dzieci też maja prawo do "normalnych zajęć, bez strachu ,, przemocy ze strony nauczyciela. Jak najbardziej jestem za dyscypliną, porzadkiem w szkolach, uczniowie muszą miec szacunek do nauczyciela i muszą przestrzegać zasad. Mam nadzieję, ze wszyscy na moim doświadczeniu skorzystaja i wyciagna odpowiednie wnioski. Pozdrawiam --uważma temat za zamknięty.
Zapewniam cię tutu, że to najspokojniejszy chłopak w całej rozbrykanej IIIb (do której chodziłam) :lol:
Rozmawiałam z synem Darii na gg, z tego co wiem, to nowa nauczycielka- może jeszcze nie zapoznała się z znaczeniem słowa "dyscyplina" w szkole baletowej. :roll: Kiedyś byłam na lekcji syna Darii, w zeszłym roku- mieli inną nauczycielkę. Była ostra, klepała, przypominała itd., ale nie BIŁA! jeszcze nie spotkałam się z guzem na głowie w sb, aczkolwiek z siniakami tak (sama je miałam :roll: ).
W każdym razie uważam, że postąpiła pani b.dobrze. Może gdyby nie pani, kto wie, co by się tam jeszcze mogło wydarzyć... :roll:
Rozmawiałam z synem Darii na gg, z tego co wiem, to nowa nauczycielka- może jeszcze nie zapoznała się z znaczeniem słowa "dyscyplina" w szkole baletowej. :roll: Kiedyś byłam na lekcji syna Darii, w zeszłym roku- mieli inną nauczycielkę. Była ostra, klepała, przypominała itd., ale nie BIŁA! jeszcze nie spotkałam się z guzem na głowie w sb, aczkolwiek z siniakami tak (sama je miałam :roll: ).
W każdym razie uważam, że postąpiła pani b.dobrze. Może gdyby nie pani, kto wie, co by się tam jeszcze mogło wydarzyć... :roll:
Dario, osobiscie uwazam, ze bardzo rozsadnie postapilas. Zwlaszcza, ze Tobie nie tak latwo chyba wmowic, na ile faktycznie trzeba tego poprawiania (sama trenowalas, z tego co pamietam? wiec wiesz, na ile mozna ustawic cialo dziecka, i ze jest w stanie sporo zrozumiec, zanim sie uzyje silniejszych argumentow).
Powodzenia w dalszej nauce dla syna :)
Jak to mowila Dory: "just keep swimming" :)
Powodzenia w dalszej nauce dla syna :)
Jak to mowila Dory: "just keep swimming" :)
Daria, to ja jeszcze na koniec pozwolę sobie swoje 3 grosze dodać, bo swoją wypowiedzią zaczęłam tą małą burzę. :wink:
Przeczytałam Twoją odpowiedź i bardzo się cieszę z tego co napisałaś. :)
Uważam, że wybrałaś najlepsze rozwiązanie i możesz być z siebie dumna, bo jak napisałaś są już skutki - nauczycielka spokorniała :), na czym skorzystał nie tylko Twój syn, ale również inne dzieci w klasie. :)
Tym bardziej, że pewnie byłaś jedyną mamą która zareagowała?
Pozdrawiam Cię serdecznie
Przeczytałam Twoją odpowiedź i bardzo się cieszę z tego co napisałaś. :)
Uważam, że wybrałaś najlepsze rozwiązanie i możesz być z siebie dumna, bo jak napisałaś są już skutki - nauczycielka spokorniała :), na czym skorzystał nie tylko Twój syn, ale również inne dzieci w klasie. :)
Tym bardziej, że pewnie byłaś jedyną mamą która zareagowała?
Pozdrawiam Cię serdecznie
a i nauczycielka pojętna, że przestała bić...
wiem, że baletówki to może nie dokońca to samo, co "normalne" szkoły, ale jak my zwróciliśmy uwagę pani od francuskiego (konkretniej- zwróciliśmy się do wychowawcy, żeby z nią porozmawiał), bo cośtam (już nie będę wymieniać), na następnej lekcji zostraliśmy nawyzywani, oskarżeni i nakrzyczani. z głupiego powodu. potem przez pół roku była obrażona i na każdej lekcji na nas wrzeszczała i wyzywała.
więc cóż, za przeproszeniem, trzeba też trafić na nauczyciela-człowieka, który zrozumie sprawę rodziców i weźmie to pod uwagę. :wink: ale gratuluję odwagi :D
wiem, że baletówki to może nie dokońca to samo, co "normalne" szkoły, ale jak my zwróciliśmy uwagę pani od francuskiego (konkretniej- zwróciliśmy się do wychowawcy, żeby z nią porozmawiał), bo cośtam (już nie będę wymieniać), na następnej lekcji zostraliśmy nawyzywani, oskarżeni i nakrzyczani. z głupiego powodu. potem przez pół roku była obrażona i na każdej lekcji na nas wrzeszczała i wyzywała.
więc cóż, za przeproszeniem, trzeba też trafić na nauczyciela-człowieka, który zrozumie sprawę rodziców i weźmie to pod uwagę. :wink: ale gratuluję odwagi :D
Nie wiem na ile to byla moja odwaga , a na ile był to strach--(przed rozdmuchaniem i zaognieniem sprawy). Cieszę się ,że mój syn nam -rodzicom o tym powiedział, wówczas można bylo 'zdusić to w zarodku' i podjąć sie wykonania zadania.A sprawa nie należala do latwych,bo nauczyciel jest 'skoligacony' z wysko postawionym urzędasem., wiec mialam dylematy--OGROMNE. Cale szczęście, że udało się osiagnąć skutek.
AAAA jeszcze jeden skuces--- moje dziecko powiedziało mi Dziękuję w swoim imieniu i imieniu innych dzieci , które pani X uczy. --oczy napelnily się łzami.
P. S -w sumie mialam szczeście, ze trafilam na ludzkiego nauczyciela--może tylko sie ciut zagubił w tym wszyskim, ale jestem dobrej myśli i wierze , ze sytuacja sie nie powtórzy.
Dziękuję Wam wszystkim za pomoc--takie internetowe podtrzymanie na duchuu--ooch to dużo dało. Pozdrawiam
AAAA jeszcze jeden skuces--- moje dziecko powiedziało mi Dziękuję w swoim imieniu i imieniu innych dzieci , które pani X uczy. --oczy napelnily się łzami.
P. S -w sumie mialam szczeście, ze trafilam na ludzkiego nauczyciela--może tylko sie ciut zagubił w tym wszyskim, ale jestem dobrej myśli i wierze , ze sytuacja sie nie powtórzy.
Dziękuję Wam wszystkim za pomoc--takie internetowe podtrzymanie na duchuu--ooch to dużo dało. Pozdrawiam