To ja się może podłącze i zapytam, czy ktoś mógłby mi pomóc przy rozciąganiu? Bo sam szybko się zniechęcam i brakuje mi odpowiedniej motywacji. Jak jest ktoś z Kielc to może mi pomoże troszkę?
Owieczku-
nikt nie przyjdzie do Ciebie do domu i nie będzie Ci kazał się rozciągać.Ja jak się ucze rosyjskiego to sobie napisałam wielką kartkę z napisaem "Pamiętaj o rosyjskim" i pod tym plan. Co jakiego dnia muszę zrobić. Inaczej bym nic się nie nauczyła
Jeśli masz taką możliwośc powieś sobvie na ścianie jakieś zdjęcie ulubione baletowe i napisz sobie na nim "Doże do doskonałości" i bdzie Ci to przypominać. Codziennie 5 minut serio
Tylko, że jak ja się rozciągam i mnie zaczyna boleć to daje sobie siana i tyle z moich ćwiczeń, dlatego dobrze by było, żeby ktoś mnie trzymał za te ręce i ciągnął dalej, poza tym nie wszystkie ćwiczenia da się zrobić samemu, przydałaby się mała pomoc.
Ja głównie to się sama rozciągam, ale jak próbowałam z kumpelą to więcej gadałyśmy, niż się rozciągałyśmy, ale też dało to jakieś efekty. Znam dużo sposobów na rozciąganie się w parach nie tylko polegające na siedzenie w szpagatach i ciągnięciu się na przemian za ręce. np. żabka z obciążeniem - jedna osoba staje trochę powyżej kolan drugiej. Nawet jak ktoś jest cięższy, to można manewrować ( dopasowywac obciażenie do stopnia rozciągnięcia) np. opierając się o drążek. Naj lepiej się rozciągać z kimś jak druga osoba jest w takim samym stopniu rozciągnięta, bo jak rozciągałam się z kuzynką, która ma nieco mniejszy szpagat to tylko ja się coraz bardziej rozciągałam, a jej to wogule nie pomagało. (Moim marzeniem jest zrobić szpagat z czwartego stopnia drabinki- takiej na sali gimnastycznej- sznurek, bo poprzeczny jest dla mnie o wiele łatwiejszy).
[quotea9="magda170c"] (Moim marzeniem jest zrobić szpagat z czwartego stopnia drabinki- takiej na sali gimnastycznej- sznurek, bo poprzeczny jest dla mnie o wiele łatwiejszy). [/quotea9]
Najważniejsze żeby jeszcze usiąść na ziemi, bo sam szpagat na czwartej drabince nie trudno zrobic:)
No to chyba wlasnie o to chodzi, zrobic = usiasc. Bo inaczej to wiadomo, ze sie tak nie liczy; i nie nie ma wtedy chyba na mysli '4 szczebelka', jak nie dociska do podlogi.
Raczej zamierzam usiąść, ale takie ćwiczenie, że się wisi z jakiejś wysokości w szpagacie też jest dobre, jak ktoś już siedzi w szpagacie na ziemi. Z obciążeniem się dobrze rozciąga. (Mi z trzeciego szczebelka brakuje z 15 cm. do ziemi, a z drugiego od niedawna siedzę)