Podejście uczniów do baletu w szkołach polskich...
-
~ balerinka ~
- Posty: 519
- Rejestracja: wt maja 09, 2006 10:55 am
-
~ balerinka ~
- Posty: 519
- Rejestracja: wt maja 09, 2006 10:55 am
E tam jeszcze jest Julcia.. ale dziewczyny robią wszystko, żeby nie przychodzić - "bo mam dużo nauki". To ja sobie zadaje pytanie bo co tyle płacić - żeby spełnić marzenia mamy, połudzić się, że jest się najlepszym, pośmiać z innych nie widząc własnych błędów?! Ale tak jest wszędzie i się tego nie zmieni... zresztą już wiele razy było o tym mówione.
My napewno nic nie zdzialamy ale warto by bylo chociaz raz na sto sie potrudzic i jeszcze najbardziej mi sie smiac chce jak chodze na kazde zajecia jak wol sie staram i wogole a przychodza inne maja to wszystko gleboko gdzies i je sie szanuje tylko teraz pytanie za co???!!!!!!
zero sprawiedliwosci na tym swiecie
zero sprawiedliwosci na tym swiecie
U mnie od razu jak wchodzimy na sale to wszystkie się rozciągamy, albo powtarzamy ćwiecznia. I w ogóle jest dyscyplina. Nie przesadzona, ale jest. I nie rozmawaimy między saoba na zajęciach, żeby sie po prostu ni rozpraszć. A jakby ktoś zaczął przeszkadzać za bardzo to poprostu wyleciałby z sali pomimo tego, że nie jest to szkoła państwowa, tylko studio baletowe. Dlatego zdziwiło mnie bardzo to wszystko co tu przeczytałam o lekcjach baletu.
-
chmieleslava666
- Posty: 303
- Rejestracja: pt sty 18, 2008 4:54 pm
ołł...
ostro!
na moich zajęciach też bywało różnie, ale to głównie dlatego, że nasze nauczycielki za wiele sobie z tego nie robiły, tylko mówiły ,,cicho!'' i tyle... teraz jest już inaczej: jak ktoś gada, to siedzi 2 min dłużej w szpagacie, musi wyjść z sali (w ciężkich przypadkach) a za lżejsze przewinienia to pani po prostu podchodzi i dociska winowajczynię do, np. żaby (oczywiście nie jakoś strasznie mocno...). a wcześniej to cienko bywało....
chociaż wszędzie zdarzy się leń- chyba zawsze.
ale jednego nie rozumiem: czy wy- balerinka, kossssela i kleo- chodzicie do OSB?!
czy tam ludzie tak traktują Balet?!?!
ostro!
na moich zajęciach też bywało różnie, ale to głównie dlatego, że nasze nauczycielki za wiele sobie z tego nie robiły, tylko mówiły ,,cicho!'' i tyle... teraz jest już inaczej: jak ktoś gada, to siedzi 2 min dłużej w szpagacie, musi wyjść z sali (w ciężkich przypadkach) a za lżejsze przewinienia to pani po prostu podchodzi i dociska winowajczynię do, np. żaby (oczywiście nie jakoś strasznie mocno...). a wcześniej to cienko bywało....
chociaż wszędzie zdarzy się leń- chyba zawsze.
ale jednego nie rozumiem: czy wy- balerinka, kossssela i kleo- chodzicie do OSB?!
czy tam ludzie tak traktują Balet?!?!