Czy mam jeszcze szansę dostać się do szkoły baletowej?
-
AleksandraM
- Posty: 2
- Rejestracja: sob lis 15, 2008 2:52 pm
tracę czas
Jestem baletnicą. Całą duszą, sercem i umysłem. Nigdy nie tańczyłam. Wiem, jestem głupia. Tańczyłam tylko jazz i to nie intensywnie. Od kilku tygodni szukam miejsca, gdzie mogłabym się uczyć baletu. Jestem gotowa na wszystko, mogę zarywać noce, zrezygnować z wszystkiego innego...i chyba bym musiała, bo mam 14 lat. Ale kto by pomyślał- Gdańsk, takie duże miasto. Nie ma tu szans dla 14latki. Szukałam wszędzie. Jedyna szkoła baletowa przyjmuje dzieci z III SP a nie GIM. W większych studiach uczą hip hopu, jazzu i breakdance'a. Szukałam indywidualnych zajęć i jedyna jakie znalazłam kosztowały 100 zł za lekcję. To normalne? Już nie mam gdzie się zwrócić. Wiem, że już 19 stron takich problemów przeszło i nikomu się nie chce tyle odpisywać. Ale czuję się beznadziejnie. rozciągam sie i uczę z internetu ale co mi to daje... :( :cry:
Do "AleksandraM": wiesz co ja tez kocham balet i to bardzo. Najpierw gdy mialam 3 lata chodzilam ale po 4 latach mialam kontuzje nogi. I nie mogłam ćwiczyc i teraz wróciłam.
Ale nie w tym rzecz. Wiesz poszukaj moze w Internecie albo sie popytaj. Napewno w Gdańsku jest jakas szkoła baletowa np. prywatna. Ja do takiej właśnie chodzę i tam są zajęcia właśnie dla początkujących. Więc sie nie martw się i poszukaj. Napewno znajdziesz. :) :)
Ale nie w tym rzecz. Wiesz poszukaj moze w Internecie albo sie popytaj. Napewno w Gdańsku jest jakas szkoła baletowa np. prywatna. Ja do takiej właśnie chodzę i tam są zajęcia właśnie dla początkujących. Więc sie nie martw się i poszukaj. Napewno znajdziesz. :) :)
Spóźnione marzenia:)
Mam 14 lat i właśnie się obudziłam, że chciałabym uczęszczać do szkoły baletowej. Zawsze to było moje takie dalekosiężne marzenie, o którym nawet na poważnie nie myślałam. Jednak ostatnio zrozumiałam, że taniec to moje całe życie i to właśnie w tym kierunku chcę ukształtować swoją przyszłość. Trzeba było do tego dojrzeć i otwarcie przyznać się do tego przed samym sobą. Powiem szczerze - nie chciałabym być extra primabaleriną (chociaż kto wie
), bo wątpię, że będę tak dobra jak Ci, którzy tańczą balet od dziecka, ale na razie moim takim marzeniem i celem jest podszkolenie techniki, bo przyszłość chciałabym związać z tańcem współczesnym i jezz'em:)
Prawdę mówiąc uczęszczam do Teatru Tańca i są to zajęcia przede wszystkim z tańca współczesnego. Taka mieszanka. Improwizacja, kontakty itp. Jezz'u jest malutko, jednak chcę się pod tym względem rozwijać. Może pcham się na głęboką wodę, bo szczerze przyznam, że nigdy nie brałam udziału w typowo baletowych lekcjach. Jedynie czasem moja pani instruktor prowadzi rozgrzewkę, ale jest to raczej jedynie odłam całego świata baletowego. I to pewnie mnie przed Wami zdyskwalifikuje - nigdy w życiu nie miałam na sobie pointów - tańczyłam do tej pory jedynie w baletkach.
Jak na razie napisałam do różnych ogólnokształcących szkół baletowych z moją sytuacją i zapytaniem czy byłaby możliwość przyjęcia mnie do szkoły. Tylko w OSB w Warszawie na stronce internetowej jest ujęte, że mogą przyjąć utalentowane osoby, które chcą tańczyć balet mimo iż przekroczyły wiek rekrutacji. Bardzo mnie to ucieszyło. Na innej stronie było napisane, że rekrutacja ewentualnie może objąć dzieci do lat 13. A w innych szkołach nie było o tym mowy, tak więc mam nadzieję, że może wypali z tą szkołą w Warszawie:)
Wiecie może, czy takie osoby w moim wieku mają jakąś szansę na przyjęcie do szkoły baletowej? Będę wdzięczna, aby ktoś jasno przedstawi mi sytuację w jakiej będę się znajdować. Wiem, że się nie poddam, bo jestem gotowa na poświęcenia i ciężką pracę. Bardzo mi na tym zależy. Myślę o tej szkole w Warszawie, chociaż mieszkam niedaleko Szczecina, więc poświęcenie z mojej strony będzie również ogromne.
PS. Jak myślicie - jeśli moje marzenie będzie miało możliwość realizacji, zaczynać od nowego roku szkolnego, czy może już od nowego semestru?
[to pytanie jest raczej zaspokojeniem marzeń, które są troszkę odległe, na razie jest to zwykłe gdybanie, ale przecież trzeba walczyć! Jeśli ktoś kocha taniec i poświęci mu się całym sobą, to przecież może osiągnąć sukces:) Dobry tancerz zatańczy wszystko, do każdej muzyki:)]
Prawdę mówiąc uczęszczam do Teatru Tańca i są to zajęcia przede wszystkim z tańca współczesnego. Taka mieszanka. Improwizacja, kontakty itp. Jezz'u jest malutko, jednak chcę się pod tym względem rozwijać. Może pcham się na głęboką wodę, bo szczerze przyznam, że nigdy nie brałam udziału w typowo baletowych lekcjach. Jedynie czasem moja pani instruktor prowadzi rozgrzewkę, ale jest to raczej jedynie odłam całego świata baletowego. I to pewnie mnie przed Wami zdyskwalifikuje - nigdy w życiu nie miałam na sobie pointów - tańczyłam do tej pory jedynie w baletkach.
Jak na razie napisałam do różnych ogólnokształcących szkół baletowych z moją sytuacją i zapytaniem czy byłaby możliwość przyjęcia mnie do szkoły. Tylko w OSB w Warszawie na stronce internetowej jest ujęte, że mogą przyjąć utalentowane osoby, które chcą tańczyć balet mimo iż przekroczyły wiek rekrutacji. Bardzo mnie to ucieszyło. Na innej stronie było napisane, że rekrutacja ewentualnie może objąć dzieci do lat 13. A w innych szkołach nie było o tym mowy, tak więc mam nadzieję, że może wypali z tą szkołą w Warszawie:)
Wiecie może, czy takie osoby w moim wieku mają jakąś szansę na przyjęcie do szkoły baletowej? Będę wdzięczna, aby ktoś jasno przedstawi mi sytuację w jakiej będę się znajdować. Wiem, że się nie poddam, bo jestem gotowa na poświęcenia i ciężką pracę. Bardzo mi na tym zależy. Myślę o tej szkole w Warszawie, chociaż mieszkam niedaleko Szczecina, więc poświęcenie z mojej strony będzie również ogromne.
PS. Jak myślicie - jeśli moje marzenie będzie miało możliwość realizacji, zaczynać od nowego roku szkolnego, czy może już od nowego semestru?
[to pytanie jest raczej zaspokojeniem marzeń, które są troszkę odległe, na razie jest to zwykłe gdybanie, ale przecież trzeba walczyć! Jeśli ktoś kocha taniec i poświęci mu się całym sobą, to przecież może osiągnąć sukces:) Dobry tancerz zatańczy wszystko, do każdej muzyki:)]
-
PapillonMonCheri
- Posty: 23
- Rejestracja: pt gru 12, 2008 7:33 pm
Miki, bardzo fajny i rozsądny post. Musisz być świetną osobą
Bardzo dojrzale patrzysz na swoją sytuację i fajnie radzisz sobie z emocjami - a to już połowa sukcesu, bo pomoże Ci to podjąć dobre decyzje.
Od siebie napiszę tylko, że nie musisz skończyć szkoły baletowej, żeby osiągnąć satysfakcjonujący Cię poziom tańca. Piszesz, że nie myślisz o zawodowej karierze baletowej i to jest Twój największy plus w tej chwili! Zajęcia dla amatorów prowadzone są zazwyczaj bez ograniczeń wiekowych i można się na nich naprawdę sporo nauczyć (wiem po sobie i paru moich Koleżankach), tak więc wszystko przed Tobą! "Liźniesz" trochę baletowej praktyki i marzenie się spełni
Od siebie napiszę tylko, że nie musisz skończyć szkoły baletowej, żeby osiągnąć satysfakcjonujący Cię poziom tańca. Piszesz, że nie myślisz o zawodowej karierze baletowej i to jest Twój największy plus w tej chwili! Zajęcia dla amatorów prowadzone są zazwyczaj bez ograniczeń wiekowych i można się na nich naprawdę sporo nauczyć (wiem po sobie i paru moich Koleżankach), tak więc wszystko przed Tobą! "Liźniesz" trochę baletowej praktyki i marzenie się spełni
Szczerze przyznam, że jednak wolałabym iść do szkoły baletowej, niż na zajęcia, ponieważ na zajęciach nie pilnują Cię tak ostro i panuje zasada "robisz ile zechcesz" a w szkole baletowej nauczyciel ciśnie (tak mi się przynajmniej wydaje). Zresztą jak bym teraz wyjechała do Warszawy to otworzyłabym sobie okno na świat, bo w zachodnio-pomorskim taniec nie jest jakoś wyjątkowo rozwinięty. Szczególnie klasyczny 
Spróbuję swoich sił, aby dostać się do szkoły. Pisałam z Miltonem:) Uświadomił mi, że wiele pracy przede mną, aby nadgonić klasę. Polecił, wręcz uznał to za koniecznie, zapisać się na typowe zajęcia baletowe w Szczecinie. Najwyżej będę 3 razy w tygodniu (jak się uda to z sobotami czyli 4 razy w tygodniu) dojeżdżać na zajęcia z baletu. A dwa razy w tygodniu będę miała zajęcia z współczesnego z moim Teatrem Tańca
Muszę ostro ćwiczyć warunki. Rozciągnięcie i wykręcenie. Podbicie mam niby okey - od urodzenia, więc z tego co mi mówił Milton to u mnie wielki plus. Uważam, że jak zapiszę się na te zajęcia z baletu to w pół roku dam radę dużo wypracować. Jednak nie wiem jak będzie ze mną z pointami... Bo do tego trzeba mieć dobrze wyrobione mięśnie stopy i kostki (czy jak to tam) no i w takich "szkółkach" pointy zakłada się po roku, czasem nawet zdarza się po trzech (wiem to z tego co mi przekazał Milton), a ja mam jedynie pół roku! hm. Nie wiem czy przyjmą mnie do szkoły jeśli nie będę tańczyć w pointach - mam nadzieję, że dadzą szansę u nich to wypracować, tylko trochę ciężko będzie dołączyć do 6 klasy bez pointów... Z tego co mi wspominał Milton to można powtórzyć klasę, jeśli dojdzie się później, aby lepiej wyrobić technikę, jednak nie wiem jak to się tak naprawdę odbywa. Pożyjemy zobaczymy
Przede mną długa droga
Ale myślę, że warto 
Jeśli zaś nawet wtedy mnie nie przyjmą do OSB w Warszawie, nauka nie pójdzie na marne i nie zaprzepaszczę tego do czego mogę dojść. Nie zrezygnuję z lekcji baletu, chociaż jak na razie uważam, że dam radę:) Wystarczy jedynie ciężko nad tym popracować:) Milton mnie uświadomił z czym muszę się zmierzyć - będzie bolało i będzie ciężko, ale są przecież chęci i miłość do tańca, co jest przecież najważniejsze
3majcie kciuki!
Jak by co to będę Was informować o mojej sytuacji
PS. Przyznam szczerze, że dopiero od tygodnia poważnie myślę o szkole baletowej:P Myślicie, że to są duże postępy jak na parę dni?
Spróbuję swoich sił, aby dostać się do szkoły. Pisałam z Miltonem:) Uświadomił mi, że wiele pracy przede mną, aby nadgonić klasę. Polecił, wręcz uznał to za koniecznie, zapisać się na typowe zajęcia baletowe w Szczecinie. Najwyżej będę 3 razy w tygodniu (jak się uda to z sobotami czyli 4 razy w tygodniu) dojeżdżać na zajęcia z baletu. A dwa razy w tygodniu będę miała zajęcia z współczesnego z moim Teatrem Tańca
Muszę ostro ćwiczyć warunki. Rozciągnięcie i wykręcenie. Podbicie mam niby okey - od urodzenia, więc z tego co mi mówił Milton to u mnie wielki plus. Uważam, że jak zapiszę się na te zajęcia z baletu to w pół roku dam radę dużo wypracować. Jednak nie wiem jak będzie ze mną z pointami... Bo do tego trzeba mieć dobrze wyrobione mięśnie stopy i kostki (czy jak to tam) no i w takich "szkółkach" pointy zakłada się po roku, czasem nawet zdarza się po trzech (wiem to z tego co mi przekazał Milton), a ja mam jedynie pół roku! hm. Nie wiem czy przyjmą mnie do szkoły jeśli nie będę tańczyć w pointach - mam nadzieję, że dadzą szansę u nich to wypracować, tylko trochę ciężko będzie dołączyć do 6 klasy bez pointów... Z tego co mi wspominał Milton to można powtórzyć klasę, jeśli dojdzie się później, aby lepiej wyrobić technikę, jednak nie wiem jak to się tak naprawdę odbywa. Pożyjemy zobaczymy
Jeśli zaś nawet wtedy mnie nie przyjmą do OSB w Warszawie, nauka nie pójdzie na marne i nie zaprzepaszczę tego do czego mogę dojść. Nie zrezygnuję z lekcji baletu, chociaż jak na razie uważam, że dam radę:) Wystarczy jedynie ciężko nad tym popracować:) Milton mnie uświadomił z czym muszę się zmierzyć - będzie bolało i będzie ciężko, ale są przecież chęci i miłość do tańca, co jest przecież najważniejsze
PS. Przyznam szczerze, że dopiero od tygodnia poważnie myślę o szkole baletowej:P Myślicie, że to są duże postępy jak na parę dni?
Ja niedługo [po świętach] też zamierzam się zapisać na zajęcia z baletu, żeby wyrobić warunki, bo chciałabym iść do OSB w Wawie;) I też będę sobie musiała kupić nowe baletki i nowy strój jakiś do ćwiczeń. Zobaczę czego oni tam będą oczekiwać:)
[ [i75][b75]Dodano[/b75]: Sob Gru 20, 2008 12:15 am[/i75] ][/size75]
A powracając do głównego wątku. Jak myślicie, czy gdy przyjdę do OSB na rekrutację i wtedy jeszcze nie będę tańczyć w pointach, mam jakieś szanse na dostanie się do 6 klasy (bo do tej powinnam iść od nowego roku szkolnego). Ostatnio się strasznie nad tym zastanawiałam i nasuwa mi się coraz więcej wątpliwości.
W SB na pointach staję się zazwyczaj po pół roku, a w prywatnych "ogniskach baletowych" po roku, czasem nawet po dłuższym czasie, zależy jak ma się silne mięśnie, więc nie dam rady do sierpnia tańczyć w pointach:(
[ [i75][b75]Dodano[/b75]: Sob Gru 20, 2008 12:15 am[/i75] ][/size75]
A powracając do głównego wątku. Jak myślicie, czy gdy przyjdę do OSB na rekrutację i wtedy jeszcze nie będę tańczyć w pointach, mam jakieś szanse na dostanie się do 6 klasy (bo do tej powinnam iść od nowego roku szkolnego). Ostatnio się strasznie nad tym zastanawiałam i nasuwa mi się coraz więcej wątpliwości.
W SB na pointach staję się zazwyczaj po pół roku, a w prywatnych "ogniskach baletowych" po roku, czasem nawet po dłuższym czasie, zależy jak ma się silne mięśnie, więc nie dam rady do sierpnia tańczyć w pointach:(