waga a elastyczność
waga a elastyczność
Chciałabym się dowiedzieć jak wielkie znaczenie z waszych obserwacji ma masa ciała do elastyczności? Czy zauważyliście, że kilka kg w jedną lub drugą stronę może zaważyć na gibkości?
hm. Szczerze przyznam, że nie wiem czy waga ma duży wpływ. Większa nadwaga raczej tak, ponieważ nie posiadasz tej lekkości w tańcu. Ale parę kg w tą czy w tą chyba raczej nie robi różnicy. Powiem Ci tak. Mi np niekiedy przeszkadzają oponki na brzuszku:) Podczas rozciągania się czy skłonów te moje lekkie boczki daje się wyczuć;) Ale na elastyczność niewielkie różnice w wadze raczej nie przeszkadzają. Jednak przyznam, że nie mam większej wiedzy na ten temat i są to moje osobiste przypuszczenia:)
Moze i nie moze, zalezy od jakiej wagi sie wychodzi, jesli np waga poczatkowa to 55kg przy np 175 cm, a pozniej przybedzie 2lub 3 kg, to wielkiej katastrofy moim zdaniem nie bedzie, jesli wiecej- moze to miec znaczenie. No i skad te wahania wagi, dlatego ze sie cwiczy a pozniej np z braku czasu przestaje i obzera czy po prostu miesnie sie rozwijaja :-p
Ja myślę że bezpośrednio to te 2-3 kg nie ma większego wpływu na gibkość, ponieważ tu największe znaczenie ma rozciągnięcie mięśni i ścięgien. Jednak jak tłuszczyku tu i ówdzie przybędzie to jak zauważyła koleżanka parę linijek wcześniej, trudniej jest się "zginać"
Mówiąc prosto tłuszcz przeszkadza w rozciąganiu. Dlatego wygodniej jest się rozciągać bez tych dodatkowych 2-3 kg
Mówię z perspektywy własnego doświadczenia ww temacie
Mówię z perspektywy własnego doświadczenia ww temacie
Zawsze miałam takie samo przekonanie, tzn że kilogramy ograniczają potencjalną elastyczność, jednak kiedyś pytałam o wpływ wagi na rozciąganie trenera kortontionistek i twierdził on, że waga (ani wręcz nadwaga) nie jest żadną przeszkodą w pracy nad elastycznością, znaczy nie ogranicza jej ani nie utrudnia jej rozwijania. Na dowód pokazał mi zdjęcia grubych kobiet o naprawdę imponującym rozciągnięciu, nie odbiegajacym w niczym od rozciągnięcia najlepszych w kortontionizmie (przepraszam, ale nie radzę sobie z tym słowem
) kobiet chudych.
Dla kontrastu- moja dobrze rozciągnięta, ale nie pracująca już nad rozciągnięciem, zresztą od długiego czasu, przyjaciółka straciła swego czasu bardzo dużo kilogramów, była bardzo chuda i mówiła później, że z racji wycieńczenia organizmu nie miała siły na jakikolwiek wysiłek fizyczny, ale pomimo, że zrezygnowała z ruchu i ćwiczeń w ogóle jej rozciągnięcie niesamowicie się wówczas poprawiło, samo z siebie.
Sama nie wiem co wobec tego sądzić o tym.
Dla kontrastu- moja dobrze rozciągnięta, ale nie pracująca już nad rozciągnięciem, zresztą od długiego czasu, przyjaciółka straciła swego czasu bardzo dużo kilogramów, była bardzo chuda i mówiła później, że z racji wycieńczenia organizmu nie miała siły na jakikolwiek wysiłek fizyczny, ale pomimo, że zrezygnowała z ruchu i ćwiczeń w ogóle jej rozciągnięcie niesamowicie się wówczas poprawiło, samo z siebie.
Sama nie wiem co wobec tego sądzić o tym.
Ja myślę, że to chyba nie ma żadnej zasady/reguły.
Przejaciółce 'VisVersa' rozciągnięcie się poprawiło, ale wydaje mi się, że to był taki pojedynczy przypadek i raczej nie powinnysmy myśleć "Zamiast się rozciągac to schudnę 5 kilo - może wtedy usiądę w szpagacie". Co nie oznacza pewnie też, że mamy tyć czy coś
Różnie to chyba jest i zależy pewnie od róznych tam innych czynników. No.
Przejaciółce 'VisVersa' rozciągnięcie się poprawiło, ale wydaje mi się, że to był taki pojedynczy przypadek i raczej nie powinnysmy myśleć "Zamiast się rozciągac to schudnę 5 kilo - może wtedy usiądę w szpagacie". Co nie oznacza pewnie też, że mamy tyć czy coś
Różnie to chyba jest i zależy pewnie od róznych tam innych czynników. No.
To nie ma żadnego związku z elastycznością! Wałeczki czy nie, to takie tłumaczenie, jak ów przysłowiowy "rąbek spódnicy"... Rozciąga się tam w środku (mięśnie, ścięgna) a potencjalny zakres jest uzależniony od budowy stawu, a nie podskórnej tkanki tłuszczowej!
To trochę tak, jak tłumaczenie, że nie można zrobić np. skłonu do nóg, bo ubranie przeszkadza - jasne, jak się nosi ogromne krynoliny, to faktycznie może być to przyczyną, ale zazwyczaj powodem jest po prostu niedostateczne rozciągnięcie... Ale zawsze lepiej można się poczuć, jak się wytłumaczy to czymś bardziej 'zewnętrznym', prawda?
To trochę tak, jak tłumaczenie, że nie można zrobić np. skłonu do nóg, bo ubranie przeszkadza - jasne, jak się nosi ogromne krynoliny, to faktycznie może być to przyczyną, ale zazwyczaj powodem jest po prostu niedostateczne rozciągnięcie... Ale zawsze lepiej można się poczuć, jak się wytłumaczy to czymś bardziej 'zewnętrznym', prawda?