ps. Jak to jest z prywatnymi Szkołami Baletowymi? Są tam zajęcia takie jak w dziennych, obowiązkowych szkołach, czy są to szkoły, że lekcje są popołudniu? Sorki, że takie pytania stawiam, ale po prostu nie wiem...
Czy nie jest za późno by zacząć tańczyć?
Ja tak samo jak KsiezniczkaIza proszę o jakieś linki czy namiary na ogniska lub miejsca gdzie mogłabym uczyć się baletu w okolicach Katowic. Jak Zuzannka napisała, mnie również zależy na większej liczbie zajęć. 
ps. Jak to jest z prywatnymi Szkołami Baletowymi? Są tam zajęcia takie jak w dziennych, obowiązkowych szkołach, czy są to szkoły, że lekcje są popołudniu? Sorki, że takie pytania stawiam, ale po prostu nie wiem...
ps. Jak to jest z prywatnymi Szkołami Baletowymi? Są tam zajęcia takie jak w dziennych, obowiązkowych szkołach, czy są to szkoły, że lekcje są popołudniu? Sorki, że takie pytania stawiam, ale po prostu nie wiem...
-
PapillonMonCheri
- Posty: 23
- Rejestracja: pt gru 12, 2008 7:33 pm
A wiecie co ostatnio sobie umyśliłam ?
Hmm, że może dam sobie spokoju z tą baletówką ;P Być może w tej dziurze za jakiś czas
zorganizują zajęcia z klasyki, to zapiszę się tylko z pasji by umieć
Bo prawdę mówiąc, to na skończenie, czy chociażby dostanie się do OSB mam nikłe szanse.
A poza tym nie chciałabym opuszczać tych wszystkich ludzi tutaj ...
Jednak poczekam, poćwiczę, pouczę się. Możliwe, że pojawię się na rekrutacjach w W-wie
Hmm, że może dam sobie spokoju z tą baletówką ;P Być może w tej dziurze za jakiś czas
zorganizują zajęcia z klasyki, to zapiszę się tylko z pasji by umieć
Jednak poczekam, poćwiczę, pouczę się. Możliwe, że pojawię się na rekrutacjach w W-wie
Ja doszłam do podobnego wniosku jak Ty, [b7b]PapillonMonCheri[/b7b]. Z Warszawy zrezygnowałam, bo wszystko było by zaliczane na wariackich papierach, i zostało by mi praktycznie ostatnie lata liceum, gdzie są już praktycznie same zawodowe przedmioty. A ja wolę nauczyć się wszystkiego od podstaw w przytulnym Ognisku Baletowym:) [o ile mnie przyjmą:p]
Hmmm... Możę jestem nużąca, ale to naprawdę jest dla mnie problem...
W tym roku skończę 16 lat. Od pół roku tańczę klasykę, liznęłam współczesnego i modern-jazzu. Przy 168 cm wzrostu ważę 45 kg. Chciałabym tańczyć zawodowo, ale moja nauczycielka klasyki (osoba o wielkim autorytecie, także dla mnie, po OSB w Wa-wie) powiedziała, że nie mam szans. Że nie dam sobie rady już na wstępnym egzaminie, a jeśli bym się dostała, to i tak bym sobie nie poradziła w szkole. Twierdzi, że po prostu nie nadaję się do OSB. Mam zajęcia 2 razy w tygodniu, raz gimnastyka połączona ze współczesnym, raz klasyka. Znam pewne podstawy, kiedyś tańczyłam towarzyski i nowoczesny. Niestety przez nieprzychylność nauczycielki moi rodzice również przestali przystawać na ten pomysł. Twierdzą, że to bez sensu. Ja jednak wierzę, że dałabym sobie radę.
Co do suchej teorii: szpagat damski- siedzę, sznurek- ostatnie centymetry. Podbicie- hm... raczej niskie, ale w miarę silne (piruet podwójny en pointe zakręcę bez problemu). Kręgosłup, wykręcenie, rozwartość... Zdaniem nauczyciela współczesnego (po OSB w Poznaniu) dobre. Nic nadzwyczajnego, ale dobre.
Ostatnią kwestią pozostaje przekonać rodziców. I postarać się o lekcje pointów. Ćwiczyłam na nich tylko w domu, nigdy nie miałam typowej lekcji pointów. Jednak z tak małą ilością zajęć trudno by było po pół roku nauki wejść na pointy.
Prosiłabym o waszą opinię. Oczywiście to wszystko czysta teoria, ale chciałabym chociaż w teorii wiedzieć, na czym stoję.
W tym roku skończę 16 lat. Od pół roku tańczę klasykę, liznęłam współczesnego i modern-jazzu. Przy 168 cm wzrostu ważę 45 kg. Chciałabym tańczyć zawodowo, ale moja nauczycielka klasyki (osoba o wielkim autorytecie, także dla mnie, po OSB w Wa-wie) powiedziała, że nie mam szans. Że nie dam sobie rady już na wstępnym egzaminie, a jeśli bym się dostała, to i tak bym sobie nie poradziła w szkole. Twierdzi, że po prostu nie nadaję się do OSB. Mam zajęcia 2 razy w tygodniu, raz gimnastyka połączona ze współczesnym, raz klasyka. Znam pewne podstawy, kiedyś tańczyłam towarzyski i nowoczesny. Niestety przez nieprzychylność nauczycielki moi rodzice również przestali przystawać na ten pomysł. Twierdzą, że to bez sensu. Ja jednak wierzę, że dałabym sobie radę.
Co do suchej teorii: szpagat damski- siedzę, sznurek- ostatnie centymetry. Podbicie- hm... raczej niskie, ale w miarę silne (piruet podwójny en pointe zakręcę bez problemu). Kręgosłup, wykręcenie, rozwartość... Zdaniem nauczyciela współczesnego (po OSB w Poznaniu) dobre. Nic nadzwyczajnego, ale dobre.
Ostatnią kwestią pozostaje przekonać rodziców. I postarać się o lekcje pointów. Ćwiczyłam na nich tylko w domu, nigdy nie miałam typowej lekcji pointów. Jednak z tak małą ilością zajęć trudno by było po pół roku nauki wejść na pointy.
Prosiłabym o waszą opinię. Oczywiście to wszystko czysta teoria, ale chciałabym chociaż w teorii wiedzieć, na czym stoję.
[b0b]rooni[/b0b], może mój post to faktycznie nie to, co chciałabyś usłyszeć, ale po co sobie robić nadzieję na coś bardzo mało prawdopodobnego? Dziewczyny nawet ze świetnymi warunkami nie przyjmują w wieku 16 lat, jak się nie ma już jakiejś przyzwoitej techniki (a wierz mi, że pół roku ćwiczenia, i to niecodziennie, to niezbyt wiele). Zobacz, że w tym wieku, po 6 latach nauki wszyscy tam mają nie tylko podstawy w sensie wypracowaną postawę, technika wykonywania ćwiczeń, pointy, itp., ale też już takie rzeczy jak wysokości, gięcia, itp. Na to się pracuje kilka lat.
Zresztą, nawet gdybyś miała się dostać, to pomyśl sobie, co byś z tego miała? Zaczynając szkołę baletową w wieku 16 lat, jaką znajdziesz pracę, biorąc pod uwagę fakt, że nie wszystkie absolwentki ćwiczące przepisowe 9 lat, ją dostaną?
Możesz za to spokojnie myśleć o innych technikach, typu jazz, współczesny - i tutaj masz szansę osiągnąć sukces, bo to nie jest tak zdeterminowane wiekiem.
Zresztą, nawet gdybyś miała się dostać, to pomyśl sobie, co byś z tego miała? Zaczynając szkołę baletową w wieku 16 lat, jaką znajdziesz pracę, biorąc pod uwagę fakt, że nie wszystkie absolwentki ćwiczące przepisowe 9 lat, ją dostaną?
Możesz za to spokojnie myśleć o innych technikach, typu jazz, współczesny - i tutaj masz szansę osiągnąć sukces, bo to nie jest tak zdeterminowane wiekiem.
[b4f]rooni[/b4f], zwróć tylko uwagę, że na klasykę zawodowo jest co prawda już trochę za późno, ale być może spełniłabyś się w innych technikach, i w nich zresztą masz szansę.
Zresztą, spełnienie się w klasyce - też nie jest tak różowe, jak Ci się może wydawać. To nie tylko to, że masz ładne linie ciała, tańczysz na pointach, masz pewne umiejętności itp. Ale też i to, że jak tańczysz, to masa osób na widowni patrzy tylko, czy dobrze wykonasz przepisową ilość piruetów, czy przypadkiem nie masz za niskiego podbicia, analizuje wysokości arabesqe, i czy przypadkiem nie ważysz za dużo, a broń Boże niech Ci się zachwieje noga, itp. Naprawdę, chciałabyś tego? Jak ktoś jest naprawdę dobry, to wychodzi z tego obronną ręką, a w innym przypadku, naprawdę uważasz, że byś się zrealizowała, spełniła artystycznie? Pamiętaj też, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, i jeśli teraz dla Ciebie szczytem marzeń byłoby nawet robienie tyłów w corps, to gdybyś faktycznie miała taką szansę, nadal uważałabyś, że to pokrywa się z Twoimi ambicjami? Wątpię, ale to może zależy od charakteru, nie wiem.
Ale mówię poważnie - na wiele innych technik masz z kolei czas, a i możesz sobie wtedy pozwolić na większe ambicje w takim współczesnym czy jazzie, bo tu 16 lat wcale niekoniecznie jest późno.
Zresztą, spełnienie się w klasyce - też nie jest tak różowe, jak Ci się może wydawać. To nie tylko to, że masz ładne linie ciała, tańczysz na pointach, masz pewne umiejętności itp. Ale też i to, że jak tańczysz, to masa osób na widowni patrzy tylko, czy dobrze wykonasz przepisową ilość piruetów, czy przypadkiem nie masz za niskiego podbicia, analizuje wysokości arabesqe, i czy przypadkiem nie ważysz za dużo, a broń Boże niech Ci się zachwieje noga, itp. Naprawdę, chciałabyś tego? Jak ktoś jest naprawdę dobry, to wychodzi z tego obronną ręką, a w innym przypadku, naprawdę uważasz, że byś się zrealizowała, spełniła artystycznie? Pamiętaj też, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, i jeśli teraz dla Ciebie szczytem marzeń byłoby nawet robienie tyłów w corps, to gdybyś faktycznie miała taką szansę, nadal uważałabyś, że to pokrywa się z Twoimi ambicjami? Wątpię, ale to może zależy od charakteru, nie wiem.
Ale mówię poważnie - na wiele innych technik masz z kolei czas, a i możesz sobie wtedy pozwolić na większe ambicje w takim współczesnym czy jazzie, bo tu 16 lat wcale niekoniecznie jest późno.