Nowe otwarcie! - nowy dyrektor baletu TW-ON

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Nowe otwarcie! - nowy dyrektor baletu TW-ON

Post autor: Kasia G »

Tańczyć lepiej niż Europa

- Balet warszawski nie może być ciągle piątym kołem u wozu, powinien się stać partnerem dla innych zespołów w Europie. Narzekamy od lat, że nie mamy własnych choreografów, ale czy ktokolwiek daje im tu szansę, by udowodnili, że warto w nich inwestować? - mówi choreograf Krzysztof Pastor, nowy dyrektor baletu Opery Narodowej.

«Jacek Marczyński: Uwierzył pan politykom, którzy namawiają rozsianych po Europie rodaków, by wrócili realizować swe ambicje w Polsce?

Krzysztof Pastor: Śledzę uważnie, co się dzieje w kraju. To, co robi obecny rząd, pozwala na trochę optymizmu, ale polityka nie ma nic do moich decyzji. Artyście w pracy potrzebna jest przede wszystkim stabilizacja. I tę obiecuje zapewnić mi dyrekcja Opery Narodowej w Warszawie, dlatego postanowiłem wrócić.

- A nie jest to ucieczka przed kryzysem, który szaleje po Europie?

- Nationale Ballet w Amsterdamie nie odczuwa kryzysu, ostatnio nawet zwiększono nam dotację. Ale też od dawna jesteśmy przyzwyczajeni do racjonalnego wydawania pieniędzy. W ubiegłym sezonie po kilku kosztownych premierach sami postanowiliśmy, że następną zrobimy jak najmniejszym kosztem, mimo że była zamówiona przez prestiżowy Holland Festival.

- Wie pan już, jaką sumą będzie dysponował w Warszawie na prowadzenie zespołu?

- Na pewno mniejszą niż baletu w Amsterdamie. Mam jednak gwarancje, że będziemy realizować w Operze Narodowej dwie duże premiery w sezonie i jedną, złożoną z mniejszych prac młodych, obiecujących choreografów.


Dwa lata temu też proponowano panu stanowisko dyrektora baletu Opery Narodowej. Wówczas pan odmówił.


- Wtedy nie chciano spełnić moich warunków. Bez nich nie widziałem szans na rozwój zespołu, a przede wszystkim na to, by balet zaczął być w Polsce traktowany jako ważna, współczesna sztuka. Teraz obaj dyrektorzy Opery Narodowej, Waldemar Dąbrowski i Mariusz Treliński, deklarują, że balet zyska dużą autonomię i nie będzie pełnił wyłącznie roli służebnej. Dostrzegam w tym nowoczesne myślenie o teatrze.


Z polskimi tancerzami jest tak samo jak z lekarzami, inżynierami czy hydraulikami? Jadą w świat i okazuje się, że są świetni, bo tam wreszcie mają warunki, by zabłysnąć?


- Właśnie. Balet warszawski nie może być ciągle piątym kołem u wozu, powinien się stać partnerem dla innych zespołów w Europie. Narzekamy od lat, że nie mamy własnych choreografów, ale czy ktokolwiek daje im tu szansę, by udowodnili, że warto w nich inwestować? Jeśli w ciągu pięciu, sześciu lat warszawski zespół wychowa trzech choreografów, będzie to moim ogromnym sukcesem. Zespół musi nie tylko dawać premiery, ale także kreować indywidualności.


Widzę, że zamierza pan zostać w Polsce na dłużej.


- Moja rodzina się tu sprowadza, a to dla mnie trudna operacja. Żona jest Włoszką, urodziła się w Rzymie, wychowała się w Londynie, teraz mieszka w Amsterdamie, dzieci też, na pewno nie będzie im łatwo w Warszawie. Ona była tu w czerwcu, gdy wszystko kwitło i nawet się jej podobało, teraz przyjechała i zobaczyła miasto szare i smutne. Dużo zatem ryzykuję, ale robię to w dobrym momencie. Gdy rozpocząłem w Warszawie próby do "Tristana", zobaczyłem, że mam do dyspozycji świetnych ludzi. Ich energia rozbija ściany studia baletowego. Potencjał tego zespołu był wykorzystywany w 20 procentach. Moja żona przyszła na jedną z prób, usiadła w kącie i obserwowała. Po pewnym czasie zauważyłem, że się uśmiecha. Wtedy zrozumiałem, że warto ją namawiać na osiedlenie się w Warszawie. Wcześniej rozważaliśmy raczej wariant, bym przynajmniej na razie dom miał w Amsterdamie, a pracę w Polsce.


Nie zrywa pan jednak zawodowych kontaktów w Holandii.


- Pozostaję stałym choreografem Het National Ballet. W przyszłym roku będę tam robił duży spektakl o Wacławie Niżyńskim, zaawansowane są prace nad kolejnymi premierami. Na pewno będę musiał odrzucić wiele ofert od innych zespołów, choć gdy wyjdą one od Washington Ballet czy Australian Ballet, nie powinienem odmawiać. Można pracę zorganizować tak, by na czas mojej nieobecności w Warszawie próby prowadził inny choreograf.


Nie był pan w Polsce wiele lat. Szybko odnalazł się pan po powrocie?


- Ostatni raz pracowałem w Warszawie w 1993 r., robiłem balet do III symfonii Góreckiego. Wtedy tancerze zaczęli się starać trzy tygodnie przed premierą, wcześniej rozglądali się, jak z próby wyrwać się na papierosa. Teraz od pierwszego momentu wszyscy byli maksymalnie skoncentrowani. Gdy zaś jeszcze mieszkałem w kraju i tańczyłem w zespole Conrada Drzewieckiego, jeździłem do Warszawy na spektakle z Ewą Głowacką, Gerardem Wilkiem czy Stanisławem Szymańskim, a wieczór baletów Serge'a Lifara był dla mnie objawieniem.


Takich magicznych nazwisk i wydarzeń dziś nie ma.


- Właśnie. Chciałbym, żeby warszawski zespół znów był tak odbierany, bo jest najlepszy w Polsce. Musi przedstawiać klasykę na najwyższym poziomie oraz spektakle będące pomostem między historią a współczesnością i nie powinien się bać nowoczesności. To musi być muzeum połączone z laboratorium nowej sztuki. W Holandii zespoły dlatego dostają dotację, by nie musiały się martwić o sprzedanie wszystkich biletów. Jeżeli sztuka bardziej ambitna, wyrafinowana przyciągnie widzów na 60 procent miejsc na sali, też jest dobrze.


Skoro zespół ma się przekształcić w Polski Balet Narodowy, powinien sięgać do rodzimej tradycji.


- Przez lata zaniedbań dorobek choreografów, takich jak Feliks Parnell czy Stanisław Miszczyk, uległ zniszczeniu i dziś jest nie do odtworzenia. Powinniśmy bardziej zająć się Wacławem Niżyńskim. Musimy sięgnąć do baletów jego siostry Bronisławy, bo w światowej choreografii XX wieku zajmują ważne miejsce, a w Polsce nikt ich nie wystawia. Natomiast narodowy charakter zespołu rozumiem też tak, że będziemy korzystać z muzyki naszych kompozytorów, bo jest ona na światowym poziomie. Jeśli dodatkowo zainspiruje choreografów do tworzenia widowisk o polskiej tematyce, będzie jeszcze lepiej. Ale nikomu nie zamierzam niczego narzucać. Wolność jest podstawą artystycznej kreacji.


I nie będzie żadnych patriotycznych powinności?


- Het Nationale Ballet ma status zespołu narodowego, co oznacza tyle, iż Holendrzy mają prawo być z niego dumni. Rząd i władze Amsterdamu dają pieniądze na jego działalność, ale nikomu nie przeszkadza, że jedynie 15 procent tancerzy to Holendrzy. Wszyscy się natomiast szczycą, że członkowie Het Nationale Ballet robią kariery w świecie, a zespół mimo międzynarodowego składu wypracował własny styl. Moim zdaniem to jedyny sposób na artystyczne wyróżnienie się w dzisiejszym, coraz bardziej globalnym świecie.



Krzysztof Pastor - choreograf, nowy dyrektor baletu Opery Narodowej


Urodził się w 1957 r. w Gdańsku, gdzie skończył szkołę baletową. Występował w Polskim Teatrze Tańca, w 1983 r. zaangażował się do baletu Opery w Lyonie, w latach 1985 - 1995 był tancerzem Het Nationale Ballet w Amsterdamie, gdzie zadebiutował jako choreograf. Zrealizował ok. 50 spektakli, od 2003 r. jest jednym z dwóch stałych choreografów Het Nationale Ballet. Pracował też m.in. z Królewskim Baletem Szwedzkim, Washington Ballet czy Australian Ballet. Jako dyrektor zespołu Opery Narodowej zadebiutuje "Tristanem", prapremiera spektaklu odbyła się w 2006 r. w Sztokholmie.»

"Tańczyć lepiej niż Europa"
Jacek Marczyński
Rzeczpospolita nr 59/11.03
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

No i jesteśmy już po konferencji prasowej, na której dyr. Waldemar Dąbrowski przedstawił oficjalnie nowego dyrektora baletu TW-ON Krzysztofa Pastora. Zaznaczył, ze od teraz balet będzie równoprawną i autonomiczną sztuką w strukturach Opery Narodowej z własnym budżetem i odrębnością artystyczną. Krzysztof Pastor oprócz tego co zdradził już w wywiadze dla Rzp. Podzielił się swoimi planami na najbliższy czas – w przyszłym sezonie na jesieni premiera ego baletu „Kurt Weill”, a na wiosnę 2010 premiera baletu P. Barta do muzyki Chopina z librettem Libery. Ponadto ma nadzieję juz w przyszłym sezonie przeprowadzić przyszłe warsztaty dla choreografów którzy mieliby ochote „wylonić się” z zespołu.
Oprócz oczywistych planów poprawienia kondycji zespołu (również jego skladu poprzez np. Przyjmowanie do pracy na zastępstwo na okres gdy dana tancerka jest na urlopie wychowawczym), zadeklarował utrzymanie w repertuarze (choć nie koniecznie w obecnych inscenizacjach) klasyki (Jezioro, Śpiąca, Dziadek i parę innych być moze), dzieł XX wieku (spuścizna Diagilewa, rodzeństwa Niżynskich i późniejsza) oraz sprowadzanie baletów twórców współczesnych a z czasem zapraszanie ich do tworzenia spektakli specjalnie dla warszawskiego zespołu. Ponadto dużą wagę przywiązuje do programu edukacyjnego (w ścisłej współpracy ze szkołą baletową), ściślejszego połączenia Szkoły im. Turczynowicza z Teatrem oraz utworzenia (UWAGA) Koła Miłośników Baletu, które wspierało by swoją działalnością i zainteresowaniem (merytoryczną dyskusją) dzialalnosć warszawskiego zespołu

podsumowanie konferencji prasowej w PAP
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/68780.html
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Całość brzmi bardzo ciekawie i obiecująco.
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

Bardzo obiecująco :)

Przyznam się szczerze, że z tego co czytam i słucham nt planów pana Pastora można mieć rzeczywiście poważne nadzieje dotyczące kierunku, w którym ma zmierzać nasz balet :) Jak najbardziej trzymam kciuki za ich realizację.

No i w końcu ktoś (i to ba - akurat ktoś kto będzie właśnie za to odpowiedzialny) sensownie mówi nt planów repertuarowych.

Co prawda to dopiero początek, więc wypadało by spokojnie (na pewno cierpliwość się przyda) czekać na ich realizację, by oceniać. Ale już teraz aż chciałoby się wyrwać z przedwczesnymi, optymistycznymi życzeniami aby jak najwięcej takich osób na odpowiednich stanowiskach w polskich teatrach operowych.

Chyba nie trzeba mówić jakie uczucia budzi we mnie już sama ta wizja szanowanego w świecie i szanującego siebie i widzów teatru, którą można odczytać z wywiadu :). Z resztą mam wrażenie, że cały wywiad jest niezwykle rozsądny. Mówię niezwykle, bo na tle wielu ostatnich wypowiedzi, które słyszałam i czytałam nt. tego jak powinien wyglądać nowoczesny teatr operowy, sama zaczęłam mieć wątpliwości odnośnie tego co jest a co nie jest normalne... no i okazuje, że jednak można :)

Taką wizję nowoczesnego teatru kupuje, jestem jej ciekawa i będę kibicować :)
podpisano
M. - cały czas młoda miłośniczka klasy i klasyki... tej nowoczesnej w odpowiednim wydaniu również ;)

P.S. oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zwróciła uwagi na styl w jakim pan Pastor odpowiada na pytania w wywiadzie. Czasem mam wrażenie, że "normalność" wypowiedzi jest sprawą zanikającą, więc nie szkodzi pochwalić :)
Florina
Posty: 19
Rejestracja: pt gru 23, 2005 9:55 am

Post autor: Florina »

Przepraszam ale powtórze: brzmi obiecująco :) . Wiąże duże nadzieje z osobą nowego Dyrektora. Cieszą mnie plany co do baletu jako całości, plany repertuarowe jak również zwrócenie uwagi na aspekt edukacyjny.
Florina - również miłośniczka klasy i klasyki :)
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

:)

No i to Koło Miłośników Baletu... czyli, że wreszcie będziemy mogli miłować ( ;) ) (vel. wspierać, promować, zarażać pasją następnych...) nasz balet całkowicie oficjalnie i bez skrupułów... wrrrr :twisted:
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

[quote:0a1615f8c7="M."]no i okazuje, że jednak możn[/quote:0a1615f8c7]
Czy można to się dopiero okaże. Faktem jest, ze wywiad jest optymistyczny a osoba P. Pastora daje pewną dozę powodzenia.
Wybaczcie, że trochę tłumię Wasz huraoptymizm ale jeden człowiek wszystkiego nie jest w stanie zmienić przynajmniej w krótkim okresie czasu.
Pożyjemy, zobaczymy. W kazdym bądż razie zyczę aby się mu powiodło.
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

Father, czytaj proszę ze zrozumieniem. Nic nie tłumisz, bo potwierdziłeś tylko to co napisane wyżej, że jest to optymistyczny plan dotyczący TW-ON.

Jedno optymizm a inne wiara czy oczekiwanie cudów - chyba logiczne.

Wydawało mi się, że moja wypowiedź jest jasna, ale ok... napiszę powoli - że jednak można sensownie mówić o planach/wizji nowoczesnego teatru... uwierz, że trochę bzdur na temat jaki powinien być współczesny teatr operowy słyszałam, widziałam i czytałam :evil: więc już rozsądnie mówiąca osoba na odpowiednim stanowisku może budzić optymizm, choć oczywiście masz rację w tym, że to dopiero słowa.
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

[quote:011434447a="M."]choć oczywiście masz rację w tym, że to dopiero słowa.[/quote:011434447a]
Właśnie w tym rzecz.
M. Nie obraż się ale Ty masz barokowy styl pisania. Jasno i precyzyjnie to pisze Kasia G, Joanna rownież pod warunkiem, że nie używa zbyt dużo innostrannych słów. :D
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

W czym rzecz? Przecież nie napisałam nic więcej poza pochwałami właśnie tego co i jak mówi pan Pastor - więc nie rozumiem Twojego przywiązania do tego, że prezentuje nadmierny optymizm i do tego że to dopiero słowa, przecież nikt tego nie kwestionuje...
Na szczęście nie wszyscy musimy pisać tak samo no i jak widać nie wszyscy na forum musimy się wzajemnie rozumieć.
Nie chce wiedzieć co w Twoim mniemaniu znaczy barokowy styl pisania i a zwłaszcza nie rozumiem dlaczego miałabym się za to określenie obrażać. Czasem używasz dziwacznych skrótów myślowych... Ale jak napisałeś w innym wątku - nie prowokujmy siebie nawzajem.
ODPOWIEDZ