Od dłuższego czasu przeglądam wasze forum, ale dopiero dziś odważyłam sie napisać pierwszy post.
Mam do was ogromną prośbę, związaną z pytaniami , które chciałabym wam, uczennicom baletu, jak i profesjonalnym tancerkom , zadać.
A tu krótka historia...
Jestem mamą małego synka, prawie 6-letniego Michałka. Od jakiegoś czasu, Misiu przejawia coś w rodzaju zainteresowania tańcem. Bo o prawdziwej pasji w tym wieku raczej nie ma co mówić.
Zaczęło się od żłobka, gdzie dzieci miały zajęcia, szumnie nazwane "baletem". Oczywiście baletem były tylko z nazwy, przypominało raczej elementy gimnastyki z rytmiką. Ale 2-3 letnie dziewczynki rozkosznie wyglądały w różowych spódniczkach i baletkach , niejednokrotnie z wystającym spod majtusi pampersem
Wkrótce Michał "przesiadł się" ze żłobka na przedszkole. W przedszkolu nie było "baletu", tylko zajęcia z tańca towarzyskiego. Placówka prowadzi je dość długo, mają nawet jakieś nagrody w dziecięcych konkursach. Aby ułatwić synowi aklimatyzację i poznanie kolegów zapisaliśmy go również na te zajęcia. Chodził przez dwa lata. Później tata Michała, namówił go na szkółkę piłkarska, hołdując oczywiście bardziej "męskim "sportom;). Syn był wyraźnie nieszczęśliwy, ale myśleliśmy , że bardziej przypadnie mu do gustu bieganie za piłka z kolegami niż skakanie w rytm muzyki. Zrezygnowaliśmy z tańca, tata był wniebowzięty, syn mniej. Jedyne co mu pozostało, to programy dla dzieci, jakie nadaje CbeeBies (BBC) , gdzie dzieci uczą się piosenek i układów tanecznych, w trakcie których Misiu gorliwie ćwiczył. Jeśli udało mu sie wypatrzyć w TV film muzyczny, musical czy nawet balet klasyczny(ku naszej zgrozie;) ), gorliwie próbował powtarzać cto co widzi na ekranie. Jednak nie zwracaliśmy na to uwagi. Było to dla nas po prostu zabawne. Rodzina dwukrotnie tez zabrała go na spektakle (to taki zwyczaj u nas, ze dzieci wychodzą razem do teatru, na przedstawienia dla dzieci) , raz na" Piękną i Bestie" w Teatrze Muzycznym, drugi raz do Opery , chyba na "Dziadka do orzechów. Misiek oniemiały wychodził z teatru i cały czas prosił później czy mógłby znów pójść tam, gdzie się ciągle przebierają i tak pięknie tańczą. My byliśmy w szoku, ze 5-letni szkrab, potrafi wysiedzieć spokojnie na 3 godzinnym spektaklu. I nadal uważaliśmy, ze to zwykła, przemijająca fascynacja dziecięca.
Bomba „pękła” jakieś dwa miesiąca temu
I teraz część zasadnicza
Co robić? Zapisać go na jakieś zajęcia? Michał w tym roku kończy przedszkole i idzie do zerówki, więc zajęcia w przedszkolu się kończą. Gdzie zapisać i na co? Czy dla dzieci w tym wieku jest coś organizowane? Syn jest dość wysoki jak na swój wiek i bardzo szczupły. Wiem że jest zwinny i rozciągnięty, trenuje piłkę nożną i basen. Jest też rozciągnięty, bez problemu siedzi w obu szpagatach. Ale to raczej zasługa młodego wieku chyba …;). Raczej widziałam go w sporcie, gdyż kilkanaście lat trenowałam sama sztuki walk, wyczynowo. Jego ojciec pył piłkarzem. Mówiąc szczerze jestem trochę przerażona, jego zainteresowaniami.... Szczególnie ze to przecież "facet"...
Jak każda mama widziałabym go raczej jako przyszłego inżyniera, prawnika lub choćby mechanika samochodowego
Z drugiej strony, widzę do czego się garnie, że tą piłkę trenuje bo rodzice chcą…. Mimo że ta fascynacja tańcem trwa już kilka lat, jest jeszcze mały, ma dopiero sześć lat. Może jeszcze mu przejdzie? Z drugiej strony, jak każda mama, chcę aby mój syn był szczęśliwy ... Nie jestem też jedną z tych zwariowanych mam, które na siłę chcą doszukiwać się jakichś zdolności u własnych dzieci i od małego upychać po szkołach dla geniuszy…….. Cały czas liczę, ze może mu się odwidzi….
Doradźcie proszę, na jakiego typu zajęcia go zapisać? W jakiej formie to powinno się odbywać?
Jak często? Na co zwrócić uwagę, przy zapisach? Mieszkamy w Gdańsku, może któraś/któryś z was mógłby mi cos polecić?
Pozdrawiam serdecznie
Mama Michała
P.s. Dodam, że oczywiścienie chodzi mi o profesjonalne zajęcia z baletu, bo myślę, że to jeszcze za wcześnie