[quotef4="Blanche"]Jak dla mnie jedno jest gorsze od drugiego i wszystko sprowadza się do tego, że w balecie powinna istnieć równowaga między techniką i artyzmem, a do tego powinna wchodzić naturalność nie wychodząca poza ramy tańca klasycznego

. Taki jest ideał, jednak nie jest on nie do osiągnięcia - wśród rosyjskich tancerek wystarczy spojrzeć na Lopatkinę, Makhalinę, Semionovą, Obraztsovą, Novikovą, Tereshkinę i wiele innych.[/quotef4]
Owszem, równowaga - a dokładniej według mnie; sama w sobie technika powinna być tylko środkiem do przekazu konkretnych treści, tancerz powinien nauczyć się jej w szkole, później oczywiście cały czas ją doskonalić, ale podczas pracy zawodowej skupić się już przede wszystkim nad kształtowaniem wyrazu artystycznego (co nie znaczy, że godzinami ma siedzieć i rozmyślać, zamiast ćwiczyć na sali). I oczywiście, w pełni się zgadzam z Tobą Blanche, jak najbardziej taki ideał jest do osiągnięcia, tylko chciałam położyć nacisk na to, że jest niezwykle ciężko zsynchronizować ze sobą te dwa elementy i bardzo niewielu tancerzom udaje się taki efekt osiągnąć. Jeśli chodzi o tancerki Maryjskiego to dla mnie najlepszą egzemplifikacją tego faktu są przede wszystkim dwie z nich: Łopatkina i Vishneva (jeśli jesteśmy przy tancerkach współczesnych, bez sięgania w poprzednie dziesięciolecia).
Jeśli zaś brać pod uwagę inne współczesne tancerki, to na pewno jednym tchem, bez wahania wymieniłabym Alessandrę Ferri (co prawda ona zakończyła karierę jakieś dwa, trzy lata temu, ale mimo wszystko najnowsze nagrania z nią pochodzą sprzed jakichś czterech lat, więc do baletowej prehistorii jeszcze nie należy

Myślę, że to co zrobiła z rolą Julii wyniosło ją na przysłowiowy piedestał - to było połączenie doskonałej techniki z rewelacyjnym wyrazem, naturalnością i artystycznie absolutnie zniewalające. W każdym calu była w tej roli idealna.
Co do tych starszych nagrań, to czasem trudno mi się do nich właściwie ustosunkować, bo wiadomo, że technika wtedy była jednak inna, ale np. jak za Kołpakową ogólnie nie przepadam (też mi się nie podobała ta "Śpiąca królewna" z nią, Blanche), to już Komlevą bardzo lubię. Podobała mi się np. w "Ognistym ptaku" Ejfmana.
http://www.youtube.com/watch?v=aJwzjyohBHo&feature=related - tutaj fragment
http://www.youtube.com/watch?v=ONyvgMa868k - a tutaj jeszcze w moim ukochanym walcu z "Chopiniany"
Aha, i coś mam ostatnio chyba sklerozę, bo zapomniałam wspomnieć o "Bajaderze"

Muszę przyznać, że wobec powszechnego uwielbienia wobec Semionovej ja sama zawsze podchodziłam do niej dość mocno krytycznie, szczególnie do jej repertuaru klasycznego - niby wszystko pięknie, dobrze technicznie, naturalnie, ale jakoś zawsze coś mi u niej nie pasowało, coś mnie raziło, coś, co nawet trudno dokładnie ująć w słowa. Podobała mi się za to bardzo w "Caravaggiu", bo zaprezentowała się tam od zupełnie innej strony i bardzo jej to leżało, ale teraz, kiedy zobaczyłam ją w "Bajaderze", to również trudno było mi jej coś zarzucić, naprawdę wypadła bardzo dobrze i przyciągała wzrok i uwagę swoim tańcem. Co do Małachowa to wszyscy dobrze znają moje zdanie, więc tym bardziej nie warto się powtarzać

.. tylko trochę szkoda, że nie ma nigdzie fragmentów z I aktu.