Polina Semionowa
17-letnia Polina na konkursie w Japonii:
[URL]http://www.youtube.com/watch?v=yT50rOW_ZJI[/URL]
(niestety filmowanie trochę kiepskie)
I starsza na próbach przed spektaklem:
[URL]http://www.youtube.com/watch?v=3SNTSEZYy6A[/URL]
(a tak na marginesie to postuluję zmianę tematu na wyłącznie "Polina Semionova", bo każdy post nietyczący się Kopciuszka jest teoretycznie offtopem, a nie ma sensu zakładać nowego tematu tylko o Polinie).
[URL]http://www.youtube.com/watch?v=yT50rOW_ZJI[/URL]
(niestety filmowanie trochę kiepskie)
I starsza na próbach przed spektaklem:
[URL]http://www.youtube.com/watch?v=3SNTSEZYy6A[/URL]
(a tak na marginesie to postuluję zmianę tematu na wyłącznie "Polina Semionova", bo każdy post nietyczący się Kopciuszka jest teoretycznie offtopem, a nie ma sensu zakładać nowego tematu tylko o Polinie).
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
uwaga: a teraz napiszę coś, co wzburzy Was z pewnością okropnie...
Otóż nie podoba mi się Polina S. Nie podoba mi się, nudzi mnie, trudno mi obejrzeć do końca jakiekolwiek jej wykonanie (no chyba, że partneruje jej ktoś cudowny...
).
Przyznaję: być może mój odbiór spowodowany jest tym, że za mało jeszcze taniec rozumiem, znam, interpretuję i odczuwam. Być może mój odbiór Poliny jest wynikiem tego, że nie jestem wyrafinowanym znawcą i to powoduje ze jej nie umiem odpowiednio docenić.
W końcu oprócz tego że wypatrzył ją V.M, to jeszcze Polina w 2001 zdobyła złoty medal w konkursie w Moskwie, a w 2002 Junioren-Preis w międzynarodowym Konkursie w Nagoya w Japonii.
Z pewnością Polina Semionowa jest znakomitą tancerką ale zastanawia mnie jakim cudem z miejsca po szkole baletowej dostala propozycje jaką dostała i skąd ta cała wrzawa wokół niej.
Czasem mam takie ciche przemyslenia, ze gdyby W.M nie wypatrzył jej, to jej kariera potoczyłaby się całkowicie innym torem. Z pewnością koniec końców zostałaby świetną tancerką jakiejś znakomitej sceny ale nie tak szybko i nie z takim szumem.
Polina S zaraz po szkole baletowej [ub8]postawiona zostala na piedestale bogini, objawienia, geniuszu. A taki piedestał rodzi podstawy do porównań, w których Polina semionowa wypada blado chociażby na tle wielkiej Diany Vishnev`y.[/ub8]
Ogólnie fakt, ze została 1 solistką w Berlinie niezmiernie mnie dziwi i tego nie pojmuję. Tym bardziej, że nie wchodząc już w porównania z wielką Dianą Vishnevą, nawet porównania z innymi tancerzami Staatsballett mnie zaskakuja.
Weźmy np Shoko Nakamurę, którą bardzo sobie cenię, która dopiero po wielu latach od nagrody w Prix de Lausanne i byciu solistka na innych scenach zostala I solistką w Berlinie. Weźmy też Nadię Saidakową, która mi sie bardzo osobiscie podoba.
Weżmy w końcu mojego ulubieńca dinu Tamazlacaru, który po tym jak został w 2002 roku laureatem Prix de Lausanne przez [bb8]3 lata tanczyl w Berlinie w corps-ie[/bb8] i dopiero potem zostal solista i to nie pierwszym.
Może jestem laikiem, może nie jestem zbyt wyrafinowanym odbiorcą baletu, żeby być zdolnym dostrzec geniusz Poliny - ale go nie dostrzegam, a jej drogę zawodowej kariery śmiem odbierać jako mały przypadek.
No to kochani: rzuciłam Wam rękawicę, czekam na żarliwe obrony PS i gromienie mojego odbioru
Otóż nie podoba mi się Polina S. Nie podoba mi się, nudzi mnie, trudno mi obejrzeć do końca jakiekolwiek jej wykonanie (no chyba, że partneruje jej ktoś cudowny...
Przyznaję: być może mój odbiór spowodowany jest tym, że za mało jeszcze taniec rozumiem, znam, interpretuję i odczuwam. Być może mój odbiór Poliny jest wynikiem tego, że nie jestem wyrafinowanym znawcą i to powoduje ze jej nie umiem odpowiednio docenić.
W końcu oprócz tego że wypatrzył ją V.M, to jeszcze Polina w 2001 zdobyła złoty medal w konkursie w Moskwie, a w 2002 Junioren-Preis w międzynarodowym Konkursie w Nagoya w Japonii.
Z pewnością Polina Semionowa jest znakomitą tancerką ale zastanawia mnie jakim cudem z miejsca po szkole baletowej dostala propozycje jaką dostała i skąd ta cała wrzawa wokół niej.
Czasem mam takie ciche przemyslenia, ze gdyby W.M nie wypatrzył jej, to jej kariera potoczyłaby się całkowicie innym torem. Z pewnością koniec końców zostałaby świetną tancerką jakiejś znakomitej sceny ale nie tak szybko i nie z takim szumem.
Polina S zaraz po szkole baletowej [ub8]postawiona zostala na piedestale bogini, objawienia, geniuszu. A taki piedestał rodzi podstawy do porównań, w których Polina semionowa wypada blado chociażby na tle wielkiej Diany Vishnev`y.[/ub8]
Ogólnie fakt, ze została 1 solistką w Berlinie niezmiernie mnie dziwi i tego nie pojmuję. Tym bardziej, że nie wchodząc już w porównania z wielką Dianą Vishnevą, nawet porównania z innymi tancerzami Staatsballett mnie zaskakuja.
Weźmy np Shoko Nakamurę, którą bardzo sobie cenię, która dopiero po wielu latach od nagrody w Prix de Lausanne i byciu solistka na innych scenach zostala I solistką w Berlinie. Weźmy też Nadię Saidakową, która mi sie bardzo osobiscie podoba.
Weżmy w końcu mojego ulubieńca dinu Tamazlacaru, który po tym jak został w 2002 roku laureatem Prix de Lausanne przez [bb8]3 lata tanczyl w Berlinie w corps-ie[/bb8] i dopiero potem zostal solista i to nie pierwszym.
Może jestem laikiem, może nie jestem zbyt wyrafinowanym odbiorcą baletu, żeby być zdolnym dostrzec geniusz Poliny - ale go nie dostrzegam, a jej drogę zawodowej kariery śmiem odbierać jako mały przypadek.
No to kochani: rzuciłam Wam rękawicę, czekam na żarliwe obrony PS i gromienie mojego odbioru
absolutnie sie z toba nie zgadzam. dla mnie polina to jedna z najlepszych tancerek klasycznych 21wieku i jest dla mnie [b71]arcy baleriną,[/b71] klasą samą w sobie.[quote71="ag111111"]W końcu oprócz tego że wypatrzył ją V.M, to jeszcze Polina w 2001 zdobyła złoty medal w konkursie w Moskwie, a w 2002 Junioren-Preis w międzynarodowym Konkursie w Nagoya w Japonii. [/quote71]
co mówi o jej niesamowitym talencie...
tez nie jestem znawca baletu, ani krrytykiem, ale ja uwielbiam ogladac- jest odzwierciedleniem mojego wyobrazenia o balecie i jaka powinna byc prawdziwa baletnica..
co mówi o jej niesamowitym talencie...
tez nie jestem znawca baletu, ani krrytykiem, ale ja uwielbiam ogladac- jest odzwierciedleniem mojego wyobrazenia o balecie i jaka powinna byc prawdziwa baletnica..
Nie będę się wykłócać o wartość Poliny jako tancerki, ja obiektywnie nie widzę w niej żadnych wad, a kwestie czy jest nudna i czy da się oglądać jej wykonanie czy nie jest tylko i wyłącznie kwestią gustu
. Odniosę się jedynie do tego:
[quote45="ag111111"]Polina S zaraz po szkole baletowej postawiona zostala na piedestale bogini, objawienia, geniuszu. A taki piedestał rodzi podstawy do porównań, w których Polina semionowa wypada blado chociażby na tle wielkiej Diany Vishnev`y.[/quote45]
Vishneva chyba w jeszcze większym stopniu została wyniesiona na piedestał, bo ukończyła Akademię Waganowej w 1995 roku, a już w 1996 została pierwszą tancerką Mariinki (w której konkurencja jest nieporównywanie większa niż w Berlinie i w której największe talenty przez lata tańczą jako koryfeje lub soliści), nie tańcząc praktycznie w corps de ballet. Więc Vishneva w równej mierze może być krytykowana za szybkie wyniesienie na piedestał, nie mówiąc już o tym, że zachwytów nad nią jest tyle, ile krytyk dotyczących jej zdolności aktorskich
. Porównanie Poliny i Diany jest zatem uzasadnione, ale niekoniecznie na niekorzyść którejś z nich.
[quote45="ag111111"]Polina S zaraz po szkole baletowej postawiona zostala na piedestale bogini, objawienia, geniuszu. A taki piedestał rodzi podstawy do porównań, w których Polina semionowa wypada blado chociażby na tle wielkiej Diany Vishnev`y.[/quote45]
Vishneva chyba w jeszcze większym stopniu została wyniesiona na piedestał, bo ukończyła Akademię Waganowej w 1995 roku, a już w 1996 została pierwszą tancerką Mariinki (w której konkurencja jest nieporównywanie większa niż w Berlinie i w której największe talenty przez lata tańczą jako koryfeje lub soliści), nie tańcząc praktycznie w corps de ballet. Więc Vishneva w równej mierze może być krytykowana za szybkie wyniesienie na piedestał, nie mówiąc już o tym, że zachwytów nad nią jest tyle, ile krytyk dotyczących jej zdolności aktorskich
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
tak tak zgadzam się, że to wszystko jest kwestią gustu. Tym bardziej, że to że mnie PS nudzi, to nie znaczy że nie zauważam , że jest niezwykle utalentowaną i dobrą tancerką i ładną . Taka z pewnościa jest ale mnie subiektywnie nudzi i nie rozumiem tych wszystkich zachwytów które sie rozlegaja po calym świecie.
aaaaaa Blanche, co się tyczy Diany Vishnevy to - dla mnie subiektywnie - DV to bogini tańca i wg mnie w 100% zasłużyła na tę posade w 1996 roku. Ona jest genialna, a taki geniusz czy moze sie marnowac jako nie solista? przecież to by była istna profanacja. Jeśli ktoś jest tak świetny jak D.V., to niech już będzie solistą przed ukończeniem szkoły baletowej...
ps. co do ciekawego wątku zdolności aktorskich
D.V. to nigdy mi nie przeszkadzał sposób przekazywania jej roli. Z kolei czasami przeszkadza mi to u Poliny, która w klasyce to znaczy w Jeziorze jako łabądek trochę przesadnie myślę wchodzi w tą rolę. Ale biorę poprawkę na to, że sporo wielkich tancerzy na początku kariery scenicznej robiło różne dziwne mimy na scenie, a potem się wyrobili i byli cudni (patrz wczesne role Vladimira Malakhova i jego czasami śmieszne miny i jego cudowne wchodzenie w rolę teraz i w klasyce i we współczesnym - teraz to dla mnie fenomen.
aaaaaa Blanche, co się tyczy Diany Vishnevy to - dla mnie subiektywnie - DV to bogini tańca i wg mnie w 100% zasłużyła na tę posade w 1996 roku. Ona jest genialna, a taki geniusz czy moze sie marnowac jako nie solista? przecież to by była istna profanacja. Jeśli ktoś jest tak świetny jak D.V., to niech już będzie solistą przed ukończeniem szkoły baletowej...
ps. co do ciekawego wątku zdolności aktorskich
Zaczęłabym od tego: nie popadajmy w skrajności w ocenie Poliny. Zarówno jeśli chodzi o jej krytykę, jak i hiperbolizację uwielbiania (typu powyżej zastosowane określenie: arcy-primabalerina XXI wieku, co w odniesieniu to tak młodej tancerki jak ona jest według mnie dużym nadużyciem).
Co do porównań z Dianą Vishnevą to naprawdę dałabym tej kwestii spokój. One są naprawdę dwiema, zupełnie różnymi tancerkami, a mój ogromny podziw dla Diany nie wyklucza również szacunku dla Poliny.
Poza tym nauczyłam się już pokory w ocenie tancerzy, każdemu trzeba dać szansę, nie tylko z uwagi na ogromny wysiłek, jaki włożył w swoje kształcenie, ale czasem naprawdę można się pomylić. O ile już teraz wiem, że do pewnych tancerek (typu Somova, Tereshkina) nigdy się już raczej nie przekonam, to ostatnio dziwiąc się sama sobie odkrywam "to coś" w tancerkach, które jeszcze niedawno zażarcie krytykowałam. Jest nawet taki jeden znamienny przypadek, ale na razie starczy odchodzenia od tematu.
Ale muszę coś dodać koniecznie jeszcze a propos zdolności aktorskich Diany - nie wiem, co dokładnie rzekomo na ten temat piszą (ale przypuszczam, że jeśli już niepochlebnie to chyba tylko niezbyt wyrafinowana rosyjska krytyka, której poglądy czasem mnie wręcz śmieszą, nawet nie tyle, że denerwują), ale pomijając samą technikę, to właśnie jeśli chodzi o te, niech już będzie - tzw. zdolności aktorskie - to właśnie w tej kwestii mało która primabalerina dzisiaj w ogóle dorasta Dianie do pięt! Za samą technikę nie kocha się dziś artystów baletu (a przynajmniej ja nie, nigdy), bo dobrych technicznie mamy dziś na pęczki, a tancerki o takim stopniu wrażliwości artystycznej i właśnie o takich zdolnościach aktorskich, jakie ma Diana, możemy policzyć dosłownie na palcach jednej ręki. Zapewniam.
Kontynuując offtopic jestem ciekawa, czy trafiłam z tą rosyjską krytyką.. chwilami mam wrażenie, że rozwinęli u siebie bardzo mocno kult Uliany Łopatkiny i tylko, albo przede wszystkim jej, a na Dianę mogą szczególnie mocno kręcić nosem i krzywo patrzeć, odkąd więcej tańczy w ABT, niż w Maryjskim. Albo po prostu - mają takie widzimisię i tyle, niczym innym tego nie można wytłumaczyć.
Wracając do tematu: Blanche zwróciła uwagę na bardzo ważną rzecz. Porównywanie tego, jak szybko ktoś osiągnął wysoki status w Berlinie, a jak w Maryjskim jest zupełnie niemiarodajne. Osobiście uważam, że poziom artystyczny w Berlinie jest nieporównanie większy, niż w Maryjskim, a nawet wręcz trudno porównywać, bo poza klasyką - i to też nierzadko nudną - wszystko inne w Maryjskim po prostu "leży", czyli jednym słowem nie ma nic (no dobrze, może z wyjątkiem kilku pozycji z repertuaru neoklasycznego i współczesnego, typu Balanchine, Forsythe). Jeśli chodzi o Berlin zaś to mają ogromnie dużo do zaproponowania w każdym repertuarze i to na najwyższym poziomie, jak i w ogóle w skali światowej dzieją się tam fantastyczne rzeczy, ale z drugiej strony jeśliby wziąć pod uwagę (wyjmując doskonałych pierwszych tancerzy, czy raczej pierwszych solistów według ich nomenklatury) przeciętnego członka corps de ballet, to na pewno będzie on na dużo niższym poziomie techicznym, niż inny "przeciętny" tancerz w Maryjskim. Dlatego to prawda, że w tym drugim zespole wybić się o wiele trudniej i jeśli już idziemy tym tropem rozumowania, to można powiedzieć, że Diana w krótszym czasie osiągnęła o wiele więcej niż Polina, już po roku zostając primabaleriną w Maryjskim, mimo że Semionova została zaangażowana na pierwszą tancerkę w Berlinie od razu po ukończeniu szkoły.
I dodatkowo nałóżmy na to poprawkę, że było to w 2002 roku, czyli znany nam dobrze dyrektor artystyczny był dopiero na początku drogi reformowania zespołu w Berlinie, dlatego tym bardziej Staatsballett nie miał jeszcze takiego statusu i znaczenia, jakie posiada dziś. Ta renoma, którą obecnie dysponuje, to efekt ciężkiej pracy wykonanej przez ostatnie 8 lat. Wtedy, gdy została zaangażowana Polina, tak naprawdę wcale nie istniała, był to zespół o zdecydowanie przeciętnym poziomie.
No dobrze, a teraz przechodząc już konkretnie do rzeczy, to kiedyś miałam trochę podobne nastawienie do Poliny co ag, ale tylko trochę, bo na pewno nie aż tak radykalne. Również denerwował mnie ten powszechny i raczej mało uzasadniony nad nią zachwyt, ale swoją opinię zmieniłam niemal o 180 stopni po zobaczeniu jej w "Caravaggiu". Teraz nie jestem wręcz w stanie wyobrazić sobie kogokolwiek innego w roli Światła, jest w niej absolutnie fenomenalna i tym samym wzbudziła we mnie ogromny szacunek i podziw - jej talent jest wielki. Dlatego teraz już rozumiem, że nie jest przeciętną "primabaleriną", jakich chociażby w Maryjskim wcale nie brakuje, w "Serait.." również ani trochę mnie nie rozczarowała i przypuszczam, że to nie są jedyne pozycje w repertuarze współczesnym, w których się sprawdza, a nawet jestem tego pewna.
Co do klasyki - w niczym w całości tak naprawdę jej nie widziałam. Ag, a czy Ty widziałaś z nią całe "Jezioro łabędzie"? Z tego co mi wiadomo berlińska wersja, którą swoją drogą lubię, a którą można zobaczyć na dvd z 1998 roku, ze Steffi Scherzer i Oliverem Matz, jest jak na razie jedyną z tego teatru.. ale jeśli się mylę to bardzo proszę o szybkie wyprowadzenie mnie z błędu, bo jestem bardzo łasa na wszelkie nagrania ze Staatsballett
Natomiast po obejrzeniu następujących fragmentów, chociażby czarnego pas de deux:
http://www.youtube.com/watch?v=4q0z5nSiLUY&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=87ak9QNsRXk&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=I5tqXIZnOG8&feature=related (tutaj z kolei te fragmenty wariacji Odylii wydają mi się jeszcze bardziej dopracowane i dojrzałe, co jest świetnym dowodem na to, że cały czas musi się rozwijać i doskonalić).
Mogę śmiało stwierdzić, że przynajmniej jako Odylia bardzo mi się podoba. Bardzo elegancka, czarująca, zmysłowa. Poza tym spójrzcie tylko na jej ręce - są jak fala, absolutnie cudowne. I charakter roli oddany według mnie bez zarzutu, świetnie sobie z nią tutaj poradziła.
Poza tym jako Odetta też się wydaje być bardzo piękna - http://www.youtube.com/watch?v=NZKRxESG454&NR=1
A wnioskuję oczywiście na tyle, na ile wnioskować można z tak krótkich fragmentów
Co do przesadnego wchodzenia w rolę, to ja akurat należę do osób, które są jak najbardziej za takim właśnie modelem - czyli wchodzenia w rolę do tego stopnia, żeby tancerz był pozbawiony całkowicie jakiegokolwiek dystansu wobec kreowanej postaci. Tę cechę ma właśnie Malakhov i moim zdaniem to między innymi w dużym stopniu zadecydowało o jego sukcesie. Absolutnie fenomenalna umiejętność! Ale pozwolę sobie tym razem nie rozwijać, mam już w planach przy innej okazji
Natomiast całkowicie nie mogę się zgodzić co do jednej rzeczy - do tego, że Vladimir w ciągu ostatnich kilku, czy też kilkunastu lat się "wyrobił". To naturalna droga dojrzewania, jaką przechodzi każdy tancerz, nigdy też nie zauważyłam, żeby robił śmieszne miny, a patrząc na różnych tancerzy 20-parolatków i porównując z nim, kiedy był mniej więcej w tym samym wieku, mogę jedynie stwierdzić, że wręcz przeciwnie - był wtedy aż nad wiek dojrzały. I tu cały czas uparcie będę się powoływać na "Ledę i łabędzia" oraz "Pocałunek wieszczki", balety, w których partie tańczył mając niewiele ponad 20 lat, a które byłyby bardzo wymagające nawet od wiele starszego, bardziej doświadczonego tancerza. Nie mówiąc o tym, o jakim kalibrze "ciężkości" - przede wszystkim emocjonalnej - role dźwiga dziś. Caravaggio jest tego porażającym przykładem, naprawdę.
Co do porównań z Dianą Vishnevą to naprawdę dałabym tej kwestii spokój. One są naprawdę dwiema, zupełnie różnymi tancerkami, a mój ogromny podziw dla Diany nie wyklucza również szacunku dla Poliny.
Poza tym nauczyłam się już pokory w ocenie tancerzy, każdemu trzeba dać szansę, nie tylko z uwagi na ogromny wysiłek, jaki włożył w swoje kształcenie, ale czasem naprawdę można się pomylić. O ile już teraz wiem, że do pewnych tancerek (typu Somova, Tereshkina) nigdy się już raczej nie przekonam, to ostatnio dziwiąc się sama sobie odkrywam "to coś" w tancerkach, które jeszcze niedawno zażarcie krytykowałam. Jest nawet taki jeden znamienny przypadek, ale na razie starczy odchodzenia od tematu.
Ale muszę coś dodać koniecznie jeszcze a propos zdolności aktorskich Diany - nie wiem, co dokładnie rzekomo na ten temat piszą (ale przypuszczam, że jeśli już niepochlebnie to chyba tylko niezbyt wyrafinowana rosyjska krytyka, której poglądy czasem mnie wręcz śmieszą, nawet nie tyle, że denerwują), ale pomijając samą technikę, to właśnie jeśli chodzi o te, niech już będzie - tzw. zdolności aktorskie - to właśnie w tej kwestii mało która primabalerina dzisiaj w ogóle dorasta Dianie do pięt! Za samą technikę nie kocha się dziś artystów baletu (a przynajmniej ja nie, nigdy), bo dobrych technicznie mamy dziś na pęczki, a tancerki o takim stopniu wrażliwości artystycznej i właśnie o takich zdolnościach aktorskich, jakie ma Diana, możemy policzyć dosłownie na palcach jednej ręki. Zapewniam.
Kontynuując offtopic jestem ciekawa, czy trafiłam z tą rosyjską krytyką.. chwilami mam wrażenie, że rozwinęli u siebie bardzo mocno kult Uliany Łopatkiny i tylko, albo przede wszystkim jej, a na Dianę mogą szczególnie mocno kręcić nosem i krzywo patrzeć, odkąd więcej tańczy w ABT, niż w Maryjskim. Albo po prostu - mają takie widzimisię i tyle, niczym innym tego nie można wytłumaczyć.
Wracając do tematu: Blanche zwróciła uwagę na bardzo ważną rzecz. Porównywanie tego, jak szybko ktoś osiągnął wysoki status w Berlinie, a jak w Maryjskim jest zupełnie niemiarodajne. Osobiście uważam, że poziom artystyczny w Berlinie jest nieporównanie większy, niż w Maryjskim, a nawet wręcz trudno porównywać, bo poza klasyką - i to też nierzadko nudną - wszystko inne w Maryjskim po prostu "leży", czyli jednym słowem nie ma nic (no dobrze, może z wyjątkiem kilku pozycji z repertuaru neoklasycznego i współczesnego, typu Balanchine, Forsythe). Jeśli chodzi o Berlin zaś to mają ogromnie dużo do zaproponowania w każdym repertuarze i to na najwyższym poziomie, jak i w ogóle w skali światowej dzieją się tam fantastyczne rzeczy, ale z drugiej strony jeśliby wziąć pod uwagę (wyjmując doskonałych pierwszych tancerzy, czy raczej pierwszych solistów według ich nomenklatury) przeciętnego członka corps de ballet, to na pewno będzie on na dużo niższym poziomie techicznym, niż inny "przeciętny" tancerz w Maryjskim. Dlatego to prawda, że w tym drugim zespole wybić się o wiele trudniej i jeśli już idziemy tym tropem rozumowania, to można powiedzieć, że Diana w krótszym czasie osiągnęła o wiele więcej niż Polina, już po roku zostając primabaleriną w Maryjskim, mimo że Semionova została zaangażowana na pierwszą tancerkę w Berlinie od razu po ukończeniu szkoły.
I dodatkowo nałóżmy na to poprawkę, że było to w 2002 roku, czyli znany nam dobrze dyrektor artystyczny był dopiero na początku drogi reformowania zespołu w Berlinie, dlatego tym bardziej Staatsballett nie miał jeszcze takiego statusu i znaczenia, jakie posiada dziś. Ta renoma, którą obecnie dysponuje, to efekt ciężkiej pracy wykonanej przez ostatnie 8 lat. Wtedy, gdy została zaangażowana Polina, tak naprawdę wcale nie istniała, był to zespół o zdecydowanie przeciętnym poziomie.
No dobrze, a teraz przechodząc już konkretnie do rzeczy, to kiedyś miałam trochę podobne nastawienie do Poliny co ag, ale tylko trochę, bo na pewno nie aż tak radykalne. Również denerwował mnie ten powszechny i raczej mało uzasadniony nad nią zachwyt, ale swoją opinię zmieniłam niemal o 180 stopni po zobaczeniu jej w "Caravaggiu". Teraz nie jestem wręcz w stanie wyobrazić sobie kogokolwiek innego w roli Światła, jest w niej absolutnie fenomenalna i tym samym wzbudziła we mnie ogromny szacunek i podziw - jej talent jest wielki. Dlatego teraz już rozumiem, że nie jest przeciętną "primabaleriną", jakich chociażby w Maryjskim wcale nie brakuje, w "Serait.." również ani trochę mnie nie rozczarowała i przypuszczam, że to nie są jedyne pozycje w repertuarze współczesnym, w których się sprawdza, a nawet jestem tego pewna.
Co do klasyki - w niczym w całości tak naprawdę jej nie widziałam. Ag, a czy Ty widziałaś z nią całe "Jezioro łabędzie"? Z tego co mi wiadomo berlińska wersja, którą swoją drogą lubię, a którą można zobaczyć na dvd z 1998 roku, ze Steffi Scherzer i Oliverem Matz, jest jak na razie jedyną z tego teatru.. ale jeśli się mylę to bardzo proszę o szybkie wyprowadzenie mnie z błędu, bo jestem bardzo łasa na wszelkie nagrania ze Staatsballett
Natomiast po obejrzeniu następujących fragmentów, chociażby czarnego pas de deux:
http://www.youtube.com/watch?v=4q0z5nSiLUY&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=87ak9QNsRXk&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=I5tqXIZnOG8&feature=related (tutaj z kolei te fragmenty wariacji Odylii wydają mi się jeszcze bardziej dopracowane i dojrzałe, co jest świetnym dowodem na to, że cały czas musi się rozwijać i doskonalić).
Mogę śmiało stwierdzić, że przynajmniej jako Odylia bardzo mi się podoba. Bardzo elegancka, czarująca, zmysłowa. Poza tym spójrzcie tylko na jej ręce - są jak fala, absolutnie cudowne. I charakter roli oddany według mnie bez zarzutu, świetnie sobie z nią tutaj poradziła.
Poza tym jako Odetta też się wydaje być bardzo piękna - http://www.youtube.com/watch?v=NZKRxESG454&NR=1
A wnioskuję oczywiście na tyle, na ile wnioskować można z tak krótkich fragmentów
Co do przesadnego wchodzenia w rolę, to ja akurat należę do osób, które są jak najbardziej za takim właśnie modelem - czyli wchodzenia w rolę do tego stopnia, żeby tancerz był pozbawiony całkowicie jakiegokolwiek dystansu wobec kreowanej postaci. Tę cechę ma właśnie Malakhov i moim zdaniem to między innymi w dużym stopniu zadecydowało o jego sukcesie. Absolutnie fenomenalna umiejętność! Ale pozwolę sobie tym razem nie rozwijać, mam już w planach przy innej okazji
Natomiast całkowicie nie mogę się zgodzić co do jednej rzeczy - do tego, że Vladimir w ciągu ostatnich kilku, czy też kilkunastu lat się "wyrobił". To naturalna droga dojrzewania, jaką przechodzi każdy tancerz, nigdy też nie zauważyłam, żeby robił śmieszne miny, a patrząc na różnych tancerzy 20-parolatków i porównując z nim, kiedy był mniej więcej w tym samym wieku, mogę jedynie stwierdzić, że wręcz przeciwnie - był wtedy aż nad wiek dojrzały. I tu cały czas uparcie będę się powoływać na "Ledę i łabędzia" oraz "Pocałunek wieszczki", balety, w których partie tańczył mając niewiele ponad 20 lat, a które byłyby bardzo wymagające nawet od wiele starszego, bardziej doświadczonego tancerza. Nie mówiąc o tym, o jakim kalibrze "ciężkości" - przede wszystkim emocjonalnej - role dźwiga dziś. Caravaggio jest tego porażającym przykładem, naprawdę.
[quote8d="Ewa J."]Kontynuując offtopic jestem ciekawa, czy trafiłam z tą rosyjską krytyką.. [/quote8d]
Nie do końca trafiłaś
. Wiele zastrzeżeń co do Diany czytam na forach baletowych poświęconych Mariince oraz wśród widzów na youtube (w tym wielu takich, których opinie cenię). Oprócz braku zdolności aktorskich zarzuca jej się "atletyczność" tańca, co chyba wiążę się z jej świetną techniką, która szczególnie dominowała nad wyrazem w początkach jej kariery (a Carmen z Prix de Lausanne jest dla mnie wręcz gimnastyczna). Diana jest jedną z moich ulubionych tancerek, choć w moim osobistym rankingu boginią tańca nie jest
.
Nie do końca trafiłaś
Hm, szczerze mówiąc jest to dla mnie bardzo, bardzo dziwne, bo akurat brak zdolności aktorskich to ostatnia rzecz, którą mogłabym Dianie zarzucić
Tak czy inaczej opinie może nie koniecznie rosyjskiej krytyki, ale związane z kręgami zainteresowanych i bliżej przyglądających się tancerzom Maryjskiego, jeśli dobrze rozumiem?
Jeśli tak to rzeczywiście mnie nie dziwi wcale a wcale, bo zdarzało mi się już czytać przeróżne rzeczy, które z mojego punktu widzenia były często po prostu z palca wyssane. No cóż, chociaż w zasadzie o gustach trudno jest dyskutować, ale naprawdę, rzeczywiście prędzej mogłabym jej zarzucić wszystko inne, atletyczność (co również nie wydaje mi się zbyt trafnym określeniem, bo atletyczność niby w jakim sensie?), niż brak aktorskich umiejętności. Co do Carmen to rzeczywiście masz rację, muszę się
z Tobą zgodzić, aczkolwiek w żadnej z jej dojrzałych kreacji (wtedy miała w końcu 18 lat), jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się widzieć dominacji techniki nad wyrazem.
Z tancerek Maryjskiego według mnie dorównuje jej tylko Uliana Łopatkina, którą naprawdę bardzo cenię, ale jednocześnie czasami denerwuje mnie, mam wrażenie, taki bałwochwalczy zachwyt, jakim ją otaczają, chociaż możliwe, że źle to odbieram, ale subiektywnie czasami tak właśnie odczuwam tą sytuację.. być może jednak jestem na tym punkcie przeczulona
No nic, ale już kończę te moje dywagacje nad Dianą, Ulianą i innymi tancerkami Maryjskiego, bo w końcu to nie o nich temat, jednocześnie przepraszam za odchodzenie od tematu i robienie bałaganu
PS. Mam! Po głębszym zastanowieniu chyba już wiem, co miałaś na myśli mówiąc o tej "atletyczności" jej tańca i w takim wypadku zgadzam się z tą myślą, widać ją chyba w niektórych współczesnych układach, co jak dla mnie jest jak najbardziej na plus, tylko że to już znowu temat na dłuższą i odrębną dyskusję..
z Tobą zgodzić, aczkolwiek w żadnej z jej dojrzałych kreacji (wtedy miała w końcu 18 lat), jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się widzieć dominacji techniki nad wyrazem.
Z tancerek Maryjskiego według mnie dorównuje jej tylko Uliana Łopatkina, którą naprawdę bardzo cenię, ale jednocześnie czasami denerwuje mnie, mam wrażenie, taki bałwochwalczy zachwyt, jakim ją otaczają, chociaż możliwe, że źle to odbieram, ale subiektywnie czasami tak właśnie odczuwam tą sytuację.. być może jednak jestem na tym punkcie przeczulona
No nic, ale już kończę te moje dywagacje nad Dianą, Ulianą i innymi tancerkami Maryjskiego, bo w końcu to nie o nich temat, jednocześnie przepraszam za odchodzenie od tematu i robienie bałaganu
PS. Mam! Po głębszym zastanowieniu chyba już wiem, co miałaś na myśli mówiąc o tej "atletyczności" jej tańca i w takim wypadku zgadzam się z tą myślą, widać ją chyba w niektórych współczesnych układach, co jak dla mnie jest jak najbardziej na plus, tylko że to już znowu temat na dłuższą i odrębną dyskusję..
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
co do popadania w skrajności to taka już moja natura, że jakoś lubię w nie popadać
Co do porównań, to z natury w zyciu codzinnym jest moim priorytetem , żeby nikogo do nikogo nie porównywać, bo każdy człowiek (nie tylko tancerz )jest indywidualnością a przy wszelkich porównywaniach tę indywidualność się zatraca, co zawsze musi być niesprawiedliwe. Tu jednak raz jeden pozwoliłam sobie na grzech porównania, bo gdy słyszę zachwyty nad Poliną jakoś mi samoistnie przedstawiają się obrazy tanca Diany i w rezultacie stwierdzam sama przed sobą: nie jednak Polinie czegoś brak.
No bo tak: mam 4 ulubieńców męskich V. Malakhova + 3 innych, których cenię i uwielbiam, każdego za coś innego. I tu rzeczywiście uwielbienie do Malakhova nie przeszkadza lubić pozostałej 3-ki, ale gdyby ktoś hipotetycznie nagle wyskoczył i powiedział, że jeden z tej 3ki jest objawieniem i bije na głowę wszystkich, to bym się nie zgodziła, bo bym powiedziala , że mistrz jest jeden-WM. Może to myślenie nie do końca da się przetransponować na moje myślenie o Polinie i Dianie ale mniej więcej je obrazuje. No ale w tym momencie to chyba zaczynam dzielić włos na czworo
Co do Poliny to jak już to chyba wole ja we współczesnym niz w klasyce, w mojej ocenie do klasyki czegoś jej brakuje zeby byla perfekcyjna: czegos takiego co ma Diana w rolach białego łabędzia, Giselle itd.. Nawet nie umiem sprecyzowac tej mysli ale zawsze ja widzac w klasyce mam takie odczucie..
Co do powyższych fragmentów czarnego PDD z Jeziora to jakos ciezko mi bylo sie w nie wpatrzec. Nie wiem jakos tak mi sie trudno ogolnie na Polinie skoncentrować. Rąk jak fala nie widziałam
, czaru, zmysłowosci chyba też nie. Ale elegancję ma -to fakt
.
Ja nie widzialam calego nagrania (bo chyba takiego nie ma obecnie) ale widzialm tez fragmenty tyle ze Poliny jako białego łabedzia i tam odczułam te miny Poliny jako przesłodzone.
Co do porównań, to z natury w zyciu codzinnym jest moim priorytetem , żeby nikogo do nikogo nie porównywać, bo każdy człowiek (nie tylko tancerz )jest indywidualnością a przy wszelkich porównywaniach tę indywidualność się zatraca, co zawsze musi być niesprawiedliwe. Tu jednak raz jeden pozwoliłam sobie na grzech porównania, bo gdy słyszę zachwyty nad Poliną jakoś mi samoistnie przedstawiają się obrazy tanca Diany i w rezultacie stwierdzam sama przed sobą: nie jednak Polinie czegoś brak.
No bo tak: mam 4 ulubieńców męskich V. Malakhova + 3 innych, których cenię i uwielbiam, każdego za coś innego. I tu rzeczywiście uwielbienie do Malakhova nie przeszkadza lubić pozostałej 3-ki, ale gdyby ktoś hipotetycznie nagle wyskoczył i powiedział, że jeden z tej 3ki jest objawieniem i bije na głowę wszystkich, to bym się nie zgodziła, bo bym powiedziala , że mistrz jest jeden-WM. Może to myślenie nie do końca da się przetransponować na moje myślenie o Polinie i Dianie ale mniej więcej je obrazuje. No ale w tym momencie to chyba zaczynam dzielić włos na czworo
Co do Poliny to jak już to chyba wole ja we współczesnym niz w klasyce, w mojej ocenie do klasyki czegoś jej brakuje zeby byla perfekcyjna: czegos takiego co ma Diana w rolach białego łabędzia, Giselle itd.. Nawet nie umiem sprecyzowac tej mysli ale zawsze ja widzac w klasyce mam takie odczucie..
Co do powyższych fragmentów czarnego PDD z Jeziora to jakos ciezko mi bylo sie w nie wpatrzec. Nie wiem jakos tak mi sie trudno ogolnie na Polinie skoncentrować. Rąk jak fala nie widziałam
Ja nie widzialam calego nagrania (bo chyba takiego nie ma obecnie) ale widzialm tez fragmenty tyle ze Poliny jako białego łabedzia i tam odczułam te miny Poliny jako przesłodzone.