Dowcipy o tańcu
a ja mam tu jeszcze dowcipy:
- Zatanczysz?
- Z pijanymi nie tancze.
- Trzezwi nie prosza.
Wiejska dyskoteka. Pewien nastolatek chce poderwać dziewczynę. Podchodzi do jednej i zagaduje:
- Zatańczymy?
Na to dziewczyna:
- Nie, z miastowymi nie kicam.
Chłopak idzie do następnej:
- Zatańczymy?
Ta również mu odpowiada:
- Nie, z miastowymi nie kicam.
Zdenerwowany młodzieniec podchodzi do najładniejszej dziewczyny i pyta odpowiednio:
- Pokicamy?
A dziewczyna na to:
- Z wieśniakami nie tańczę!
Do dziewczyny siedzącej pod ścianą podchodzi przystojny chłopak:
- Zatańczysz następny taniec?
- Oczywiście – odpowiada szczęśliwa.
- To świetnie, nareszcie będę miał gdzie usiąść.
:D
- Zatanczysz?
- Z pijanymi nie tancze.
- Trzezwi nie prosza.
Wiejska dyskoteka. Pewien nastolatek chce poderwać dziewczynę. Podchodzi do jednej i zagaduje:
- Zatańczymy?
Na to dziewczyna:
- Nie, z miastowymi nie kicam.
Chłopak idzie do następnej:
- Zatańczymy?
Ta również mu odpowiada:
- Nie, z miastowymi nie kicam.
Zdenerwowany młodzieniec podchodzi do najładniejszej dziewczyny i pyta odpowiednio:
- Pokicamy?
A dziewczyna na to:
- Z wieśniakami nie tańczę!
Do dziewczyny siedzącej pod ścianą podchodzi przystojny chłopak:
- Zatańczysz następny taniec?
- Oczywiście – odpowiada szczęśliwa.
- To świetnie, nareszcie będę miał gdzie usiąść.
:D
[quote:a680ec1e72="aankaa_baletnica=)"]
-Gdzie hamburger tańczył?
-Na balu mięsnym.
(dal mnie bez sensu… a może źle przetłumaczyłam…?)
[/quote:a680ec1e72]
A może chodzi o to, że mięso po angielsku wymawia sie podobnie do spotykać. I na przykład jest to bal na którym SPOTYKA się MIĘSO... Chociaż nielepiej teraz rozumiem ten dowcip...
-Gdzie hamburger tańczył?
-Na balu mięsnym.
(dal mnie bez sensu… a może źle przetłumaczyłam…?)
[/quote:a680ec1e72]
A może chodzi o to, że mięso po angielsku wymawia sie podobnie do spotykać. I na przykład jest to bal na którym SPOTYKA się MIĘSO... Chociaż nielepiej teraz rozumiem ten dowcip...
Co prawda to nie dowcip. To tylko pomyłka. A właściwie sprostowanie, po wydrukowaniu pomyłki... niby nic, być może możnaby powiedzieć, że każdemu może się zdarzyć... Cytuje za "Przekrojem":
[quote22]W recenzji z "Zagłady domu Usherów" w warszawskim Teatrze Wielkim ("Przekrój" nr 49) pomyliłem z rozpędu Scenę Kameralną Opery Narodowej z warszawską Operą Kameralną, instytucją przecież osobną. Niewybaczalne. Mimo wszystko proszę o wybaczenie.
Tadeusz Nyczek[/quote22]
Chciałoby się pogratulować odkrycia. Rzeczywiście są to dwie osobne instytucje. Pan Nyczek nawet "trafił" w pełną nazwę jednej z nich. Szkoda tylko, że tym razem zabrakło wielkiej litery... ciekawe czy to też pomyłka czy może kumulacja... niewiedzy?
Osobiście "z rozpędu" wybuchłam (żeby nie powiedzieć parsknęłam) śmiechem
choć być może to zwykła literówka 
[quote22]W recenzji z "Zagłady domu Usherów" w warszawskim Teatrze Wielkim ("Przekrój" nr 49) pomyliłem z rozpędu Scenę Kameralną Opery Narodowej z warszawską Operą Kameralną, instytucją przecież osobną. Niewybaczalne. Mimo wszystko proszę o wybaczenie.
Tadeusz Nyczek[/quote22]
Chciałoby się pogratulować odkrycia. Rzeczywiście są to dwie osobne instytucje. Pan Nyczek nawet "trafił" w pełną nazwę jednej z nich. Szkoda tylko, że tym razem zabrakło wielkiej litery... ciekawe czy to też pomyłka czy może kumulacja... niewiedzy?
Osobiście "z rozpędu" wybuchłam (żeby nie powiedzieć parsknęłam) śmiechem
całkiem całkiem :)
Cztery katoliczki piją kawę. Pierwsza mówi:
- Mój syn jest księdzem. Kiedy wchodzi do pokoju, ludzie mówią: "Ojcze".
Druga mówi:
- Mój syn jest biskupem, kiedy wchodzi do pokoju, ludzie mówią: "Wasza miłość".
Trzecia na to:
- Mój syn jest kardynałem, kiedy wchodzi do pokoju, ludzie mówią: "Wasza ekscelencjo".
Ponieważ czwarta w milczeniu sączy kawę, delikatnie ją zachęcają:
- No...?
- Mój syn jest wspaniale umięśnionym tancerzem. Kiedy wychodzi na scenę, kobiety wołają: "O mój Boże!"
- Mój syn jest księdzem. Kiedy wchodzi do pokoju, ludzie mówią: "Ojcze".
Druga mówi:
- Mój syn jest biskupem, kiedy wchodzi do pokoju, ludzie mówią: "Wasza miłość".
Trzecia na to:
- Mój syn jest kardynałem, kiedy wchodzi do pokoju, ludzie mówią: "Wasza ekscelencjo".
Ponieważ czwarta w milczeniu sączy kawę, delikatnie ją zachęcają:
- No...?
- Mój syn jest wspaniale umięśnionym tancerzem. Kiedy wychodzi na scenę, kobiety wołają: "O mój Boże!"
Policjant wraca z pracy i już od progu woła:
- Kochanie, dostałem bilety i wieczorem idziemy na "Jezioro łabędzie".
Po obiedzie widzi, ze żona starannie zmiata okruszki chleba i pakuje w torebkę.
- Po co to?
- No jak to, idziemy na "Jezioro łabędzie", to dla ptaków.
- Oj ty głupia, to taki balet, tancerki znaczy się tańczą.
- Patrzcie go, jaki mądry się znalazł. A jak szlimy na "Wesele" Wyspiańskiego, to kto wziął pół litra?
- Kochanie, dostałem bilety i wieczorem idziemy na "Jezioro łabędzie".
Po obiedzie widzi, ze żona starannie zmiata okruszki chleba i pakuje w torebkę.
- Po co to?
- No jak to, idziemy na "Jezioro łabędzie", to dla ptaków.
- Oj ty głupia, to taki balet, tancerki znaczy się tańczą.
- Patrzcie go, jaki mądry się znalazł. A jak szlimy na "Wesele" Wyspiańskiego, to kto wziął pół litra?
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Tak, rzeczywiście to dobre, mam tego typu poczucie humoru, że podobne "scenki rodzajowe" naprawdę mnie bawią, nawet jeśli było to z góry zaplanowane
A wiadomo, z jakiego teatru to nagranie? Pomijając mistrza drugiego planu, który swoją osobą zdominował film, na solistów również miło było popatrzeć, więc przypuszczam, że to wcale nie najgorszy zespół;)
A wiadomo, z jakiego teatru to nagranie? Pomijając mistrza drugiego planu, który swoją osobą zdominował film, na solistów również miło było popatrzeć, więc przypuszczam, że to wcale nie najgorszy zespół;)