taniec irlandzki
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Ja sie troche zastanawialam nad Gaelforce Dance w moim planowaniu rzeczy do obejrzenia w marcu ale chyba jednak nie pojde.
Zresztą sama jeszcze na 100% nie wiem, bo duzo zalezy od jednej rzeczy, na ktora nie wiem, czy mi sie uda pojsc. Jesli tak, to z tanca irlandzkiego byl zrezygnowala mimo, ze warto by bylo z pewnoscia zobaczyc, chociazby tylko po to, zeby sobie wyrobic zdanie :)
Nie mogę oceniac Gaelforce, bo nie mam wiedzy, ale po samych tylko zdjeciach moge powiedziec, ze na 100 % okropnie mi przeszkadzaja kostiumy, ktore sa , co tu duzo mowic, tandetne.
A kostiumy dla mnie to rzecz bardzo wazna. Duzo mowia o stylu, o klasie show/ spektaklu. Generalnie ta wersja wizualna sceny jest dla mnie bardzo wazna. Nawet nie musi byc to cos super, byle byla w tym klasa.
Na marginesie powiem, ze mnie zawsze zespoly francuskie i włoskie zachwycaja od tej strony. Czasem cała scenografia i kostiumy- zwlaszcza w tancu wspolczesnym czy czyms bazujacym na technice modern -to tylko jakis drążek, czy mur, barwne oświetlenie i bardzo skromne kostiumy ale całość jest tak fantastyczna od strony kolorystycznej i ma taki smak, ze jest to uczta dla oczu...
Wiem, wiem powiecie ze to jakis folklor irlandzki czy cos i tu tak byc musialo, ja jednak uwazam , ze nie do konca ;)
Zresztą sama jeszcze na 100% nie wiem, bo duzo zalezy od jednej rzeczy, na ktora nie wiem, czy mi sie uda pojsc. Jesli tak, to z tanca irlandzkiego byl zrezygnowala mimo, ze warto by bylo z pewnoscia zobaczyc, chociazby tylko po to, zeby sobie wyrobic zdanie :)
Nie mogę oceniac Gaelforce, bo nie mam wiedzy, ale po samych tylko zdjeciach moge powiedziec, ze na 100 % okropnie mi przeszkadzaja kostiumy, ktore sa , co tu duzo mowic, tandetne.
A kostiumy dla mnie to rzecz bardzo wazna. Duzo mowia o stylu, o klasie show/ spektaklu. Generalnie ta wersja wizualna sceny jest dla mnie bardzo wazna. Nawet nie musi byc to cos super, byle byla w tym klasa.
Na marginesie powiem, ze mnie zawsze zespoly francuskie i włoskie zachwycaja od tej strony. Czasem cała scenografia i kostiumy- zwlaszcza w tancu wspolczesnym czy czyms bazujacym na technice modern -to tylko jakis drążek, czy mur, barwne oświetlenie i bardzo skromne kostiumy ale całość jest tak fantastyczna od strony kolorystycznej i ma taki smak, ze jest to uczta dla oczu...
Wiem, wiem powiecie ze to jakis folklor irlandzki czy cos i tu tak byc musialo, ja jednak uwazam , ze nie do konca ;)
-
IrishDancer
- Posty: 10
- Rejestracja: pt sie 28, 2009 9:25 pm
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
kurcze, sama nie wiem. A na bilety to teraz juz by sie trzeba bylo decydowac.
Ale jesli ktos sie wybiera na nich i to do Teatru Wielkiego w Łodzi , to u nas nie trzeba sie bac pierwszych rzędów, bo u nas wszystko dokladnie z tych miejsc widac. Powiem wiecej - jak dla mnie to sa w Łodzi zdecydowanie najlepsze miejsca, mimo ze w Warszawie juz nie , i z tego co pisze Jurecq w Krakowie tez nie.
Ale jesli ktos sie wybiera na nich i to do Teatru Wielkiego w Łodzi , to u nas nie trzeba sie bac pierwszych rzędów, bo u nas wszystko dokladnie z tych miejsc widac. Powiem wiecej - jak dla mnie to sa w Łodzi zdecydowanie najlepsze miejsca, mimo ze w Warszawie juz nie , i z tego co pisze Jurecq w Krakowie tez nie.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Wczoraj miałam po raz pierwszy kontakt z tańcem irlandzkim "na żywo" i uważam to za bardzo budujące, ciekawe doświadczenie ;) Był to występ polskiej grupy Reelandia, odbył się wczoraj w Parku Sowińskiego. Jestem kompletnym laikiem jeśli o tą formę tańca chodzi, więc nie będę oceniać ani poziomu tańca, ani tancerzy, powiem tylko tyle, że ich koordynacja ruchów, kondycja (naprawdę niesamowita), stepowanie i widoczna ogromna radość, jaką czerpią z tańca, zrobiły na mnie naprawdę wielkie wrażenie. Bardzo podziwiam tancerzy - poza tym konieczność utrzymania przez cały czas prostego, sztywnego korpusu nie jest dla nich żadną przeszkodą do wyrażenia siebie w tańcu i ekspresji ruchu. W zasadzie to wszystko, cieszę się, że mogłam chociaż trochę zbliżyć się do tego stylu, być może teraz zacznę dowiadywać się o nim czegoś więcej ;)
http://www.youtube.com/watch?v=QDCOQ07OJFU - to są właśnie soliści, których widziałam wczoraj :)
http://www.youtube.com/watch?v=QDCOQ07OJFU - to są właśnie soliści, których widziałam wczoraj :)
Łukasz Matera, na scenie rzeczywiście jego popisy przyciągają wzrok, jest bardzo dynamiczny i pełen życia. Chyba jest taki sympatyczny, prawda? Przynajmniej podczas tańca sprawia wrażenie spontanicznego i radosnego, nawet kiedy kończył już swój występ potrafił jeszcze gdzieś tam za kulisami pląsać sobie z partnerką ;) Tak jak już wspomniałam bardzo podziwiam tych tancerzy za kondycję, ale także samozaparcie i poświęcenie - mam wrażenie, że kontuzje w ich przypadku to chleb powszedni. Zainteresowały mnie te występy przede wszystkim dlatego, że w ich tańcu widzę dużo naturalności, niewymuszoności (chociaż wiem, że pewnie dziwnie to brzmi w kontekście irlandzkiego, a szczególnie stepu, ale może tutaj np. lepiej widać to, co mam na myśli: http://www.youtube.com/watch?v=XVKBwtWTdao http://www.youtube.com/watch?v=aXwf84XW4x4). I zapomniałam dodać, że był to oczywiście występ w ramach widowiska Touch of Ireland - ktoś w tym temacie już o nim wspominał (Reelandia występuje razem z zespołem Carrantuohill).