[quote29="Joanna Bednarczyk"]Ilu to znowu takich wesołych książąt jest w baletach klasycznych, a szcześliwych zakończeń to tak będzie fifty -fifty

[/quote29]
Tu raczej nie chodziło o to, że Zygfryd ma być cały czas szczęśliwy, ale o to, że w wielu zachodnich produkcjach tworzy się całe tło psychologiczne dla Zygfryda (i innych bohaterów pewnie też, nie wiem, nie zagłębiałam się), podczas gdy w rosyjskich Jeziorach wydaje się być postacią trochę prostszą. Nie będę dyskutować, który punkt widzenia jest słuszny, o ile w ogóle można tu mówić o słuszności

. Przytoczyłam to tylko jako przykład, że mnie, podobnie jak tancerza, który to powiedział, męczy czasami to całe tło psychologiczne w balecie, podobnie jak mroczne scenografie itp., bo czasami po prostu lubię obejrzeć zwykłą baśń, bez zastanawiania się, czy na przykład uczucie Zygfryda było szczere i głębokie, czy było jak dziecinna fascynacja (tak a propos Thiago Soaresa w produkcji Royal Ballet) czy jeszcze coś innego. Bo przez pewien czas miałam skłonności do takiego analizowania, przez co traciłam wiele zwykłej przyjemności oglądania.
I na tym może zakończmy ten temat

.
[quote29="Ewa J."]Chociaż też wątpię, czy by Ci się podobało, raczej nie - w rolę Rajmondy wciela się jedna z moich trzech ulubionych obecnych tancerek Opery, Marie Agnes-Gillot, chyba najsilniejsza, Jean de Brienne to Jose Martinez. Na youtube są wszystkie najważniejsze elementy choreografii, więc można się przekonać, jak to mniej więcej wygląda: http://www.youtube.com/re...t+Martinez&aq=f[/quote29]
Rzeczywiście, po obejrzeniu fragmentów mam mieszane uczucia

. Gillot jest chyba za mało kobieca jak na mój gust. Zastanawiająca jest dla mnie wariacja z grand pas. Pierwszy raz wariację widziałam właśnie z POB, w wykonaniu Dupont i Guillem i już wtedy sposób jej wykonania (zaznaczę, że nie znałam wtedy libretta) sprawił, że myślałam, że to jakiś tragiczny balet, bo Raymonda podczas tańca wydaje się bardzo zła, niemalże agresywna, a Gillot wcale nie tańczy inaczej. Za bardzo nie rozumiem, jaka idea za tym stoi - jak Ty to odbierasz? Ja rozumiem, że Raymonda może być dumną szlachcianką, ale z drugiej strony to jej ślub, mogłaby okazać choćby minimum pogody

.