TREMA ???
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
a ja sie kiedys nawet zastanawialam, czy faceci to przypadkiem nie odczuwaja tremy inaczej :)
Wezmy Maksima Wojtiula, ktory mowi, ze za kulisami, jak sie szykuje do wejscia na scene, to nie moze przestac ziewać (niby , jak mowi, to taka jego reakcja na tremę: przyznajcie ze dziwna :D ).
Podobnie moj ulubieniec z Łodzi Piotr Ratajewski. On jak wchodzi na scene, to kurcze: cos jakby glodne zwierze wpadło do puszczy pelnej zwierzyny. Jakis obłęd szczęścia go ogarnia dosłownie.
Podobie Dinu Tamazlacaru, ktory jak wszedl na scene w grudniu, to nagle wstapil w niego taki właśnie obled szczescia i zaczal sie smiac; ludzie, ktorzy siedzieli wystarczajaco blisko to zaraz wychwycili i zaczeli sie smiac. tak ze zanim zaczal tanczyc i zanim 1szy dzwiek sie rozlegl to ja i moi sąsiedzi juz śmielismy sie w głos.
Na tej samej zasadzie Giovanni di Palma.
nie mowie, ze kazdy facet jak wchodzi na scene to tak reaguje, bo nie ale stosunkowo czesto takie nieokielznane szczesie u facetow na scenie jest. A u kobiet tego jeszcze nie widzialam nigdy.
Kobieta, nawet jak super sie czuje na scenie i ma duze doswiadczenie i obycie ze scena, to jakos jednak ma taka delikatnosc i jest wyczulona, zeby all bylo dobrze. Nie mowie, ze nie moze byc na scenie swobodna ale nie ma takiego w niej nieracjonalnego obledu szczescia.
Moze to dlatego, ze niektorzy faceci sa juz tacy beztroscy i zadne troski ich nie hamuja.
Wezmy Maksima Wojtiula, ktory mowi, ze za kulisami, jak sie szykuje do wejscia na scene, to nie moze przestac ziewać (niby , jak mowi, to taka jego reakcja na tremę: przyznajcie ze dziwna :D ).
Podobnie moj ulubieniec z Łodzi Piotr Ratajewski. On jak wchodzi na scene, to kurcze: cos jakby glodne zwierze wpadło do puszczy pelnej zwierzyny. Jakis obłęd szczęścia go ogarnia dosłownie.
Podobie Dinu Tamazlacaru, ktory jak wszedl na scene w grudniu, to nagle wstapil w niego taki właśnie obled szczescia i zaczal sie smiac; ludzie, ktorzy siedzieli wystarczajaco blisko to zaraz wychwycili i zaczeli sie smiac. tak ze zanim zaczal tanczyc i zanim 1szy dzwiek sie rozlegl to ja i moi sąsiedzi juz śmielismy sie w głos.
Na tej samej zasadzie Giovanni di Palma.
nie mowie, ze kazdy facet jak wchodzi na scene to tak reaguje, bo nie ale stosunkowo czesto takie nieokielznane szczesie u facetow na scenie jest. A u kobiet tego jeszcze nie widzialam nigdy.
Kobieta, nawet jak super sie czuje na scenie i ma duze doswiadczenie i obycie ze scena, to jakos jednak ma taka delikatnosc i jest wyczulona, zeby all bylo dobrze. Nie mowie, ze nie moze byc na scenie swobodna ale nie ma takiego w niej nieracjonalnego obledu szczescia.
Moze to dlatego, ze niektorzy faceci sa juz tacy beztroscy i zadne troski ich nie hamuja.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
M.W. tez tak to tlumaczyl jak Ty w tym filmie o nim ale ja tego nie rozumiem.
tzn z pewnoscia tak jest, skoro 2 tancerzy to samo mowi, ale nie rozumiem mechanizmow.
Inna sprawa zupelnie to to, ze faceci tez chyba z natury mniej sie przejmuja. z tym ze tez nie wszyscy, bo sa tacy, ktorzy panikuja duzo gorzej niz przecietna dziewczyna
tzn z pewnoscia tak jest, skoro 2 tancerzy to samo mowi, ale nie rozumiem mechanizmow.
Inna sprawa zupelnie to to, ze faceci tez chyba z natury mniej sie przejmuja. z tym ze tez nie wszyscy, bo sa tacy, ktorzy panikuja duzo gorzej niz przecietna dziewczyna
[quote:88eca8ad41="Agnieszka P."]Inna sprawa zupelnie to to, ze faceci tez chyba z natury mniej sie przejmuja.[/quote:88eca8ad41]
To nie całkiem tak. Z własnego doświadczenia wiem, że sie przejmujemy jeno, że mniej to uzewnetrzniamy a często skrywamy nonszalancją. Inna sprawą jest to, że my sie przejmujemy inymi trochę sprawami, przeważnie tymi ktore niosą za sobą dalekosiężne skutki.
[size=9:88eca8ad41][color=darkred:88eca8ad41]pragnę zaznaczyć, że to już jest offtop. Joanna[/color:88eca8ad41][/size:88eca8ad41]
To nie całkiem tak. Z własnego doświadczenia wiem, że sie przejmujemy jeno, że mniej to uzewnetrzniamy a często skrywamy nonszalancją. Inna sprawą jest to, że my sie przejmujemy inymi trochę sprawami, przeważnie tymi ktore niosą za sobą dalekosiężne skutki.
[size=9:88eca8ad41][color=darkred:88eca8ad41]pragnę zaznaczyć, że to już jest offtop. Joanna[/color:88eca8ad41][/size:88eca8ad41]
[b:5bb692f783]Agnieszka P.[/b:5bb692f783], no mechanizm to właściwie już na forum medyczne , niekoniecznie tu;)
po prostu, ziewając się m.in. dotleniamy - to mimowolny odruch organizmu, może się pojawić też zarówno jak jesteśmy znudzeni, zmęczenie, ale też i zdenerwowani.
[size=9:5bb692f783]ziewając też np.wyrównujemy ciśnienie np. podczas lotu samolotem albo na dużych wysokościach[/size:5bb692f783]
po prostu, ziewając się m.in. dotleniamy - to mimowolny odruch organizmu, może się pojawić też zarówno jak jesteśmy znudzeni, zmęczenie, ale też i zdenerwowani.
[size=9:5bb692f783]ziewając też np.wyrównujemy ciśnienie np. podczas lotu samolotem albo na dużych wysokościach[/size:5bb692f783]
Pamiętam jak kiedyś występowałam i miałam dużą rolę. Było opóźnienie ale nikt nie wiedział o co chodzi. Potem nauczyciel powiedział, że wszystkie bilety są sprzedane i ludzie wykupują miejsca stojące, co nigdy wcześniej nie było praktykowane. Więc zestresowałam się jeszcze bardziej. Stałam na scenie i czekałam aż opadnie kurtyna. Wtedy zobaczyłam tłum ludzi. Tylko raz wcześniej występowałam przed taką publiką. Na szczęście kiedy zaczęłam zatraciłam się w tańcu i o wszystkim zapomniałam. Po występach dwie sześciolatki poprosiły mnie o autograf ;) :smile:
-
Shecharchoret
- Posty: 198
- Rejestracja: wt lip 06, 2010 5:52 pm
Ja zazwyczaj zawsze mam tremę. Za kurtyną gdy czekam na występ strasznie naciska mi na pęcherz i podskakuję by trochę rozluźnić stres. A najgorzej gdy mam na scenie śpiewać solo. Wtedy, za kulisami jeszcze, chrypnę, tekstu zapominam i mam wrażenie, że jak wyjdę to nie wydobędę z siebie głosu. Ale na szczęście wszystko przechodzi gdy tylko wyjdę na scenę. Nawet bóle naciągniętych ścięgien po występie bolą mniej... :D
Ja już wiem, że gdy się nie zdenerwuję, to zawalę koncert. :D Po prostu muszę mieć tremę, bo pomaga mi ona w koncentracji, bez niej myślę o wszystkim innym, tylko nie o występie. Oczywiście, bywa, że mam w środku utworu "czarną dziurę", ale na szczęście zdarza się to już coraz rzadziej, bo odkryłam sposób, który- jak sądzę- pomaga nie tylko przy "fortepianowym" stresie przedwystępowym. Otóż staram się myśleć, nie o tym, co gram, ale o tym, JAK gram. Z tym jednak również trzeba uważać. Kiedyś tak się zasłuchałam w swój własny utwór, że gdy się ocknęłam, nie miałam pojęcia, gdzie jestem i co robię.
Jeszcze dwa, trzy lata temu tuż przed wyjściem na scenę panikowałam, zaglądałam co chwilę do nut i sprawdzałam miejsca, w których- jak sądziłam- mogłam się pomylić. Teraz siedzę spokojnie, czasem trochę poskaczę, pobiegam, poziewam (tak, mam to samo, co Maksim Wojtiul) i... dam radę. :)
Jeszcze dwa, trzy lata temu tuż przed wyjściem na scenę panikowałam, zaglądałam co chwilę do nut i sprawdzałam miejsca, w których- jak sądziłam- mogłam się pomylić. Teraz siedzę spokojnie, czasem trochę poskaczę, pobiegam, poziewam (tak, mam to samo, co Maksim Wojtiul) i... dam radę. :)