Czy mam jeszcze szansę dostać się do szkoły baletowej?
Szanse są zawsze jednak w tym wieku musiałaby nadrobić bardzo dużo zaległości. Napewno bez żadnego przygotowania jej nie przyjmą, musiałaby znaleźć osobę czy szkołę, która ją do tego przygotuje, wtedy można spróbować.
Też nigdy nie wiadomo jak ona "odnajdzie się" w balecie klasycznym, skoro nigdy nie miała z nim styczności, dlatego warto by było aby znalazła jakieś zajęcia na dobrym poziomie oraz dobrego pedagoga, najlepiej aby lekcje były codziennie, raz w tygodniu czy dwa to zdecydowanie za mało.
Też nigdy nie wiadomo jak ona "odnajdzie się" w balecie klasycznym, skoro nigdy nie miała z nim styczności, dlatego warto by było aby znalazła jakieś zajęcia na dobrym poziomie oraz dobrego pedagoga, najlepiej aby lekcje były codziennie, raz w tygodniu czy dwa to zdecydowanie za mało.
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
Mogłaby umówić się na indywidualne przesłuchanie, gdyby została przyjęta, mogłaby zmienić szkołę nawet z dnia na dzień.
Martwi mnie tylko to, że nigdy nie zajmowała się samą "czystą" klasyką, a to, że uczyła się sama jest raczej na minus, bo na pewno musi mieć przez to jakieś dziwne nawyki, których żaden porządny nauczyciel po prostu nie mógł jej oduczyć.
A w ogóle to czy ta dziewczyna chce tam iść? Jako osoba, która też należy do tzw. spóźnialski, mogę zapewnić, że to najważniejsze. Żeby mieć wielką siłę woli i dobrze wiedzieć, do czego się dąży i ile trzeba na to poświęcić. Jeśli tego brakuje, to zdecydowanie odradzam. Do zawodu tancerza nie zawsze dochodzi się po skończeniu baletówki, zwłaszcza jeśli chodzi o musicale. Po baletowej uczniowie zazwyczaj wybierają teatry (albo to tetry wybierają uczniów, jak w Harrym Potterzre
), gdzie tańczą klasykę, współczesny, jazz, zdarza się, że ludowy. Musicale rzadziej, znacznie rzadziej. Zdaje mi się, że dziewczyna powinna pomyśleć nad tym, do czego tak naprawdę chce dążyć. Tyle że nie ma za dużo czasu.
Martwi mnie tylko to, że nigdy nie zajmowała się samą "czystą" klasyką, a to, że uczyła się sama jest raczej na minus, bo na pewno musi mieć przez to jakieś dziwne nawyki, których żaden porządny nauczyciel po prostu nie mógł jej oduczyć.
A w ogóle to czy ta dziewczyna chce tam iść? Jako osoba, która też należy do tzw. spóźnialski, mogę zapewnić, że to najważniejsze. Żeby mieć wielką siłę woli i dobrze wiedzieć, do czego się dąży i ile trzeba na to poświęcić. Jeśli tego brakuje, to zdecydowanie odradzam. Do zawodu tancerza nie zawsze dochodzi się po skończeniu baletówki, zwłaszcza jeśli chodzi o musicale. Po baletowej uczniowie zazwyczaj wybierają teatry (albo to tetry wybierają uczniów, jak w Harrym Potterzre
Oczywiście, że chce iść, inaczej bym nie pytała.
Jeśli chodzi o jej stosunek do baletu, to faktycznie nigdy nie ćwiczyła tego na poważnie (więc tutaj może być właśnie problem), ale balet lubi ogromnie i chętnie by w balecie tańczyła, tylko wie, że ma niestety braki i jest to raczej tylko marzenie.
Jeśli chodzi o musicale, to większość ludzi tam tańczących skończyła szkoły baletowe właśnie.
Hm, ale jeśli nie OSB, to co? Może po prostu za parę lat Studium w Gliwicach? Niestety, prawda jest taka, że gdyby chciała się uczyć prywatnie tutaj, to najzwyczajniej nie ma takiej możliwości, gdyż brakuje nauczycieli.
Jeśli chodzi o musicale, to większość ludzi tam tańczących skończyła szkoły baletowe właśnie.
Hm, ale jeśli nie OSB, to co? Może po prostu za parę lat Studium w Gliwicach? Niestety, prawda jest taka, że gdyby chciała się uczyć prywatnie tutaj, to najzwyczajniej nie ma takiej możliwości, gdyż brakuje nauczycieli.
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am