sezon 2011-12 Polski Balet Narodowy
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Moje odczucia tym razem są bardzo zbieżne z Aliego.
[quote:615ace7914="Joanna Bednarczyk"]Najchętniej zobaczyłabym Gabdulina i Liaszenko lub Fernandez[/quote:615ace7914]
Joanno - tak się składa, że ta trójka (no plus jeszcze Maksim) to moi najbardziej ulubieni ulubieńcy spośród tancerzy warszawskich. Wszystkich ich ogromnie cenię i mogłabym oglądać we wszystkim, ale co do obsady w Świecie wiosny, to jednak w moim odczuciu dokonano prawidłowych wyborów i mimo, że nie obsadzono tego spektaklu moimi ulubieńcami, to osobiście podobają mi się te wybory.
R.Gabdullin i Aleksandra Liashenko to są przede wszystkim tancerze klasyczni, którzy urodzili się, zeby błyszczeć w czystej klasyce. O ile Aleksandra ma wielki temperament, to Robert jest pięknym tancerzem lirycznym, jak o nim słusznie pisano w Rosji (dlatego tak przesadnie ubolewam, że tak mało tańczy klasykę w Warszawie).
Z kolei Natalia Fernandez ma za mało charyzmy do Święta Bejarta.Mimo, ze ją uwielbiam, to jednak podobają mi się rolę, w których jest obsadzana w warszawie jak np. taniec hiszpański (uogólnienie) czy wiosna w Kopciuszku, czy finał wesoły Deszczy. Jako wielki wielbiciel Natalii, jej radosnej natury, wdzięczności dziewczęcej i dynamiki po tym jak widizałąm nagrania z nią Kyliana czy z klasyki, to mam wrażenie, że dawni współpracownicy Bejarta słusznie nie wybrali spośród mojej ulubionej trójki.
Z kolei Maksim mi osobiście się bardzo podobał - no ale on zawsze mówił o sobie, że lubi silny, męski taniec i ostatnio jestem oczarowana jak wykonuje role z duszą jak np w Deszczach (według mnie moja ulubiona jego rola, bo pokazuje, że pięknie umie odtworzyc silne emocje) czy właśnie w Swiecie.
Joanno - na pewno widziałaś Święto wiele razy, więcej niż ja, a wiadomo, że jak czlowiek kocha jakiś spektakl, to ciężej mu przyjąć czasem obsadę, która zmienia lekko rys, jaki ma się w głowie, ale znaleźć dwóch takich samych tancerzy i ich powielić się nie da. Te wybory warszawskie podobają mi się, bo tam się nie tyle, mam wrażenie, próbowano wybrać, zeby skopiować pierwowzory, ani nie wybierano z gwiazd, ale szukano głębiej pod kątem interpretacji. Dlatego chwała im za to,że odważyli się co do Joanny Drabik. Tym bardziej, że niestety zauważam, że o ile w Warszawie czasem przesadnie promuje się słabszych tancerzy wysokich rangą, to "zaniedbuje się" poczatkujących tancerzy z corpsu. Wystarczy tutaj podac przykłąd jednego z najbardziej charyzmatycznych uczniów sb z ostatnich lat - Patryka Walczaka, który odkąd dołączył do PBN przeżywa powolny regres. To jest bolączka, no ale też znajuduje swoje uzasadnienie w małej ilości spektakli jak na liczebność zespołu.
[quote:615ace7914="Joanna Bednarczyk"]Najchętniej zobaczyłabym Gabdulina i Liaszenko lub Fernandez[/quote:615ace7914]
Joanno - tak się składa, że ta trójka (no plus jeszcze Maksim) to moi najbardziej ulubieni ulubieńcy spośród tancerzy warszawskich. Wszystkich ich ogromnie cenię i mogłabym oglądać we wszystkim, ale co do obsady w Świecie wiosny, to jednak w moim odczuciu dokonano prawidłowych wyborów i mimo, że nie obsadzono tego spektaklu moimi ulubieńcami, to osobiście podobają mi się te wybory.
R.Gabdullin i Aleksandra Liashenko to są przede wszystkim tancerze klasyczni, którzy urodzili się, zeby błyszczeć w czystej klasyce. O ile Aleksandra ma wielki temperament, to Robert jest pięknym tancerzem lirycznym, jak o nim słusznie pisano w Rosji (dlatego tak przesadnie ubolewam, że tak mało tańczy klasykę w Warszawie).
Z kolei Natalia Fernandez ma za mało charyzmy do Święta Bejarta.Mimo, ze ją uwielbiam, to jednak podobają mi się rolę, w których jest obsadzana w warszawie jak np. taniec hiszpański (uogólnienie) czy wiosna w Kopciuszku, czy finał wesoły Deszczy. Jako wielki wielbiciel Natalii, jej radosnej natury, wdzięczności dziewczęcej i dynamiki po tym jak widizałąm nagrania z nią Kyliana czy z klasyki, to mam wrażenie, że dawni współpracownicy Bejarta słusznie nie wybrali spośród mojej ulubionej trójki.
Z kolei Maksim mi osobiście się bardzo podobał - no ale on zawsze mówił o sobie, że lubi silny, męski taniec i ostatnio jestem oczarowana jak wykonuje role z duszą jak np w Deszczach (według mnie moja ulubiona jego rola, bo pokazuje, że pięknie umie odtworzyc silne emocje) czy właśnie w Swiecie.
Joanno - na pewno widziałaś Święto wiele razy, więcej niż ja, a wiadomo, że jak czlowiek kocha jakiś spektakl, to ciężej mu przyjąć czasem obsadę, która zmienia lekko rys, jaki ma się w głowie, ale znaleźć dwóch takich samych tancerzy i ich powielić się nie da. Te wybory warszawskie podobają mi się, bo tam się nie tyle, mam wrażenie, próbowano wybrać, zeby skopiować pierwowzory, ani nie wybierano z gwiazd, ale szukano głębiej pod kątem interpretacji. Dlatego chwała im za to,że odważyli się co do Joanny Drabik. Tym bardziej, że niestety zauważam, że o ile w Warszawie czasem przesadnie promuje się słabszych tancerzy wysokich rangą, to "zaniedbuje się" poczatkujących tancerzy z corpsu. Wystarczy tutaj podac przykłąd jednego z najbardziej charyzmatycznych uczniów sb z ostatnich lat - Patryka Walczaka, który odkąd dołączył do PBN przeżywa powolny regres. To jest bolączka, no ale też znajuduje swoje uzasadnienie w małej ilości spektakli jak na liczebność zespołu.
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
[quote:8eb4bf594f="Ali"][quote:8eb4bf594f="Joanna Bednarczyk"]Najchętniej zobaczyłabym Gabdulina, (...) i Liaszenko lub Fernandez - mam wrażenie, że lepiej oddaliby "biologiczność" tego baletu i tej wersji. [/quote:8eb4bf594f]
Zabawny jest ten koncert życzeń. Swoją drogą, ciekawe co by na to powiedzieli realizatorzy tego baletu w Warszawie – byli tancerze „od Béjarta”, a dziś baletmistrzowie, stróże jego praw, stylu i jakości wykonania, którzy wybrali tych właśnie, a nie innych wykonawców głównych partii w jego „Święcie wiosny”. Oni chyba jednak wiedzieli najlepiej kto im gwarantuje jakość wykonania w zespole Polskiego Baletu Narodowego. I nic na to nie poradzisz Joanno, musisz im zaufać.[/quote:8eb4bf594f]
Też bym chętnie z nimi o tym podyskutowała, może kiedyś nadarzy się okazja.
Z pewnością mogę szanować ich autorytet oraz ich status jako repetytorów, (który trzeba pamiętać jak to w wypadku schedy po wielkim artyście jest wypadkową wielu sił nie do końca zależnych od niego samego tylko od jego spadkobierców. Za życia Bejarta oprócz niego „Święto” przekazywała m.in. Kathryn Bradney). Gdyby jakość wykonania zależała tylko od autorytetu, wysiłków oraz decyzji obsadowych repetytorów / baletmistrzów to tancerze PBN nie mieliby absolutnie żadnych problemów ani z Balanchine’em i tańczyli to tak jak w NYCB ani wcześniej z Cranko i mielibyśmy już w 2007 drugi „cud Stuttgarcki”.
Powracając do meritum. Przy całym szacunku, do realizatorów „od Bejarta” i ich decyzji mogę jednocześnie wyrażać własne zdanie, interpretując "Święto" Bejarta przez pryzmat wiedzy i refleksji nad tym dziełem a nie tylko przez pryzmat "miłości" czy uwielbienia. To nie jest kwestia racji tylko innych perspektyw, równiez waszych i mojej. Kyra Kharkievitch, Domenico Levre i Tony Fabre są znakomitymi artystami a nie wszechmogącymi bogami, są ludźmi, którzy maja swoją wrażliwość, swój system pracy i w jakimś sensie swój pomysł na przekazywanie tej choreografii i jego specyfiki stylistycznej. (A ja jako miłośnik, krytyk i historyk tańca teatralnego mogę i chcę ten rezultat pracy z różnymi tancerzami, różnych zespołów oceniać i porównywać i czasem dzielić się tym na forum). Poza tym jak wszyscy gościnni repetytorzy muszą również dostosować się do zasad i kondycji określonej instytucji i zespołu baletowego. „Krawiec kraje jak mu materii staje.” Nie sądzę by mieli absolutnie nieograniczoną decyzyjność biorąc pod uwagę tak duży zespół. Dla przykładu w Operze Paryskiej "Święto" Bejarta jest tańczone tylko przez etoiles i pierwszych solistów, (i tam ostatnio repetytorami „Święta” byli Shonach Mirk i Michel Gascard ) w BBL tylko przez niektórych solistów więc zasady doboru tancerzy chociażby ze względu na hierarchię są bardzo różne. Zajmuję się twórczością Bejarta na tyle długo , że nie mogę być więźniem narzucanych z góry opinii bo nic twórczego bym o nim nie napisała. Bejart uwielbiał swoje Bolero w interpretacji Maii Plisieckiej czy w związku z tym ja też musze je uwielbiać, przyjmuje jego opinię do wiadomości, akceptuję jego argumenty ale osobiście wolę inne żeńskie wykonania tego utworu.
Sagittaire - Pierwsze słowa ostatniego akapitu naprawdę to zupełnie nie o to mi chodzi, jakie powielanie czy "klonowanie" tancerzy - niby ja tego własnie oczekuje według ciebie :shock: I w którym miejscu mojej wypowiedzi porównywałam kreację Anny Lorenc z pierwowzorem czyli Tanią Bari. Słowo "interpretacja" uzywam z całą swiadomoscią jego znaczenia choc i onna musi być wpisana w ramy określonego dzieła. Ale nie każda interpretacja jest przekonująca o czym nieustanie dowiadujemy się na tym forum dzieląc sie swoimi opiniami.
Zabawny jest ten koncert życzeń. Swoją drogą, ciekawe co by na to powiedzieli realizatorzy tego baletu w Warszawie – byli tancerze „od Béjarta”, a dziś baletmistrzowie, stróże jego praw, stylu i jakości wykonania, którzy wybrali tych właśnie, a nie innych wykonawców głównych partii w jego „Święcie wiosny”. Oni chyba jednak wiedzieli najlepiej kto im gwarantuje jakość wykonania w zespole Polskiego Baletu Narodowego. I nic na to nie poradzisz Joanno, musisz im zaufać.[/quote:8eb4bf594f]
Też bym chętnie z nimi o tym podyskutowała, może kiedyś nadarzy się okazja.
Z pewnością mogę szanować ich autorytet oraz ich status jako repetytorów, (który trzeba pamiętać jak to w wypadku schedy po wielkim artyście jest wypadkową wielu sił nie do końca zależnych od niego samego tylko od jego spadkobierców. Za życia Bejarta oprócz niego „Święto” przekazywała m.in. Kathryn Bradney). Gdyby jakość wykonania zależała tylko od autorytetu, wysiłków oraz decyzji obsadowych repetytorów / baletmistrzów to tancerze PBN nie mieliby absolutnie żadnych problemów ani z Balanchine’em i tańczyli to tak jak w NYCB ani wcześniej z Cranko i mielibyśmy już w 2007 drugi „cud Stuttgarcki”.
Powracając do meritum. Przy całym szacunku, do realizatorów „od Bejarta” i ich decyzji mogę jednocześnie wyrażać własne zdanie, interpretując "Święto" Bejarta przez pryzmat wiedzy i refleksji nad tym dziełem a nie tylko przez pryzmat "miłości" czy uwielbienia. To nie jest kwestia racji tylko innych perspektyw, równiez waszych i mojej. Kyra Kharkievitch, Domenico Levre i Tony Fabre są znakomitymi artystami a nie wszechmogącymi bogami, są ludźmi, którzy maja swoją wrażliwość, swój system pracy i w jakimś sensie swój pomysł na przekazywanie tej choreografii i jego specyfiki stylistycznej. (A ja jako miłośnik, krytyk i historyk tańca teatralnego mogę i chcę ten rezultat pracy z różnymi tancerzami, różnych zespołów oceniać i porównywać i czasem dzielić się tym na forum). Poza tym jak wszyscy gościnni repetytorzy muszą również dostosować się do zasad i kondycji określonej instytucji i zespołu baletowego. „Krawiec kraje jak mu materii staje.” Nie sądzę by mieli absolutnie nieograniczoną decyzyjność biorąc pod uwagę tak duży zespół. Dla przykładu w Operze Paryskiej "Święto" Bejarta jest tańczone tylko przez etoiles i pierwszych solistów, (i tam ostatnio repetytorami „Święta” byli Shonach Mirk i Michel Gascard ) w BBL tylko przez niektórych solistów więc zasady doboru tancerzy chociażby ze względu na hierarchię są bardzo różne. Zajmuję się twórczością Bejarta na tyle długo , że nie mogę być więźniem narzucanych z góry opinii bo nic twórczego bym o nim nie napisała. Bejart uwielbiał swoje Bolero w interpretacji Maii Plisieckiej czy w związku z tym ja też musze je uwielbiać, przyjmuje jego opinię do wiadomości, akceptuję jego argumenty ale osobiście wolę inne żeńskie wykonania tego utworu.
Sagittaire - Pierwsze słowa ostatniego akapitu naprawdę to zupełnie nie o to mi chodzi, jakie powielanie czy "klonowanie" tancerzy - niby ja tego własnie oczekuje według ciebie :shock: I w którym miejscu mojej wypowiedzi porównywałam kreację Anny Lorenc z pierwowzorem czyli Tanią Bari. Słowo "interpretacja" uzywam z całą swiadomoscią jego znaczenia choc i onna musi być wpisana w ramy określonego dzieła. Ale nie każda interpretacja jest przekonująca o czym nieustanie dowiadujemy się na tym forum dzieląc sie swoimi opiniami.
[quote:d1c56b8ad7="Kasia :))"]Dzień dobry, warszawiacy! :) Tak się zastanawiałam, czy nie byłoby miło wybrać się w tym roku na jakiś spektakl baletowy do TW-ON. Najciekszawsze w repertuarze wydały mi się dwa: Bajadera (co do której macie ambiwaletne podejście) i Święto Wiosny.
Podejrzewam, że nie mogę sprawdzić z wyprzedzeniem obsady ? Chciałabym dobrze trafić :)[/quote:d1c56b8ad7]
Kasia, przyjeżdżaj, Bajadera to tak piekny spektakl - inscenizacyjnie itd., że nawet jesli komus któraś obsada mniej sie podoba, to cały wieczór będzie udany - to poza Śpiącą królewną, której teraz nie ma w repertuarze największy i najbardziej klasyczny balet na polskich scenach. A wieczór z 3 Świętami wiosny jest z kolei tak niezwykły, ze zawsze warto, w każdej obsadzie, gdzie rzeczywiście nie można jakoś szczególnie "źle trafić"
Podejrzewam, że nie mogę sprawdzić z wyprzedzeniem obsady ? Chciałabym dobrze trafić :)[/quote:d1c56b8ad7]
Kasia, przyjeżdżaj, Bajadera to tak piekny spektakl - inscenizacyjnie itd., że nawet jesli komus któraś obsada mniej sie podoba, to cały wieczór będzie udany - to poza Śpiącą królewną, której teraz nie ma w repertuarze największy i najbardziej klasyczny balet na polskich scenach. A wieczór z 3 Świętami wiosny jest z kolei tak niezwykły, ze zawsze warto, w każdej obsadzie, gdzie rzeczywiście nie można jakoś szczególnie "źle trafić"
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Cytuję sama z siebie:
"Te wybory warszawskie podobają mi się, bo tam się nie tyle, mam wrażenie, próbowano wybrać, zeby skopiować pierwowzory, ani nie wybierano z gwiazd, ale szukano głębiej pod kątem interpretacji. Dlatego chwała im za to,że odważyli się co do Joanny Drabik. Tym bardziej, że niestety zauważam, że o ile w Warszawie czasem przesadnie promuje się słabszych tancerzy wysokich rangą, to "zaniedbuje się" początkujących tancerzy z corpsu."
Z którego słowa wynika, ze uważam, ze Ty uważasz, iż należy kopiować pierwowzory???
Bo dla mnie jest jasnym, że po wstępie linijkę wyżej (nt taki, że z natury rzeczy, jeżeli napatrzyliśmy się na jakiś spektakl, tak jak Ty na Święto, to mamy własną wizję jego wykonania) potem pisałam ogólnie z myślą o tym, że dobrze, że wybrali obsady jak wybrali i np dali szansę komuś innemu, czy też np nie kopiowali.
"Te wybory warszawskie podobają mi się, bo tam się nie tyle, mam wrażenie, próbowano wybrać, zeby skopiować pierwowzory, ani nie wybierano z gwiazd, ale szukano głębiej pod kątem interpretacji. Dlatego chwała im za to,że odważyli się co do Joanny Drabik. Tym bardziej, że niestety zauważam, że o ile w Warszawie czasem przesadnie promuje się słabszych tancerzy wysokich rangą, to "zaniedbuje się" początkujących tancerzy z corpsu."
Z którego słowa wynika, ze uważam, ze Ty uważasz, iż należy kopiować pierwowzory???
Bo dla mnie jest jasnym, że po wstępie linijkę wyżej (nt taki, że z natury rzeczy, jeżeli napatrzyliśmy się na jakiś spektakl, tak jak Ty na Święto, to mamy własną wizję jego wykonania) potem pisałam ogólnie z myślą o tym, że dobrze, że wybrali obsady jak wybrali i np dali szansę komuś innemu, czy też np nie kopiowali.
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
Sagittaire musimy przeciąć tę przerzucankę skoro mimo szczerych chęci trudno jest nam porozumiec się za pomocą j. polskiego, bo taka rozmowa nie doprowadzi nas do niczego, poza tym dla innych może być nudna więc napisże na zakończenie tych dywagacji co ja Joanna B. myśle a nie co ja myśle że ty myślisz bądz ty myślisz co ja myśle, lub co i gdzie napisałyśmy bądz wydaje nam się że napisałyśmy i tym podobne szarady.
Nie oczekuję, żeby wszyscy tańczyli ten spektakl w taki sam, identyczny sposób,żeby tak samo wyglądali. Niemniej powtórzę stały litemotive forumowych dyskusji, że są kreacje, które podobaja nam sie bardziej inne mniej. Jeszcze wyżej napisałam, że wszystkie wykonania, które miałam okazję widziec były w jakims stopniu inne i inne na wielu poziomach, których nie mam czasu opisywać. Jedyne z czym moge się zgodzic to określenie, którego uzywasz czyli pewnien rys jakiejś roli, który jest nam bliski ale nie na chybił trafił, powodowany jakąś przypadkową preferencją czy tajemniczym widzimisię tylko mający pewną głębszą motywację.
Nie oczekuję, żeby wszyscy tańczyli ten spektakl w taki sam, identyczny sposób,żeby tak samo wyglądali. Niemniej powtórzę stały litemotive forumowych dyskusji, że są kreacje, które podobaja nam sie bardziej inne mniej. Jeszcze wyżej napisałam, że wszystkie wykonania, które miałam okazję widziec były w jakims stopniu inne i inne na wielu poziomach, których nie mam czasu opisywać. Jedyne z czym moge się zgodzic to określenie, którego uzywasz czyli pewnien rys jakiejś roli, który jest nam bliski ale nie na chybił trafił, powodowany jakąś przypadkową preferencją czy tajemniczym widzimisię tylko mający pewną głębszą motywację.
[quote:5e05b80771="Ali"][quote:5e05b80771="Kasia :))"]Dzień dobry, warszawiacy! :) Tak się zastanawiałam, czy nie byłoby miło wybrać się w tym roku na jakiś spektakl baletowy do TW-ON. (...) Chciałabym dobrze trafić :)[/quote:5e05b80771]
A może Kasiu, jeśli nie widziałaś – na przejmujący spektakl „I przejdą deszcze...” Pastora z poruszającą muzyką Góreckiego. W tych dniach są aż cztery przedstawienia. Naprawdę warto![/quote:5e05b80771]
A może Kasiu, jeśli nie widziałaś – na przejmujący spektakl „I przejdą deszcze...” Pastora z poruszającą muzyką Góreckiego. W tych dniach są aż cztery przedstawienia. Naprawdę warto![/quote:5e05b80771]
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Abstrahując od Kasi (która jest wyrobionym widzem :)), to zawsze pojawia się pytanie, czy wybrać jako pierwszy spektakl w Warszawie "I przejdą", czy klasykę. Ja teraz wybieram się na Deszcze z koleżanką, która będzie oglądać PBN pierwszy raz. Dla mnie (subiektywnie) I przejdą to świetny spektakl - najbardziej mnie poruszający z repertuaru i mój ulubiony, ale z drugiej strony Warszawa to jedyne miejsce w Polsce, gdzie można zobaczyć dobrze zatańczoną klasykę.
A wracając do Kasi - jeżeli to możliwe, to najbardziej bym Ci polecała Bajaderę 11 II o 19:00.
A wracając do Kasi - jeżeli to możliwe, to najbardziej bym Ci polecała Bajaderę 11 II o 19:00.
[quote:6f8e331e63="Sagittaire"]Warszawa to jedyne miejsce w Polsce, gdzie można zobaczyć dobrze zatańczoną klasykę. [/quote:6f8e331e63]
Masz racje Sagittaire, ale może to wystarczy jak na Polskę – zainteresowanie baletem, brak dobrych tancerzy klasycznych i pożal się Boże poziom naszego szkolnictwa baletowego. W końcu taka Francja też ma tylko jeden zespół baletu klasycznego w Operze Paryskiej – ale jaki! Owszem, inni też próbują u nas grać klasyczne tytuły balete, ale sama wiesz z jaki skutkiem. Przecież Jezioro czy Dziadek we Wrocławiu na przykład (nie wiem jak z tym jest Łodzi) wołają o pomstę do nieba – za coś takiego w repertuarze powinno się dymisjonować dyrektora teatru.
Inną sprawą jest udostępnienie warszawskich produkcji klasycznych szerzej w kraju. Czy nie uważasz, że Polski Balet Narodowy powinien mieć z takimi tytułami regularne cykle przedstawień w twojej ukochanej Łodzi lub właśnie we Wrocławiu? A zwłaszcza w Łodzi – tak wyczulonej w tym względzie dzięki Spotkaniom Baletowym. Jednak w takich przypadkach inicjatywa zawsze musi być lokalna – jak niedawno w Sewilli, gdzie widać zatęskniono za klasyką baletową skoro zaproszono Bajaderę z Warszawy.
Masz racje Sagittaire, ale może to wystarczy jak na Polskę – zainteresowanie baletem, brak dobrych tancerzy klasycznych i pożal się Boże poziom naszego szkolnictwa baletowego. W końcu taka Francja też ma tylko jeden zespół baletu klasycznego w Operze Paryskiej – ale jaki! Owszem, inni też próbują u nas grać klasyczne tytuły balete, ale sama wiesz z jaki skutkiem. Przecież Jezioro czy Dziadek we Wrocławiu na przykład (nie wiem jak z tym jest Łodzi) wołają o pomstę do nieba – za coś takiego w repertuarze powinno się dymisjonować dyrektora teatru.
Inną sprawą jest udostępnienie warszawskich produkcji klasycznych szerzej w kraju. Czy nie uważasz, że Polski Balet Narodowy powinien mieć z takimi tytułami regularne cykle przedstawień w twojej ukochanej Łodzi lub właśnie we Wrocławiu? A zwłaszcza w Łodzi – tak wyczulonej w tym względzie dzięki Spotkaniom Baletowym. Jednak w takich przypadkach inicjatywa zawsze musi być lokalna – jak niedawno w Sewilli, gdzie widać zatęskniono za klasyką baletową skoro zaproszono Bajaderę z Warszawy.