I nie tylko on, bo jeden z kolejnych marcowych spektakli przyniósł nominację Ludmily Pagliero
Być może bardziej zdziwiła mnie ta druga nominacja, chociaż Hofflata widziałam wcześniej tylko jako Leńskiego w Onieginie i w L'anatomie de la sensation, to zwróciło moją uwagę, że McGregor wypowiadał się o nim (i Alice Renevand) jako swoich ulubionych tancerzach. Ale wszystkiego nie można mierzyć jedną miarą, bo wiadomo, że jego styl wiąże się ze specyficznymi wymaganiami i specyficzną estetyką, chociaż Hoffalt faktycznie jest dobry technicznie. W Bajaderze podobał mi się również aktorsko, stworzył oddanego Solora, ale niezdolnego do podjęcia właściwej decyzji. O aktorstwie Pagliero również nie mogę powiedzieć nic złego, bo była bardzo przekonująca - a jej scena konfrontacji z Nikiją (Aurelie Dupont) była najlepszą, jaką widziałam, niesłychanie prawdziwa.
Jedyny problem polega na tym, że obojgu czegoś brakuje - to "coś", albo raczej ta jakość, jeśli chodzi o ruch, sposób bycia, osobowość sceniczną właściwe pokoleniu etoiles, które powoli odchodzi w cień i którego stopniowe usuwanie się ja datuję od zniknięcia ze sceny POB niezapomnianego Manuela Legris.
Może podchodzę do tego zbyt sentymentalnie, ale z racji na mój wiek przeżywam pierwszą taką "zmianę warty", która mnie dotyka, w najbliższych 3 latach odejdą Nicolas le Riche, Agnes Letestu, Clairamarie Osta i w końcu w 2015 Aurelie Dupont. Oczywiście nie tylko oni, ale wymieniłam nazwiska tych, których utrata będzie dla mnie taką (subiektywną, rzecz jasna) linią graniczną pomiędzy pewną starą, a nową erą w operze. Chyba nie przesadzam, bo chodzą pogłoski, że w 2015 roku ma odejść również Brigitte Lefevre... po Lifarze byłaby drugą, najdłużej kierującą tym zespołem osobą, właśnie za 3 lata upłynie równo 20 lat. Trudno mi sobie wyobrazić ten zespół bez niej, biorąc pod uwagę to, ile jej zawdzięcza i ile wysiłku włożyła w jego rozwój i wzrastanie do tego punktu, w którym znajduje się teraz.
Trudno mi to sobie wszystko wyobrazić, no ale cóż, trzeba się będzie z tym kiedyś pogodzić

Chociaż wcześniej takie nostalgiczne nastroje związane ze zmianą pokoleniową na deskach POB były mi znane tylko z filmów, np. Tout près des étoiles, gdzie zarejestrowano pożegnanie Elisabeth Platel i jej refleksje związane z całokształtem kariery, wówczas to co mówiła również dało mi sporo do myślenia. Ale wtedy wokół niej widziałam tancerzy, którzy ciągle byli przyszłością POB, a teraz sami się "rozpłynęli", albo znikną w najbliższym czasie.
No, kończę już z tym roztkliwaniem się, jakoś nie mogłam się powstrzymać.
A wracając do Bajadery, zamieszczę może kilka fragmentów:
I akt:
http://www.youtube.com/watch?v=_mTpBOvvHuE&feature=channel - pojawienie się Nikii
http://www.youtube.com/watch?v=iTarFFx9IfU&feature=channel - pas de deux przed światynią
II akt:
http://www.youtube.com/watch?v=w1TVMsDnvdw&feature=channel - spotkanie Nikii z Gamzatti
http://www.youtube.com/watch?v=A4IAn9GYvHA&feature=channel - grand pas de deux
http://www.youtube.com/watch?v=9jGhC8LkNz4&feature=channel - wariacja z koszykiem kwiatów
III akt:
http://www.youtube.com/watch?v=pVLtVN3OwV0&feature=channel
http://www.youtube.com/watch?v=SPnSm5FA15I&feature=channel
W porównaniu do wersji zarejestrowanej w 1994r. widać trochę zmian - chociażby oświetlenie w III akcie, kostiumy (chociaż są to najczęściej drobiazgi, jak np. zmiana szala, koloru gorsetu w kostiumie, inny wzór na stroju Solora - w zasadzie nie wiem, czy ten "dół" nazywać trykotami, czy szarawarami, bo nie jest ani obcisły jak klasyczne trykoty, ani tak luźny jak szarawary). I na pewno rzuca się w oczy nie tylko cyfrowa jakość obrazu, ale tez inny, o niebo lepszy i bardziej przemyślany sposób filmowania - chociaż to wersja kręcona na żywo i przeznaczona do emitowania w kinach.
Warto dodać, że ukaże się także na DVD, ale z Dorothee Gilbert jako Gamzatti co mnie bardzo cieszy.
I najważniejsze ze zmian - wydaje mi się, że pantomima wysubtelniała, to znowu niuanse, drobiazgi, zwał jak zwał, ale bardzo ważne. Poza tym nie chce tworzyć jakichś zbyt ogólnych teorii, ale estetyka ruchu (jeśli chodzi o choreografię) również została dopieszczona, POB idzie teraz, tak jak dawniej, ale coraz bardziej świadomie, w wyznaczonym sobie kierunku.
Mogę powiedzieć, że chyba dopiero po obejrzeniu tego spektaklu naprawdę pokochałam Bajaderę - to było wreszcie coś, co chciałam zobaczyć. I ostatni punkt, czyli Aurelie. Mam wrażenie, że znajduje się teraz u szczytu, to co teraz można zaobserwować w jej tańcu to apogeum jej artystycznych i aktorskich zdolności. Jako Nikija jest wspaniała - może daruję już sobie próby opisu, żeby nie rzucać byle jakimi frazesami, ale napiszę tylko, że zauważyłam w niej pewną zmianę. I na pewno po raz pierwszy wyraźnie odczułam ją w Onieginie, gdzie tańczyła z McKie, bo właśnie tam w pełni dała upust swojej wrażliwości artystycznej (to prawda, że nie po raz pierwszy), ale wtedy, i teraz w Bajaderze - mam wrażenie - że całkiem się otworzyła, pokazała swoje pełne, bardziej osobiste ja, tzn. że jej osoba była ponad konwencją ruchu i to ona nadawała mu formę, a nie na odwrót.
Tak czy inaczej wszyscy wielbiciele Aurelie (ale nie tylko) powinni ten spektakl obejrzeć
Zapomniałam jeszcze dodać, że orkiestra zagrała fantastycznie - i chociaż ta partytura, i w ogóle muzyka Minkusa spływają po mnie jak woda po kaczce

w tym wypadku było inaczej.