Rosyjskie tancerki - kiedyś i dzisiaj

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

Często pisałaś o sztywnych zasadach, których trzymają się w Rosji i zaczęłam się nad tym zastanawiać czytając rosyjskie fora o balecie.
Czytam opinie o spektaklach, również o tych, których fragmenty widziałam na youtube, i zdałam sobie sprawę, jak duży wpływ na to sztywne trzymanie się tradycji może mieć publiczność. Na przykład Jezioro z Vishnevą - ja byłam zachwycona, Ty również, a opinie były mniej więcej takie, że "to nie jest jej balet", "niezła Odetta, ale Odylia kompletnie jej nie leży", "miała zły dzień" itp. Były też zarzuty o samą interpretację obu ról. Podobnie było w przypadku jej Bajadery, w której Diana bardzo mi się podoba - czytałam opinie, że to "femme fatale, a nie cień". Innym przykładem jest pewna tancerka, która bardzo mi się podobała w [URL=http://www.youtube.com/watch?v=FWCczgVcPSg]czarnym pas de deux z Jeziora[/URL] - nie jest to może wykonanie wybitne, ale dla mnie się wydało bardzo ciekawe - delikatne i omdlewające ruchy a la Odetta, ale wyraz zdecydowanie Odylii. Z kolei opinie na rosyjskich forach były raczej negatywne, m.in. "Odetta, która zachciała być femme fatale".
Ogólnie mam wrażenie, że publiczność często sama "przyznaje" owo emploi, a dyrekcja, która w równej mierze co o wzlędy artystyczne dba o względy finanoswe, woli dać Jezioro z Lopatkiną i Kopciuszka z Obraztsovą, bo odwrotne obsadzenie ról, choć ciekawe (w ogóle to jest jedna z moich kategorii w balecie - dla mnie tancerka w danej roli może być dobra, zła lub ciekawa ;) ), mogłoby przyciągnąć mniejszą publiczność, bo jednak duża część osób chodzi do teatru od święta i wobec tego woli chodzić na sprawdzone składy.
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

To ciekawe co napisałaś i szczerze mówiąc nawet dosyć mocno mnie zaskoczyłaś - chociaż funkcjonuje często taki specyficzny stereotyp Rosjanina jako człowieka mało ucywilizowanego i nieprzygotowanego na nowinki (ja przynajmniej się z takim spotkałam, ale to najczęściej były komentarze czynione przez złośliwość ;)
W każdym razie tak czy inaczej zdziwiło mnie to, bo wydawało mi się, że występ Vishnevej był raczej entuzjastycznie przyjęty przez publiczność, w końcu jest ich primabaleriną i to taką, którą widują raczej dość rzadko, a tu takie komentarze.. żeby to rzeczywiście nie była jej rola, ale sęk w tym, że właśnie jest i naprawdę sprawdza się w niej świetnie. Poza tym musi być tam przecież grono miłośników, którzy częściej wybierają się na spektakle i chyba nie mają ochoty widzieć po 10 razy tego samego baletu i to jeszcze w niezmienionej obsadzie. I jeszcze jedno - kiedy ma się jakiegoś ulubieńca (a zakładam, że Vishneva może być taką ulubienicą wielu osób z oczywistych względów) to dla widza czystą przyjemnością jest oglądanie go w zróżnicowanym repertuarze, porównywanie, ocenianie w coraz to nowszych odsłonach.
Ale w sumie to specyficzne zapatrywanie się i upodobania tamtejszej publiczności wyjaśniają trochę tą bardzo dziwną politykę teatrów co do obsadzania ról, a nawet nie wiem, czy nie wpływają na nominacje tancerzy. Ale to zjawisko w rosyjskim społeczeństwie jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Tak nawiasem mówiąc, to wydaje mi się, że bardziej współczesny baletowy repertuar nie wdarł się na dobre do rosyjskich teatrów nawet w latach 90, co oczywiście nie dawało tancerzom żadnych szans na większy rozwój, a tym samym publiczności na większą "demokratyzację" gustów i oswojenie się z różnym repertuarem, różnymi rozwiązaniami obsadowymi itd., co z kolei przyczyniło się do takiego absurdalnego skostnienia ich poglądów, ale może z czasem uda im się jeszcze z tego drobnego zacofania wyrosnąć.

PS. I to czarne pas de deux, które zamieściłaś - naprawdę dobre i ładne wykonanie, a poza tym co to za durny zarzut: "Odetta, która zachciała być femme fatale". I bardzo dobrze, w moim przekonaniu Odetta to właśnie nic innego, jak pewnego rodzaju wcielenie femme fatale, taka z założenia jest istota tej partii - ukazanie kobiety pięknej, zmysłowej, uwodzicielskiej, tajemniczej. A czego oni by chcieli, wiernej kopii Odetty, tyle, że ubranej w czarny kostium? Absurd :roll:
Maron
Posty: 2668
Rejestracja: czw gru 15, 2005 11:08 pm

Post autor: Maron »

to nie jest stereotyp tylko fakt tak naprawdę, sami Rosjanie tak o sobie mówią że cenią sobie spokój i niechętni są do zmian
nie wspominając już o tempie rozwoju w stosunku do państw zachodnich [nie mówię tu o powojennej Rosji czy XXI wieku, ale to co było przed II wojną swiatową to...]
i niekoniecznie jest to mówione ze złośliwości :P

ale to tak totalnie na marginesie xDDD
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[quote:8e7aec9604="Ewa J."]W każdym razie tak czy inaczej zdziwiło mnie to, bo wydawało mi się, że występ Vishnevej był raczej entuzjastycznie przyjęty przez publiczność, w końcu jest ich primabaleriną i to taką, którą widują raczej dość rzadko, a tu takie komentarze.. [/quote:8e7aec9604]
Też mnie to zdziwiło, ale trzeba też brać pod uwagę to, że jednak kilka komentarzy na forum nie są zdaniem całej publiczności, więc trudno ocenić, jak jest naprawdę. Nie mówiąc już o tym, że na tym forum są prawie sami malkontenci i chyba nie ma tancerza, którego nie zmieszaliby z błotem ;) (do tego jeszcze można dodać, że publiczność Maryjskiego charakteryzuje pewien "lokalny patriotyzm" - wszystko poza Mariinką jest gorsze, łącznie z tancerzami, którzy nie skończyli akademii Waganowej - tu mogłabym dać wiele przykładów, choćby to, że pewna forumowiczka jest dumna z Maryjskiego Korsarza, krytykując jednocześnie Korsarza Bolshoia, niedawno zrekonstruowanego za 1,5mln dolarów bodajże, nazywając go pogardliwie "baletowymi [i:8e7aec9604]Piratami z Karaibów[/i:8e7aec9604]" ;) )
Ania135
Posty: 4
Rejestracja: ndz maja 13, 2012 4:26 pm

Post autor: Ania135 »

Ja byłam w szkole Vaganovej i było okropnie!!!! Nauczyciele nie mają wogóle szacunku do ucznia i miałam codziennie 5 h baletu, i potem jeszcze wieczorem 2 h... Nic dziwnego ,że wszystkie rosyjskie tancerki są tak dobrze przygotowane...
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote:41ea242e87="Ania135"]Ja byłam w szkole Vaganovej i było okropnie!!!! Nauczyciele nie mają wogóle szacunku do ucznia i miałam codziennie 5 h baletu, i potem jeszcze wieczorem 2 h... Nic dziwnego ,że wszystkie rosyjskie tancerki są tak dobrze przygotowane...[/quote:41ea242e87]
Doskonale rozumiem Twój ból. Szkoła Waganowej to oczywiste przekleństwo dla przyszłej baleriny! 7 godzin baletu - to skandal! Bo i po co? Dużo lepiej zapisać się i uchować w polskiej szkole baletowej: godzina lekcji baletu dziennie, no może półtorej, wzorcowy szacunek do ucznia, wieczorem luz i dyskoteka na mieście, a na koncertach szkolnych uczennice o rubensowskich kształtach potykają się o własne nogi. Marnie widzę Twoją przyszłość w zawodzie Aniu135...
Katia
Posty: 317
Rejestracja: wt cze 01, 2010 12:00 pm

Post autor: Katia »

Hah, Ali, Twój sarkazm jest niestety trafny... Chociaż niepotrzebnie nim tak bardzo atakujesz ;) Nie psuj opinii dziewczynom z polskich szkół baletowych bo nie wszystkie tancerki są przecież opływowych kształtów... Sama chodzę do prywatnej SB i znam dziewczynę, która do najszczuplejszych nie należy, za to technicznie jest bardzo dobra - doskonale rozciągnięta, wspaniałe podbicie, dobre wysokości (adagio etc.)
wygląd to nie wszystko.
-koniec offtopu-

A Ty mi tu [b:a7768d0c8d]Ania135[/b:a7768d0c8d] nie kłam ;)
ODPOWIEDZ