Czytam opinie o spektaklach, również o tych, których fragmenty widziałam na youtube, i zdałam sobie sprawę, jak duży wpływ na to sztywne trzymanie się tradycji może mieć publiczność. Na przykład Jezioro z Vishnevą - ja byłam zachwycona, Ty również, a opinie były mniej więcej takie, że "to nie jest jej balet", "niezła Odetta, ale Odylia kompletnie jej nie leży", "miała zły dzień" itp. Były też zarzuty o samą interpretację obu ról. Podobnie było w przypadku jej Bajadery, w której Diana bardzo mi się podoba - czytałam opinie, że to "femme fatale, a nie cień". Innym przykładem jest pewna tancerka, która bardzo mi się podobała w [URL=http://www.youtube.com/watch?v=FWCczgVcPSg]czarnym pas de deux z Jeziora[/URL] - nie jest to może wykonanie wybitne, ale dla mnie się wydało bardzo ciekawe - delikatne i omdlewające ruchy a la Odetta, ale wyraz zdecydowanie Odylii. Z kolei opinie na rosyjskich forach były raczej negatywne, m.in. "Odetta, która zachciała być femme fatale".
Ogólnie mam wrażenie, że publiczność często sama "przyznaje" owo emploi, a dyrekcja, która w równej mierze co o wzlędy artystyczne dba o względy finanoswe, woli dać Jezioro z Lopatkiną i Kopciuszka z Obraztsovą, bo odwrotne obsadzenie ról, choć ciekawe (w ogóle to jest jedna z moich kategorii w balecie - dla mnie tancerka w danej roli może być dobra, zła lub ciekawa