Nowy serwis publicystyczny - balet

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
capitol.balet
Posty: 7
Rejestracja: pn cze 18, 2012 6:51 am

Post autor: capitol.balet »

Przypisy i bibliografia artykułu "La Slphide Albo Śmierć!", który ukazał się w serwisie Fundacji Capitol zostały uzupełnione. Za chwilę pojawią się także odnośniki multimedialne opatrzone krótkimi komentarzami. Za to opóźnienie należą się wszystkim przeprosiny.

[b:31361822e5]Wszystkim, niezależnie od stanowiska jaki zajmują wobec publikacji, proponujemy wyrażanie swojego poglądu w formie artykułu i ogłoszenia ich w serwisie baletcapitol.blog.pl [/b:31361822e5]Można także przesyłać porpozycje artykułów poruszających inne tematy w dziedzinie tańca (np. recenzje spetakli, eseje, felietony). Jedynym wymogiem jest poziom merytorycznego przygotowania nieodstępujący od prezentowanego w serwisie. Oferujemy pomoc z zakresu redakcji, korekty oraz dostępu do źródeł bibliograficznych. Propozycje artykułów oraz pytania w tej sprawie można przesyłać na jeden z podanych w serwisie adresów e-mail.
Chiaranzana
Posty: 349
Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am

Do widzenia

Post autor: Chiaranzana »

Rok 1820 nie jest poczatkiem XIX wieku. Sarkastyczne moze dla ciebie, malo mnie to obchodzi.
Przeczytalam tekst i mam prawo miec swoje zdanie, tym bardziej ze niektorymi zagadnieniami zajmuje sie od wielu lat w tym forma obuwia, ktore JEST ISTOTNE, dla kogos kto zajmuje sie ewolucja baletek i point. A skoro nie jest to istotne to niedlugo pojawi sie byc moze tekst ze Marie Taglioni tanczyla boso.
I gratuluje tupetu, zalogowac sie tylko po to aby wypisywac swoje oburzenie. Twoj kometanrz jest ingrancki i glupi a skoro chcesz podjac sie dyskusji to moze napisz cos metorycznego.

Na zakonczenie mam dosc atakow na moja osobe, ja nikogo tutaj nie oceniam ani nie wyzywam, staram sie dzielic i pisac o rzeczach ktore malo sa rozpowszechnione ale widze ze nawet srodowisko ludzi baletu? zachowuje sie jak najgorszy polityk.
Zycze powodzenia.
Viola
Posty: 2
Rejestracja: czw sty 24, 2013 8:12 pm

Post autor: Viola »

Pozostaje przy swoim stwierdzeniu. Lecz nie jest i nie było moim zamiarem kogokolwiek obrazić. Nie rozumiem dlaczego dla niektórych rodzaj obuwia lub sam wstęp tego artykułu stanowi jedyne odniesienie do prowadzenia dyskusji. Przeczytałam te publikacje z uwaga i uważam, ze wnosi ona ogarek oświecenia do naszej codzienności, jest (według mnie) zrozumiała zarówno dla laików jak i dla koneserów sztuki. Stanowi naprawdę dobra wizualizacje historyczno- kulturalna. I moim zdaniem nie jest to nudny i nadęty artykuł, jak twierdzi Ali. Ale każde z nas ma prawo do własnego osadu i odbioru.I o to właśnie chodzi! Publikacje powinny wzbudzać emocje. Artykuł, który nie porusza, nie daje powodu do zareagowania, w taki czy inny sposób, jest zwyczajnie złym. A skoro wywołał pewne reakcje - to oznacza, ze na pewno nie wieje w nim nuda. Możemy, być może, spierać się o pewne prawdy historyczne, dlatego tez ważne jest przedstawienie źródeł z których zaczerpnięto informacje. Jeszcze raz przepraszam, jeśli wydalam się arogancka, ale ja czytając wasze posty odniosłam dosłownie identyczne wrazenie. Zycze nam wszystkim więcej wrażliwości a mniej sarkazmu. Serdecznie pozdrawiam.
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote:98a95e5a5b="capitol.balet"]Przypisy i bibliografia artykułu (...)zostały uzupełnione.... [/quote:98a95e5a5b]
Dobrze, ale niestety z błędami, m.in.:

Czytamy w artykule:
"W 1832 roku prapremierą baletu w choreografii Filippo Taglioniego/16/ La Sylphide, w którym tańczy główną partię wywołuje niesłychane szaleństwo".

Przypis:
/16/ "Włoski tancerz i choreograf. W Sztokholie maitre de ballet, w latach 1837 – 1842 pracuje w Petersburgu, później związany z polskim baletem. Brat Marii Taglioni".

Wstyd nie wiedzieć, że Filippo Taglioni był ojcem Marii Taglioni, nie zaś jej bratem.
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

Nie przeczytałam jeszcze artykułu, ale przyznam szczerze, że cytaty "zachęcające" do jego lektury skutecznie mnie odstraszyły. Mam prawo ocenić styl, który - jak już zauważył Ali, jest pretensjonalny - do bólu! Dla posiadającego dużą sprawność warsztatową, nie jest problemem budowanie wielokrotnie złożonych zdań, niestety, jeśli tak jak tutaj, wypełnione są podobnymi sformułowaniami:

" (...) Romantyzm,(...) korzystając z całego dorobku artystycznych i kulturowych dziejów Europy, w bujny bukiet składając jego najwspanialsze kwiaty uniósł postać kobiety w niebo ideału-ideałów, zaś nowy balet romantyczny niebo to objawił na ziemi, na scenie – blisko i namacalnie, ukazując żywy refleks „innego świata”. (...) Odtąd tytuł primabaleriny nosi najwyższe znaczenie – znaczenie nadziemskiej doskonałości. (...)"

To jest to niestety dużo mniej, niż tylko wyraz pustej erudycji. Niestety. Więcej nie powiem, żeby nie zostać posądzoną o obrazę autorki, ale taki styl trzeba tępić. Bo rozplenianie się podobnej "twórczości" jest b niepokojące. Na pierwszy rzut oka widać, że forma tekstu jest anachroniczna, coś, co było dopuszczalne dawniej, obecnie razi i wywołuje niesmak. Powyżej zacytowany patetyczno-egzaltowano-nadęty fragment rozbawił mnie, ale tak naprawdę jest to smutne. Niektóre pojawiające się teksty świadczą o tym, że można pisać o sztuce tańca niebanalnie i ze znawstwem, ale jestem zdania, że lepiej już banalnie, niż tak, jak tutaj. Tyle na temat stylu, który mogę ocenić na podstawie fragmentów, co do płaszczyzny merytorycznej - obawiam się, że jest tu więcej formuł, niż rzetelnie przekazanych informacji, interesujących spostrzeżeń, ale ocenię to po lekturze całości.

A na koniec jeszcze jedna uwaga - żeby uczynić zadość poprawności językowej. Nie ma żadnego powodu, żeby pisać "La Sylphide", zamiast "Sylfida", ani nazwisko Marksa w formie innej, niż spolszczonej. To również jest pretensjonalne. Mam przynajmniej nadzieję, że tekst jest pozbawiony makaronizmów. Warto przypomnieć, że ich stosowanie świadczyło o dobrym wykształceniu (jak również stosowanie form obcojęzycznych tam, gdzie powinny znajdować się polskie) kilka wieków temu, dzisiaj mówi to o ich użytkowniku coś wprost przeciwnego ;)

PS. Na pewno przeczytam, bo jestem ciekawa, co robi tam przypis do pism wszystkich Norwida:) "Rozciąganie" bibliografii do granic, nawet jeśli dopisanie setnej pozycji kłóci się ze zdrowym rozsądkiem i zasadnością jej dodania, to oczywiście kolejny dowód na oczytanie i posiadanie szerokich horyzontów :wink:
ODPOWIEDZ