Przypisy i bibliografia artykułu "La Slphide Albo Śmierć!", który ukazał się w serwisie Fundacji Capitol zostały uzupełnione. Za chwilę pojawią się także odnośniki multimedialne opatrzone krótkimi komentarzami. Za to opóźnienie należą się wszystkim przeprosiny.
[b:31361822e5]Wszystkim, niezależnie od stanowiska jaki zajmują wobec publikacji, proponujemy wyrażanie swojego poglądu w formie artykułu i ogłoszenia ich w serwisie baletcapitol.blog.pl [/b:31361822e5]Można także przesyłać porpozycje artykułów poruszających inne tematy w dziedzinie tańca (np. recenzje spetakli, eseje, felietony). Jedynym wymogiem jest poziom merytorycznego przygotowania nieodstępujący od prezentowanego w serwisie. Oferujemy pomoc z zakresu redakcji, korekty oraz dostępu do źródeł bibliograficznych. Propozycje artykułów oraz pytania w tej sprawie można przesyłać na jeden z podanych w serwisie adresów e-mail.
Nowy serwis publicystyczny - balet
-
Chiaranzana
- Posty: 349
- Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am
Do widzenia
Rok 1820 nie jest poczatkiem XIX wieku. Sarkastyczne moze dla ciebie, malo mnie to obchodzi.
Przeczytalam tekst i mam prawo miec swoje zdanie, tym bardziej ze niektorymi zagadnieniami zajmuje sie od wielu lat w tym forma obuwia, ktore JEST ISTOTNE, dla kogos kto zajmuje sie ewolucja baletek i point. A skoro nie jest to istotne to niedlugo pojawi sie byc moze tekst ze Marie Taglioni tanczyla boso.
I gratuluje tupetu, zalogowac sie tylko po to aby wypisywac swoje oburzenie. Twoj kometanrz jest ingrancki i glupi a skoro chcesz podjac sie dyskusji to moze napisz cos metorycznego.
Na zakonczenie mam dosc atakow na moja osobe, ja nikogo tutaj nie oceniam ani nie wyzywam, staram sie dzielic i pisac o rzeczach ktore malo sa rozpowszechnione ale widze ze nawet srodowisko ludzi baletu? zachowuje sie jak najgorszy polityk.
Zycze powodzenia.
Przeczytalam tekst i mam prawo miec swoje zdanie, tym bardziej ze niektorymi zagadnieniami zajmuje sie od wielu lat w tym forma obuwia, ktore JEST ISTOTNE, dla kogos kto zajmuje sie ewolucja baletek i point. A skoro nie jest to istotne to niedlugo pojawi sie byc moze tekst ze Marie Taglioni tanczyla boso.
I gratuluje tupetu, zalogowac sie tylko po to aby wypisywac swoje oburzenie. Twoj kometanrz jest ingrancki i glupi a skoro chcesz podjac sie dyskusji to moze napisz cos metorycznego.
Na zakonczenie mam dosc atakow na moja osobe, ja nikogo tutaj nie oceniam ani nie wyzywam, staram sie dzielic i pisac o rzeczach ktore malo sa rozpowszechnione ale widze ze nawet srodowisko ludzi baletu? zachowuje sie jak najgorszy polityk.
Zycze powodzenia.
Pozostaje przy swoim stwierdzeniu. Lecz nie jest i nie było moim zamiarem kogokolwiek obrazić. Nie rozumiem dlaczego dla niektórych rodzaj obuwia lub sam wstęp tego artykułu stanowi jedyne odniesienie do prowadzenia dyskusji. Przeczytałam te publikacje z uwaga i uważam, ze wnosi ona ogarek oświecenia do naszej codzienności, jest (według mnie) zrozumiała zarówno dla laików jak i dla koneserów sztuki. Stanowi naprawdę dobra wizualizacje historyczno- kulturalna. I moim zdaniem nie jest to nudny i nadęty artykuł, jak twierdzi Ali. Ale każde z nas ma prawo do własnego osadu i odbioru.I o to właśnie chodzi! Publikacje powinny wzbudzać emocje. Artykuł, który nie porusza, nie daje powodu do zareagowania, w taki czy inny sposób, jest zwyczajnie złym. A skoro wywołał pewne reakcje - to oznacza, ze na pewno nie wieje w nim nuda. Możemy, być może, spierać się o pewne prawdy historyczne, dlatego tez ważne jest przedstawienie źródeł z których zaczerpnięto informacje. Jeszcze raz przepraszam, jeśli wydalam się arogancka, ale ja czytając wasze posty odniosłam dosłownie identyczne wrazenie. Zycze nam wszystkim więcej wrażliwości a mniej sarkazmu. Serdecznie pozdrawiam.
[quote:98a95e5a5b="capitol.balet"]Przypisy i bibliografia artykułu (...)zostały uzupełnione.... [/quote:98a95e5a5b]
Dobrze, ale niestety z błędami, m.in.:
Czytamy w artykule:
"W 1832 roku prapremierą baletu w choreografii Filippo Taglioniego/16/ La Sylphide, w którym tańczy główną partię wywołuje niesłychane szaleństwo".
Przypis:
/16/ "Włoski tancerz i choreograf. W Sztokholie maitre de ballet, w latach 1837 – 1842 pracuje w Petersburgu, później związany z polskim baletem. Brat Marii Taglioni".
Wstyd nie wiedzieć, że Filippo Taglioni był ojcem Marii Taglioni, nie zaś jej bratem.
Dobrze, ale niestety z błędami, m.in.:
Czytamy w artykule:
"W 1832 roku prapremierą baletu w choreografii Filippo Taglioniego/16/ La Sylphide, w którym tańczy główną partię wywołuje niesłychane szaleństwo".
Przypis:
/16/ "Włoski tancerz i choreograf. W Sztokholie maitre de ballet, w latach 1837 – 1842 pracuje w Petersburgu, później związany z polskim baletem. Brat Marii Taglioni".
Wstyd nie wiedzieć, że Filippo Taglioni był ojcem Marii Taglioni, nie zaś jej bratem.
Nie przeczytałam jeszcze artykułu, ale przyznam szczerze, że cytaty "zachęcające" do jego lektury skutecznie mnie odstraszyły. Mam prawo ocenić styl, który - jak już zauważył Ali, jest pretensjonalny - do bólu! Dla posiadającego dużą sprawność warsztatową, nie jest problemem budowanie wielokrotnie złożonych zdań, niestety, jeśli tak jak tutaj, wypełnione są podobnymi sformułowaniami:
" (...) Romantyzm,(...) korzystając z całego dorobku artystycznych i kulturowych dziejów Europy, w bujny bukiet składając jego najwspanialsze kwiaty uniósł postać kobiety w niebo ideału-ideałów, zaś nowy balet romantyczny niebo to objawił na ziemi, na scenie – blisko i namacalnie, ukazując żywy refleks „innego świata”. (...) Odtąd tytuł primabaleriny nosi najwyższe znaczenie – znaczenie nadziemskiej doskonałości. (...)"
To jest to niestety dużo mniej, niż tylko wyraz pustej erudycji. Niestety. Więcej nie powiem, żeby nie zostać posądzoną o obrazę autorki, ale taki styl trzeba tępić. Bo rozplenianie się podobnej "twórczości" jest b niepokojące. Na pierwszy rzut oka widać, że forma tekstu jest anachroniczna, coś, co było dopuszczalne dawniej, obecnie razi i wywołuje niesmak. Powyżej zacytowany patetyczno-egzaltowano-nadęty fragment rozbawił mnie, ale tak naprawdę jest to smutne. Niektóre pojawiające się teksty świadczą o tym, że można pisać o sztuce tańca niebanalnie i ze znawstwem, ale jestem zdania, że lepiej już banalnie, niż tak, jak tutaj. Tyle na temat stylu, który mogę ocenić na podstawie fragmentów, co do płaszczyzny merytorycznej - obawiam się, że jest tu więcej formuł, niż rzetelnie przekazanych informacji, interesujących spostrzeżeń, ale ocenię to po lekturze całości.
A na koniec jeszcze jedna uwaga - żeby uczynić zadość poprawności językowej. Nie ma żadnego powodu, żeby pisać "La Sylphide", zamiast "Sylfida", ani nazwisko Marksa w formie innej, niż spolszczonej. To również jest pretensjonalne. Mam przynajmniej nadzieję, że tekst jest pozbawiony makaronizmów. Warto przypomnieć, że ich stosowanie świadczyło o dobrym wykształceniu (jak również stosowanie form obcojęzycznych tam, gdzie powinny znajdować się polskie) kilka wieków temu, dzisiaj mówi to o ich użytkowniku coś wprost przeciwnego ;)
PS. Na pewno przeczytam, bo jestem ciekawa, co robi tam przypis do pism wszystkich Norwida:) "Rozciąganie" bibliografii do granic, nawet jeśli dopisanie setnej pozycji kłóci się ze zdrowym rozsądkiem i zasadnością jej dodania, to oczywiście kolejny dowód na oczytanie i posiadanie szerokich horyzontów :wink:
" (...) Romantyzm,(...) korzystając z całego dorobku artystycznych i kulturowych dziejów Europy, w bujny bukiet składając jego najwspanialsze kwiaty uniósł postać kobiety w niebo ideału-ideałów, zaś nowy balet romantyczny niebo to objawił na ziemi, na scenie – blisko i namacalnie, ukazując żywy refleks „innego świata”. (...) Odtąd tytuł primabaleriny nosi najwyższe znaczenie – znaczenie nadziemskiej doskonałości. (...)"
To jest to niestety dużo mniej, niż tylko wyraz pustej erudycji. Niestety. Więcej nie powiem, żeby nie zostać posądzoną o obrazę autorki, ale taki styl trzeba tępić. Bo rozplenianie się podobnej "twórczości" jest b niepokojące. Na pierwszy rzut oka widać, że forma tekstu jest anachroniczna, coś, co było dopuszczalne dawniej, obecnie razi i wywołuje niesmak. Powyżej zacytowany patetyczno-egzaltowano-nadęty fragment rozbawił mnie, ale tak naprawdę jest to smutne. Niektóre pojawiające się teksty świadczą o tym, że można pisać o sztuce tańca niebanalnie i ze znawstwem, ale jestem zdania, że lepiej już banalnie, niż tak, jak tutaj. Tyle na temat stylu, który mogę ocenić na podstawie fragmentów, co do płaszczyzny merytorycznej - obawiam się, że jest tu więcej formuł, niż rzetelnie przekazanych informacji, interesujących spostrzeżeń, ale ocenię to po lekturze całości.
A na koniec jeszcze jedna uwaga - żeby uczynić zadość poprawności językowej. Nie ma żadnego powodu, żeby pisać "La Sylphide", zamiast "Sylfida", ani nazwisko Marksa w formie innej, niż spolszczonej. To również jest pretensjonalne. Mam przynajmniej nadzieję, że tekst jest pozbawiony makaronizmów. Warto przypomnieć, że ich stosowanie świadczyło o dobrym wykształceniu (jak również stosowanie form obcojęzycznych tam, gdzie powinny znajdować się polskie) kilka wieków temu, dzisiaj mówi to o ich użytkowniku coś wprost przeciwnego ;)
PS. Na pewno przeczytam, bo jestem ciekawa, co robi tam przypis do pism wszystkich Norwida:) "Rozciąganie" bibliografii do granic, nawet jeśli dopisanie setnej pozycji kłóci się ze zdrowym rozsądkiem i zasadnością jej dodania, to oczywiście kolejny dowód na oczytanie i posiadanie szerokich horyzontów :wink: