Potrzebuję pilnej porady, ponieważ na pierwszych zajęciach moje nowiuśkie (aczkolwiek rozrobione) freedy tak mi dały w kość, że musiałam je zdjąć po 20 minutach :( przedostatnie paluszki mam praktycznie zmiażdżone i najgorsze jest to, że nawet nie wiem dlaczego, bo z zewnątrz czubek jest szeroki, chociaż czytałam wczoraj, że niektóre pointy takie są, że od środka mają grubszą warstwę :roll:
I teraz moje pytanie. Czy dla stopy typu "giselle" polecałybyście bardziej Amelie z Blocha czy Grishko Novice? I czy te drugie mają długą przyszwę?
Amelie mierzyłam raz i dobrze mi leżały na stopie, ale nie wiem czy czubek nie jest wystarczająco szeroki :cry:
nie poleciłabym Ci ani abloch amelie, ani grishko novice. jak piszesz, że masz stopę typu giselle, czyli "kwadratową" (szeroką, wszystkie palce mniej więcej równe), to musisz mieć pointy z kwadratowym czubkiem, typu grishko elite albo bloch serenade.
no i jeszcze pytanie: czy swoje pointy mierzyłaś w sklepie, czy kupowałaś 'na oko'? może po prostu są źle dobrane.
Sansha ma dużo "kwadratowych" point, ale to jest kwestia bardzo indywidualna, komuś może idealnie pasować pointa, która teoretycznie powinna być bardzo złym wyborem, każdy ma inne stopy. Najlepiej przymierzyć jak najwięcej jeżeli masz możliwość i zobaczyć w czym będzie Ci najwygodniej.
Ostatnio nowością Blocha są pointy Hannah, które są raczej dla początkujących i mają dość kwadratowy czubek. do tego są w krakowskiej Etiudzie do kupienia od ręki
tak, miałam parę. raczej godne polecenia, dobrze je wspominam. mają dość szeroki czubek. w środku mają dodatkową gąbkę, która, moim zdaniem, bardziej przeszkadza, niż pomaga - moja była jakoś krzywo wklejona, więc się jej pozbyłam. szybko się wyrabiają, ale też szybko zużywają.