śmieszne sytuacje ze sceny

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
sfra
Posty: 1558
Rejestracja: ndz maja 02, 2004 9:30 pm

Post autor: sfra »

U nas w " Krolowej śniegu" byłą jedna scena, w której prezentują się dworzanie księzniczce proszą cją o rękę. Jeden z nich (markiz Saradella) wszedł na scenę z ... paprotką (!) Tym ksztaltem pojawił się nowy rekwizyt, który podawano sobie gorączkowo z rąk do rąk... :-)
genia
Posty: 14
Rejestracja: pt lip 01, 2005 8:20 pm

Post autor: genia »

mojej kolezance na dyplomie wypłynęła pierś w wariacji balanchaina :oops: i .... zeszła ze sceny a muzyka dalej grala
aankaa_baletnica=)
Posty: 1514
Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm

Post autor: aankaa_baletnica=) »

-ześlizgnęłam się ze sceny ponieważ byłam na końcu wiatraku i nie wyrobiłam na zakręcie, potem miałam robic razem z koleżanką przez cała scenę na skos gwiazdy na jednej ręce (ona wychodziła z prawej kulisy, ja z lewej) potem wszyscy robili mostki. Ja ześlizgnęłam się w pierwszą prawą kulise, wychodziłam z gwiazdami z ostatniej lewej. Przeleciałam za sceną i gwiazdy były opóźnone wtedy kiedy cała reszta robiłą już mostki na ziemi ja przez skos sceny gwiazdy na jednej ręce, nie wiem jak to się stało, że w nikogo nie wleciałam......... jakieś wielie szczęście.......=)

-na moim pierwszym wystepie (miałam 4 lata) drapałam się po tyłku kiedy juz się kłaniałyśmy........ :oops:

-nie mogłam rozwiąza spudniczki i nie zdażyłam się przezto przebrac..... wyleciałam na środek sceny w połowie tej części układu......

-moja kolezanka kończyła układ w szpagacie w pierwszej lini. Kiedy kurtyna się zasuneła widowni ukazała się jejjedna noga, onieważ trochę za blisko zrobiła szpagat.......=)

-na konkursie tanecznym (przebierałyśmy sie w trakcie układu) zza "pseudo kulisy" ukazały się poje rajstopy, które przez przypadek trochę wyżuciłam na scene.......

-byłysmy z kolezankami tak zajęte kopaniem się w tyłek na szczeście przed wystepem, że ledwo zdążyłysmy wyjśc na scene........


jak sobie jeszcze coś przypomnę to napiszę........ dobry pomysł na temat sisi :D
aankaa_baletnica=)
Posty: 1514
Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm

Post autor: aankaa_baletnica=) »

dlaczego nic nie dodajecie. Taki fajny temat....... Nie wstydźcie sie. Każdemu zdażają się wpadki :wink:
makova_panienka
Posty: 1073
Rejestracja: śr cze 29, 2005 7:20 pm

Post autor: makova_panienka »

nie jest to sytuacja ze sceny, ale przyprawiła mnie o histeryczny atak śmiechu :wink:
Ja (wiedząc że w lipcu jedziemy do Lizbony): Mamooo, a wiesz że balet Gulbenkiana w Lizbonie wystawia w lipcu "święto wiosny"?
Mama: ???
Ja: No nie pamiętasz jak ogladałyśmy ten film o Niżyńskim...?
Mama: Aaaaaha, racja. To ten taki skandalizujący balet? <szczyt profesjonalnej wypowiedzi o inscenizacji :twisted: :roll: >
Ja (Wiedząc że ma na myśli "Popołudnie Fauna"): Nie...
Mama: Czekaj czekaj..."popołudnie... [b:acd294b839]fausta[/b:acd294b839]"?

<Laugh On Da Floor>
pozdrawiam!
.:Swanilda:.
Posty: 115
Rejestracja: sob lut 26, 2005 9:33 pm

Post autor: .:Swanilda:. »

Mi ostatnio spadła spódnica tiulowa na występie, bo była źle zapięta, ale na szczęście miałam na sobie jeszcze jedną :D I wszyscy sie ze mnie śmiali (widownia) i klaskali :lol: :D :D :D :D
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

moze to nie jest sytuacja ze sceny, ale...
przegladalam slownik jezyka francuskiego, żeby zobaczyć co tak naprawde oznacza towarzyszące wszystkim tancerzom battement. oto co znalazłam...

"[b:620d315f29]battement - wywijanie jedną nogą w powietrzu (w tańcu)[/b:620d315f29]"

:lol: :lol: :lol:
sfra
Posty: 1558
Rejestracja: ndz maja 02, 2004 9:30 pm

Post autor: sfra »

A cóz to za słownik? Jakiś szczególowy chyba...
Battement dosłownie znaczy uderzenie.
Justyna Ch-ipcio
Posty: 612
Rejestracja: pt maja 06, 2005 12:52 pm

Post autor: Justyna Ch-ipcio »

Słowem - śmieszna sytuacja słownikowa :)
A nie było w tym słowniku terminu określającego wywijanie jedną ręką w powietrzu (w tańcu)

[size=9:29fa9cca02][color=darkred:29fa9cca02]BŁAGAM! PAMIĘTAJCIE O FUNKCJI EDIT! DOTYCZY WSZYSTKICH, A TYM BARDZIEJ OSOBY DZIAŁAJĄCE NA FORUM OD DŁUŻSZEGO CZASU, BO NOWICJUSZOM MOŻNA TO WYBACZYĆ. - MODERATOR[/color:29fa9cca02][/size:29fa9cca02]
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

Grałyśmy kiedyś w teatrze spektakl o domu poprawczym, gdzie każda z nas miała paprotkę (tak a propos jednego z postów sfra :P), która miała symbolizować jej podejście do życia. Oczywiście, ciągle o nich zapominałyśmy, i najczęściej usychały w kanciapie reżysera, a do każdego wznowienia musiałyśmy kupować nowe :) Podczas jednego ze spektakli koleżance kapało z paprotki na buty. Innym razem, podczas sceny, w której poprawczakowe recydywistki przeszukują plecak nowo przybyłej, nieoczekiwanie wypadł z niego wielki dwulitrowy karton soku (potem przez najbliższe pół roku na hasło "sok" wszystkie dostawałyśmy konwulsji ze śmiechu).
ODPOWIEDZ