Strona 2 z 7
: wt sie 02, 2005 9:40 pm
autor: Nieznajomy...
Co do tego wpadania w skrajności to jestem całkiem za!!!!
Czy jest coś piękniejszego jak oczuwanie przeróżnych emocji? niezależnie czy są one pozytywne, czy nie - są prawdziwe. I ani pesymizm, ani optymizm ani realizm nie są dobre :D należy łączyć wszystko. Kiedy jest nam smutno trzeba płakać, kiedy wesoło śmiać się i cieszyć!!! :)
A coś pomiędzy...:/ to co najwyżej można udawać... ale to chyba nie jest dobre.
A jak często komuś kto płacze mówimy : "nie płacz" albo "uśmiechnij się".
Nie po to ktoś dał nam umiejętność(dar) płakania, byśmy z niego nie korzystali :D W życiu należy spróbować wszystkiego. Sky is limit ;) i dotyczy to wszystkiego .
Pozdrawiam :wink:
T.OPT......
: śr sie 03, 2005 9:14 pm
autor: Tanc...
Napiszę krótko - JESTEM TAŃCZĄCYM OPTYMISTĄ.
: czw sie 04, 2005 1:29 pm
autor: sari
heh, tańczący optymista- ładnie :)
Ja wiem, że sztucznie naginać się do życia nie jest dobrze, że to szczere emocje nadają wszystkiemu sens. Myślę sobie jednak (to miałam na myśli), czy aby ciągła dominacja jakiejś skrajności- czy to zbytniego optymizmu czy pesymizmu- nie jest najbardziej męcząca ze wszystkich innych ewentualności, czyli różnego typu mieszanek nastrojowych, bądź umiarkowanego optymizmu, pesymizmu czy realizmu. Bo- jak już ktoś tu wspomniał (tancereczka19)- jedno gotuje nam wielkie rozczarowania, drugie nie pozwala się z niczego cieszyć.
Ale jak narazie, to widzę, że więcej w naszym światku optymistów niż pesymistów. No no, brawo :)
: pt sie 05, 2005 6:38 pm
autor: sisi
jestem optymistka, to wiem na pewno - moze nawet czasem za bardzo...? chociaz stram sie myslec realnie.
: sob lut 04, 2006 5:43 pm
autor: Pati_jazzy
Jestem raczej pesymistką, zresztą to zależy od sytuacji-gdy mi się coś przez jakiś czas nie wiedzie, to staję się baaardzo czarnowidzącą przyszłośc pesymistką. Gdy zaś mam jakiś okres super sukcesów, to jestem optymistką.
: sob lut 04, 2006 7:33 pm
autor: just_me
Ja niestety muszę się przyznać do bycia całkowitą pesymistką, ale przynajmniej nigdy nie jestem rozczarowana, jeżeli coś mi się nie udaje. (jednak kiedy tańczę, to towarzyszy mi jedynie radość :))
: sob lut 04, 2006 9:06 pm
autor: Kasia G
gdybym nie była niepoprawną optymistką, nie robiłabym tego co robię :P Choć rzeczywiście ostatnimi czasy to coraz trudniejsze - znaczy jedno i drugie: bycie optymistą i pisanie o balecie :cry:
: pn lut 06, 2006 5:43 pm
autor: Nena
Ja jestem straszną pesymistką. Ale nie narzekam... :roll:
: pn lut 06, 2006 8:58 pm
autor: drCoppelius
a ja nie wiem czy jestem pesymistką czy optymistką :roll: chyba bardziej optymistką, ale w 99% jak już się z czegoś ciesze to wszystko się psuje(np szukam butów rozm.40 to są wszystkie rozmiary oprócz 40), więc teraz już moje nastawienie do życia się zmieniło :D
: wt lut 07, 2006 12:21 pm
autor: aankaa_baletnica=)
[quote:048a1c6475="Gość"]U mnie to chyba właśnie realizm sprawia, że nie jestem optymistką....[/quote:048a1c6475]
U mnie chyba Gościu podobnie.... Nie mogę się napewno nazwac optymistką... Ale tak do końca pesymistką to też nie jestem choc raczej mi do tego raczej bliżej niż do optymistki... A myślenie realnie też wprowadza często w pesymizm... :? Tak jak drCoppelius ma pecha np. z butami to ja z pogodą. Zazwyczaj mama zawozi mnie i przywosi ze szkoły. A jak idę albo wracam sobie na nogach to jest albo śnieżyca (tak jak dziś...), albo wali gradem, albo leje i wszędzie jest mnóstwo błota, no a w lecie jest taki upał, że można sie ugotowac... I jak byc optymistką... :?: