my z koleżankami zawsze:
a) przed wyjściem na scenę kopiemy się na szczęście
b) jak już stoimy za kulisami to jakoś śmiesznie "tańczymy" do muzyki z ujkładu włanie lecącego... :D :wink:
My też zawsze kopiemy się na szczęście :D
A ja jak wchodze na scene to już mi stres przechodzi... Chyba, że mam taki moment, że zapominam na scenie gdzie mam isc... takie zacmienie... zdaża mi sie czasami...
ja przed moim występem (np.solowym) ćwicze sobie jakieś najtrudniejsze elementy za kulisami. A przed wyjściem na scenę biorę trzy głębokie oddechy, jak wychodzę na scenę to się uśmiecham, zaczynam cieszyć tańcem i jest ok!
ja tańczyłam kiedyś funky hip hop itd.. później flamenco i miałam bardzo dużo występów >jakieś role w przedstawieniach< i zawsze jak wychodziłam na scene to mówiłam se jak sie pomyle albo sie przwróce to mam to gdzieś wkońcu jestem człowiekiem a pomyłki lub upadki sie zdarzają :)
Bardzo zdrowe podejscie.... szkoda ze ja tak nie potrafie... :( strach mnie paralizuje niestety.... do tego stopnia ze ucieklam z mojego pierwszego przedstawienia :oops: dobrze ze nie odczulo sie mojej nieobecnosci.... i ze to nie byla solowka :oops: tak wiem.... wstyd mi... ale jak ja moge tanczyc pomiedzy dziewczynami ktore tancza od dziecka i sa rewelacyjne... ja mam za soba pare miesiecy praktyki :(
Tak wiec doszlam do wniosku ze taniec - wylacznie dla przyjemnosci... inaczej sie nie da niestety w moim przypadku ... bo przez strach trace zadowolenie z tego co robie :(
dużo osób mi mówi że też by chciało mieć taki "olew totalny" na wszystko tak jak ja :D... u mnie w rodzinie to moja mama często sie stresuje... niewiem czym.. a niewiem jak to z tatą bo tata niedaje po sobie poznać czy sie denerwuje czy nie... hmm 8)
Trema pojawia się u mnie zawsze! Przed każdym, nawet niewielkim występem, spektaklem czy czymś podobnym serce bije mi szybciej, denerwuję się. Wszystko zależy jednak od tego, jak dobrze się czuję przygotowany do danego wystąpienia... Jeśli wiem, że wszystko dobrze opanowałem (czy to tekst mówiony, czy choreografia) to automatycznie dodaje mi to odwagi i wchodząc na scenę od razu czuję się pewniej... wtedy często zapominam właśnie o tremie, bo skupiam się w pełni na tym, co mam na scenie zrobić... :) nie ma wtedy miejsca w głowie ani czasu na to, by się stresować! :D
Ja zasadzniczo PRZED np. egzaminem nie hosteryzuję, nie powtarzam, tylko boli mnie brzuch. W ogóle nie mam wrażenia, że jestem zdnewowana. Ale za to po... Wszystko puszcza i własciwie wtedy dopiero sie stresuję :?
Mnie też zawsze brzuch boli jak sie denerwuje, stresuje. Ale nawet Maja Plisiecka, jak opisywała w książce, bardzo się denerwowała przed występami. Po tylu latach pracy i takim doświadczeniu nadal się denerwowała. Więc nie na wszystkich działa to, że kiedyś się wyjdzie ze stresu przed występami.