Strona 2 z 2
: śr sty 14, 2009 5:38 am
autor: MiKi
Do takiego wniosku właśnie ostatnio doszłam:-) A zapisuję się do ogniska baletowego dla oszlifowania techniki, bo wiem, że wiele rzeczy 'wziętych' z baletu mi się przyda, bo z nimi mam chyba największy problem:-)
: sob sty 24, 2009 9:27 am
autor: Nati
najlepiej ćwiczyć obie techniki :) ja chodzę do szkoły bal. w gliwicach a na współczesny jazz do zespołu w zabrzu :) i bardzo mi to pomaga... techniki te się świetnie uzupełniają. Polecam każdemu takie połączenie! :)
: sob sty 24, 2009 5:21 pm
autor: MiKi
Taa.. i ty jeszcze masz na głowie plastyka! Podziwiam :)
: ndz sty 25, 2009 7:04 pm
autor: Lady_Miśka
Ja miałam 14 lat jak się do OSB dostałam. Ale wspólczesny ma się dopiero w 5 klasie. Ty chłopie masz szanse na OSB jeszcze. Chłopcy ogólnie w szkołach baletowych mają luzy. Bierz sie do pracy jak chcesz, bo u chłopców szansa jest zawsze. Dziewczyny mają gorzej bo po 15 roku życia nie ma co marzyć. Taka prawda, ale mija sie z tematem więc mówie- ucz się chłopie bo możesz się do OSB dostać. :D
: pn sty 26, 2009 9:27 pm
autor: Czajori
Kobieto, co Ty piszesz?? Chłopcy mają luzy w szkole baletowej? Może są trochę bardziej preferencyjnie traktowani przy rekrutacji, ale ćwiczyć muszą tyle samo...
: pn sty 26, 2009 10:39 pm
autor: MiKi
Jak to 14 lat :O ??
A tak nawiasem mówiąc, to słyszałam, że w OSB współczesny jest dość marny, co mnie zdziwiło. Prawda, czy jedynie głupie pogłoski?
: pn sty 26, 2009 11:15 pm
autor: Joanna
Współczesny na pewno nie dorównuje poziomowi klasyki - chociażby ze względu na znacznie mniejszą ilość godzin, jak i ze względu na samo nauczanie. Oczywiście, w szkołach baletowych zdarzają się bardzo dobrzy pedagodzy, natomiast niekoniecznie jest to współczesny z całą istotą tego, o co w tym wszystkim chodzi - że nie wystarczy ustawić nóg równolegle i poruszać się w innych pozycjach niż w klasyce.
Ale z drugiej strony jak na ogólnie warunki do nauki w Polsce, czyli szkoła baletowa a np. zespoły przy domach kultury, itp., to w większości przypadków jest to spora różnica, na korzyść baletówki.
Więc to zależy, jak na to spojrzeć. Za granicą są np. szkoły (mam na myśli cały czas poziom przedmaturalny), gdzie nacisk jest położony nie na klasykę a na współczesny, i oczywiście taka tradycja ma też inne przełożenie na ukierunkowanie i umiejętności absolwentów.
Dlatego trochę nie w porządku byłoby określić, że ten współczesny jest 'marny', nie dodając kontekstu. Bo tak strasznie źle nie jest, ale rewelacyjnie również nie. Ot, przyzwoicie - podejście programowe jest mniej więcej takie: absolwent szkoły baletowej ma znać przede wszystkim klasykę, a inne techniki traktuje się jednak 'po macoszemu' - na zasadzie, że wykształcony tancerz musi je znać, ale nie musi w nich być mistrzem, a tylko mieć o nich jakieś pojęcie.
Oczywiście, wiele też później zależy od samego ucznia - co go interesuje, i w którym kierunku zamierza się rozwijać/ kształcić dalej.