Kochana Qanti! Twój post przeczytałam z najprawdziwszą przyjemnością. Powinnaś paść na kolana i dziękować Bogu, bogom czy czemukolwiek, w co wierzysz, za to, że masz w domu absolutnie prawdziwy, niezwykle rzadki TALENT!!!
Z mojego doświadczenia pedagogicznego (które niestety posiadam) wynika, że bardzo rzadko dzieci w tym wieku mają jakiekolwiek pojęcie o sztuce. Twój synuś nie dość, że ma pojęcie, to jest jeszcze niesamowicie zaangażowany i ma mnóstwo motywacji! Numer z podkradaniem się na zajęcia jest absolutnie genialny! On bardzo chce tańczyć i taniec całkowicie go uszczęśliwia - nie można mu tego zabronić. Nie, nie i jeszcze raz nie. Będzie załamany i zaczną mu przychodzić do głowy głupie pomysły na spędzanie czasu.
I tu kolejna kwestia: dzieciaki często się szybko nudzą, bardzo niewiele ma tak naprawdę jakieś hobby konkretne. Twój syn ma. Zobacz, ile problemów Cię omija: nie musisz mu organizować czasu, nie grozi mu w przyszłości bezsensowne szlajanie się czy bezmyślna destrukcja z nudy, bo on po prostu wie, co chce robić. To bardzo cenne!
[quote0c="Qanti"]. Bo o prawdziwej pasji w tym wieku raczej nie ma co mówić.

[/quote0c]
Bardzo się mylisz - to najlepszy wiek, żeby zacząć tańczyć i jeśli już teraz Michał tak bardzo kocha taniec to najpewniej jest to prawdziwa pasja. Michaił Barysznikow też zaczynał w tym wieku. Zresztą historia sportu też zna mnóstwo przypadków małych dzieci, które w bardzo młodym wieku zaczynały interesować się konkretną dziedziną...tylko takie osoby mogą zajść naprawdę daleko.
Nie to, żebym była jakimś przykładem tego, o czym pisałam powyżej, ale ja tez zaczęłam się interesować baletem jak miałam sześć lat i nie minęło mi do tej pory, więc chyba można mówić o pasji rodzącej się już w zerówce
[quote0c="Qanti"]Syn jest dość wysoki jak na swój wiek i bardzo szczupły. Wiem że jest zwinny i rozciągnięty, trenuje piłkę nożną i basen. Jest też rozciągnięty, bez problemu siedzi w obu szpagatach. Ale to raczej zasługa młodego wieku chyba …;). Raczej widziałam go w sporcie, gdyż kilkanaście lat trenowałam sama sztuki walk, wyczynowo. Jego ojciec pył piłkarzem. [/quote0c]
Znowu masz przewagę (a raczej Michał ją ma): ma bardzo dobre warunki (szpagaty to nie tylko kwestia wieku, uwierz). To znaczy, że nie tylko interesuje się tańcem, ale ma wszelkie możliwości, żeby zając się nim w praktyce, a to też bardzo ważne.
[quote0c="Qanti"]Mówiąc szczerze jestem trochę przerażona, jego zainteresowaniami.... Szczególnie ze to przecież "facet"...

[/quote0c]
No tak, sportowcy

Nie wiem, czemu Wy nas tak deprecjonujecie? Balet to ciężka praca fizyczna, lata "treningów" (my wolimy to nazywać "lekcjami"

) i wyrzeczeń. Wybacz poufałość, ale Twoja opinia wyraźnie świadczy o tym, że ze światem tańca nigdy nie miałaś nic wspólnego.

Tancerze to tacy sami faceci, jak inni, uwierz. Stereotypy są tylko stereotypami. A tak między nami: wolałabyś mieć w domu przeciętnego sportowca czy wybitnego tancerza?
[quote0c="Qanti"]Cały czas liczę, ze może mu się odwidzi….[/quote0c]
Oczywiście, może mu się odwidzieć, ale jak na razie się na to nie zanosi i raczej nie należy mu zabraniać, bo może się zniechęcić...
[quote0c="Qanti"]Doradźcie proszę, na jakiego typu zajęcia go zapisać? W jakiej formie to powinno się odbywać? Jak często? Na co zwrócić uwagę, przy zapisach? Mieszkamy w Gdańsku, może któraś/któryś z was mógłby mi cos polecić?[/quote0c]
Spróbuj skontaktować się ze szkołą baletową. Prowadzone są tam zajęcia dla dzieci w stylu, o którym pisałaś - takie rytmiczne, umuzykalniające, bodajże dwa razy w tygodniu. Jeżeli Twój syn rzeczywiście ma zadatki na tancerza, w ognisku baletowym na pewno to wyłapią i wtedy będzie czas na decyzję, czy ma kontynuować naukę już bardziej profesjonalnie.
Obowiązkowo obejrzyjcie z mężem "Billy'ego Elliota" i informujcie nas na bieżąco o swoich decyzjach. Służymy pomocą!