Chciałam tylko jeszcze raz podkreślić, że akurat pojęcia 'ładnie' nie użyłam w kontekście urody, ani nawet danej z natury budowy ciała, długich nóg, itp., a w sensie rodzaju pracy nad sobą, jakby "do czego to wszystko służy?", te wszystkie battement tendus, to wykręcanie ciała, itp., dlaczego akurat w tak specyficzny sposób, podług bardzo specyficznych zasad, a nie po prostu wykonanie jakiegoś ruchu naturalnie, organicznie? Bo jest to pewien kanon estetyczny, do którego się daży, właśnie owo 'boskie' wrażenie, używając jednego z wyrażeń Torina.
Praca nad tym, aby ruch, i ciało [tancerza] [u4e]w tańcu[/u4e] były ładne, to coś zupełnie, zupełnie innego, niż po prostu bycie ładnym [człowiekiem].
I właśnie - na owo "ładne w tańcu" składa się wiele rzeczy, a nie tylko warunki i wytrenowanie (te dwa elementy to jest jakby podstawa - niezbędne, ale niekoniecznie wystarczające, aby 'błyszeć'), ale też i 'iskra', to 'coś', co sprawia, że patrzymy na jakąś osobę, i jesteśmy zauroczeni jej nawet najmniejszym ruchem.
