Czy tancerka ma wyglądać ładnie?

Balet "od kuchni". Style i "szkoły" (np. rosyjska, francuska, włoska, duńska itp.), choreografia, pantomima, poszczególne balety, muzyka baletowa; historia baletu; zagadki;
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Chciałam tylko jeszcze raz podkreślić, że akurat pojęcia 'ładnie' nie użyłam w kontekście urody, ani nawet danej z natury budowy ciała, długich nóg, itp., a w sensie rodzaju pracy nad sobą, jakby "do czego to wszystko służy?", te wszystkie battement tendus, to wykręcanie ciała, itp., dlaczego akurat w tak specyficzny sposób, podług bardzo specyficznych zasad, a nie po prostu wykonanie jakiegoś ruchu naturalnie, organicznie? Bo jest to pewien kanon estetyczny, do którego się daży, właśnie owo 'boskie' wrażenie, używając jednego z wyrażeń Torina.
Praca nad tym, aby ruch, i ciało [tancerza] [u:bc680f444e]w tańcu[/u:bc680f444e] były ładne, to coś zupełnie, zupełnie innego, niż po prostu bycie ładnym [człowiekiem].

I właśnie - na owo "ładne w tańcu" składa się wiele rzeczy, a nie tylko warunki i wytrenowanie (te dwa elementy to jest jakby podstawa - niezbędne, ale niekoniecznie wystarczające, aby 'błyszeć'), ale też i 'iskra', to 'coś', co sprawia, że patrzymy na jakąś osobę, i jesteśmy zauroczeni jej nawet najmniejszym ruchem. :smile:
jaromir
Posty: 281
Rejestracja: pt lis 21, 2008 9:39 am

Post autor: jaromir »

[quote:dc1418dd82="Torin"] tancerka na scenie ma wyglądać cudownie - bosko - nierealnie

Torin[/quote:dc1418dd82]

No własnie, podzieklę się moim wrazeniem z innego podwórka - gdzie było to czymś wyjątkowym, kiedyś oglądałem w TV przypadkowo w niedzielne przedpołudnie - czekając na coś, na kogoś - dość tandetny film "Red Sonja", jedną z głownych ról grała jedna z zauważonych przeze mnie aktorek, a mniej popularna Sandahl Bergman, zapamiętałem ja, bo debiutowała w filmie All that jazz - Cały ten zgiełk Boba Fosa w wieku ok 30 lat, była wcześniej tancerką.
Wracając do wspomnianego filmu jest tam scena gdzie niby walczy z mieczem, robi to z taką gracją, fruwa, unosi sie ( skacze ) w sposób niespotykany w takich filmach, absolutny balet z mieczem - tego nie zagrałby, ani aktor, ani szermierz, wrażenie z tej sceny niesamowite i niezapomniane - to jest to o co uswiadomiłaś mi Joanno, a ty Torin ująłeś właściwie.
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Widzę wspaniałą dyskusję celnie podsumowaną przez Torina.
Wydaje mi się iż na tą "boskość" składa sie przede wszystkim osobowość tancerza i talent aktorski bo przecież jest on aktorem mającym ograniczoną ilość środków wyrazu.


[size=7:1153e6d8aa]Ten temat bardziej nadaje sie do działu "Teoria"[/size:1153e6d8aa]
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

[quote:4679c969ae="Torin"]Ja też wtrącę swoje 0,03 zł.
Balet dla mnie to esencja piękna ruchu, esencja lekkości, pewnej wręcz nadrealności.
Oglądając spektakl nie zastanawiam się czy tancerka podniosła nogę na 2 metry i czy zrobiła milion piruetów. Ona musi pozostawić po sobie wrażenie - a technika musi być tylko drogą do celu.
Torin[/quote:4679c969ae]

Czasem nawet dzieki temu zachwycającemu wyglądowi technika staje się mało wazna a nawet wybacza sie błędy. Ostatnio usłyszałam celne okreslenie "Uroda nie dopuszcza uwagi do nóg" ;)
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Ale nie zapominajmy, że można być nie tylko wybiotną tancerką, ale i złą tancerką. A żeby w ogóle być tancerką, trzeba się najpierw wyszkolić. Czyli właśnie poddać ciało specyficznemu treningowi, który m.in. ukształtuje je w specyficzny sposób, oraz nauczy płynnie i muzycznie przeprowadzać ruch przez określone pozy (wq przypadku tańca klasycznego). Ludzi 'surowych' do teatru nie przyjmują.

A że najważniejsze w całej tej zabawie jest tak naprawdę to, co 'błyszczy' gdzieś pod całą tą warstą techniki i wykonania, to jest chyba rozmowa - obszerna - na kolejną, podejrzewam, że równie pasjonującą dyskusję :)
Bo właśnie, często ruch jest dla nas ładny - czy można go też nazwać 'boskim', wedle upodobań - niekoniecznie wtedy, kiedy cała technika jest idealna, a kiedy tancerz 'mówi' coś jeszcze', poza samym wykonanie układu. No ale jak mówię, to jest już trochę inny aspekt (tej samej rzeczy tak naprawdę).

Generalizując, jakby zapytać za co tancerz dostaje kasę, to właśnie za to, że dobrze wygląda (w tańcu oczywiście, dlatego to oglądamy), tak jak aktor za to, że umie dobrze mówić (...w taki sposób, że nas wzrusza; i bynajmniej, nie o 'wyraźnej dykcji' mowa) ;)

[size=7:47d670b433]PS. Chyba się trochę powtarzam, ale jakoś tak ostatnio bardzo mi 'wszedł' ten temat, więc pewnie jeszcze zdarzy mi się coś tutaj powtórzyć ;)[/size:47d670b433]


Btw, mam jeszcze jedno skojarzenie. Zwróciliście uwagę, że na lekcji baletu, uwagi, jakie się dostaje, to że coś jest złe = brzydkie, a dobrze = w domyśle ładnie? W warstwie językowej w praktyce chyba najczęściej używa się opozycji brzydko - dobrze. Oczywiście, są też 'źle' w znaczniu tylko i wyłącznie technicznym, typu praca głowy w piretach, ale takich jest mniejszość. Znakomita większość 'źle' dotyczy błędów owszem technicznych, ale ściśle związanych z estetyką oraz tym, jak dane ćwiczenie ma wyglądać (np. ostry charakter battement jete albo frappe).
Z kolei jakby się przejść na zajęcia gimnastyki i akrobatyki, to nie słyszy się określeń odnoszących się do estetyki, a właśnie 'dobrze - źle', czyli np. jak się robi super szpagat albo mostek, to jest dobrze, i zazwyczaj znaczy to również, że następnym krokiem powinno być pogłębienie szpagatu (poprzez podstawienie czegoś pod przednią nogę :D ), czy mostka. Nie ma znaczenia, Twoje biodra są równe, palce obciągnięte, i czy pokazujesz ładną linię szyi. Nie ma znaczenia, dopóki któreś z tego nie będzie potrzebne do wykonania jakiegoś elementu czysto technicznie (czytaj: aby się nie zabić :D ), czyli np. stając na rękach obciąga się palce, bo całe nogi muszą być spięte, bo to daje siłę i pion, i tylko i wyłącznie dlatego! Z tego korzysta się również i w balecie, to jest to tylko jedna z funkcji obciągania stóp (siła całej nogi), a inną funkcją jest właśnie estetyka. 2w1:)
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Joanno! Błagam a zarazem o wybaczenie proszę za to co teraz powiem.
My tu rozmawiamy o boskości a Ty nas sprowadzasz do parteru. Wszystko co prawisz to i racja ale misterium boskości nie podlega logicznym regułom. W boskość się wierzy lub nie, to tyle. :roll:
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[quote:58e4a9a43e="Father"]W boskość się wierzy lub nie, to tyle.[/quote:58e4a9a43e]

W momencie, kiedy masz tę 'boskość' na scenie uprawiać, to wcale nie jest takie proste i lakoniczne do stwierdzenia, że można wierzyć w nie. Wymaga głębszej analizy (wewnętrznej, ale miło jak ktoś się później tymi spostrzeżeniami dzieli/ rozmawia o nich) :)

Ale niespecjalnie chciałabym mieszać tutaj pojęć, i zaczynać rozmowę na kolejny, nowy temat, żeby później nie było wymieszania różnych znaczeń, aspektów, postrzegania sztuki tańca (co też nie znaczy, że któryś wyklucza drugi).
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

[quote:fe93ed388d="Joanna"]W momencie, kiedy masz tę 'boskość' na scenie uprawiać, to wcale nie jest takie proste i lakoniczne do stwierdzenia, że można wierzyć w nie. Wymaga głębszej analizy[/quote:fe93ed388d]
Poddawać boskość analizie? Nie to świetokradztwo a przynajmnie grzech pychy.
Taniec nie jest dziedziną scisłą i w dużej mierze opiera sie na intuicji(nie mówie o technice jego ruchów). Wybitni tancerze boską charyzmę maja wrodzoną i nie muszą na scenie jej uprawiać. Oni nią emanują wykorzystując do tego technikę tańca. A więc sam taniec jest tylko narzędziem do wyrażenia tych głębszych "boskich" wartości.
Ciekawe co na to odpowiesz? Bo być może zabrzmiało to obrazoburczo dla Ciebie?
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[b:c32f539da6]Father[/b:c32f539da6], nie, nie zabrzmiało obrazoburczo. Może źle się wyrażam, ale może Ty przeczytałbyś raz eszcze, co pisałam w tym temacie - przecież ja na to, co Ty teraz mówisz już pisałam. Nie mówię o tym, czy jest wybitność, a co jest cechą tego zawodu i zadaniem tancerza, jako praca w jakiś sposób, tak jak śpiewak ma po pierwsze ładnie śpiewać, tego się wymaga od tej profesji i tyle. A że kolejnym etapem jest tworzenie Sztuki, przez duże S, to jak powtarzam, kolejny aspekt, kolejny etap. To wszystko przecież już pisałam, tylko innymi słowami.

No i przecież nie każdy jest 'wybitny', chociaż oczywiście, jest to coś, do czego należy dążyć. To jak z wiarą w Boga - nie każdy jest święty, ale to coś, to czego wierzący powinni dążyć (tak mnie przynajmniej uczono swojego czasu na religii). Jest też takie powiedzenie "artystą się nie jest, artystą się bywa".
Więc rozgraniczmy, o czym w ogóle mówimy - czy o 'zawód: artysta' (ktoś kto zajmuje się sztuką), czy 'Artysta' (ktoś, kto właśnie wywołał u mnie Katharsis) - jedno drugiego nie wyklucza, ale i nie musi występować jednocześnie. Tylko nie mieszajmy pojęć, kiedy jedna strona mówi o jednym, a druga o drugim, bo robi się nieporozumienie, zupełnie niepotrzebne.
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

No w zasadzie mogę sie z Toba zgodzić. Poznałem Twój sposób rozumowania. Jest bardzo skomplikowany ponieważ masz talent do poruszania wielu wątków na raz. Taki masz styl i chyba dobrze Ci z nim do "twarzy" :smile:
ODPOWIEDZ