Emilia Lorenc
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
z tego co wiem - ale to tez bardziej z patrzenia z zewnatrz niz z wewnatrz i to z bardzo dalekiego zewnatrz - to pojawila sie jakas mania wsrod tancerzy uzalania się nad tą tancerką i robienia z niej ikony nieszczęść, jakie spadają na tancerzy. Cóż generalnie każdy z nich stawia siebie w takiej sytuacji i stąd chyba te relacje, tym bardziej, ze prawie kazdy tancerz ma jakis tam lek przed przyszloscia, wiec takie historie zawsze padaja na pomyslny grunt.
jak sobie wyobraza funkckonowanie dalej? sa dziennie setki pozwod do sadow o przywrocenie do pracy i wiele osob wygrywa i wraca do pracy. jak sie nie ma innej pracy, to wszystko sie przełknie i są to nagminne przypadki, wiec dla mnie to jakas norma. ludize sobie z tym radza jakos i czasem zostaja po takim powrocie z hukiem z kilka lat, a czasem juz po kilku tygodniach wyrzucani sa znow, bo jak pracodawca chce kogos wyrzucic i mu na tym b zalezy, to predzej czy pozniej to zrobi skutecznie. Z tym ,z e w przypadku teatrow jest ten plus, ze dyrekcja czesto sie zmienia...
jak sobie wyobraza funkckonowanie dalej? sa dziennie setki pozwod do sadow o przywrocenie do pracy i wiele osob wygrywa i wraca do pracy. jak sie nie ma innej pracy, to wszystko sie przełknie i są to nagminne przypadki, wiec dla mnie to jakas norma. ludize sobie z tym radza jakos i czasem zostaja po takim powrocie z hukiem z kilka lat, a czasem juz po kilku tygodniach wyrzucani sa znow, bo jak pracodawca chce kogos wyrzucic i mu na tym b zalezy, to predzej czy pozniej to zrobi skutecznie. Z tym ,z e w przypadku teatrow jest ten plus, ze dyrekcja czesto sie zmienia...