[quote7c="Nataszaa"]1. Przede wszystkim po tym, co sam wymieniłeś - długie nogi, smukła szyja, prosta sylwetka xD Ale też włosy spięty w kok, torba treningowa... no ale bez przesady

Nie wiem czy inne tancerki, ale te które znam nie obnoszą się z tym, że tańczą, i oprócz prostej sylwetki naprawdę trudno doszukać się u nich "tanecznych" cech

[/quote7c]
Z obserwacji wiem, że te co najbardziej się obnoszą, najmniej mają z prawdziwym baletem wspólnego.
Taka historyjka: jechałem raz metrem, wiadomo, pełno ludzi. Na jednej ze stacji wsiadły dzie dziewczyny, pewno koło 30stki. Z twarzy bardzo przeciętne, na dodatek zaniedbane (brak tap madl max faktor rzęs itp), więc nie zwróciłbym na nie uwagi, ale... wydały mi się jakoś wyjątkowo drobne (to było za granicą, gdzie kobiety mają generalnie trochę.. hmmm... grubsze kości, jak to się mówi). Zacząłem więc "skanować": włosy spięte w kok, odsłaniające smukłą szyję, bardzo małe piersi, proste plecy... szybko zerknąłem na stopy, i już nie miałem wątpliwości że to baletnice. Niestety pełno ludzi, chwilowy brak jaj i to że musiałem zaraz wysiąść spowodowało, że nie mogłem zweryfikować swojej tezy.
W tym samym mieście, kilka miesięcy wcześniej, znowu metro, jedzie dziewczyna. Ale siedzi w bardzo nietypowy sposób. Przy wyjściu zapytałem czy jest tancerką, powiedziała że nie. Muszę popracować nad analizą
[quote7c="Nataszaa"]2. Szkoła tańca? Teatr? Konkurs taneczny?[/quote7c]
Szkoła tańca - tam nie wpuszczą, a jak wpuszczą to z nastawieniem że zboczeniec (no tak, w końcu facet lubiący piękne kobiety to zboczeniec, jak by inaczej!). Teatr? Za dużo zachodu z próbą dostania się za kulisy. Konkurs taneczny? Chyba ostatnią rzeczą jakiej szukają baletnice w takim miejscu jest facet - aczkolwiek chętniej niż kiedykolwiek dowiem się, że się mylę!
[quote7c="Nataszaa"]3. Zainteresowaniem tańcem, chęcią wysłuchania, może jakimiś ciekawostkami i ogólną wiedzą na temat baletu?[/quote7c]
Paradoksalnie, zawsze miało to odwrotny efekt, ja czułem się jak bym był na interview, a ona jakby szukała pracownika. Desperacka próba zaimponowania czymś innym niż osobowością
[quote7c="Nataszaa"]Ale przede wszystkim, nie rób z baletnic jakiś pół-bogów

[/quote7c]
I tu, moja droga, jest problem

Jak to mówią, i kota można zagłaskać, ale jakaś część mózgu, odpowiedzialna za komunikację, która z wieloma osobami idzie mi bez problemów, szufladkuje baletnicę w kategorii "pół-bogów", i zaczynam zachowywać się tak jakbym nie zachowywał się przed nikim innym. Pracuję nad tym, pracuję!
[quote7c="Nataszaa"]Kiedyś tematy "baletowe" się skończą, a jeśli wtedy nie znajdziecie wspólnych tematów, choćbyś był drugim Baryshnikovem, nie zatrzymasz jej przy sobie

[/quote7c]
Podejrzewam że szybciej niż Ci się wydaje - balet to nie coś o czym bym chciał rozmawiać, tylko coś co chcę podziwiać, wizualnie, słuchowo, dotykowo... Porozmawiać - fajnie, ale raz na jakiś czas, jako wisienka na torcie.
Dzięki