: ndz mar 10, 2013 11:12 pm
[quote4c="jaromir"]Czy można posiadać inne zainteresowania ... Samo nazwisko Woloczkowej, każe spodziewać sie wysokiego poziomu ... Nie zabraknie elementów wykorzystujących technikę baletu klasycznego ... Jaki list podpisała ... nie ma dla mnie istotnego znaczenia.[/quote4c]
Każdy może mieć inne zainteresowania, a nawet powinien. Jesteśmy wolni w swoich wyborach, a do tego nieświadomie ulegamy krętactwom i niedopowiedzeniom rozmaitych reklam. Reklamiarze dobrze o tym wiedzą i na tym bazują.
Nie zgadzam się, że to nazwisko gwarantuje dziś jakikolwiek poziom. Najwyższego nie zapewniało zresztą i wcześniej, są tego liczne dowody, nawet w internecie. Dzisiaj to raczej tania sensacyjka, egzemplifikacja złego gustu, sztuka make-upu i krawiectwa, karykatura techniki tańca klasycznego.
I dla mnie jest bardzo ważne to, co kiedyś podpisała, a po latach się wypiera tłumacząc, że ktoś ją zmusił i nie wiedziała co podpisuje. O ile się orientuję, w rosyjskich szkołach baletowych uczą również czytać, a za wstrzymanie się od podpisania haniebnego listu nie wywożą już tam do gułagów. Kiedyś u nas za podobne czyny bojkotowało się artystów. Dzisiaj występ kogoś takiego określa się "wydarzeniem". To się chyba nazywa relatywizmem moralnym. No cóż, są jeszcze ludzie którym to przeszkadza...
Każdy może mieć inne zainteresowania, a nawet powinien. Jesteśmy wolni w swoich wyborach, a do tego nieświadomie ulegamy krętactwom i niedopowiedzeniom rozmaitych reklam. Reklamiarze dobrze o tym wiedzą i na tym bazują.
Nie zgadzam się, że to nazwisko gwarantuje dziś jakikolwiek poziom. Najwyższego nie zapewniało zresztą i wcześniej, są tego liczne dowody, nawet w internecie. Dzisiaj to raczej tania sensacyjka, egzemplifikacja złego gustu, sztuka make-upu i krawiectwa, karykatura techniki tańca klasycznego.
I dla mnie jest bardzo ważne to, co kiedyś podpisała, a po latach się wypiera tłumacząc, że ktoś ją zmusił i nie wiedziała co podpisuje. O ile się orientuję, w rosyjskich szkołach baletowych uczą również czytać, a za wstrzymanie się od podpisania haniebnego listu nie wywożą już tam do gułagów. Kiedyś u nas za podobne czyny bojkotowało się artystów. Dzisiaj występ kogoś takiego określa się "wydarzeniem". To się chyba nazywa relatywizmem moralnym. No cóż, są jeszcze ludzie którym to przeszkadza...