Strona 2 z 2

: pt lut 06, 2015 8:15 pm
autor: Sagittaire
Daleka jestem od krytykowania tego pomysłu, ponieważ znam sama wiele osób, które późno zaczęły tańczyć i uczestniczą w amatorskich spektaklach. Nauka tańca w naturalny sposób zmierza do konfrontacji z publicznością. Większość ciekawych projektów dla amatorów kończy się jakimiś krokami na scenie. Jest trochę dobrych tancerzy, którzy uczestnicza w spektaklach np. w teatrach muzycznych, jest też wiele projektów tworzonych przez szkoły tańca itd. W Polsce też, ale za granicą te projekty prowadzą naprawdę do bardzo ciekawych realizacji. Nie mówiąc już o tym ile to satysfakcji. Natomiast rzeczywiście zawsze przy zespołach amatorskich moim zdaniem konieczna jest rzetelna informacja, że nie zobaczy się tancerzy profesjonalnych. Tym bardziej, ze ceny biletów równe cenie biletom najdroższym w Teatrze Wielkim w Łodzi i biletom na gwiazdy Łódzkich Spotkań Baletowych może sugerować że jest to spektakl w pełni profesjonalny.

: sob lut 07, 2015 8:34 am
autor: lj
Na stronie jest napisane "Łączymy pracę profesjonalnych tancerzy, choreografów, pedagogów oraz amatorów, uczniów i miłośników tej sztuki". Czyli teoretycznie to jest w jakimś stopniu profesjonalny zespół. Przy czym informacji na stronie (i w ogóle w internecie) jest na tyle mało, że trudno sprawdzić w jakim stopniu profesjonalny, a w jakim amatorski.

A zespołów amatorskich jest dość sporo- chociażby "London Amateur Ballet"- przy czym tam już w nazwie jest zaznaczone, że to grupa amatorska i nie ma co do tego wątpliwości.

: sob lut 07, 2015 9:17 am
autor: Kasia G
Bo nazwa "London Amateur Ballet" jasna jest i adekwatna, a " Les Ballets de Pologne" jednak wyrafinowana i cokolwiek "dęta" - wybaczenia proszę.. :)

: sob lut 07, 2015 12:12 pm
autor: Su-szi
Na zachodzie to normalne, że każda prywatna szkoła baletowa ma swój zespół, który wystawia spektakle. W samym Londynie takich szkół jest chyba kilkanaście i jakoś nikomu nie przychodzi do głowy żeby takie spektakle bojkotować czy hejtować. Nie bardzo rozumiem nagonkę na Les Ballets, sama nie ukończyłam OSB ale trenuję codziennie po kilka godzin i nie uważam, że mój występ na scenie miałby być parodią czy parabaletem. Wszystko zależy od pracy występujących w LB. Podejrzewam, że nikt z szanujących się tancerzy czy choreografów nie wypuściłby na scenę osób, które ledwo trzymają się na pointach a oceniać możemy dopiero po obejrzeniu spektaklu.

: pn lut 09, 2015 9:13 am
autor: feroMonik
Trochę absurdalne są zarzuty, że grupy "nieprofesjonalne" nie powinny pokazywać się na scenie za pieniądze. Bo chyba Polski Balet Narodowy nie ma monopolu na występy w Warszawie? 8) Ofertę kulturalną weryfikuje rynek, czyli ludzie kupujący bilety.

Szkoda rzeczywiście, że o grupie i spektaklu niewiele wiadomo, a na stronie brakuje sylwetek twórców i wykonawców. I chyba tylko to można na razie zarzucić nowej grupie. Może "pretensjonalna nazwa" trafia właśnie w gust Polaków, którzy tęsknią za światowością ;)

Interesująca byłaby opinia kogoś, kto rzeczywiście obejrzał spektakl. Ktoś?

: śr lut 11, 2015 8:57 pm
autor: martini_rosso
Ja osobiście uważam, że pomysł na rozwijanie pasji w ten właśnie aktywny sposób to coś cudownego, nieważne, na jakim poziomie - a działanie w ramach zespołu na pewno jeszcze bardziej motywuje do wytężonej i efektywnej pracy. Zazdroszczę więc wszystkim amatorom, którzy mogą współpracować z profesjonalistami i uczyć się od nich. Nie mam też wątpliwości, że takie aktywności mogą skutecznie promować balet. O cenach za bilety na spektakl się nie wypowiem, bo przedstawienia nie widziałam... ale w ramach krytyki warto też sobie uświadomić, że wynajęcie sali w teatrze i techników od dźwięku i świateł to nie są małe pieniądze, a fundacja jakoś te koszty musi pokryć... Jedyne moje "zastrzeżenie" dotczyć może chyba tylko rzeczywiście bardzo skąpych infromacji o samym zespole i fundacji, osobach odpowiedzialnych za jej działanie, danych o statucie... Na pewno publikacja takich danych pozwoliłaby na uniknięcie ewentualnych spekulacji i zwiększyłaby zaufanie potencjalnych widzów czy darczyńców odnośnie działań fundacji.

Poza tym to może warto jednak spojrzeć na całą sprawę życzliwiej i bez zadęcia? Żaden amator nie przypisuje sobie przecież rangi artysty - ale przecież może być mniej lub bardziej zdolnym, ale zawsze pracowitym pasjonatem. I chyba dobrze, że komuś się po prostu chce pracować nad sobą i rozwijać pasję. Wytrawny baletoman prawdopodobnie i tak wybierze się do TW, ale potencjalni widzowie Les Balletes być może od tego zespołu będą mogli zacząć swoją przygodę ze sztuką baletową...

P.S. Jeśli ktoś uważa, że nauka tańca klasycznego to nie jest ciężka praca, to chyba rzeczywiście naukę zaczął wcześnie i w OSB, albo nie uczył się wcale. Dla dorosłego amatora solidne opanowanie podstaw to jest kawał roboty! Pięknej, to prawda, ale ciężkiej... ;)