Strona 11 z 13

: ndz mar 02, 2008 5:05 pm
autor: Marysia W
Zgadzam się z Gonią. Moim zdaniem powinno się mieć jakiś szacunek do widzów, bo jakoś nie widzę łabędzia z kolczykiem w pępku... :roll:

: ndz mar 02, 2008 5:21 pm
autor: gonia
... obojętnie, czy widz zapłacił 120zł za bilet, 10 zł czy to tylko festyn...
tak samo taniec jest zawsze tańcem, obojętnie, czy tańczysz w body, w dresie czy w legginsach.

: ndz mar 02, 2008 7:57 pm
autor: raisa
Ja też zgadzam się z gonią. Ostatnio moja wychowawczyni (tancerka z 30letnim stażem) powiedziała, że trzeba szanować i doceniać swój występ niezależnie od tego czy się tańczy na ulicy (często to się zdaża) czy też w teatrze wielkim. Bardzo mądre słowa.
Ja sądzę, że kolczyki to oznaka ignorowania tego spektaklu i poprostu przekaz do widza "ja to wszystko olewam".

: ndz mar 02, 2008 8:09 pm
autor: M.
Ciekawe czy właśnie tak myślała sobie tancerka od której występu ta dyskusja ruszyła ostatnio od nowa...

: ndz mar 02, 2008 8:13 pm
autor: raisa
Hmm...
Chciałabym jeszcze tylko dodać, że w spektaklu klasycznym to zdecydowanie nie. Ale współczesnym...może i tak. I zależy jakim.

: pn mar 03, 2008 7:12 am
autor: GwiazdkaNadia
Właśnie, raisa. Trzeba szanować nie tylko widza ale i swój występ i taniec.
Do współczesnego może się sztyfty nadają, ale nie zawsze. Chyba, że ma to wyglądać jak na ulicach Nowego Jorku, tańczące Murzynki w wielkich kolczykach kołach w uszach, minimalnie mniejszych w nosie itd.

: sob mar 08, 2008 2:11 am
autor: Joanna
[quote:b44b10c564="GwiazdkaNadia"]Sztyfty... Dobra, na jakieś występy nie najwyższej rangi, tancerka Bolshoi na premierę by sztyftów nawet nie włożyła.[/quote:b44b10c564]

No nie wiem... Bo np. dlugie tipsy im jakos nie przeszkadzaja... (drobny offtop)

Co do kolczykow - przeszkadzac nie przeszkadzaja, nawet wiszace (jak ktos na probach nie zdejmuje to mu nie przeszkadzaja w ruchu), ale po prostu na scene zwykle nie wypada...

: sob mar 08, 2008 10:48 pm
autor: Bajaderka
Moje zdanie odnośnie kolczyków jest takie: na salę tak, jesli ktoś nie lubi się bez nich obnosić, ale w żadnych wypadku nie wiszące. A na występ cóż, to już w zależności od wystawianego baletu/wariacji/ tańca, bo w niektórych kolczyki są jak najbardziej wskazane, nawet w wariacjach klasycznych;)

: ndz mar 09, 2008 9:18 am
autor: ~ balerinka ~
Ja zgadzam się z Bajaderką w pewnym sensie, bo nie jestem pewna, czy dobre jest wchodzenie na salę nawet w malutkich kolczykach, bo przecież można o coś zachaczyć (wiem, że przy małych kolczykach jest bardzo małe prawdopodobieństwo, ale jednak jest) i rozerwać sobie ucho. Duże są tym bardziej niebezbieczne.
Co do występów, my zawsze mamy układane przez nauczycielki (nie tak jak w większości szkół wariacje) więc kolczyki (i wszelką biżuterię) zawsze musimy zdejmować. Owszem czasem zdarzają sie wariacje/balety w których biżuteria jest niezbęnym elementem, wtedy oczywiście nie jestem przeciwna;)

: ndz mar 09, 2008 9:35 am
autor: Joanna
Juz nie przesadzajmy z tymi 'niebezpiecznymi' kolczykami. Rozerwanie sobie ucha przez niewielki kolczyk jest zdecydowanie mniej prawdopodobne niz np. potkniecie sie o wlasne nogi. :roll: Tym bardziej jesli w balelcie cwiczy sie caly czas w pionie i ten kolczyk nawet nie ma sie o co zahaczyc.