[quote2a="ag111111"]Co do Poliny to jak już to chyba wole ja we współczesnym niz w klasyce, w mojej ocenie do klasyki czegoś jej brakuje zeby byla perfekcyjna: czegos takiego co ma Diana w rolach białego łabędzia, Giselle itd.. Nawet nie umiem sprecyzowac tej mysli ale zawsze ja widzac w klasyce mam takie odczucie.. [/quote2a]
Akurat w tej kwestii mam podobne odczucia, również wolę ją we współczesnym repertuarze, niż w klasyce i zgadzam się, że pewnie sporo jej jeszcze brakuje do perfekcji, którą widzę u Diany, ale z drugiej strony wydaje mi się, że to może bardziej rzecz charakteru, niż jakichś konkretnych braków

Diana jest dla mnie ogólnie rzecz biorąc ideałem tancerki: stąd tak się upierałam, żeby z nią lepiej nie porównywać Poliny, bo w takim rankingu kogokolwiek bym obok niej nie postawiła (z dzisiejszych tancerek) to wypadnie zazwyczaj w tym porównaniu blado. Chodzi mi głównie o to, że ona, jak sama zresztą zauważyłaś, w żadnej roli nie jest nudna, jest wyrazista. Potrafi być piękną, delikatną kobietą, jak Odetta, ale przy tym nie jest też nigdy jakąś mimozą. Bardzo mi się w niej podoba też to, że równocześnie potrafi być po prostu silną, pewną swoich zalet kobietą. Nie ma też w niej nigdy zmanierowania, jakie czasem udziela się primabalerinom jej formatu; co widać szczególnie u niektórych tancerek po wielu latach tańczenia jakiejś roli, kiedy nie jest ona kreowana na świeżo, ale bardziej odtwarzana z wypracowanego przez lata schematu. Diana natomiast zawsze jest autentyczna i prawdziwa, dlatego tak mnie zdziwiły te pogłoski, które przywołała Blanche, na temat jej aktorstwa, bo o ile technicznie jest dużo mocnych tancerek, to w tym dorównuje jej dzisiaj naprawdę mało kto. Trochę zagmatwałam, no ale nie ważne, bo znowu odeszłam od tematu.. ale już teraz naprawdę obiecuję się pilnować

Do czego to ja zmierzałam.. acha, no tak. Więc puentą miała być myśl (o czym już zresztą mówiłam), że ja również na Polinę mocno kręciłam nosem i uważałam za nudną, ale teraz mój sposób myślenia o niej zdominowany został przez jej rolę w "Caravaggiu", więc całkiem możliwe, że Ty postrzegasz ją bardziej obiektywnie, niż ja.. w każdym razie naprawdę zaskoczyła mnie wtedy bardzo pozytywnie, a że z reguły w każdym tancerzu staram się raczej doszukać czegoś pozytywnego (ale też nic na siłę), to uznałam, że widocznie w jej charakterze leżą takie bardziej niestandardowe role, że właśnie do takich przede wszystkim jest predestynowana i że wtedy może stworzyć naprawdę ciekawe, niebanalne kreacje
[quote2a="Blanche"]Pisał też, co mu nie pasuje w poszczególnych rolach i Giselle zarzucił, że jest zbyt silna i zbyt dostojna jak na wiejską dziewczynę o słabym zdrowiu. Ile ludzi, tyle opinii

.[/quote2a]
Rzeczywiście, ile ludzi, tyle opinii, ale co do Giselle, pomijając moje zdanie, że współcześnie Diana jest najlepszą wykonawczynią tej partii (ale bardzo cenię sobie jeszcze wykonanie Ferri), to zamiast dostojeństwa widzę u niej prędzej beztroskę i naiwność, bezpretensjonalność, szczerość, a co do siły, to już wspomniałam o tym, że mi się podoba taki model, za to bardzo nie lubię słabujących i chorowitych Giselle próbujących to okazać na każdym kroku. Właśnie na tym polega też piękno jej interpretacji; Giselle próbuje raczej ukryć swoją chorobę, pokazać Albrechtowi i matce każdym swoim gestem, żeby się tym nie przejmowali, że wszystko jest w porządku, niż zmusić ich do współczucia. Poza tym, mimo choroby serca jest to jak najbardziej autentyczna postawa, bo przecież ludzie pracujący na wsi od zawsze musieli być silni i zdrowi, krzepcy, dlatego gdy widzę Giselle, która pozuje na słabe i wiotkie dziewczę, albo próbuje obnosić się ze swoją chorobą, to zawsze odczuwam jakiś dysonans
i coś mi nie pasuje.. ale to jest oczywiście mój subiektywny punkt widzenia
