Maksim Woitiul (Wojtiul)
i bardzo dobrze, brakowało tu ostatnio takiego użytkownika ;) Rzeczywiście, to daje się zauważyc równiez w krytyce operowej, że recenzenci - mężczyźni bardziej sa skłonni chwalić i opisywać dokonania śpiewaczek, a kobiety - śpiewaków. Rozumiem to tylko do pewnego stopnia, bo sama to u siebie zauważam - że naturalne, podświadome, pierwotne jest to, ze uwage heteroseksualnych mezczyzn przyciagają bardziej atystyki, a kobiet - mężczyźni. Dopiero w przypadku homoseksualnych odbiorców nieco inaczej się to rozkłada w wyrażanych opiniach. Nie chce wszystkiego sprowadzać do wpływu seksualności na nasz odbiór wrażeń artystycznych ale wpływa niewątpliwie na skoncentrowanie uwagi na wybranych "obiektach" a w tak złożonych spektaklu jak spektakl operowy i baletowy to wybrac coś trzeba. Natomiast fachowy krytyk POWINIEN zwracać na to szczególna uwage, jako ze przyszedł do teatru nie "prywatnie" ale jako oczy i uszy widza nieobecnego i ma mu sprawozdać i opisac oraz ocenic po równo wszystkie w miare możliwości elementy spektaklu. Moze być oczywiście recenzja koncentrująca się na jednym tylko elemencie jesli recenzent jest od niego specjalista - np. zdarzają się recenzje operowe pisane z punktu widzenia teatrologa - pomijające w dużej mierze muzyke i spiew... (choć to w akiejś części nieporozumienie). natomiast wypadałoby oddac tancerzom po równo uwagę, nawet jesli w danym spektaklu solista (czy solistka) dominuje - wspomniec i scharakteryzować wykonanie, zwłaszcza gy partie były równorzędne.
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
Dokładnie! To okropne że wiele osób tak o odbiera i tak powierzchownie osądza. Bo po pierwsze tancerz moze być naszym ulubieńcem i idolem, co nie znaczy, że na ulicy zwróciły na niego uwagę, nie mówiąc już o bliższym poznaniu. Po drugie - taki Maksim na pzykład jest jednym z moich ulubionych tancerzy, pamiętam jak zaczynał karierę u nas, więc jak mi ktos wmawia ze moje zainteresowanie i zachwyt dla niego jest czysto artystyczny to śmiech mnie ogarnia. Życze zatem Maksimowi, aby jego wielbicielki nie wstydziły sie z takich względów przyznawać do swojego zachwytu dla niego i nadal pisały poematy na jego cześc - jak miało to miejsce na jeo stronie internetowej :)))
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Też tak niestety czasem mam, że jak mojego łódzkiego boskiego wysławiam pod niebiosa, to co niektórzy (w tym osoby z tańcem zwiazane) uważają, że mnie on interesuje jako facet, a to zupełnie nie prawda, bo jako człowiek jest mi obojętny - po prostu wywołuje u mnie momentami histeryczne reakcje jak tańczy. Ale to generalnie głębszy problem- częsc ludzi nie rozumie, co to znaczy taka obłedna pasja i próbują wszystko sprowadzac do jednego, czyli jezeli uwielbiam kogoś jako tancerza, to z pewnoscia znaczy, ze chcialabym sie z nim spotykac, a to guzik prawda.
[quote:5c15df42ef="Kasia G"]sama to u siebie zauważam - że naturalne, podświadome, pierwotne jest to, ze uwage heteroseksualnych mezczyzn przyciagają bardziej atystyki, a kobiet - mężczyźni. Dopiero w przypadku homoseksualnych odbiorców nieco inaczej się to rozkłada w wyrażanych opiniach. (...) Natomiast fachowy krytyk POWINIEN zwracać na to szczególna uwage...[/quote:5c15df42ef]
Ciekawa konstatacja: podział widzów i krytyków na hetero i homo. Zapomniałaś o biseksach, bo ci zapewne zachowują właściwy obiektywizm? Podziwiam Kasiu G., że posiadłaś tak dogłębną wiedzę o widzach, a zwłaszcza o swoich kolegach po fachu i o ich kryteriach seksualnych w ocenie sztuki baletowej – może to byłby materiał na doktorat? A jak to jest z Tobą? Kiedy zachwycasz się Woitiulem – to jako kobieta hetero? Ale kiedy Milewską – to jako kobieta homo? A kiedy obojgiem po równo – to już jako bi? Pogubiłem się... Ale coś mi się nie podoba w tym Twoim wywodzie o widzach hetero i homo. Czy nie zaglądasz im zbyt głęboko, mimo zastrzeżenia, że „nie chcesz wszystkiego sprowadzać do wpływu seksualności na nasz odbiór wrażeń artystycznych”?
Ciekawa konstatacja: podział widzów i krytyków na hetero i homo. Zapomniałaś o biseksach, bo ci zapewne zachowują właściwy obiektywizm? Podziwiam Kasiu G., że posiadłaś tak dogłębną wiedzę o widzach, a zwłaszcza o swoich kolegach po fachu i o ich kryteriach seksualnych w ocenie sztuki baletowej – może to byłby materiał na doktorat? A jak to jest z Tobą? Kiedy zachwycasz się Woitiulem – to jako kobieta hetero? Ale kiedy Milewską – to jako kobieta homo? A kiedy obojgiem po równo – to już jako bi? Pogubiłem się... Ale coś mi się nie podoba w tym Twoim wywodzie o widzach hetero i homo. Czy nie zaglądasz im zbyt głęboko, mimo zastrzeżenia, że „nie chcesz wszystkiego sprowadzać do wpływu seksualności na nasz odbiór wrażeń artystycznych”?
[quote:b032721089="Kasia G"]taki Maksim na pzykład jest jednym z moich ulubionych tancerzy, (...) więc jak mi ktos wmawia ze moje zainteresowanie i zachwyt dla niego jest czysto artystyczny to śmiech mnie ogarnia. [/quote:b032721089]
No właśnie, więc jak to jest z obiektywizmem krytyka nt. Maksima w Twoim przypadku?
No właśnie, więc jak to jest z obiektywizmem krytyka nt. Maksima w Twoim przypadku?
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Alez chętnie odpowiem: jest tak samo jak w przypadku wszystkich moich ulubionych artystów (bo krytyk tez takowych może posiadac, nawet dziwne by było gdyby nie miał). Prywatnie zachwycam sie czasem ponad miare, w trakcie spektaklu sekunduję koleżankom-wielbicielkom w zachwytach ;) ale nawet wtedy zwracam uwage na isttne detale jesli zauważam coś nieprawidłowego w jego wykonaniu, cos co mi się nie podoba (bo jedno nie przeszkadza drugiemu). A już w wypowiedziach publicznych (czyli głównie pisemnych) staram sie na zimno i bezstronnie ocenić czy dane wykonanie, dana partia po pierwsze do niego/niej pasuje, po drugie jak została wyonana na tle najlepszych wykonań swiatowych (znanych mi i/lub nieosiagalnego ideału), a wreszcie w ramach znanych mi mozliwości danego artysty: czyli np. jesli pisze o debiucie w dużej partii młodego tancrza o zawsze pochwalę go bardziej, niż "starego wyjadacza" który już znany jest z doskonałości, a tym razem cos mu sie nie uda... Musze sie po prostu pilnować, żeby nie "przegiąć" w żadna strone: nie pisać pod wpływem "ulubieńca" ale tez nie krytykować ulubienica bardziej niz innych żeby pokazać ze niby to "nie jest ulubieńcem"
[quote:2b1a09780d="Kasia G"]w wypowiedziach publicznych (czyli głównie pisemnych) staram sie na zimno i bezstronnie ocenić czy dane wykonanie, dana partia po pierwsze do niego/niej pasuje, po drugie jak została wykonana (...), a wreszcie w ramach znanych mi możliwości danego artysty: czyli np. jeśli piszę o debiucie w dużej partii młodego tancerza to zawsze pochwalę go bardziej, niż "starego wyjadacza" [/quote:2b1a09780d]
Tak mi się zawsze wydawało i mam nadzieję, że tak też czynią inny koledzy, bez względu na swoje preferencje. Stąd moje wcześniejsze zdziwienie... i lekka prowokacja.
Tak mi się zawsze wydawało i mam nadzieję, że tak też czynią inny koledzy, bez względu na swoje preferencje. Stąd moje wcześniejsze zdziwienie... i lekka prowokacja.