Strona 12 z 14
: śr lut 06, 2008 6:21 pm
autor: karolinkaaa
Muszę przyznać,że ja mam zawsze wątpliwości,tak co 3 lata.Heh,zawsze przeżywam wtedy ogromny kryzys...
: czw lut 07, 2008 5:37 am
autor: cynamonek
coś w tym jest, ja mam wątpliwości w takich chwlach jak teraz, gdy wstając z łóżka znów mi się coś przesunęło w kolanie i boli. ( po zwichnięciu tak z 2 lata temu już 2 razy mi sie tak stało) I właśnie w takich chwilach zastanawiam sie czy warto ciągnać cały ten taniec. ( a tańczę współczsny)
: (
: czw lut 07, 2008 1:45 pm
autor: nathaliye
ja tak myśle w kategoriach czy jest sens brnac w to wszystko a nie zajac sie czyms w czym latwiej mi bedzie sie realizowac co nie znaczy ze sprawi taka sama frajde
: sob lut 09, 2008 6:52 pm
autor: odette
wlasnie, czasami sie wydaje zeby zamienic taniec na cos latwiejszego, ale wiadomo ze to nie beda juz te same emocje
: sob lut 09, 2008 7:29 pm
autor: Bajaderka
dokładnie...jak nie raz analizuje to wszystko (chociaz nie wiem po co) to zastanawiam sie, czy nie isc do normalnego liceum, wybrac sobie kierunek i w tym kierunku sie realizowac. moze bylabym szczesliwsza?
Ale nie.
Jak mialam dwu miesieczna przerwe MUSIALAM chociaz kilka piruetow zakrecic codziennie, zrobic chociaz kilka krokow.
Dlatego wiem, ze odchodzac od tanca nie bede sobą.
: sob lut 09, 2008 8:29 pm
autor: Father
[quote99="Bajaderka"]Ja właśnie przeanalizowałam wszystko i stwierdzam, że to nie ma sensu i że chyba lepiej byłoby gdybym nie tańczyła.
I tak nic z tego nie wyjdzie.[/quote99]
A co ma wyjść? Chyba już co nieco wyszło? Tak mi sie zdaje ogladając Twoje wyczyny baletowe. Odejście to dobra alternatywa pod warunkiem jak sie ma do czego bo szare wygodne życie chyba nie wchodzi w grę. Nie mnie radzic Tobie bo nie znam wszystkich za i przeciw. Jest jeszcze coś takiego jak zmęczenie materiału. Być może narazie właściwym posunieciem byłby urlop od tańca polegajacy na złagodzeniu jego rygorów co pozwoli Ci ocenić sytuację z większego dystansu a zatem bardziej obiektywnie.
A może jest nie coś tylko taki Ktoś? A to też dobre.
: sob lut 09, 2008 8:31 pm
autor: nathaliye
[quote95="Father"]A co ma wyjść? Chyba już co nieco wyszło?[/quote95]
prawda jest tez taka ze czasami na poczatku nie widac takich efektow jakie chcialo by sie zobaczyc, trzeba duzo trenowac i tanczyc w "ciemno" bo efekty beda widoczne po latach, mozna tez cwiczyc i cwiczyc i nic z tego nie bedzie
: sob lut 09, 2008 11:29 pm
autor: Bajaderka
efekty jakieś tam są, bo zawsze cwicze do oporu, dopóki ich nie zobacze.
W tym momencie stawiam na to, że będę się starac i nie odpuszcze tej szansy żeby kiedys nie powiedziec "i zmarnowalam to wszystko!" aczkolwiek jesli sie nie uda, to mysle ze taniec bede kochac dalej, dalej bede tanczyla ale bede musiala pokochac tez co innego, cos co tez daje prace.
: ndz lut 10, 2008 1:47 pm
autor: odette
wlasnie, nie wolno sie zamykac tylko w jednym "hobby" (tak to nazwijmy bo nie mam innego slowa). trzeba pokochac tez cos innego aby miec taka alternatywe, odskocznie
: ndz lut 10, 2008 2:04 pm
autor: nathaliye
[quote3f="odette"]trzeba pokochac tez cos innego [/quote3f]
chyba troche za duze slowo

najczesciej to drugie jest bo musi byc w zyciu plan B, chyba ze taniec jest planem B a zawod to pasja, tak tez mozna