O innych tematach Twojego wielowątkowego wywodu moglibyśmy długo dyskutować, bo
POLSKI BALET NARODOWY
[quote30="Sagittaire"]...Chopiniada mnie bardzo za to cieszy (...) poza Lwowem, nie widziałam nigdy Chopiniady w wykonaniu zespołu profesjonalnego na żywo (...) strawialne dla mnie są tylko 3 spektakle: Chopiniada i reszta, Don Kichot i Poskromienie...[/quote30]
Rozbawiłaś mnie Sagittaire tą swoją „Chopiniadą” (zabrzmiało jak
„Syberiada”). Chcę wierzyć, że to tylko literówki, a myślałaś jednak o „Chopinianach” Fokina. Ale że użyłaś tego tytułu aż trzykrotnie, to zwątpiłem o czym tak naprawdę piszesz. Na wszelki wypadek zerknij więc co oni wystawiają: http://teatrwielki.pl/teatr/aktualnosci/aktualnosc/n/pbn-wystawi-jesienia-chopiniana-fokina/
O innych tematach Twojego wielowątkowego wywodu moglibyśmy długo dyskutować, bo
nie zgadzam się z Tobą prawie we wszystkim (może poza i moją tęsknotą
za „Świętem wiosny” Béjarta z Vladimirem Yaroshenką w roli Wybrańca). Zwłaszcza w ocenie „Burzy”, którą tak schlastałaś, a ja nią byłem zachwycony. Dodam też, że wbrew temu co piszesz, „Bajaderę” widzę jednak w planach teatru – w przeciwieństwie do „niestrawnego” dla Ciebie „Snu nocy letniej”, którego ja z kolei nie zauważyłem z żalem, bo uważam ten balet za arcydzieło.
O innych tematach Twojego wielowątkowego wywodu moglibyśmy długo dyskutować, bo
Tak, "Bajadera" bedzie również w przyszłym sezonie, znów az pięc razy.
Generalnie jak oglądam ten przyszłoroczny repertuar w całosci (wszystkie spektakle) to mam wrażenie ze baletów jest bardzo dużo, czyli PBN bedzie duzo tanczył i o to chodzi, a gdzieś w międzyczasie będa tez jakieś opery
O wartości "Burzy" i "Casanovy" nie podejmuje sie dyskutować, bo ja te balety po prostu uwielbiam.
Generalnie jak oglądam ten przyszłoroczny repertuar w całosci (wszystkie spektakle) to mam wrażenie ze baletów jest bardzo dużo, czyli PBN bedzie duzo tanczył i o to chodzi, a gdzieś w międzyczasie będa tez jakieś opery
O wartości "Burzy" i "Casanovy" nie podejmuje sie dyskutować, bo ja te balety po prostu uwielbiam.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Ali - to nie literówka. Zaczęłam tak nazywać ten balet od czasu, kiedy na stronie Narodowego Baletu Ukrainy i jeszcze gdzieś ( chyba baletu z Odessy) przeczytałam "Chopiniada". Dziwić mnie to nie dziwi, ponieważ wiele razy na stronach ukraińskich dziwne rzeczy zdarza mi się wyczytywać. W każdym razie to określenie tak mnie rozbawiło, że w konsekwencji przejęłam je jako własne i od lat tak ten balet określam. I choć mam sentyment do tego, to może pisać tak nie powinnam, bo ludzie się źle uczą.
Wracając do tematu:
Czy mi się coś przesłyszało,czy miała być premiera Śpiącej Królewny?
A czemu zszedł Kopciuszek?Nie był dużo starszy od Dziadka, a moim zdaniem przyjemniejszy.
Dziwi mnie też takie szybkie zejście z repertuaru Romea i Julii. Sam tytuł taki chodliwy.
Wracając do tematu:
Czy mi się coś przesłyszało,czy miała być premiera Śpiącej Królewny?
A czemu zszedł Kopciuszek?Nie był dużo starszy od Dziadka, a moim zdaniem przyjemniejszy.
Dziwi mnie też takie szybkie zejście z repertuaru Romea i Julii. Sam tytuł taki chodliwy.
[quote03="Sagittaire"]Ali - to nie literówka (...) Wracając do tematu...[/quote03]
To wyjaśnia
całe nieporozumienie, ale u nas pozostańmy może jednak przy „Chopinianach”, na które zresztą czekam niecierpliwie.
Też lubię „Śpiącą” i tego właśnie „Kopciuszka”. Chcę więc wierzyć, że one nie „zeszły”, ale po prostu czekają na wznowienia - jak teraz "Bajadera". To przecież żelazny repertuar szanującej się klasycznej formacji baletowej. Rozumiem jednak, że PBN nie może ograniczać się wyłącznie do klasyki. Ma przecież wielki i bardzo urozmaicony dorobek, a ciągle przygotowuje nowe premiery. Widzę też, że zawsze wybierają i grają przynajmniej kilka tego rodzaju tytułów. Teraz zapowiadają przecież „Chopiniana”, „Bajaderę” „Don Kichota”, „Dziadka”, „Poskromienie”, a na koniec sezonu nietuzinkowe „Jezioro”. Pewnie nie daliby już rady wznowić „Śpiącej” i „Kopciuszka”, więc musimy się uzbroić w cierpliwość. Nie zdjęli też „Romea i Julii”, w książce sezonu piszą, że wybierają się z tym tytułem za granicę. Mnie osobiście przyszły sezon wydaje się bardzo interesujący.
To wyjaśnia
Też lubię „Śpiącą” i tego właśnie „Kopciuszka”. Chcę więc wierzyć, że one nie „zeszły”, ale po prostu czekają na wznowienia - jak teraz "Bajadera". To przecież żelazny repertuar szanującej się klasycznej formacji baletowej. Rozumiem jednak, że PBN nie może ograniczać się wyłącznie do klasyki. Ma przecież wielki i bardzo urozmaicony dorobek, a ciągle przygotowuje nowe premiery. Widzę też, że zawsze wybierają i grają przynajmniej kilka tego rodzaju tytułów. Teraz zapowiadają przecież „Chopiniana”, „Bajaderę” „Don Kichota”, „Dziadka”, „Poskromienie”, a na koniec sezonu nietuzinkowe „Jezioro”. Pewnie nie daliby już rady wznowić „Śpiącej” i „Kopciuszka”, więc musimy się uzbroić w cierpliwość. Nie zdjęli też „Romea i Julii”, w książce sezonu piszą, że wybierają się z tym tytułem za granicę. Mnie osobiście przyszły sezon wydaje się bardzo interesujący.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Wiesz Ali, wydaje mi się, że to moje niezadowolenie z repertuaru tkwić może bardziej we mnie niż w przyczynach obiektywnych. Nie sądzę, żeby 3-5 lat temu, kiedy oglądałam te same spektakle PBN, były one gorsze niż dziś; wtedy je uwielbiałam; teraz coraz częściej mnie irytują i nawet nie opisuję wrażeń, bo ciągle bym zrzędziła.
Myślę, że mój gorszy odbiór jest bardziej związany z tym, że odnalazłam moje balety idealne za wschodnią granicą, zachwyciłam się nimi i jakoś do tego tańczenia warszawskiego straciłam serce. Kilka lat temu miałam okazję rozmawiać kilka minut z jednym tancerzem PBN, który powiedział, że na wschodzie tańczy się na całego, a tutaj nie można nigdy iść na całość. Nie wolno wyjść poza 5 obrotów, mimo że każdy z tancerzy przewidziany do roli w każdej z obsad spokojnie zrobiłby 40. Po prostu nie wolno, a jak na próbie się wyrwie i zrobi się więcej, to jest wrzask, że nie.
Mój b dobry przyjaciel, który chodzi kilkanaście razy w roku na balet w Permie, kiedy przyjeżdża na ferie do Polski, mówi zawsze: co to za oszczędny balet?
Ja poczułam, co daje taki balet na zasadzie pójścia na całość w Lwowie. Zespół z pewnością gorszy od PBN. Nie polemizuję z tym. W Warszawie mamy najwyższą klasę. Ale ten słabszy zespół widziałam w tym tylko ostatnim sezonie 3 razy z samym Jeziorze i zawsze w zupełnie innej obsadzie i każdy szedł na całość. Co tam się dzieje! Błazen szaleje, Książę, dziewczyny solistki mają niesamowicie trudne klasyczne układny i wykonują je cudownie, Odylia (każda) kręci 40 fuettess z dziecinną łatwością. W Lwowie nauczyłam się też, że klasyka wcale nie jest nudna ani nie trąca myszką. Mimo ruchów klasycznych jest w tym tyle pasji i obłędu, wczucia się w rolę i szału na scenie i na publiczności, która krzyczy, wstaje z miejsc itd.
I jak po tym szale, z którego wychodzi się jak po dobrym śnie; nieco oszołomionym i z bijącym sercem jedzie się na Burzę, to ta oszczędność doprowadza do tego, że chce mi się wyć. Jakby narkoman liczył na mocny narkotyk, a dostał coca colę.
Najdziwniejsze, ze K Pastor w jednym z ostatnich wywiadów powiedział, że kocha klasykę. Ale ta jego klasyka jest taka ugładzona, nieśmiała. To zupełnie nie jest klasyka wschodnia. Do tego mam wrażenie, że w I przejdą w delikatnych środków wyczarowywał uczucia takie, ze ciarki przechodziły i zawsze płakałam, to teraz w nowych baletach tego zaniechał.
Tak czy inaczej z radością zobaczę Chopiniana, Bolero, Poskromienie, Don Kichota i Jezioro, chociaż nie wiem jak zniosę te powściągliwość w Don Kichocie po Lwowie. Na szczęście - o ile przedrę sie 10 VI przez granice, bo celnicy zapowiadają strajk - od 10 VI do lutego masę czasu i może zapomnę lwowskiego Don Kichota przed lutym 2017...
Myślę, że mój gorszy odbiór jest bardziej związany z tym, że odnalazłam moje balety idealne za wschodnią granicą, zachwyciłam się nimi i jakoś do tego tańczenia warszawskiego straciłam serce. Kilka lat temu miałam okazję rozmawiać kilka minut z jednym tancerzem PBN, który powiedział, że na wschodzie tańczy się na całego, a tutaj nie można nigdy iść na całość. Nie wolno wyjść poza 5 obrotów, mimo że każdy z tancerzy przewidziany do roli w każdej z obsad spokojnie zrobiłby 40. Po prostu nie wolno, a jak na próbie się wyrwie i zrobi się więcej, to jest wrzask, że nie.
Mój b dobry przyjaciel, który chodzi kilkanaście razy w roku na balet w Permie, kiedy przyjeżdża na ferie do Polski, mówi zawsze: co to za oszczędny balet?
Ja poczułam, co daje taki balet na zasadzie pójścia na całość w Lwowie. Zespół z pewnością gorszy od PBN. Nie polemizuję z tym. W Warszawie mamy najwyższą klasę. Ale ten słabszy zespół widziałam w tym tylko ostatnim sezonie 3 razy z samym Jeziorze i zawsze w zupełnie innej obsadzie i każdy szedł na całość. Co tam się dzieje! Błazen szaleje, Książę, dziewczyny solistki mają niesamowicie trudne klasyczne układny i wykonują je cudownie, Odylia (każda) kręci 40 fuettess z dziecinną łatwością. W Lwowie nauczyłam się też, że klasyka wcale nie jest nudna ani nie trąca myszką. Mimo ruchów klasycznych jest w tym tyle pasji i obłędu, wczucia się w rolę i szału na scenie i na publiczności, która krzyczy, wstaje z miejsc itd.
I jak po tym szale, z którego wychodzi się jak po dobrym śnie; nieco oszołomionym i z bijącym sercem jedzie się na Burzę, to ta oszczędność doprowadza do tego, że chce mi się wyć. Jakby narkoman liczył na mocny narkotyk, a dostał coca colę.
Najdziwniejsze, ze K Pastor w jednym z ostatnich wywiadów powiedział, że kocha klasykę. Ale ta jego klasyka jest taka ugładzona, nieśmiała. To zupełnie nie jest klasyka wschodnia. Do tego mam wrażenie, że w I przejdą w delikatnych środków wyczarowywał uczucia takie, ze ciarki przechodziły i zawsze płakałam, to teraz w nowych baletach tego zaniechał.
Tak czy inaczej z radością zobaczę Chopiniana, Bolero, Poskromienie, Don Kichota i Jezioro, chociaż nie wiem jak zniosę te powściągliwość w Don Kichocie po Lwowie. Na szczęście - o ile przedrę sie 10 VI przez granice, bo celnicy zapowiadają strajk - od 10 VI do lutego masę czasu i może zapomnę lwowskiego Don Kichota przed lutym 2017...
[quotef2="Sagittaire"]...odnalazłam moje balety idealne za wschodnią granicą, zachwyciłam się nimi i jakoś do tego tańczenia warszawskiego straciłam serce. Kilka lat temu miałam okazję rozmawiać kilka minut z jednym tancerzem PBN, który powiedział, że na wschodzie tańczy się na całego, a tutaj nie można nigdy iść na całość. Nie wolno wyjść poza 5 obrotów, mimo że każdy z tancerzy przewidziany do roli w każdej z obsad spokojnie zrobiłby 40. Po prostu nie wolno, a jak na próbie się wyrwie i zrobi się więcej, to jest wrzask, że nie.[/quotef2]
Oj, wydaje mi się Sagittaire, że ten Twój rozmówca to niezły
mitoman. 40 piruetów? Nie urodził się jeszcze tancerz, który kręciłby taką ilość. Już 5 to niezły rezultat. Ja bym powiedział mu tak: bracie, zakręć czysto 2-3, ale bez roboczego nadymania się przed, na wysokich półpalcach, zachowując prawidłową linię rąk i zakończ je bez zachwiania we właściwej pozycji. I niech ten koleś nie próbuje imponować mi na scenie jak wyczynowiec - kręcić się jak bąk bez właściwej formy, idąc na ilość kosztem czystości piruetów. Niechże on lepiej ćwiczy, dochodzi do jakości w czterech ścianach i popisuje się przed kolegami. Mnie na scenie interesuje już prawidłowy, w pełni kontrolowany przez niego efekt tych technicznych zmagań z własnym ciałem. Niech więc zakręci w przedstawieniu dwa piruety, ale pięknie, tanecznie, muzycznie i adekwatnie do wymagań choreografa i charakteru kreowanej postaci. I niech przed Tobą nie szpanuje swoimi ograniczanymi jakoby możliwościami, bo się
ośmiesza.
Twój ostatni wpis Sagittaire uświadamia mi przy okazji dlaczego tak często różnimy się w swoich odczuciach na temat tego czy innego baletu lub tancerza. Jak widzę, Ty najwyraźniej cenisz sobie ekstremalny wyczyn techniczny, temperament i brawurę w tańcu. Ja przeciwnie – cyrkowy popis i brawura w balecie pachną mi tandetą, a cenię raczej czystość formy, styl, elegancję, osobowość, aparycję, wdzięk i prawdę artystyczną. Mamy zatem odmienne kryteria i preferencje. Ale tak już bywa i każdemu z nas należy się satysfakcja. Ty jej szukasz coraz częściej we Lwowie i generalnie na Wschodzie, ja znajduję w Warszawie i raczej na Zachodzie. Choć czasem nasze doznania są zbieżne, jak to bywa w kontakcie ze sztuką.
Oj, wydaje mi się Sagittaire, że ten Twój rozmówca to niezły
Twój ostatni wpis Sagittaire uświadamia mi przy okazji dlaczego tak często różnimy się w swoich odczuciach na temat tego czy innego baletu lub tancerza. Jak widzę, Ty najwyraźniej cenisz sobie ekstremalny wyczyn techniczny, temperament i brawurę w tańcu. Ja przeciwnie – cyrkowy popis i brawura w balecie pachną mi tandetą, a cenię raczej czystość formy, styl, elegancję, osobowość, aparycję, wdzięk i prawdę artystyczną. Mamy zatem odmienne kryteria i preferencje. Ale tak już bywa i każdemu z nas należy się satysfakcja. Ty jej szukasz coraz częściej we Lwowie i generalnie na Wschodzie, ja znajduję w Warszawie i raczej na Zachodzie. Choć czasem nasze doznania są zbieżne, jak to bywa w kontakcie ze sztuką.
Nie byłem, więc dzięki Kasiu za dokładną relację. Ale czy to możliwe, że tylko Robert Bondara sięgnął po technikę tańca na pointach? Nie do wiary w najlepszej naszej formacji baletowej 
Ja tymczasem trafiłem na dokładne plany Teatru Wielkiego na sezon 2016/17. W tym oczywiście baletowe, choć jakieś obce baletowi twarze
otwierające tę stronę wcale tego nie wróżą. Warto tam jednak poszperać, dlatego polecam ten adres wszystkim, którzy jeszcze nie znają dokładnych planów repertuarowych PBN-u: http://teatrwielki.pl/repertuar/sezon-201617/
Ja tymczasem trafiłem na dokładne plany Teatru Wielkiego na sezon 2016/17. W tym oczywiście baletowe, choć jakieś obce baletowi twarze
Nie tylko on, ale on po raz pierwszy na Kreacjach chyba co u tego rzec można juz zawodowego choreografa z osiagnięciami jest ważnym wydarzeniem i duża zmianą 
"Twarze" otwierają informacje o sezonie 2016-17 - wszak operowo-baletowym, te akurat bardziej należa do swiata opery, ale w całej esji - kampanii "Opera łączy" znalazły się dwa baletowe związki (Vladimi z Olgą Yaroshenko i Marta Fiedler z Pawłem Koncewojem i nowo narodzonym Filipkiem)
https://www.youtube.com/watch?v=UpoyvIS-zWE
"Twarze" otwierają informacje o sezonie 2016-17 - wszak operowo-baletowym, te akurat bardziej należa do swiata opery, ale w całej esji - kampanii "Opera łączy" znalazły się dwa baletowe związki (Vladimi z Olgą Yaroshenko i Marta Fiedler z Pawłem Koncewojem i nowo narodzonym Filipkiem)
https://www.youtube.com/watch?v=UpoyvIS-zWE