Filmy baletowe w Internecie (linki)

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[quote96="Joanna"]A, no i różnica jest też w liniach ciała - rosyjskie (czy właściwie wg tej szkoły) tancerki przybierają bardziej 'okrągłe' pozy, zwłaszcza jest to widoczna różnica w pracy rąk i korpusu, ale nie tylko, po linii nóg też widać, francuskie tancerki (czy ogólnie na Zachodzie, bo też metoda włoska tak ma), tworzą z ciała linie bardziej proste.[/quote96]
O, to też zauważyłam, choć nie potrafiłam tego ująć w słowa ;).

[quote96="Joanna"]Osobiście nie widzę tutaj braku płynność - wręcz przeciwnie, wykonywanie nie maksymalnie wysokich podnoszeń nóg pozwala na przeprowadzenie ich z jednej pozy do drugiej bez wrażenia takie 'zrywania', czy tańczenia 'od pozy do pozy', ale może to zależy od tego, co rozumiemy pod pojęciem 'płynność'. Bo faktycznie, precyzja w ruchu równa się ruch kontrolowany, doprowadzony dokładnie do pewnego punktu (ale z drugiej strony wg rosyjskiego stylu muzycznie jest robione wszystko 'w punkt' - więc właśnie zależy jak to rozumieć). [/quote96]
Mi chodziło o to, że w przypadku rosyjskich tancerek nie ma właśnie tej precyzji (albo przynajmniej takiej precyzji jak u tancerek zachodnich), wszelkie przejścia od pozy do pozy zachodzą szybciej, przez co uzyskują one coś, co właśnie nazwałam płynnością ;).
Co jednak nie oznacza, że jakiś styl uważam za gorszy, bo jak napisałaś - co kto lubi.

Teraz zmiana tematu ;)
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=UUYtaWQ06j4]Svetlana Zakharova - Umierający łabędź[/URL]
Ogólnie nie jestem jej wielbicielką, ale jednak oglądam wiele rzeczy z ciekawości, z tego względu obejrzałam też to. Ciekawe wejście, ładna praca rąk, wszystko w porządku, ogólnie bardzo ładny łabędź, jednak dla mnie nie było tam żadnych emocji, żadnego umierania...
raisa
Posty: 1070
Rejestracja: ndz paź 16, 2005 4:07 pm

Post autor: raisa »

Tak, Blanche, ja też nie jestem jej zwolenniczką, coraz bardziej jestem na nie jej wykonaniom, chociaż kiedyś ją ubóstwiałam (podobnie ja Somovą). Podobnie jak Ty, nie widziałam uczuć, a jeśli nawet, to były takie..hmm... nie potrafię tego ująć w słowa. Takie płytkie, płaskie, a nie głębokie, jakie możemy oglądać w innych wykonaniach. Może mam na Zakharovą uczulenie ostatnio albo co...
Podobny brak wyrazu można zobaczyć w pas de deux z królestwa cieni w Bajaderze, gdzie tańczyła z Zelenskym.
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=ffXYfoTsxc4&feature=related]Pas de deux z Bajadery część I[/URL]
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=7P73l6cuOII&feature=related]Pas de deux z Bajadery część II[/URL]
Chociaż wydaje mi się, że tu pokazywanie uczuć jakby zupełnie zanikło. Po pierwsze: często przymykała powieki, patrzyła na dół i właściwie brzydko to wyglądało a do wyrazu artystycznego tego nie można zaliczyć. W drugiej części, gdy z coup de pied przechodzi przez grand rond do arabesque, Swietłana zatrzymała się przy boku, pokazując swoje aplomb. Było to zupełnie niepotrzebne i brzydkie, tym bardziej, że późniejsze arabesque i inne pas nie były zbyt ładne (w arabesque zgięta noga - coś co nie zdaża się primabalerinom z takich teatrów i szkół), a to odejmowała od płynności i harmonii ruchów. Wydaje mi się, że w ogóle często jej brak w tym pdd płynności. Pauzy, niemuzyczne wejścia... trochę podobnie do tancerek, które znamy z wieeelkich wysokości, a braku pokazywania uczuć. Poza tym dużo nieudanych pirouettes. To akurat wiadomo, że każdemu się przydarzy, ale ogólnie efekt nie jest zbyt piękny. Tylko zazdroszczę jej tych stóp... aaaaach!
raisa
Posty: 1070
Rejestracja: ndz paź 16, 2005 4:07 pm

Post autor: raisa »

[quotee9="Blanche"]
[quotee9="raisa"]Chociaż wydaje mi się, że tu pokazywanie uczuć jakby zupełnie zanikło. Po pierwsze: często przymykała powieki, patrzyła na dół i właściwie brzydko to wyglądało a do wyrazu artystycznego tego nie można zaliczyć. W drugiej części, gdy z coup de pied przechodzi przez grand rond do arabesque, Swietłana zatrzymała się przy boku, pokazując swoje aplomb. Było to zupełnie niepotrzebne i brzydkie[/quotee9]
Choć nie zrozumiałam pojęć, jakich użyłaś, po obejrzeniu wideo wiedziałam, o którym momencie mówisz ;). Tak samo nie podoba mi się w [URL=http://www.youtube.com/watch?v=WlqytmdHcB0]wariacji z Giselle[/URL], kiedy zwykle z arabeski przechodzi się w penchee, ona za drugim po prostu zwraca głowę ku publiczności. Właśnie Zakharova jest dla mnie przykładem tancerki, która nie tańczy do publiczności, przez co wydaje się, że skupia się na tym, co może się publiczności podobać, a nie przekazaniu prawdziwych emocji. Tak samo w Umierającym łabędziu - to było tak jakby pokazanie pięknych póz i ruchów rąk i nic poza tym. Ja wyróżniam - mocno uogólniając - dwa rodzaje wyrazu, jeżeli tak mogę to nazwać ;). Jeden, gdy tancerka po prostu wie, że w tym momencie powinna się uśmiechać, a tym być smutna - czyli taki wyraz wyuczony. Drugi, gdy czuje swoją postać, wchodzi w daną rolę tak "z głębi duszy" - tego też w jakimś stopniu można się wyuczyć, ale trzeba mieć predyspozycje (tak jak z aktorami, niektórzy po szkole aktorskiej są beznadziejni, a niektórzy bez są świetni). Dla mnie Somova i Zakharova są idealnymi reprezentantkami pierwszego typu, niestety. Zastanawiające jest, że w obu w parze idzie niesamowite warunki, rozciągnięcie i tendencje do ich eksponowania ;).[/quotee9]

Przepraszam, że tak niejasno objaśniłam, ale nie ma zdolności do klarownego wypowiadania się z użyciem terminów baletowych. Chodzi mi o to, że gdy mają ten szal, to solistka zawsze zaczyna i robi krok, a następnie przykłada stopę przy kostce nogi opornej, później noga wyprostowując się idzie do boku, a potem do tyłu. I tu Swietłana długo stoi z nogą do boku, nie wiadomo po co. Nie ma z tego ładniejszego, delikatniejszego efektu, jest tylko takie wyczynowe "wow!". A ja tego nie lubię. Później w tym arabesque nie dociąga nogi, jest taka na wpół zgięta. Wyjaśniłam tak dla pewności ;) Już bardziej podoba mi się jak robi to [URL=http://www.youtube.com/watch?v=7P73l6cuOII&feature=related]Semionova z Zelenskym[/URL], chociaż ona nie jest moją ulubioną tancerką.
Co do tych dwóch rodzajów wyrazu - zgadzam się z Tobą w zupełności, sama to też jakiś czas temu zauważyłam i byłam tym zniesmaczona. Zastanawiam się - tak apropos Marinki i szkoły Waganowej, jacy nauczyciele uczą takiego stylu. Może masz jakieś obserwacje jacy pedagodzy dążą do wylansowania tancerzy "pierwszego typu"?
Tak, co do Giselle byłam jeszcze bardziej zniesmaczona już nawet nie samym brakiem uczyć, ale niepoprawnością, no może nie niepoprawnością ale zniekształceniem pewnych ruchów, pas na rzecz pokazania wysokości. Bardzo nie lubię czegoś takiego, tym bardziej, że ostatnio mam skłonności do lubienia akademickiego stylu, nie suchego, ale takiego podstawowego, chodzi mi o wykonania w zwykłych typowych baletach, takich właśnie jak Giselle.
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[quote84="raisa"]Przepraszam, że tak niejasno objaśniłam, ale nie ma zdolności do klarownego wypowiadania się z użyciem terminów baletowych.[/quote84]
Tu akurat była moja wina, bo po prostu nie znam większości terminów baletowych. Ale staram powoli się uczyć ;).

[quote84="raisa"]Zastanawiam się - tak apropos Marinki i szkoły Waganowej, jacy nauczyciele uczą takiego stylu. Może masz jakieś obserwacje jacy pedagodzy dążą do wylansowania tancerzy "pierwszego typu"? [/quote84]
Właśnie też się zastanawiałam, czy jest jakaś zależność, ale doszłam tylko do wniosku pozytywnego, a mianowicie że uczennice Kurgapkiny charakteryzuje wgłębianie się w postać, prawdziwe pokazanie emocji (Lopatkina, Obraztsova, również Zhanna Ayupova, Irma Nioradze i Tatiana Tkachenko). Poza tym nie ma reguły - uczennicami Moiseyevej jest Makhalina i Novikova, a była nią również Zakharova. Chechinkova zajmowała się Vishnevą, ponoć też Kondaurovą, ale też Somovą. Somovą ponad rok temu przejęła Terekhova, która uczyła Osmolkinę - i może to byłby jedynie przykład o który pytasz, bo Osmolkina nie poraża jeżeli chodzi o zdolności aktorskie, ale jednak ma w sobie coś, może właśnie naturalny dar do tego. Chyba predyspozycje tancerza odgrywają tu największą rolę.
raisa
Posty: 1070
Rejestracja: ndz paź 16, 2005 4:07 pm

Post autor: raisa »

Tak, też to zależy od predyspozycji tancerzy, bo każdy nauczyciel, widząc jakiegoś zdolnego ucznia, tancerza to stara się wydobyć z niego coś, co ma najlepszego, jednak proszę mi uwierzyć, że nauczyciel bardzo duży ma wpływ na ucznia, szczególnie jeśli dużo czasu razem się spędziło. Widzę to po sobie, ale też po innych nauczycielach i uczniach chociażby w mojej baletówce.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

widzieliście to? Tancerze Staatsballett Berlin przebrali się za chłopców sprzątających miasto i niespodziewanie przypadkowi przechodnie zobaczyli... tańczace służby oczyszczające... Ach Ci Berlińczycy, to mają dobrze...
http://www.staatsballett-berlin-inside.de/podcast/die-mit-dem-laub-tanzen.html
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

ciekawe jaka by była reakcja warszawiaków, gdyby soliści baletu - opery narodowej przebrali się w robocze kombinezony i w trakcie zamiatania ulic , czy galerii handlowej zaczęli nieoczekiwanie tańczyć :lol:
może to w sumie nie najgorszy sposób wyjścia do ludzi i na pokazanie przeciętnemu człowiekowi, że balet to nie tylko drobne kroczki faceta w białych rajtuzkach :)
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Uważam to za znakomity sposób propagowania tańca a reakcja Warszawiaków byłaby bardziej spontaniczna niż Berlińczyków. :smile:
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

ale co niektórzy tancerze mówią, że to berlińska publiczność uskrzydla, a nie polska...
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Ale chyba nie uliczna?
ODPOWIEDZ