[quotee9="Blanche"]
[quotee9="raisa"]Chociaż wydaje mi się, że tu pokazywanie uczuć jakby zupełnie zanikło. Po pierwsze: często przymykała powieki, patrzyła na dół i właściwie brzydko to wyglądało a do wyrazu artystycznego tego nie można zaliczyć. W drugiej części, gdy z coup de pied przechodzi przez grand rond do arabesque, Swietłana zatrzymała się przy boku, pokazując swoje aplomb. Było to zupełnie niepotrzebne i brzydkie[/quotee9]
Choć nie zrozumiałam pojęć, jakich użyłaś, po obejrzeniu wideo wiedziałam, o którym momencie mówisz

. Tak samo nie podoba mi się w [URL=http://www.youtube.com/watch?v=WlqytmdHcB0]wariacji z Giselle[/URL], kiedy zwykle z arabeski przechodzi się w penchee, ona za drugim po prostu zwraca głowę ku publiczności. Właśnie Zakharova jest dla mnie przykładem tancerki, która nie tańczy do publiczności, przez co wydaje się, że skupia się na tym, co może się publiczności podobać, a nie przekazaniu prawdziwych emocji. Tak samo w Umierającym łabędziu - to było tak jakby pokazanie pięknych póz i ruchów rąk i nic poza tym. Ja wyróżniam - mocno uogólniając - dwa rodzaje wyrazu, jeżeli tak mogę to nazwać

. Jeden, gdy tancerka po prostu wie, że w tym momencie powinna się uśmiechać, a tym być smutna - czyli taki wyraz wyuczony. Drugi, gdy czuje swoją postać, wchodzi w daną rolę tak "z głębi duszy" - tego też w jakimś stopniu można się wyuczyć, ale trzeba mieć predyspozycje (tak jak z aktorami, niektórzy po szkole aktorskiej są beznadziejni, a niektórzy bez są świetni). Dla mnie Somova i Zakharova są idealnymi reprezentantkami pierwszego typu, niestety. Zastanawiające jest, że w obu w parze idzie niesamowite warunki, rozciągnięcie i tendencje do ich eksponowania

.[/quotee9]
Przepraszam, że tak niejasno objaśniłam, ale nie ma zdolności do klarownego wypowiadania się z użyciem terminów baletowych. Chodzi mi o to, że gdy mają ten szal, to solistka zawsze zaczyna i robi krok, a następnie przykłada stopę przy kostce nogi opornej, później noga wyprostowując się idzie do boku, a potem do tyłu. I tu Swietłana długo stoi z nogą do boku, nie wiadomo po co. Nie ma z tego ładniejszego, delikatniejszego efektu, jest tylko takie wyczynowe "wow!". A ja tego nie lubię. Później w tym arabesque nie dociąga nogi, jest taka na wpół zgięta. Wyjaśniłam tak dla pewności

Już bardziej podoba mi się jak robi to [URL=http://www.youtube.com/watch?v=7P73l6cuOII&feature=related]Semionova z Zelenskym[/URL], chociaż ona nie jest moją ulubioną tancerką.
Co do tych dwóch rodzajów wyrazu - zgadzam się z Tobą w zupełności, sama to też jakiś czas temu zauważyłam i byłam tym zniesmaczona. Zastanawiam się - tak apropos Marinki i szkoły Waganowej, jacy nauczyciele uczą takiego stylu. Może masz jakieś obserwacje jacy pedagodzy dążą do wylansowania tancerzy "pierwszego typu"?
Tak, co do Giselle byłam jeszcze bardziej zniesmaczona już nawet nie samym brakiem uczyć, ale niepoprawnością, no może nie niepoprawnością ale zniekształceniem pewnych ruchów, pas na rzecz pokazania wysokości. Bardzo nie lubię czegoś takiego, tym bardziej, że ostatnio mam skłonności do lubienia akademickiego stylu, nie suchego, ale takiego podstawowego, chodzi mi o wykonania w zwykłych typowych baletach, takich właśnie jak Giselle.