Dlaczego taniec nie ma swej promocji w mediach? Zmieńmy to!
Gwarantuję, że nic nie będzie - oglądałam to, gdy było w telewizji po raz pierwszy.
A widzieliście to? Nie wiem, czy to się nadaje do tego wątku i czy ktoś już tego nie pokazywał, ale proszę bardzo: http://www.worldpressphoto.nl/index.php?option=com_photogallery&task=view&id=573&Itemid=137&bandwidth=high .
A widzieliście to? Nie wiem, czy to się nadaje do tego wątku i czy ktoś już tego nie pokazywał, ale proszę bardzo: http://www.worldpressphoto.nl/index.php?option=com_photogallery&task=view&id=573&Itemid=137&bandwidth=high .
Dzięki Marysiu za info, obejrzałam wczoraj ten film, podobał mi się choc uważam, że najbardziej wyeksponowano wątek studentów aktorstwa, muzycy i tancerze byli jakby trszoke obok.
A co do tego co napisałas Marysiu w ostatnim poście to zauważ, mimo że oni przyszli do tej szkoli w nieco starszym wieku, to nie znaczy że dopiero zaczynali swoja przygode z klasyką. Nie wiem czy zauważyłas, ale juz w scenach z pierwszego roku nauki reprezentowali na sali baletowej bardzo zaawnasowany powiom.
O ile sie nie mylę, choc nie widziałam początku filmu, to chodzi o szkołe Jullirad. Z ciekawości zajrzałam na jej stronę. Kryterium przyjecia jest minimu 3 letnie doświadczenie w tancu (wspolczesnym i klasyce) i spore wytrenowanie. Za to nie ma oficjalnego ograniczenia wiekowego choc komisja moze np stwierdzic, ze jestes za stary i nie masz juz szans na pełny rozwój.
A co do tego co napisałas Marysiu w ostatnim poście to zauważ, mimo że oni przyszli do tej szkoli w nieco starszym wieku, to nie znaczy że dopiero zaczynali swoja przygode z klasyką. Nie wiem czy zauważyłas, ale juz w scenach z pierwszego roku nauki reprezentowali na sali baletowej bardzo zaawnasowany powiom.
O ile sie nie mylę, choc nie widziałam początku filmu, to chodzi o szkołe Jullirad. Z ciekawości zajrzałam na jej stronę. Kryterium przyjecia jest minimu 3 letnie doświadczenie w tancu (wspolczesnym i klasyce) i spore wytrenowanie. Za to nie ma oficjalnego ograniczenia wiekowego choc komisja moze np stwierdzic, ze jestes za stary i nie masz juz szans na pełny rozwój.
[quote:7103736c7d="Marysia W"]No ja właśnie mówię- w Polsce nie ma takich możliwości- w Nowym Jorku są. :roll: Ale zresztą- swojej przyszłości nie wiążę z baletem.. (raczej z tańcem współczesnym)[/quote:7103736c7d]
Nie generalizowalabym tak tego. Moze, jesli jest sie jednostka wybitna, i ma naprawde duze predyzposycje, wlasciwie z kazdej dzialki: i wrodzone warunki fizyczny, i poczucie rytmu, koordynacje, rozciagniecie i rozwarcie, itd. No i trzeba jeszcze duuuzo pracy wlasnej. No i zdrowie, bo zeby osiagnac cos zaczynajac tak pozno, to trzeba pracowac trzy razy bardziej i ciezej, niz ktos idacy normalnym treningiem, a coz, nie kazdemu stawy, sciegna, i miesnie pozwola na tak ekstremalny wysilek i powtarzajace sie przeciazenia.
Poza tym przypominam, ze w US nauke klasyki zaczynaja dzieci w wieku 3 latek, i tam - w przeciwienstwie do Polski - chodzenie na balet jest bardzo poplarne. Zeby byc dobrym, trzeba byc n a p r a w d e dobrym. Sa oczywiscie rozne szkoly, jedne ucza na professional level, inne to bardziej 'zajecia pozalekcyjne', rekreacyjne.
Co wiecej, nawet jesli ktos tanczy inna technike, zwykle ma bardzo dobre podstawy klasyki (znowu inaczej niz w Polsce).
Oczywiscie, sa tez osoby zaczynajace kontakt z klasyka pozniej, ale wiekszosc osob myslacych powaznie o tancu w przyszlosci to sa te same osoby, ktorych rodzice albo zaprowadzili za raczke na balet w wieku kilku latek, albo przynajmniej zaczeli swoja przygode z klasyka wczesniej.
Nie mowie, ze wszyscy, ale znaczna czesc.
[size=9:7103736c7d]NY jest duzym miastem, i dla wielu tam sie znajdzie miejsce. Nie kazdy sie dostanie do ABT czy NYC Ballet. Jesli ktos zacznie nauke w poznym wieku, i bedzie na tyle dobry, ze osiagnie poziom profesjonalny, to moze uda sie gdzies zalapac.
Zawsze zostaje audycja do jakiegos Broadway Show ;)[/size:7103736c7d]
[size=9:7103736c7d]No a podstawowa roznica to po prostu mozliwosc ksztalcenia, w Polsce jesli ktos chce codzienny konkretny baletowy trening, to musi chodzi do baletowki. A w samym NY jest tyle szkol i zajec , ze sie ich nie zliczy na palcach u rak i stop lacznie, wiec wlasciwie w kazdym wieku mozna sobie dobrac intensywnosc: jedni wola raz w tygodni, a ktos inny codziennie.
Jest jeszcze jedna roznica, rowniez istotna: money, money, money. Tam za wszystko, za kazde zajecia trzeba placic. Bez wzgledu na to, jaka szkola, czy zajecia maja charakter otwartego kursu, czy tez jest to szkola baletowa z wlasnym dress code, selekcja uczniow, itd; za kazda trzeba placic, i to w sumie niemalo (jesli ktos mysli o dlugoterminowej nauce). W Polsce przynajmniej te baletowki sa darmowe. Ale moim zdaniem tam jest pod tym wzgledem jednak lepiej: jesli kogos nie stac, to moze liczyc na dofinansowanie, bo u nich program stypendiow jest znacznie lepiej zorganizowany niz tutaj. No i zazwyczaj warunki (lokalowe, sprzet) sa lepsze, nowoczesniejsze. Wlasciwie kazdy ma mozliwosc nauki, nawet jesli 'obudzi sie za pozno', czy nie ma idealnych warunkow. Ale minusem w porownaniu do Polski moim zdaniem moze byc kadra - oczywiscie, tam czesto tez sa wysmienici pedagogowie i tancerze, ale zdarza sie rowniez ze w niektorych szkolach nie ucza tancerze, ktorzy tanczyli w operze, i to znacznie czesciej niz w Polsce (moze ze wzgledu na sama ilosc roznych szkol i ich rozny poziom). U nas jednak prawie zawsze ucza tancerze z jakiegos teatru baletowego.[/size:7103736c7d]
Uff, ale sie rozpisalam, jak kogos znudzilam to przepraszam ;)[size=12:7103736c7d][/size:7103736c7d]
[color=blue:7103736c7d]wszystko to bardzo ciekawe i pouczajace ale to chyba nie temat na ten wątek, dlatego proponuje zamknąć offtop nt róznic w kształceniu baletowym w Polsce i USA
moderator[/color:7103736c7d]
Nie generalizowalabym tak tego. Moze, jesli jest sie jednostka wybitna, i ma naprawde duze predyzposycje, wlasciwie z kazdej dzialki: i wrodzone warunki fizyczny, i poczucie rytmu, koordynacje, rozciagniecie i rozwarcie, itd. No i trzeba jeszcze duuuzo pracy wlasnej. No i zdrowie, bo zeby osiagnac cos zaczynajac tak pozno, to trzeba pracowac trzy razy bardziej i ciezej, niz ktos idacy normalnym treningiem, a coz, nie kazdemu stawy, sciegna, i miesnie pozwola na tak ekstremalny wysilek i powtarzajace sie przeciazenia.
Poza tym przypominam, ze w US nauke klasyki zaczynaja dzieci w wieku 3 latek, i tam - w przeciwienstwie do Polski - chodzenie na balet jest bardzo poplarne. Zeby byc dobrym, trzeba byc n a p r a w d e dobrym. Sa oczywiscie rozne szkoly, jedne ucza na professional level, inne to bardziej 'zajecia pozalekcyjne', rekreacyjne.
Co wiecej, nawet jesli ktos tanczy inna technike, zwykle ma bardzo dobre podstawy klasyki (znowu inaczej niz w Polsce).
Oczywiscie, sa tez osoby zaczynajace kontakt z klasyka pozniej, ale wiekszosc osob myslacych powaznie o tancu w przyszlosci to sa te same osoby, ktorych rodzice albo zaprowadzili za raczke na balet w wieku kilku latek, albo przynajmniej zaczeli swoja przygode z klasyka wczesniej.
Nie mowie, ze wszyscy, ale znaczna czesc.
[size=9:7103736c7d]NY jest duzym miastem, i dla wielu tam sie znajdzie miejsce. Nie kazdy sie dostanie do ABT czy NYC Ballet. Jesli ktos zacznie nauke w poznym wieku, i bedzie na tyle dobry, ze osiagnie poziom profesjonalny, to moze uda sie gdzies zalapac.
Zawsze zostaje audycja do jakiegos Broadway Show ;)[/size:7103736c7d]
[size=9:7103736c7d]No a podstawowa roznica to po prostu mozliwosc ksztalcenia, w Polsce jesli ktos chce codzienny konkretny baletowy trening, to musi chodzi do baletowki. A w samym NY jest tyle szkol i zajec , ze sie ich nie zliczy na palcach u rak i stop lacznie, wiec wlasciwie w kazdym wieku mozna sobie dobrac intensywnosc: jedni wola raz w tygodni, a ktos inny codziennie.
Jest jeszcze jedna roznica, rowniez istotna: money, money, money. Tam za wszystko, za kazde zajecia trzeba placic. Bez wzgledu na to, jaka szkola, czy zajecia maja charakter otwartego kursu, czy tez jest to szkola baletowa z wlasnym dress code, selekcja uczniow, itd; za kazda trzeba placic, i to w sumie niemalo (jesli ktos mysli o dlugoterminowej nauce). W Polsce przynajmniej te baletowki sa darmowe. Ale moim zdaniem tam jest pod tym wzgledem jednak lepiej: jesli kogos nie stac, to moze liczyc na dofinansowanie, bo u nich program stypendiow jest znacznie lepiej zorganizowany niz tutaj. No i zazwyczaj warunki (lokalowe, sprzet) sa lepsze, nowoczesniejsze. Wlasciwie kazdy ma mozliwosc nauki, nawet jesli 'obudzi sie za pozno', czy nie ma idealnych warunkow. Ale minusem w porownaniu do Polski moim zdaniem moze byc kadra - oczywiscie, tam czesto tez sa wysmienici pedagogowie i tancerze, ale zdarza sie rowniez ze w niektorych szkolach nie ucza tancerze, ktorzy tanczyli w operze, i to znacznie czesciej niz w Polsce (moze ze wzgledu na sama ilosc roznych szkol i ich rozny poziom). U nas jednak prawie zawsze ucza tancerze z jakiegos teatru baletowego.[/size:7103736c7d]
Uff, ale sie rozpisalam, jak kogos znudzilam to przepraszam ;)[size=12:7103736c7d][/size:7103736c7d]
[color=blue:7103736c7d]wszystko to bardzo ciekawe i pouczajace ale to chyba nie temat na ten wątek, dlatego proponuje zamknąć offtop nt róznic w kształceniu baletowym w Polsce i USA
moderator[/color:7103736c7d]
Dzisiaj, o 12.25 "Co słychać u Bejarta?" na Planete. Przepraszam, że tak późno, ale dopiero zauważyłam w programie. :wink:
Wczoraj za to o 10.00, także na Planete, "Maja Plisiecka-moje życie, mój taniec" . Też dopiero dzisiaj zauważyłam, ale i tak bym nie obejrzała, bo byłam w tym czasie w szkole. :(
Wczoraj za to o 10.00, także na Planete, "Maja Plisiecka-moje życie, mój taniec" . Też dopiero dzisiaj zauważyłam, ale i tak bym nie obejrzała, bo byłam w tym czasie w szkole. :(