mężczyźni w balecie
nie wiem do końca co Ci poradzić - mama to mama - ma swoje zdanie. Nie wiem też na ile Twoja miłość do baletu jest powazna i czy już wiesz, zę chcesz z nią zwiazac swoje życie. Nie wiadomo tez czy by Cię przyjęli, czy masz predyspozycje itd.
Swojej mamie mozesz powiedziec że: nauka w OSB tez jeszcze nie przesądza, ze będziesz zawodowym tancerzem. Jesli nie będzie Ci szło to albo sam odejdziesz do normalnej szkoły (liceum), albo szkoła Cię zmusi. jesli nawet ją skończysz z dyplomem tancerza, to mozesz potem zdawać normalnie na studia i wcale nie wykonywac wyuczonego zawodu - zobaczysz, jak to sięwszystko uozy. Owszem, to ważna decyzja bo nauka w OSB ma swoją specyfikę, zwykle tez daje trochę słabsze wykształcenie ogólne... No ale znanych jest wiele przykłądów aktorów, piosenkarzy czy innych osób, które uczyły sie w OSB ale teraz pracuja w innych - dobrze płatnych zawodach. Co do obiekcji Twojej mamy to niestety to fakt - zawód to cięzki, u nas raczej trudny do wykonywania, z małymi sznsami zatrudnienia i finansowymi... :( ale akurat zawód to być miał - dyplom zawodowy, gorzej z mozliwosciami jego wykonywania (pod warunkiem ze w ogóle się nadajesz).
a wątek Miltona jest tu: http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=4209&start=0
Swojej mamie mozesz powiedziec że: nauka w OSB tez jeszcze nie przesądza, ze będziesz zawodowym tancerzem. Jesli nie będzie Ci szło to albo sam odejdziesz do normalnej szkoły (liceum), albo szkoła Cię zmusi. jesli nawet ją skończysz z dyplomem tancerza, to mozesz potem zdawać normalnie na studia i wcale nie wykonywac wyuczonego zawodu - zobaczysz, jak to sięwszystko uozy. Owszem, to ważna decyzja bo nauka w OSB ma swoją specyfikę, zwykle tez daje trochę słabsze wykształcenie ogólne... No ale znanych jest wiele przykłądów aktorów, piosenkarzy czy innych osób, które uczyły sie w OSB ale teraz pracuja w innych - dobrze płatnych zawodach. Co do obiekcji Twojej mamy to niestety to fakt - zawód to cięzki, u nas raczej trudny do wykonywania, z małymi sznsami zatrudnienia i finansowymi... :( ale akurat zawód to być miał - dyplom zawodowy, gorzej z mozliwosciami jego wykonywania (pod warunkiem ze w ogóle się nadajesz).
a wątek Miltona jest tu: http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=4209&start=0
dokladnie. mama to mama. ale przeciez sprobowac nie zaszkodzi. ja na Twoim miejscu bym pojechala do tego OSB. zeby mi powiedzieli chcoiaz co o tym sadza. bo inaczej do konca zycia bedziesz sie zastanawial dlaczego chociaz nie sprobowales. i tak jak mowila Kasia to nie musi sie stac Twoim zawodem. to ma sprawiac Ci radosc....powodowac, ze bedziesz szczesliwy i tyle...(przynamniej w tym wieku, w ktorym nie musisz sie bac ze nie bedziesz mial gdzie mieszkac lub co jesc :P )
Dziwi mnie troche ten temat, bo niby dlaczego facetów miałoby pociągać coś innego w balecie ?? Czy zastanawia was też co innego widzi w malarstwie kobieta niż mężczyzna ??
Cały czas mówicie, jakie okropne stereotypy ludzie snują na temat facetów w balecie, a same w pewnien sposób podchodzicie do nich jak do innego gotunku.
Aż ciśnie się stwierdzenie, że dziwi was "co facet widzi w tak damskiej profesji", z drugiej strony zaś uważacie, że balt wcale nie jest typowo damski i są to tylko stereotypy.
Ja nie tańcze, a jednakdo baletu podchodze z bardzo dużym szacunkiem - od dziecka znałem kilka dziewczyn chodzących na balet [nie do jakiejś elitarnej szkoły, ale ot tak dla przyjemności] więc nie miałem problemów z rozróżnieniem point od zwykłych baletek, czy tańca klasycznego od baletu. Dodatkowo teraz, w gimnazjum, zaprzyjaźniłem się z baletnicą, głównie dzięki niej nabrałem takiego szacunku do tej dziedziny tańca. Staram się ją wspierać, bo wiem jak trudno jest jej pogodzić lekcje klasyki z normalną szkołą - byłęm nawet na jednaj gali baletowej z jej udziałem i moge z ręką na sercu powiedzieć, że pojawię się na kolejnej.
Najbardziej zdziwiło mnie to, że do szkoły która ją organizowała [Krakowska Szkoła Baletowa] najwyraźniej nie chodzi żadnej chłopak !! Jedyny facet ,jaki pojawił się na scenie był wynajętym tancerzem, który miał pomódz absolwentkom w krótkiej scence z "Volvera".
Szczerze, to jak oglądałem co ten gość robił ze swoim ciałem i z ciałami tancerek :wink: w duchu poczułem ukłucie żalu, że nie dane mi było chodzić do szkoły baletowej :D Jeśli ktoś uważa, że facet w balecie to "ciota" to niech zobaczy z jakimi kobietami ma on styczność z racji swojej profesji :P
Ale niestety, już nie ten wiek na balet :wink: za stary jestem.
Skoro już tak bardzo chcecie wiedzieć co z punktu widzenia faceta [nie 10-letniego dziecka] pociągające jest w balecie to odpowiem: kobiety!!
Gdybym miał do wyboru iść na randke z baletnicą i zwykłą dziewczyną [typowym tlenionym lachonem] wybór byłby oczywisty. Mógłbym taką dziewczyną spokojnie wziąść do teatru nie martwiąc się czy będzie umiała się tam zachować.
Nie wiem, czy to moje szczęście czy reguła ale nie spotkałem jeszcze brzydkiej baletnicy, ba te które widziałem to jedne z najpiekniejszych dziewczyn jakie widziałem. Doskonała figura, kultura osobista, wdzięk i kobiecość [nie ta szeroko pojęta tylko ta najczystsza] - czego chcieć więcej ??
Cały czas mówicie, jakie okropne stereotypy ludzie snują na temat facetów w balecie, a same w pewnien sposób podchodzicie do nich jak do innego gotunku.
Aż ciśnie się stwierdzenie, że dziwi was "co facet widzi w tak damskiej profesji", z drugiej strony zaś uważacie, że balt wcale nie jest typowo damski i są to tylko stereotypy.
Ja nie tańcze, a jednakdo baletu podchodze z bardzo dużym szacunkiem - od dziecka znałem kilka dziewczyn chodzących na balet [nie do jakiejś elitarnej szkoły, ale ot tak dla przyjemności] więc nie miałem problemów z rozróżnieniem point od zwykłych baletek, czy tańca klasycznego od baletu. Dodatkowo teraz, w gimnazjum, zaprzyjaźniłem się z baletnicą, głównie dzięki niej nabrałem takiego szacunku do tej dziedziny tańca. Staram się ją wspierać, bo wiem jak trudno jest jej pogodzić lekcje klasyki z normalną szkołą - byłęm nawet na jednaj gali baletowej z jej udziałem i moge z ręką na sercu powiedzieć, że pojawię się na kolejnej.
Najbardziej zdziwiło mnie to, że do szkoły która ją organizowała [Krakowska Szkoła Baletowa] najwyraźniej nie chodzi żadnej chłopak !! Jedyny facet ,jaki pojawił się na scenie był wynajętym tancerzem, który miał pomódz absolwentkom w krótkiej scence z "Volvera".
Szczerze, to jak oglądałem co ten gość robił ze swoim ciałem i z ciałami tancerek :wink: w duchu poczułem ukłucie żalu, że nie dane mi było chodzić do szkoły baletowej :D Jeśli ktoś uważa, że facet w balecie to "ciota" to niech zobaczy z jakimi kobietami ma on styczność z racji swojej profesji :P
Ale niestety, już nie ten wiek na balet :wink: za stary jestem.
Skoro już tak bardzo chcecie wiedzieć co z punktu widzenia faceta [nie 10-letniego dziecka] pociągające jest w balecie to odpowiem: kobiety!!
Gdybym miał do wyboru iść na randke z baletnicą i zwykłą dziewczyną [typowym tlenionym lachonem] wybór byłby oczywisty. Mógłbym taką dziewczyną spokojnie wziąść do teatru nie martwiąc się czy będzie umiała się tam zachować.
Nie wiem, czy to moje szczęście czy reguła ale nie spotkałem jeszcze brzydkiej baletnicy, ba te które widziałem to jedne z najpiekniejszych dziewczyn jakie widziałem. Doskonała figura, kultura osobista, wdzięk i kobiecość [nie ta szeroko pojęta tylko ta najczystsza] - czego chcieć więcej ??