Nasz pierwszy wspolny projekt! (bylo: Nasi chlopcy tancza...
Kochani, z muzyka to jest chyba tak: potrzebne jest urozmaicenie. Kiedy posluchacie dobrej muzyki baletowej (a nawet tej "gorszej"), slyszycie zmiany tempa, nastroju etc. To wszystko pieknie wyglada w balecie klasycznym, np. u Czajkowskiego, gdzie jednostki choreograficzne oparte sa na 32-taktowych "kawalkach". W balecie pozniejszym - chocby w takim "Romeo i Julii" - sprawa wyglada zdecydowanie inaczej: mamy tu juz dlugie sekwencje oparte na jednolitym nastroju (a tym samym, tempie i rytmie), ktore trzeba wypelnic choreografia dobrze oddajaca ow nastroj (np. scena milosna). I to jest wlasnie trudne, a zwlaszcza trudne tam, gdzie w gre wchodzi powolny ruch, bo trzeba ten ruch czyms "wypelnic". Nie ma tu popisow wirtuozerii, ktore same w sobie wystarcza, zeby widownia siedziala z rozdziawionymi buziami ;-). I dlatego moze takie dlugie fragmenty powolnej muzyki nie sa idealne dla projektu "studenckiego". Chyba zbyt powaznie wzielam sobie do serca to, ze ma to byc cos w rodzaju romantycznego wyciskacza lez, z rozgrzanymi do czerwieni emocjami. Zasugerowalam sie pierwszymi projektami i skupilam na wielkich uczuciach. Poza tym, zawsze uwazalam, ze muzyka powinna byc dobrana przez tancerzy, przez "praktykow", a libretto wymyslone do muzyki, a nie odwrotnie (chyba ze sie ma nadwornego kompozytora).
jesli potrzebujecie czegos w calosci rytmiczniejszego (tylko jak w czyms takim pokazac milosc i namietnosc?), jest sporo dziel fortepianowych, ktore spelniaja ten warunek (np. wiele dziel Liszta wykorzystanych zostalo w balecie).
jesli potrzebujecie czegos w calosci rytmiczniejszego (tylko jak w czyms takim pokazac milosc i namietnosc?), jest sporo dziel fortepianowych, ktore spelniaja ten warunek (np. wiele dziel Liszta wykorzystanych zostalo w balecie).
Ariodante, potrzebne są i kawalki rytmiczne i lyryczne. Nie mozemy zamykac się w wirtuzoerii (tym bardziej skoro brakuje nam techniki), trzeba mieć też mozliwośc pokazania wnętrza, duszy, która ukazuje się najlepiej w wolniejszych tempach...
Juz niebawem dojdzie do mnie muzyka, to ja ją przetestuję. :-)
Juz niebawem dojdzie do mnie muzyka, to ja ją przetestuję. :-)
-
Tranquility
- Posty: 1123
- Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm
za dużo skromności to czasem przesada...Nie porównałabym tego do Ejfmana.A patetycznośc miała się do muzyki symfonicznej ..ogólnie.Czytaj dokładnie.
Zresztą...ja myślę,że to powinno być energiczne,z zyciem i dla każdego,jak na początek!! :) Najwazniejsza jest radośc z tworzenia czegoś własnego no i z tańca przede wszystkim,tak aby kazdy się w tym odnalazł.w ruchu,w muzyce
Zresztą...ja myślę,że to powinno być energiczne,z zyciem i dla każdego,jak na początek!! :) Najwazniejsza jest radośc z tworzenia czegoś własnego no i z tańca przede wszystkim,tak aby kazdy się w tym odnalazł.w ruchu,w muzyce