Heh, To jak zrobię zdjęcia to wstawię ale prędzej zapomnę
[b4f]Agacia4[/b4f] tylko je ozdobiłam To są Ovation pomalowane plakatówkami na czarno i ozdobione cekinami i diamencikami z kostiumów gimnastycznych .
Styl ubioru mam nieco staromodny. Uraczyć mnie w spodniach to rzadkość. Nawet przy minus 20 stopniach mam na sobie sukienkę bądź spódnicę. I teraz w zależności od nastroju mam dwa style. Albo, jeszcze z czasów gimnazjalnych pozostało mi trochę z tego, coś a'la gotka, albo coś a'la cyganka. Ale zazwyczaj kwiaty, cekiny i przeróżnego rodzaju świecące i dzwoniące rzeczy są moim nieodzownym elementem odzieży.
Co do pokoju. Mam pokój dwukolorowy przedzielony poziomą falą na ścianie. U góry żółty kolor, u dołu czerwony. Na meblach (żółto czerwono czarnych) są kwiaty zaschnięte, bądź żywe. Mnóstwo przeróżnych bibelotów, porcelanowych figurek, etc. Na ścianach kilka obrazów, zegar czerwony oraz jaszczurka pnąca się ku górze.
A ja sobie ostatnio zażyczyłam w prezencie [url=http://cgi.ebay.com/Red-Gorgeous-Corset-Lingerie-Bustier-skirt-2162-S-/400216230252?pt=US_Corsets_Bustiers&hash=item5d2ebf096c]czegoś takiego[/url]. Mam nadzieję, że w realu też będzie wyglądało raczej jak sukienka, niż kostium z sex-shopu, zresztą górę i dół da się rozdzielić i założyć gorset do dłuższej spódnicy albo na wierzch cienkiej bluzki.
Jeśli całość wyjdzie nie-skandalizująca, to obiecuję zdjęcia
Wygląda pięknie... Ja pamiętam jak występowałam w gorsecie ale takim z bielizny bo nie miałam czerwonego gorsetu...
http://www.we-dwoje.pl/p/a/37/5/5/22245/c3/c3_bielizna___przeglad_we_dwoje.jpg
Krój jak ten fioletowy, ale styl jak czerwony.
Ale ze sceny nie wyglądało to źle jak założyłam na to spódnicę z falbanami...
Ze mną jest bardzo śmiesznie, paradoksalnie na odwrót. <!>
Mianowicie, nic wspólnego z baletem nie miałam całe życie, ale przez wszystkie wymienione przez was stereotypy bardzo często słyszałam, że wyglądam "jak tancereczka", "Baletnica" itp. To cudne, jak pozory mylą : D Od góry idąc, wyglądam tak: moją stałą fryzurą jest koczek, mam długą szyję, małe piersi, proste plecy, umięśnione łydki- a mój ulubiony fason sukienek <noszę tylko sukienki i spódnice, spodnie bardzo rzadko, może tylko krótkie szorty> to taki obcisły na górze, z zaznaczoną talią i rozkloszowaną, szeroką spódnicą na kole, mniej więcej do kolan, balerinki (mam nawet takie wiązane na krzyż, pięknie). Zawsze dziewczęco, zwiewnie- choć przyznam, nie różowo.
I właśnie przez to- przez to, że ci wszyscy ludzie, oceniali mnie w ten sposób- zapisałam się na balet. Sama uważałam, że to absurd (znając moje faktyczne fizyczne możliwości) i żartowałam sobie tak tylko- ale przez ich uwagi typu "świetny pomysł!" "nadajesz się" i "pasujesz bardzo"- zapisałam się! : D Biedacy, nie wiedzieli co mówią : )
[quotec7="Megara"]Mój pokój nie jest za bardzo baletowy...raczej dziewczęcy i vintage:) Tak samo jak moje ubrania. Uwielbiam sukienki, spódniczki, pastele, rurki, bluzeczki, sweterki, koronki, kwiatki, wstążki, kokardki:P Baletu raczej nie ma;-)[/quotec7]
U mnie podobnie, z tym, że wisi u mnie sporo obrazków przedstawiających baletnice/balet/pointy itp. oraz plakat z "Kopciuszka" wystawianego w zimie w Teatrze Wielkim w Warszawie )
Więc raczej balet jest )