Przepraszam z góry jeśli wpisuję się w zły wątek, ale jestem tu od 10 minut
Ale z tego co widze, ludzie opisują tu swoje baletowe przygody, no więc moja jest taka, że można powiedzieć, że 'wychowałam się' w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Jako małą dziewczynkę mama zabierała mnie na różne spektakle, na początku totalnie zauroczył mnie właśnie balet. Na Jeziorze Łabędzim i Greku Zorbie byłam chyba więcej niż ze sto razy.. Normalnie piętno takie wyryły na mnie te przedstawienia, że nie potrafię o tym mówić bez łezki wzruszenia. (Dlatego też trochę żal, że Zorba zeszła z afisza..bu) Wówczas moimi ulubionymi tancerzami byli Aleksander Rulkiewicz i Joanna Wodas. Zaczełam cos mamie przebąkiwać, że chciałabym tańczyć. Ku mojemu zachwytowi mama zapisała mnie na zajęcia, które był prowadzone jak się okazało w mojej przyszłej szkole, czyli na ulicy Solnej. (Prowadziła je pani Piernik). I tak przez kilka lat grałam na fortepianie i chodziłam 2 razy w tygodniu na balet. Hehee co to były za czasy, pamiętam jak za wszelką cenę chciałam odtworzyć na zajęciach śmierć Mariny

albo jedną z solówek Zygfryda (ahaha).
Jednak w pewnym momencie trzeba było zdecydować się - muzyka czy balet i muzyka wygrała. Teraz mam prawie lat 21 i studiuję na wydziale wokalno-aktorskim w poznańskiej Akademii Muzycznej i pomyślałam sobie, że byłoby czadowo móc zapisać się na jakieś zajęcia raz w tygodniu, dla przyjemności, odrobiny ruchu, frajdy i z sentymentu. ( De facto znalazłam muzykę z Zorby na youtubie, poryczałam się, wrócił wspomnienia i postanowiłam coś z tym zrobić xD )
Znalazłam w internecie ofertę OSB, tylko, że pasowałby mi jedynie termin dla ludzi średnio-zaawansowanych i nie wiem coz to oznacza

Moze wiecie? Kondycja w tym momencie jest raczej słaba, pointy jedynie liznęłam (są takie malutkie, leżą w mojej szufladzie

), baletową sylwetką nie dysponuję.. ;PPP
Czy wiecie może jak wyglądaja takie zajecia w OSM?? Czy może polecacie jakieś inne?
Sorki, za długość posta;]